Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

28.11.2011
poniedziałek

Bydgoszcz. Długa rozmowa o mieście, kulturze i obywatelskim zaangażowaniu

28 listopada 2011, poniedziałek,

Piątek upłynął w Bydgoszczy, na wyjazdowym seminarium „Kultura i rozwój”. Przyjechali na nie przedstawiciele Lublina, Poznania, Katowic, Lodzi, Warszawy, Gdańska, Krakowa. Dlaczego do Bydgoszczy? Bo tu już we wrześniu odbył się Kongres Kultury, zakończony ustaleniem, że do końca listopada w mieście zostanie podpisany Bydgoski Pakt dla Kultury. I rzeczywiście, jest taka szansa, że w tym tygodniu zapowiedzi się zrealizują.

Pretekstem do spotkania była rozmowa o społecznej energii, jaką wyzwoliły różne inicjatywy w obszarze kultury podejmowane w polskich miastach. Najważniejszym mobilizatorem stały się starania o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury. Z definicji rywalizację mogło wygrać tylko jedno miasto (tytuł przypadł Wrocławiowi). We wszystkich jednak 11 miastach startujących w wyścigu uruchomiona została bardzo duża aktywność, często nie tylko środowisk związanych zawodowo z kulturą ale i szerszych grup społecznych.

Kultura stała się ie tylko tematem samym dla siebie, lecz pretekstem do rozmowy o mieście, jego rozwoju, partycypacji społecznej w zarządzaniu miastem, o przestrzeni publicznej i jej jakości. Spotkanie w Bydgoszczy pokazało, że dla wszystkich miast ubiegających się o tytuł ESK była traumą. Mimo świadomości ryzyka porażki nikt nie miał prawdziwego planu B. Miasta takie, jak Bydgoszcz, które odpadły w I turze miały ięcej czasu „na pozbieranie się” i zagospodarowanie energii. To właśnie dlatego w Bydgoszczy na „gruzach” ESK został zorganizowany Kongres i trwa dalsza praca. Co ważniejsze, sposób debaty o kulturze w mieście stał się wzorcem do angażowania społeczeństwa w inne ważne dla miasta sprawy.

W trakcie długiego, trwającego blisko 6 godzin seminarium rozmawialiśmy o doświadczeniach kolejnych ośrodków, szukając zarówno podobieństw, jak i różnic. Wiadomo, że każde miasto jest inne, problemy Poznania są inne, niż Lodzi. Niemniej jednak, wyraźnie było wiele wspólnych wyzwań.

Po pierwsze, kwestia reprezentacji – energia społeczna o której tu mówimy nie ma konkretnego wyrazu w postaci instytucji, raczej przypomina pozbawiony instytucjonalizacji ruch społeczny. To oczywiście rodzi pytanie, jakie jego uczestnicy mają prawo do wypowiadania się w sprawach całej społeczności? Rzeczywiście, legitymizacja takich działań nie jest jednoznaczna. Można ją jednak wywieść z samej istoty demokracji, która daje prawo do zaangażowania w sprawy publiczne wszystkim obywatelom. Legitymacją dodatkową jest powód ich zaangażowania – jeśli zabiegają o jakość przestrzeni publicznej i działają w imieniu interesu publicznego, a nie interesów branżowych (np. walcząc partykularnie o podniesienie uposażeń dla jakiejś grupy zawodowej), to dodatkowych uzasadnień nie potrzeba.

Oczywiście, powstaje pytanie o definicję interesu publicznego – wszak w jego imieniu działa (w domniemaniu) legalnie wybrana władza publiczna, prezydent miasta i rada. To fakt, zakładając że obie strony działają w tym samym celu, wspólna dyskusja umożliwia określenie priorytetów, a społeczne zaangażowanie z kolei może pomóc władzy publicznej w realizacji swoich zadań.

Oczywiście, tak jest w świecie idealnym, bo jak przytomnie zauważyli uczestnicy spotkania, zagrożeniem jest to, że władza potrafi umiejętnie rozgrywać społeczne zaangażowanie dla realizacji własnych politycznych celów, związanych czasem bardziej z interesem partyjnym, niż publicznym. Ryzyko partykularyzmu  jest więc z obu stron, najlepszym sposobem na jego zmniejszenie jest rozmowa wspierana przez wiedzę.

Kwestia wiedzy o tym, co w konkretnej społeczności się dzieje, nie tylko w wymiarze kulturowym, lecz także gospodarczym, społecznym, demograficznym jest kluczowa, by racjonalnie dyskutować o jej rozwoju. Okazuje się jednak, że bardzo mało wiemy o współczesnym polskim społeczeństwie, zwłaszcza gdy chcemy uzyskać obraz o dużej rozdzielczości, opisujące społeczności poszczególnych dzielnic w mieście. Odpowiedzią na ten mankament mają być Obserwatoria kultury powstające w polskich miastach.

W końcu doszliśmy też do wniosku, że potrzebna jest stała platforma wymiany wiedzy i informacji między różnymi miejskimi ruchami, tak żeby dorobek poszczególnych ośrodków był dostępny dla wszystkich. Doskonałe, choć wyczerpujące ze względu na swą intensywność spotkanie. Chętnych zapraszam do obejrzenia zarejestrowanego materiału wideo.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 5

Dodaj komentarz »
  1. Jezeli chodzi o „wymiane doswiadczen” to ciekaw jestem ile jeszcze milionow poplynie, zanim ktos „sprytny” wpadnie na pomysl zalozenia zwyklego php-forum, dostepnego dla kazdego, w kazdej chwili, z kazdego miejsca. Na dodatek zarabiajacego na siebie reklamami.

    polish joke ( dawniej: artytofob )

  2. Szkoda tylko, że Spotkanie w Bydgoszczy pokryło się z Ogólnopolskim Zjazdem Inkubatorów Kultury w Szczecinie. Część z ekip musiała właśnie wybrać jedno z tych wydarzeń. A co do planów B poszczególnych miast biorących udział w ESK 2016, to niestety taka była prawda. Każde z nich z pewnością myślało, że „jakoś to będzie”. Chociaż instytucja Gdańsk 2016 została obroniona, a w Katowicach odkryto moc kultury w zmienianiu postrzegania miasta (ostatnia ogólnopolska akcja „Inwazja Kultury”). Choć zdaje sobie sprawę, iż nie jest tak we wszystkich miastach starających się o ten tytuł.

  3. @polish joke: nie trzeba było spotkać się w Bydgoszczy, żeby mieć pewność, że kumulacja i wymiana zer i jedynek jest warunkiem koniecznym, ale nie wystarczającym, grupowej kreatywności. Póki co nie dysponujemy jeszcze technologiami reprezentującymi komunikaty niewerbalne w takim stopniu, że spotkanie przestaje mieć sens. Nawet jednak gdybyśmy dysponowali, to – w kontekście kryzysowym – nic nie zastąpi sieci relacji, oraz instytucji, budowanych w oparciu o zaufanie. W Bydgoszczy tak było.
    ***
    Z php-forum żart – tynfa wart!
    (warto pamiętać, że „tynf” to była moneta bita w trzech mennicach w Polsce, min. bydgoskiej)

  4. Dla ścisłości:
    Katowicka Inwazja kultury jest kontynuacją kampanii promocyjnej Miasto Wielkich Wydarzeń, która została zapoczątkowana jeszcze przed staraniami o tytuł ESK (zresztą sama kampania, mimo iż dotyczy kultury, jest nieco obok przekazu Miasta Ogrodów).
    Jeśli chodzi o plan B – realizacja programu Miasto Ogrodów została wpisana do strategii rozwoju kultury w mieście. Nowa (od września) instytucja Katowice – Miasto Ogrodów przygotowuje obchody 150. rocznicy miasta w 2015 roku. Szczegóły programu na najbliższe 4 lata przedstawione zostaną mniej więcej w połowie grudnia. Póki co miasto utrzymuje deklarowany we wnioskach aplikacyjnych budżet (z wyłączeniem środków europejskich i – przynajmniej na ten moment – marszałkowskich).

  5. polish joke: „ile jeszcze milionow poplynie, zanim ktos ?sprytny? wpadnie na pomysl zalozenia zwyklego php-forum, dostepnego dla kazdego, w kazdej chwili, z kazdego miejsca.”

    Takie cos istnieje od czasow gdy nie bylo jeszcze Internetu i nazywa sie USENET. Proponuje sie zainteresowac. Polskie „community” USENETowe jest dosyc aktywne mimo malajacej popularnosci tegoz.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php