Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

18.09.2008
czwartek

Girard i Clausewitz

18 września 2008, czwartek,

GirardClausewitz.jpgCarl von Clausewitz, autor dzieła „O wojnie” nigdy nie doczekał się w Polsce zbyt uważnej lektury (podobnie zresztą jak Machiavelli). Zupełnie inaczej, niż we Francji, gdzie można wręcz mówić o obsesji na punkcie Clausewitza. „O wojnie” jest tam czytane nieustannie na nowo, nie tylko zresztą przez generałów i strategów. W ubiegłym roku ukazała się zdumiewająca i znakomita książka René Girarda (jego dzieła są doskonale znane w Polsce, bo większość została przetłumaczona) „Achever Clausewitz”.

Francuski antropolog (książka ma formę wywiadu rzeki) analizuje dzieło pruskiego generała bardziej jak traktat filozoficzno-antropologiczny, niż wykład teorii wojny. Lub inaczej, Clausewitz docierając do istoty gramatyki wojny dociera także do istoty człowieczeństwa (to m.in. Emmanuel Levinas twierdził, że doświadczenie wojny odsłania zagadkę bytu). A tym istotnym elementem społeczeństw ludzkich jest przemoc i niezwykła zdolność do zarażania przemocą na zasadzie pasji naśladowczej. Girard w swych pracach pokazuje, że właśnie po to powstałą religia, by poddać przemoc kontroli, zmarginalizować ją m.in. poprzez instytucję ofiary i kozła ofiarnego.

Niemniej jednak przemoc drzemią cały czas jako zdolna do eksplozji zła potencja i właśnie o tym pisze, zdaniem Girarda Clausewitz definiując wojnę która jest natężeniem przemocy do maksimum.

 Wojna jest aktem przemocy, a przy stosowaniu jej nie ma granic, obaj przeciwnicy usiłują uchwycić inicjatywę w swoje ręce, powstaje wzajemne oddziaływanie, które z natury rzeczy musi prowadzić aż do ostateczności, pisał Clausewitz.

Gdyby przemoc ta nie była kontrolowana przez politykę, eskalowałaby do kompletnej autodestrukcji. I tak się dzieje, kiedy narzędzia polityczne stają się niewystarczającymi środkami kontroli, jak się stało podczas I Wojny Światowej lub w trakcie amerykańskiej Wojny Secesyjnej.

Sędziwy antropolog pesymistycznie patrzy na przyszłość rodu ludzkiego twierdząc, że jest on skazany na autodestrukcję, której proces już być może się rozpoczął. Girard przypomina, że wizja Apokalipsy to jedna z najważniejszych opowieści, której aktualność zdaje się w tej chwili ujawniać, gdy zbiega się razem wizja katastrofy ekologicznej i przemocy inspirowanej przez religię i przez to nienegocjowalnej.

Przemoc dziś rozciąga się na cały świat, prowadząc do tego, co zapowiadały teksty apokaliptyczne: pomieszanie między katastrofami wywoływanymi przez naturę i katastrofami wywoływanymi przez ludzi, pomieszanie naturalnego ze sztucznym: ocieplenie i wzrost poziomu wody nie są dziś metaforami. Przemoc, która doprowadziła niegdyś do wyprodukowania sfery sakralnej, dziś nie produkuje nic innego, niż samą siebie

Ocieplenie planety i nasilenie przemocy są dwoma zjawiskami absolutnie ze sobą powiązanymi. Wielokrotnie kładłem nacisk na to pomieszanie naturalnego i sztucznego, o którym prawdopodobnie z największą siłą mówią teksty apokaliptyczne. Miłość w rezultacie „ochłodła”. Oczywiście, nie można zaprzeczyć, że jest ona nieobecna w świecie, że świadomość wszystkich tych niewinnych ofiar nie wzrosła. Ale miłość musi dziś stawić czoła planetarnemu imperium przemocy. W przeciwieństwie do wielu nie przestaję twierdzić, że historia ma sens. To właśnie to dążenie do apokalipsy jest najwyższym spełnieniem ludzkości.

Te dwa cytaty dobrze oddają nastrój Girarda, w który warto się wsłuchać, z nadzieją że jego pesymizm  okaże się bezpodstawny.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 10

Dodaj komentarz »
  1. vitam Pana i cieszę się, że nie zagninął Pan Bendyk gdzieś w poszukiwaniu lodu na biegunie albo pisaku na Saharze. A tak na serio , książka którą tutaj Pan przytacza porusza ważny dla wielu osób temat. Pani B.P w ostatniej Polityce pojechała trochę po bandzie pisząc o sprawach które i Pan posrednio opisuje. Ale ja się nie znam więc tylko tak na marginesie. Jeszcze sie odniosę do tematu ale innym razem. I tak oto Pan Ryszard bedzie mógł napisać o stokrotce nr 2/ Nawiasem mówiąc a raczej pisząc, bardzo lubię Jego poczucie humoru./pozdrawiam

  2. Panie Bendyku ja przepraszam ale to chyba u Was jakaś awaria była bo ja nie pisałam ża Pan zagnił na pisaku hahahaha . A Pan taki powazny czlowiek. Obiecuję pisać dokłdnie. pozdrawiam

  3. no dobra poddaję się nie będę pisać . A szczypior z blogu obok sie wysmiewa na dodatek.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Panie Edwinie
    Pana recenzja tej książki zadziwiająco koresponduje z moimi ostatnimi refleksjami o naturze i przyczynach wojny. Refleksje te wysnułem po lekturze książki „Dzień M” Wiktora Suworowa.
    Zauważa on przytomnie, że to przywódcy wykorzystują naturalną skłonność ludzi to agresji, tej fizycznej, aby PROWADZIĆ wojnę, ale przyczyny są ZAWSZE ekonomiczne. Wojny są, bo się opłacają. Bo czasem gospodarki ich potrzebują.
    To nie jest główna idea książki Suworowa, ale takie wnioski można z niej wysnuć. Polecam gorąco.

  6. @Pickard: dzięki za ciekawą wskazówkę, chętnie zajrzę do Suworowa. Pozdrawiam

  7. A propos Clausewitza, ukazała się ostatnio znakomita moim zdaniem – szczególnie w kontekście nieznajomości jego nauk w Polsce – książka „Czytając Clausewitza” z komentarzem prog. Kuźniara, jednego z nielicznych propagatorów myśli strategicznej w Polsce. Nasi politycy, zamiast lektury tabloidów, powinni czytać właśnie takie dzieła. Może wtedy bylibyśmy zupełnie gdzie indziej…

    Pozdrawiam serdecznie,

    M.

  8. to dążenie do apokalipsy..Powinniśmy sobie zadawać pytanie codziennie, w którym miejscu tego dążenia jesteśmy. Wszyscy zmierzamy do jednego celu. Wczoraj w tv słyszałam filozoficzne stwierdzenie jednego z mądrych, że człowiek powinien mieć w zyciu postawe zachowawczą. Rezygnować , wybierać mniejsze zło, /zło jest zawsze złem/ itp. Z mijającymi latami coraz bardziej wątptie w taką postawę . Urodziłam sie z takimi właśnie poglądami..Dzisiaj jest 13 . Dzień przed śmiercią moja Mama zamieszkała w pokoju numer 13. Czy istnieje jakas reguła ?

  9. od tej apokalipsy trzynastka jest moim ulubionym numerem. Dlaczego ? Co to jest pazur dziennikarski? do 13-go

  10. oczywiście 2013 o 13;13

  11. oby ktoś zajął się tłumaczeniem na język polski. Na pierwszą książkę Girarda w języku polskim trzeba było czekać 40 lat, a to absolutny geniusz, polecam jego ksiązki i doceniam inicjatywę Autora blogu

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php