Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

5.01.2011
środa

Agresja i przemoc, dwie różne sprawy

5 stycznia 2011, środa,

„Agresja nie istnieje” mawia Rene Girard, sędziwy antropolog, który refleksji o złożonej naturze człowieka poświęcił całe swe życie. W dzisiejszej „Gazecie Wyborczej” w sekcji na święto blok tekstów o agresji i przemocy, w których pojęcia te są uparcie utożsamiane. Nawet w wywiadzie z antropologiem, prof. Bogusławem Pawłowskim pojęcie agresji i przemocy używane jest wymiennie. Oczywiście, można przyjąć taką konwencję językową, tyle że zaciemnia ona istotę sprawy i nie pozwala zrozumieć rzeczywiście fascynującego zjawiska przemocy.

Najprościej, agresja to wynik pewnej predyspozycji biologicznej, podobnie jak emocje, właściwej jednostkom. Zdolność do zachowań agresywnych może być narzędziem w stosowaniu przemocy, czyli wykorzystaniu siły fizycznej do uzyskaniu konkretnego celu. O ile agresja przynależy do sfery emocji, to przemoc należy do sfery racjonalności. I właśnie to decyduje o paradoksalnych często skutkach pracy przemocy – tajemnicę przemocy najlepiej tłumaczy Karl von Clausewitz w nieśmiertelnym traktacie „O wojnie”.

Wojna jest tedy aktem przemocy, mającym na celu zmuszenie przeciwnika do spełnienia naszej woli.

Dalej idzie kapitalny kawałek o naturze wojny:

Wojna jest tedy nie tylko istnym kameleonem, zmieniającym po trosze w każdym poszczególnym wypadku swoją naturę, ale też i ogólnie biorąc, ze względu na panujące w niej dążności, stanowi dziwną trójcę złożoną z pierwotnej gwałtowności żywiołu, nienawiści i wrogości, co należy uważać za ślepy popęd naturalny, dalej z gry prawdopodobieństwa i przypadku czyniących z wojny swobodną czynności duchową, wreszcie zaś z właściwości podrzędnej – narzędzia politycznego, przez co podlega zwykłemu rozsądkowi.

Jak stąd widać pierwotna dzikość, do której należy agresja to tylko element aktu przemocy. Element racjonalny powoduje jednak, że stosowanie przemocy ma dziwne konsekwencje:

wojna jest aktem przemocy, a przy stosowaniu jej nie ma granic, obaj przeciwnicy usiłują uchwycić inicjatywę w swoje ręce, powstaje wzajemne oddziaływanie, które z natury rzeczy musi prowadzić aż do ostateczności. Jest to pierwsze oddziaływanie wzajemne i pierwsza ostateczność, jaką napotykamy w naszych rozważaniach.

Clausewitz nie znał jeszcze teorii gier, psychologii ewolucyjnej i innych dwudziestowiecznych nowinek, lecz potrafił rozróżnić doskonale między agresją jako narzędziem i przemocą, jako racjonalnym działaniem. Rozum powoduje, że stosowanie przemocy w pewnych warunkach – tak stało się np. podczas I Wojny Swiatowej prowadzi to systematycznej rzezi (czyli zastosowania przemocy do ostatecznych granic – ostateczność wyznacza stan zasobów, o ile wcześniej nie pojawi się wola polityczna, by zaprzestać przemocy).

Girard zafascynowany Clausewitzem poświęcił mu książkę „Achever Clausewitz” (Dokończyć Clausewitza), rozwijając w języku współczesnej antropologii kulturowej refleksję nad przemocą. To tam stwierdza właśnie, że agresja de facto nie istnieje – jest po prostu nieistotnym aspektem. Przemoc będzie bowiem także istnieć bez agresji, jako sposób osiągania społecznych celów.

Rozróżnienie między agresją i przemocą ma niezwykle istotne znaczenie praktyczne. Gdy patrzeć na to co np. stało się w 2005 r. we francuskich przedmieściach, można stwierdzić, że to nabuzowane hormonami nastolatki dały upust swej naturalnej agresji, nic się nie da z tym zrobić poza przykładnym złojeniem skóry i wybudowaniem kilku boisk, żeby młodzi mieli się gdzie wyszaleć. Socjolog Michel Wieviorka w swym dziele „La violence” patrzy jednak na sprawę inaczej – w tamtych zjawiskach dostrzega zastosowanie przemocy ekspresywnej – pewne grupy społeczeństwa wykluczone ze struktury społecznej i pozbawione możliwości artykulacji swoich interesów za pomocą uznanych kanałów komunikacyjnych sięgnęły po medium ostateczne – przemoc, by zakomunikować swoje roszczenie do uznania.

Do sprawy wrócę jeszcze po lekturze właśnie zaimportowanej z Paryża świeżynki, „Violence et civilite” Etienne Balibara. Dostrzegłem, że Balibar także bardziej polega na Clausewitzu, niż modnych nowinkach z zakresu psychologii ewolucyjnej.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 15

Dodaj komentarz »
  1. 1. co w takim razie – mając na uwadze powyższe pojęciowe kategoryzacje i deklarowaną „racjonalność” użycia agresji – z przypadkiem rozwścieczonej grupy piłkarskich kiboli podlanej solidnie alkoholem i narkotykami? co powiemy o sytuacji agregacji agresji za pomocą „starych mitów politycznych” na Balkanach?
    2. „pierwotna dzikość” – hmmm… pachnie imperialsitycznym trybalizmem
    3. o wojnie jako narzedziu pisze w tym klimacie także Walzer – inna sprwa czy obrazki takie jak znane np. z Drogi do Guantanamo zawierają sie w tej definicji wojny?
    4. konwencje językowe? kwestia raczej gustu, smaku niż jednoznacznych rozstrzygnięć
    5. czy taka delimitacja „rozum” – emocje nie jest zbyt banalna? może nie za sprawą kalkulacji ze względu na cele, lecz za sprawą „radości” czerpanej z bezkarnego bestialstwa biorą się rozmaite zbrodnie?
    6. a propos przedmieść francuskich: czy to jest rozwiązanie na „gniew ekonomiczny” i ekstremalną frustrację tych ludzi [zresztą pogłębnianą każdego dnia przez roźdźwięk miedzy medialnym blaskiem świata celebrytów i eksplozję dóbr wykreowanych przez przemysł marketingowy a minimalną szansą na realizację wzbudoznych aspiracji? – tu byłbym bliski temu co twierdzi Wieviorka]. zresztą we Francji doszlo do ciekawej rewaloryzacji: pokolenie 68, które samo stosowało przemoc w walce o status i stało sie beneficjentem tych procesów, odmawią analogicznych narzędzi pokoleniu w jeszcze gorszej sytuacji
    7. poza tym czy nie ma raczej racji Zizek gdy mówi, że takie rozważanaia jak nasze, o gresji i przemocy, są luksusem tych, którzy sami nie mają takich problemów. agresja i przemoc [skoro tak ujmujemy pojeciowo poszczególne zjawiska] były i będą regularnie ujawniały się w rozmaitych porzadkach politycznych, społecznych i gospodarczych – i nic nie zmieni w tym wzrost refleskyjności o tych problemach. na poziomie metaforycznym to troche jak z lataniem: to, że jako badacze zrozumiemy szczegółowo fenomen latania u ptaków nie znaczy, że dzieki tej szczegółowej wiedzy sami posiądziemy tę zdolność

  2. Bardzo ciekawy (jak zawsze) wpis. Nie rozumiem tylko dlaczego Clausewitz miałby być bardziej pożyteczny dla zrozumienia zagadnienia niż „nowinki” z psychologii ewolucyjnej. Czy coś z nią jest fundamentalnie „nie tak”? A jeśli nie, to jak tłumaczyć fascynację Clausewitzem? Co innego doceniać go za przenikliwość ze względu na epokę w jakiej żył, co innego przyznawać mu palmę pierwszeństwa nad wspolczesnymi „nowinkami”

  3. Bęcwał o mentalności dziewiętnastowiecznego pajaca chce rozwiązywać problemy społeczne metodą pały i „łojenia skóry”. Gdyby Polska była krajem rzeczywiście europejskim byłby to koniec kariery dziennikarskiej i normalny człowiek nie w
    powinien podawać mu ręki. W krajach takich jak Szwecja czy Niemcy taki sposób wyrażania jest po prostu karalny bo nawołuje publicznie do przemocy jak karalne jest bicie dzieci.
    Jak się nie rozumie na czym polegają problemy przedmieść Paryża to się trzeba pouczyć a pleść jak pijany. Oczywiście rozwiązywanie problemów wymaga rozumu i jeśli go brak, łatwo zastąpić go pałowaniem. Mentalność pałkarza.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @Vera: proszę o czytanie całych akapitów – zdanie o pałowaniu to odniesienie do wypowiedzi Sarkozy’ego – to on mówił o buntownikach racailles i jest prezydentem europejskiego państwa i wszyscy podają mu rękę. Akapit wieńczy natomiast interpretacja Wieviorki i z tą ja się identyfikuję (o czym już pisałem wcześniej w innych wpisach na podobne tematy).
    Pozostałe komentarze wymagają dłuższej odpowiedzi.

  6. Szlag mnie trafia,bo po raz kolejny,zapomniałem wpisac kodu.Który jakiś kretyn uznał za ochronę przed niepoczytalnymi,może czasowo,blogokomentatorami.To jakaś liturgia,całkowicie nonsensowna.Blog z nim.
    Pewne grupy społeczeństwa wykluczone ze struktury społecznej i pozbawione możliwości artykulacji swoich interesów za pomocą uznanych kanałów komunikacyjnych sięgnęły po przemoc, by zakomunikować swoją wściekłośc z wyzucia z bytu narodowego,kultury i tradycji.Żaden Clausevitz ani inna wewiórka na to nie ma lekarstwa.Całym swoim ,ponad siedemdziesięcioletnim, sercem jestem za nimi.Dziwię się,po raz kolejny,obfitości zainteresowań Gospodarza a także,pardone moi,uleganiu przezeń urokom tzw nowoczesności,która ma za nic tzw zdrowy rozsądek
    i sens potoczny.Choc o tzw „common sens” i Einstein żle się wyrażał.Pozdrawiam.

  7. fajny artykuł i temat warty dłuższego przemyślenia.

    To ze ci z 68 nie lubią młodych gniewnych to proste, przyrośli do swoich koryt i nie chcą zmian.

  8. Kto pisze te idiotyczne, komusze teksty, tylko w druga stronę pod zdjęciami w Galeriach ?
    Po prostu wstyd.

  9. Wydaje mi się, że przedstawiony podział na agresję i przemoc odpowiada popularnemu w psychologii podziałowi na tzw. agresję wrogą i agresję instrumentalną. Ujmując rzecz słowami mojego znajomego: „Jak ja lubię, kiedy różne nauki [w tym wypadku psychologia i… socjologia/antropologia?] stwierdzają to samo!”.

  10. Przemoc, agresja, clausevitz, wiewiórka, itd. To takie akademickie dyskusje jak zdefiniować zjawisko, które obserwuje się z boku, a którego tak naprawdę się nie rozumie. Pracuję z imigrantami i cały czas nie moge się nadziwić, jak nasze definicje nie pasują do ich pojmowania rzeczywistości. Ich motywy działań, interpretacja naszego świata, czy raczej reinterpretacja, tylko ocierają się o nasze kategorie. Bunt 68 białych młodych gniewnych jest zupełnie czym innym niż bunt kolorowych z przedmieść Paryża. Nie można tego tłumaczyć wykluczeniem – z czego oni są wykluczeni? Z naszej kultury? W dużej większości wcale nie chcą być częścią naszej kultury. chcą kożystać z jej elementów poprawiających standard życia i tyle. cała reszta ich nie interesuje.

  11. Osobiście podstawową różnicę między agresja a przemocą widziałbym w braku możliwego do wyartykułowania celu tej pierwszej. W takim teleologicznym kontekście pokolenie 68 używało nielegalnej przemocy natomiast emigranci z przedmieść z braku możliwości ustalenia celów są tylko agresywni.

  12. @Marchewa
    Oni mają swoje cele, tylko my je źle interpretujemy. Przystawiamy nasze kategorie do ich działań i wydaje nam się, że znamy odpowiedź. Nic bardziej mylnego. Czasami jak rozmawiam z człowiekiem np z Pakistanu mam wrażenie, że to przybysz z innej planety. Nie mamy żadnych wspólnych powiązań. My rodzimy się w kulturze opartej o elementy religii judeochrześcijańskiej, filozofii greckiej, szeroko rozumianej kultury europejskiej, norm i zasad z nich wynikających. Wychowujemy się na naszym doświadczeniu historycznym, przeżywaniu świata w ramach kultury, popkultury i wszelkich zajwisk polityczno społecznych funkcjonujących w obrębie naszej rzeczywistości. Człowiek z Pakistanu nie zna żadnego z tych elementów. Jeżeli zetknął się z jakimkolwiek elementem naszej kultury to i tak przeinterpretował to na swój sposób. Jego świat zbudowany jest totalnie inaczej, każdy z elemetów, cała narracja rzeczywistości jest inna. W tym przypadku nasze definicje agresji, przemocy i określających je motywów nie przystają do ich działań.

  13. Czytam ten tekst i zachodzę w głowę o czym też Pan Edwin pisze. Tak czy owak wg. mnie agresja jest przemocą a przemoc agresją . Sam Pan widzi, że rozważnie tego tematu w taki sposób jak powyżej mija sie celem i jest bez sensu, bo niczemu nie służy. 🙂

  14. @ KrzysztofP
    Piszesz, że „oni inaczej”. To wiemy. Skoro powołujesz się na własne doświadczenie, to napisz czym twoim zdaniem jest dla imigrantów przemoc. Póki co, piszesz trochę nie na temat.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php