Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

24.07.2007
wtorek

Nauka 2.0

24 lipca 2007, wtorek,

Nauka wykorzystuje możliwości stwarzane przez nowe media na wiele sposobów. Jednym z ciekawszych jest idea Open Access, polegająca na przełamaniu monopolu tradycyjnych wydawców na publikowanie czasopism naukowych. W ramach PLoS (Public Library of Science) wydawane są czasopisma naukowe, do których dostęp jest bezpłatny.

Teraz jednak „NewScientist” donosi o kolejnej odsłonie Nauki 2.0 – rosnącej popularności internetowych transmisji z laboratoriów i sesji naukowych. Można np. pobrać z Sieci (z serwisu The Science Network) transmisję wielogodzinnej debaty „Beyond belief: Science, religion, reason and survival” z udziałem  Richarda Dawkinsa, Lawrence’a Kraussa. Relację pobrało już ponad pół miliona internautów.

Z kolei coraz więc uczonych decyduje się instalować webkamery w swoich laboratoriach, by transmitować trwające w nich eksperymenty. Jednym z przykładów jest projekt „Nano2hybrids”, w ramach którego 15 europejskich naukowców prowadzi badania nad jednym z zagadnień nanotechnologii.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 6

Dodaj komentarz »
  1. Hm, po web 2.0 mamy kulturę 2.0, naukę 2.0, na razie nie ogłoszono hucznie edukacji 2.0 (chociaż już chyba można) i polityki 2.0 (zaczyna kiełkować). Co jeszcze powstanie w „nowej wersji”? Czekam na moralność 2.0 i religię 2.0. Oraz na pomysły internautów.

  2. Polecam także artykuł w Business Week „Theory Meets Practice Online” o wykorzystywaniu wirtualnych światów do prowadzenia badań naukowych oraz debat i konferencji.
    http://www.businessweek.com/bschools/content/jul2007/bs20070724_664068.htm?chan=top+news_top+news+index_businessweek+exclusives

  3. Zgadzam się z Jurgim, bo czy to przypinanie etykiet 2.0 to nie przesada? Rozumiem, że w sieci nastąpiła zmiana ilościowa jeśli chodzi o współudział użytkowników w jej tworzeniu, istotna z punktu widzenia socjologicznego (z punktu widzenia techniki nic rewolucyjnego się tak naprawdę nie zdarzyło, narzędzia stały się bardziej ergonomiczne i trafiły do mas). Zjawisko to nazwano Web 2.0. Niemniej fakt, że możemy je obserwować zarówno w rozrywce, publicystyce biznesie czy nauce jest chyba wystarczająco naturalny i oczywisty, by nie mnożyć etykietek. Szczególnie w nauce żadna rewolucyjna zmiana nie nastąpiła, zmienił się trochę sposób wymiany informacji, co może jakoś wpłynie na popularyzację, ale nie wpłynie raczej na samą naukę, chyba, że ktoś na jakimś zdjęciu z kosmosu zauważy statek z obcymi…

    Określenie Web 2.0 jeszcze można zrozumieć (zmiana ilościowa była bardzo szybka i znacząca), nawet jeśli stało się słowem-kluczem pozwalającym wielu autorom na tyleż radosną co miałką twórczość (nie jest to uwaga do Autora, naprawdę lubię czytać ten blog).
    Jednak jeszcze kilka miesięcy a dojdziemy do babysitting 2.0 i liposukcja 2.0.

    To wszystko to chyba przejaw naszych zdominowanych przez konsumpcję czasów, gdy wszyscy uwielbiają robić wiele hałasu o nic, myśląc, że większy szum dodaje wartości. Dobrze, że jeszcze czasami, jak w przypadku zjawiska opisanego we wpisie o iPhone, przedkłada się treść nad formę…

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Niestety, między Polską a resztą świata przepaść i w tej dziedzinie jest ogromna. O edukacji 2.0 mówi (i robi się) na świecie coraz więcej. Zwłaszcza przy okazji edukacji dla dorosłych.
    U nas dyskusja o Open Access zakończyła by się pewnie na komisji śledczej kto za Open Access stoi 😉

  6. A ja piszę o OPEN ACCESS pracę magisterską 😉 W rzeczywistości dyskusja o otwartym dostępie toczy się już od dawna, ale niestety w hermetycznym i nie mającym przebicia środowisku naukowym. Najwięcej jednak działań wychodzi ze strony bibliotekarzy – no cóż, jak za dostęp do tylko jednej bazy danych biblioteka płaci 4 tyś zł rocznie, to należy w końcu coś z tym zrobić. Ale na szczęście wszystko idzie w dobrym kierunku – prawo autorskie ulega stopniowemu poluzowaniu (GNU, Open Source, Open Access, Creative Commons) i wydawcy komercyjni coraz częściej zgadzają się na udostępnianie „ich” publikacji bezpłatnie po upływie określonego czasu (zwykle pół roku). A i polscy autorzy już od dłuższego czasu deponują swoje prace w bezpłatnych archiwach

  7. Peship stwierdził, że prawo autorskie ulega „poluzowaniu”.
    Nie zgadzam się, prawo autorskie staje się coraz bardziej restrykcyjne a inicjtywy, o których mowa, wynikają z konieczności obrony / ucieczki przed jego tyranią. I nie ma w tym stwierdzeniu ani odrobiny przesady. W tej chwili w zakresie dostępu do wiedzy „certyfikowanej”, przepaść jest jeszcze większa niż w zakresie do dóbr konsumpcyjnych. Przykre 🙁

    Dlatego powinniśmy jak najszerzej propagować Open Access i inne formy wolnego przepływu wiedzy i informacji. Ale czy uda się to zmienić nie zmieniając systemu kwalifikacji osiągnięć naukowych? Wątpię.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php