Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

20.02.2012
poniedziałek

Kurs na przemysł

20 lutego 2012, poniedziałek,

W najnowszym, marcowym „Harvard Business Review” tekst sygnowany przez mojego ulubionego kapitalistę, Jeffa Immelta, szefa General Electric. Tłumaczy w nim, dlaczego zaczął ponownie inwestować w moce produkcyjne w Stanach Zjednoczonych. Wydawało się, że fabryki GE odjadą na inne kontynenty, powoli jednak wracają – Immelt twierdzi, że w 2010 i 2011 GE odtworzyło 7 tys. produkcyjnych miejsc pracy.

Nie ma w tym szczególnego patriotyzmu, przekonuje szef GE. Decyzja o lokalizacji produkcji zależy od tego, czy w danej lokalizacji można obsłużyć rynek ponosząc najmniejsze koszty. Okazuje się, że za pomocą innowacji ludzkich i technologicznych, jak to określił Immelt nawet w USA można odzyskać konkurencyjność, i to w fabrykach gdzie działają związki zawodowe. To ciekawa zmiana, bo jeszcze niedawno Immelt tłumaczył się z likwidacji fabryk w Stanach Zjednoczonych argumentami, że musi przenosić produkcję tam, gdzie znajdują się najbardziej obiecujące i dynamiczne rynki, a koszty są najmniejsze.

Tekst szefa GE jest być może zapowiedzią szerszego trendu reindustrializacyjnego. Sprzyja mu także sytuacja na rynku pracy w Chinach. Koszty zatrudnienia rosną tam szybciej, niż wzrost produktywności, a i tak zaczyna brakować rąk do pracy. Deficyt w takich miastach, jak Pekin czy Szenzen liczony jest w setkach tysięcy. Chony przestały być tanią fabryką świata, co zwiększa szanse na odbudowę bazy przemysłowej w krajach rozwiniętych. W Europie doskonałym przykładem przemysłowego wigoru są Niemcy i Szwajcaria, które mimo wysokich kosztów pracy są w stanie konkurować z resztą świata.

A co z Polską? Udział przemysłu w PKB to 33,6 %, więcej niż w Niemczech. Niestety, jest to jednak głównie przemysł niskiej wartości dodanej, obsługujący głównie cykle produkcyjne zainicjowane poza Polską. Wyraźnie to widać w popycie naszej gospodarki na innowacyjność, który od wielu lat stoi w miejscu, blisko dna. Trochę o tym pisałem w raporcie „Biznes a kultura innowacyjności” na Forum Ekonomiczne w Krynicy.

Na koniec wyjaśnienie, dlaczego lubię kapitalistę Immelta? Miałem okazję dwa razy robić z nim wywiad dla „Polityki” i przekonałem się, że nie jest doktrynerem wycierającym gębę frazesami o wolnym rynku. Mówił szczerze o tym, jak wygląda biznes z punktu widzenia największej korporacji przemysłowej na świecie i że zaangażowanie polityki w gospodarkę jest sprawą oczywistą, kto twierdzi inaczej, nie ma pojęcia o realnym kapitalizmie. Zupełnie inna sprawa, jak to zaangażowanie ma wyglądać i na ile będzie pomagało inicjować korzystne zmiany, a na ile będzie konserwować interesy zasiedziałych uczestników rynku. Zachęcam do lektury: „Stawiam na zielone” z sierpnia 2008 r.  i „Premier też musi być prezesem” z lipca 2006 r.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 25

Dodaj komentarz »
  1. Jak juz mowimy o szefach, to rekomenduje znakomita ksiazke szefa firmy Dow Chemical: Make it in America: The Case for Re-Inventing the Economy, Andrew N. Liveris. Dokladnie ta sama linia co szefa GE – trend do powrotu „manufacturing” do USA. Dlaczego? Okazalo sie ze korzysci wynikajace z „outsourcing” sa w wielu przypadkach pozorne…

    Sekunduje mu ksiazka bylego Prezydenta Clintona: „Back to Work: Why We Need Smart Government for a Strong Economy”, Bill Clinton.Autor dosyc oficie korzysta z ksiazki Liverisa. Tak na marginesie, nigdy nie przypuszczalem ze w zyciu kupie ksiazke Clintona, i co wiecej, bede ja reklamowal 🙂

  2. Tak na marginesie, polecam rozniez raport o innowacyjnosci przemyslu polskiego

    http://madra-polska.pl/

    Dosyc porazajaca lektura…

  3. A.L. Dzięki za trop, miałem przyjemność pracować w zespole przygotowującym ten raport 🙂 Dość traumatyczne doświadczenie (jeśli chodzi o diagnozę, nie o sam projekt)

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Pozwolę sobie siebie zacytować:
    „..I taka powinna być polityka gospodarcza Unii Europejskiej (USA) ? wymusiłaby przeniesienie (powrót) produkcji do Europy (odpowiednio USA). Radykalnie zwiększyłaby się podaż pracy (czyli zmniejszyłoby się bezrobocie), zwiększyłoby się bogactwo Europy (czyli zmniejszyłoby zadłużenie budżetów) oraz zwiększyłaby
    się siła nabywcza społeczeństw i ich kontrola nad kapitałem poprzez związki zawodowe w fabrykach…”
    z komentarza do noty
    http://bendyk.blog.polityka.pl/2011/09/06/luksus-ma-sie-dobrze/

    :))

  6. Pan Redaktor: „A.L. Dzięki za trop”

    Prosze zajrzec na strone 21 – „Starch przed ryzykiem”. To jest to co moim zdaniem najbardziej hamuje innowacje. Znam te sprawe od strony amerykanskiej – nikt nie boi sie ryzyka; wiadomo ze kto nie ryzykuje to nie jedzie, no a jak sie nie powiedzie to sprobojemy jeszcze raz. W Polsce? Czasem miewam takie pomysly zeby to co robi firma w ktorej pracuje pzeniesc na grunt polski. Firma byla zalozona przez facia ktory zalozyl ja pod koniec lat 80 „maksujac” swoje karty kredytowe, a potem sporo czsu miescila sie w jego walizeczce. Dzis ma 500 milionoa obrotu rocznie.

    W Polsce? Standardowe pytanie: a jaki zysk im ZAGWARANTUJE?. Na moja odpowiedz ze moge im zagwarantowac tylko to ze nie beda zyli dluzej niz 100 lat, rozmowy sie urywaja. Niestety, moje wrazenie jest takie ze firmy osiagaja pewnien etap ktory sie nazywa „dead man walking” – za duze zeby upasc a za male zeby sie rozwijac – i to wlascicieli zadawala. Wszelki rozwoj, innowacyjnosc itede polaczone sa z ryzykiem. A ryzyko – wiadomo – dla wariatow. To ca mamy nam wystarcza. Bidne ale solidne.

  7. @A.L. Niestety, pełna zgoda, choć wolałbym móc się w tym przypadku posprzeczać, tak jak w innych tematach.

  8. MMM: napisal byl kiedys: „tak samo ? Amerykanie powinni kupować produkty wyprodukowane w Ameryce. Oczywiście chodzi o poważne zredukowanie, a nie o całkowite zaprzestanie ? np. ryż, czy herbatę kupujmy ? czemu nie.”

    No a jak t ozrobic? Po pierwsze, nikt Amerykanina do niczego nei zmusi. Bedzie kupowal te towary ktore maja lepsza jakosc za te same pieneidze. Po drugie, w Ameryce wiekszosci rzeczy sie nie produkuje – iPodow, iPhonow, iPadow, pamieci komputerowych, dyskow komputerowych, drukarek, aparatow fotograficznych, ukladow scalonych, aparatow fotograficznych, innych telefonow komorkowych niz Appla, ubran, wyrobow zelaznych… i ta lista moglaby byc jeszcze bardzo dluga.

    Wiec CO Amerykanie mieliby kupowac gdyby nie wolno bylo kupowac wyrobow wyprodukowanych poza USA?…

    W weekend zepsula mi sie pralka. Poniewaz naprawa pralki kosztuje wiecej niz nowa, poszedlem kupc nowa. Co bylo w sklepie? Ano, LG, Samsung. No i owszem. „Amerykanskie” marki. Kenmore, Maytag, GE. Popatrzalem na nalepki. Wyrobione w Chinach, Singapore, Mexico. Ani jedna sztuka w USA.

    Propozycja any Amerykanie zaczeli „kupowac amerykanskie” na takie same szanse powodzenia jak proba wcisniecia pasty do zebow z powrotem do tuby. Nie da sie.

    A dlaczego USA nie zacznie produkwoac w takim razie?…

    „Why can?t that work come home? Mr. Obama asked.

    Mr. Jobs?s reply was unambiguous. ?Those jobs aren?t coming back,? he said, according to another dinner guest…

    Another critical advantage for Apple was that China provided engineers at a scale the United States could not match. Apple?s executives had estimated that about 8,700 industrial engineers were needed to oversee and guide the 200,000 assembly-line workers eventually involved in manufacturing iPhones. The company?s analysts had forecast it would take as long as nine months to find that many qualified engineers in the United States.

    In China, it took 15 days. ..”

    http://www.nytimes.com/2012/01/22/business/apple-america-and-a-squeezed-middle-class.html?_r=4&pagewanted=all

    W Chinach w zeszlym roku 60% absolwentow szkol srednich zdecydowalo sie studiowac science i inzynierie. W USA – 5%

  9. 1. Nie wiem czy ‚Polska’ jest w globalnej gospodarce ‚jednostka obliczeniowa’. Strategiczne interesy odprzemyslowionego Gornego Slaska i odprzemyslowionego wojewodztwa Warminsko-Mazurskiego nie musza byc zbiezne. Pomyslnosc kraju to bedzie suma lokalnych sukcesow. To powinno byc ‚bottom-up’m, a nie na odwrot. Wladza centralna jak rodzic ktory slucha, a nie rodzic ktory narzuca swoje wyobrazenia.
    2. Ameryka ma wspaniala tradycje przemyslowa i nawet dzis jest przemyslowym mocarstwem, Polska nie.
    3. Kultura; Wujek mojej kolezanki prowadzi gospodarstwo rolne w Kanadzie. To jest biznes na kilkanascie milionow dolarow rocznie; komputerow na farmie tyle ze polski panicz w zyciu tyle nie zobaczy. W wolnym czasie wujek kolezanki sam zaprojektowal i zbudowal duzy jacht oceaniczny. Ale dla polskiego panicza to jest „chlop” i panicz czuje sie od niego lepszy, bo czytal Coelho, ktory jest taki gleboki.
    4. Niemcy. Potrafia robic samochody ktore kupuja Amerykanie i Chinczycy. Polska, o ile jest jednostka obliczeniowa, moze znalezc sobie taka specjalizacje, ale nie musi. Podobno na Mazurach produkuje sie swietne jachty.
    5. Niemieccy baby-boomers zaczynaja przechodzic na emerytury, wiec pewne sprawy zrealizuja sie automatycznie. Byc moze w Polsce.

  10. A.L. 21 lutego o godz. 0:10
    „w Ameryce wiekszosci rzeczy sie nie produkuje ? (…)

    „pamieci komputerowych”
    Jeszcze nie jest tak źle 😉
    1) Micron Technology, Inc. – Boise, Idaho oraz w Manassas, Virginia.
    Micron ma też fabryki w innych krajach ale w sumie jest to 9 producent półprzewodników na świecie a nie jakaś mała firemka.
    2) Intel sprzedaje pod swoją marką pamięci wyprodukowane dla niego przez IM Flash Technologies czyli przez joint venture pomiędzy Intelem a Micronem a położone w Lehi, Utah. Wartość tych pamięci to kilka procent sprzedaży największego producenta półprzewodników na świecie, czyli Intela.

    „dyskow komputerowych”
    1) Seagate – Bloomington, Minnesota
    2) Western Digital – Freemont, California
    W obu wypadkach w USA jest zlokalizowana tylko część produkcji dysków, ale nie można powiedzieć, że nie robi się ich wcale.

    „drukarek”
    HP – Corvallis, Oregon
    Robią tam najbardziej krytyczne elementy drukarek, czyli krzemowe plujące głowice do ink-jetów. HP jest największym na świecie producentem tego typu układów. Plastykowe obudowy drukarek każdy potrafi zrobić.

    „aparatow fotograficznych”
    Podobna sytuacja jak z drukarkami – najważniejsze elementy światłoczułe są nadal produkowane w USA przez co najmniej kilku wytwórców, nie chce mi się całej listy podawać.

    „ukladow scalonych”
    To był żart, prawda?
    60% produkcji Intela powstaje w USA. Arizona, New Mexico, Oregon, Massachusetts. Te 60% to jest równowartość prawie 90% sprzedaży drugiego na liście producenta układów scalonych na świecie, czyli Samsunga, a więc nie tak mało. Dane za ostatni kwartał.
    A są jeszcze Texas Instruments (4-5 na świecie) i Micron (9), oba fizycznie wytwarzające układy scalone w USA.

  11. A.L.
    „Propozycja any Amerykanie zaczeli „kupowac amerykanskie” na takie same szanse powodzenia jak proba wcisniecia pasty do zebow z powrotem do tuby. Nie da sie.”
    1) Proszę pojechać na przyfabryczny parking Forda, GM czy Chryslera i poszukać innych niż amerykańskie samochodów. Jak przyjeżdzasz japończykiem to parkujesz 3 km od wejścia (są znaki, a jakże) i w deszczyku drałujesz na piechotkę. Żeby ci się utrwaliło. A w środku szef cię złośliwie pyta, czy już jesteś po interview u nowego pracodawcy skoro zmieniłeś markę.
    2) „Nie da się” się kupić np. zagranicznej żywności. Np. z Afryki. Zapewne dlatego, że tam koszta produkcji są wyższe niż w Kalifornii. Rządowe (czyli przez podatnika) bezczelne subsydiowanie farmerów i sztuczne ustawianie dopłat do cen i bajońskich łapówek dla producentów za nieprodukowanie nie maja z niedostępnością rynku amerykańskiego dla wielu towarów z całego świata nic wspólnego.
    Podobnie zresztą robi UE. A potem oboje będą „charytatywnie i świętobliwie pomagali biednym Murzynkom – niedorajdom, co to sobie na wolnym rynku nie potrafią dać rady”.

  12. A.L.
    „polecam rozniez raport o innowacyjnosci przemyslu polskiego”

    Przeczytałem, bardzo ciekawy.
    Zgadzam się ze wszystkimi postulatami i wskazówkami, bo trudno się nie zgodzić. Nie jestem pewien, czy wybrałbym te same co Autorzy przykłady, ale to rzecz gustu. Nie chcę się zadyskutować na śmierć na poboczne tematy skoro z myślą przewodnią się zgadzam.
    Trochę zdziwiłem się tym „parciem na globalizację”. Nie jestem żadnym specjalistą, ale skoro zarówno Czechom, Słowakom czy Wegrom wychodzi „ta walka o poziom życia” nieco lepiej niż nam, to czy nie pożyteczne byłoby najpierw przyjrzeć się sąsiadom? Ja rozumiem, że w raporcie było o innowacji a ja tutaj gadam raczej o produkcji i fabrykach, ale mam nadzieję, że zostanę dobrze zrozumiany. No i już całkowite pominięcie przykładu Niemiec! Poza jednym panelistą nikt nawet słówkiem nie przywołuje rozwiązań czyniących z Niemców eksportowych mistrzów świata per capita! Trochę to dziwne, bo i kuchnia i religia bliskie, i geografia podobna, tak na chłopski rozum powinno być bliżej za Odrę po nauki chodzić niż za Atlantyk. Wydawało mi się, że Polska jest dla Niemiec takim Meksykiem, a tu każą Polsce/Meksykowi po nauki na inny kontynent ganiać…a Meksykanie walą do USA…??
    Przykład Izraela jest tak z księżyca, że aż zrobiły mi się zajady ze smiechu. Z tylu powodów, że aż niewiarygodne, iż ktoś go mógł przywołać.
    I na koniec obrazoburczo. Ten raport „wydźwięk ideowy” to ma taki PiSowski, że aż dziw bierze. „Polska”, „polskie”, co drugie słowo. Słowo daję, aż mnie korci jak w tej historii z niby-brakiem orzełka na koszulakch piłkarzy. W polonijnym, ciężko-pisowsko-rydzykowym radio pastwiono się na tym „kolejnym przykładem wynaradawiającej polityki polskojęzycznego zarządu ustanowionego przez putinomerkelową dla rozbioru Polski” gdy zadzwoniłem i na antenie (zanim mnie wyłączono) poradziłem, żeby piłkarzom doczepić na plecach pełnowymiarowe skrzydła husarskie. Będzie jeszcze patriotyczniej niż tylko z orzełkiem!
    Teraz też brakowało mi tylko skrzydeł husarskich.
    Czy ktoś zapytał się Polaków co wolą? Bo być może woleliby mówić „w kuchni przy dziecku” po niemiecku? Może Rosiewicz nie ma racji? Dlaczego wszystkie te postulowane w raporcie „przyszłe globalne zwycięstwa” muszą być polskie? Nie wystarczy ludziom posiadanie funkcjonujących kolei, służby zdrowia, równych dróg, sensownych szkół i przemysłu? Ja nie jestem jakiś antypolski, ale może najpierw baza a potem nadbudowa? Bo jak na razie to ludziska głosują nogami i jak mają parę kropli oleju w głowie to emigrują. Nie za niemieckością czy brytyjskością. Za normalnością. Ja np. Niemców nie lubię. Ale doceniam ich pańswto i jakość życia. Po co silić się na wynajdowanie koła? Nie lepiej zmałpować? Po co opłacać bandę niekompetentnych PoPiSów (dla mnie bez jakiejkolwiek różnicy)? Kopa dać i posłać na śmietnik historii. Ja wolałbym wrócić do landu/województwa/county, (bez róznicy) dolnośląskiego i cieszyć się normalnością. Niekoniecznie polskością, niemieckością, skandynawskością, amerykańskością czy czymkolwiek. Tak długo, jak nie mordują za pochodzenie, za język i za religię to co mnie to obchodzi kto mną rządzi? Byle lekarz był i łózko w szpitalu, i fizyka w szkole, religia w kościele jak kto chce, praca za rogiem i powietrze do oddychania. Husarzy to ja chcę już tylko na obrazach. To tak w kwestii tego „Kubusia”, który ciarki mi na plecach wywołał jako świadectwo polskiej zaradności. Boże broń od powtórki. Już nie mówiąc o tym, że wiedzie on w nieciekawe rejony martyrologii…
    Aha, i na koniec. Ciekawy był dla mnie całkowity brak instytucji czy osób związanych z Kościołem jako tzw. „pozytywnych przykładów”. Skoro miało być i „innowacyjnie” i „biznesowo” i „kulturalnie” a na dodatek jeszcze i „polsko” to postać ks. Piotra Wawrzyniaka aż się prosi o przywołanie. Czyżby nie pasowała do szablonu „Polaka-indywidualisty niezdolnego do współpracy”?

  13. „Jeff Immelt”
    Obamowski car od tworzenia nowych miejsc pracy wyprowadzający je do Chin. Patrz rentgenowski biznes z Wisconsin.Ileż tu było plucia na niego za to! Obama dostał pokojowego Nobla to sobie teraz strzela z dronów na prawo i lewo i wojenki raczej prędko nie zakończy. Immelt dostał cara od miejsc pracy to je Amerykanom likwiduje…A tak na marginesie, jak też akcje GE wyszły na posiadaniu Immelta na czele? Tak w porównaniu z jakimkolwiek indeksem? Gratulacje dla akcjonariuszy.
    Grunt, że w USA korporacja podatki sowite płaci. Będzie z czego miała lokalna administracja pod kierunkiem lokalnego wizjonera Bendyka dawać na kulturę.
    O ile mnie pamięć nie myli, to awantura była jakiś rok temu o to, że za 2010 GE zapłaciło ZERO podatków. Od głupich 14 miliardów $ zysku…
    Będzie tamtejszy red. Bendyk miał z czego kulturę animować, oj będzie!

  14. @zza kałuży: gdyby mógł się Pan odnosić do tego, co napisane, byłoby fajnie.
    „Still, today at GE we are outsourcing less and producing more in the U.S. We created more than 7,000 American manufacturing jobs in 2010 and 2011.” Jeśli Immelt kłamie, to proszę o dowód – póki co nie mam powodu, żeby nie wierzyć tej jego wypowiedzi. A propos podatków GE polecam:
    http://features.blogs.fortune.cnn.com/2011/04/04/the-truth-about-ges-tax-bill/
    http://blogs.reuters.com/david-cay-johnston/2011/08/23/america-is-ges-tax-haven/
    Dokładnie wpisuje się w to, co piszę o Immelcie jako człowieku, który doskonale rozumie związki między realną gospodarką a realną polityką.
    Na koniec: może Pan się odczepić od mojego nazwiska?

  15. zza kaluzy: Bardzo ciekawe to co Pan pisze o Ameryce. Ale jak juz ustalilizmy, zyjemy w innych Amerykach, wiec mamy inne opinie i nie widze polwodow aby o tych roznicach dyskutowac.

    P.S. Wiele lat mieszkalem w Detroit. Znaczy, pod Detroit bo w Detroit nikt nie mieszka. Tambylcy mieli dwa samochody: amerykanskiego „rzecha” na wycieczki „do miasta” i luksusowego japonczyka na co dzien.

    Polecam tez postudiowanie historii jednago z „flagship” produktow firmy HP, mianowicie kalkulatorow naukowych. Niby nieznaczacy dzis produkt, ale…

    Acha, a co Intel robi w Izraelu? Public relations?

    A jak Pan bedzie sie nudzil w weekend, niech Pan idzie do Radio Shack, „All American Technology Store” i znajdzie jeden produkt wyprodukowany w USA

  16. zzakaluzy: „?dyskow komputerowych”

    Bylem jakis czas temu w Best Buy – duzym sklepie elektronicznym. Do polek byly przyczepione nalepki: ” Z powodu powodzi w Tajlandii i ograniczonych dostaw, sprzedajemy po jednym dysku na osobe” Seagate i Western Digital staly na polce

  17. zza kaluzy: „I na koniec obrazoburczo. Ten raport ?wydźwięk ideowy? to ma taki PiSowski, że aż dziw bierze. ?Polska?, ?polskie?, co drugie słowo”

    Slusznie Pan pisze. Raporto polskiej innowacyjnosci powinien uzywac slowa „Niemcy”, „Niemcy”. Albo jescze lepiej – „USA”, „USA”

  18. zza kaluzy: „Przykład Izraela jest tak z księżyca, że aż zrobiły mi się zajady ze smiechu. Z tylu powodów, że aż niewiarygodne, iż ktoś go mógł przywołać.”

    Czy moglby Pan rozwinac temat?

  19. A.L. 21 lutego o godz. 15:06
    Ja systematycznie a pan chotycznie. Ale niech będzie.
    „Ale jak juz ustaliliśmy, żyjemy w innych Amerykach, wiec mamy inne opinie i nie widzę powodow aby o tych roznicach dyskutowac.”
    Proszę się doedukować na temat subsydiowania w USA własnych towarów NA PRZYKŁADZIE (bo wcale nie jest to wyjątkiem) żywności. To mogą być „różnice w odbiorze Ameryki” tylko wtedy, gdy jedna strona nie zna faktów. Nic nie mająca wspólnego z subiektywnością.
    A wtedy pozna pan prawdziwe powody nieobecości niektórych a obecności innych towarów na półkach.

    „Acha, a co Intel robi w Izraelu? Public relations?”
    Czy nie napisałem wyraźnie:
    „60% produkcji Intela powstaje w USA. Arizona, New Mexico, Oregon, Massachusetts. Te 60% to jest równowartość prawie 90% sprzedaży drugiego na liście producenta układów scalonych na świecie, czyli Samsunga, a więc nie tak mało. Dane za ostatni kwartał.”
    To nie są pańskie anegdotki z Radio Shacka – nb. wiele mówiące o panu a dużo mniej o rynku 😉 to oni jeszcze są otwarci? mają coś poza bateryjkami i zabawkami na radyjko dla dzieci? 😉
    Ja opieram swoje opinie na lekturze Form 10-K. Na koniec 2010 61% produkcji Intela było w USA.
    Jak pan chce to mogę panu opisać to co robią w Izraelu od początków tej operacji, ale to byłby off-topic z off-topicu.

  20. A.L. 21 lutego o godz. 15:26
    „Z powodu powodzi w Tajlandii i ograniczonych dostaw, sprzedajemy po jednym”
    Rozbrajające. I to mówi inżynier-ścisłowiec? Nie wie pan jakie części składowe twardych dysków gdzie się produkuje ale będzie pan budował swoją wiedzę na wizytacj w sklepach. Proszę sobie wyobrazić, że gdyby zabrakło foteli z Grodziska Wielkopolskiego to by pan i Porscha nie kupił. I co, będzie pan twierdził, że Porsche przeniósł swoją produkcję do Polski? Bo fotele, chociaż piękne, to właśnie ta część Porscha, na której oparta jest światowa renoma tej firmy?
    Proszę doedukować się jakie elementy jakiego typu dysków pełnią jakie funkcje oraz kto i gdzie je produkuje zanim ogłosi pan nieobecność ich produkcji w USA.

  21. A.L. 21 lutego o godz. 15:58
    „Czy moglby Pan rozwinac temat?”

    1. Ile setek tysięcy osób z wyższym wykształceniem (dobrej jakości i w znaczej mierze inżynierskim) przyjechało ostatnio do Polski,- w stosunkowo krótkim okresie czasu i w dużej części wybierając ją jako swoją nową ojczyznę a nie jako „przystanek po drodze”?
    2. Jaki procent budżetu przeznacza Polska na wojsko? Jaka część POZOSTAŁEJ części budżetu są w taki czy inny sposób połączone z produkcją na rzecz wojska? (Komunikacja/łączność, kryptologia, hardware elektroniczny na cele militarne, etc.) Jaki procent ludności Polski przechodzi obowiązkową służbę wojskową ustanawiającą między nimi sto razy efektywniejszego Facebooka od Facebooka? Jakie jest w Polsce natężenie motywacji typu „zgrożona twierdza oblężona przez dzikie hordy niewiernych”? Do jakiego kraju wozi Polska swoją młodzież przed maturą aby przez oddzielenie od „tambylców” i przez ich zohydzenie jako przedstawicieli „obcego-nienawistnego-dzikiego” świata budować spójność przyszłych rekrutów-obywateli? To jest robione jako część programu oświaty w Izraelu – dokumenty na stronach Yad Vashem.
    3. Ile setek miliardów dolarów zostało wpompowane w polską gospodarkę od końca drugiej wojny światowej przez USA? Drogą „darowizny” przez amerykańskiego podatnika?
    4. Jak drożne są kanały integrujące gospodarkę Polski z gospodarką USA?
    Rozwiązania prawne, podatkowe, przepływu finansów, badań naukowych, współpracy wojskowej, emerytalne, -można tutaj pisac w nieskończoność.
    5. Jaka grupa wyznaniowa w USA pełni rolę porównywalną do roli fanatycznych ewangelików i baptystów z Bible Belt w popieraniu „na zabój” wszelkich poczynań Izraela i w zapewnianiu mu nieprzerwanego dopływu gotówki?
    6. Kiedy ostatnio USA zapłaciło dziesiątki miliardów dolarów sąsiadującym z Polską państwom w formie łapówki zapewanijącej nam bezpieczeństwo?
    7. Jaki polski polityk potrafi wytrzaskać po gębie amerykańskiego prezydenta w amerykańskim Kongresie i po całkowitym ośmieszeniu ustawić go „na miejsce” dowodząc mu, że ma nad tym Kongresem większą włądzę niż on sam?
    8. Jacy amerykańscy naukowcy polskiego pochodzenia są na tyle:
    a) światowego formatu,
    b) zainteresowani powrotem do Polski
    aby wymusić na swoich macierzystych, amerykańskich korporacjach założenie filii w Polsce? W skrócie”: gdzie jest polonijny Dov Frohman, wynalazca EPROMa? Gdzie jest polska gotowość do przyjęcia Dova Frohmana?
    ja tak moge jeszcze długo…

  22. A.L. jeszcze co do różnic między pozycja Polski a Izraela, nb. z GE w tle:

    „General Electric was charged in the criminal case with defrauding the United States Government of $26.5 million intended to pay for the purchase by Israel of engines for F-16 fighters. The United States Justice Department said General Electric conspired with an Israeli Air Force general, Rami Dotan, to submit bills, which were accepted and paid by the American Government, for fictitious parts and testing equipment.”

    Jak ja bym chciał, aby polski generał na spółkę z pracownikiem amerykańskiej firmy mogli zdefraudować dziesiatki milionów dolarów, którymi amerykański rząd płacił za polskie „zakupy” („purchase”) w owej amerykańskiej firmie! Jak na razie mamy raczej tragiczny offset za F-16, o którym więcej się milczy niż mówi.

  23. zza kaluzy: „ja tak moge jeszcze długo?”

    Wystarczy. I tak nie nie rozumiem panskich przenosci.

    A co do pozostalych wypowiedzi – gratuluje ze w Panskiej Ameryce przemysl tak dobrze stoi. Zapewne nauka i szkolnictwo tez.

  24. Edwin Bendyk 21 lutego o godz. 12:20
    „gdyby mógł się Pan odnosić do tego, co napisane, byłoby fajnie.
    Immelt twierdzi, że w 2010 i 2011 GE odtworzyło 7 tys. produkcyjnych miejsc pracy.”

    Liczba amerykańskich pracowników GE w 2010 to 133tys. W 2011 zapewne podobnie. Gdyby pan Immelt stosował się do wskazówek swojego poprzednika „neutronowego Jacka” to ciąłby co roku równo 10% z dołu. Z tego wynika 26tys do wycięcia przez 2 lata. Jeżeli Immelt ma 3 razy miękksze serce od Welcha to byłoby to „tylko” 8tys.

    Gdyby Immelt nic nie ciął a tylko polegał na naturalnym odchodzeniu na emeryturę i wszyscy pracownicy GE pracowali 35 lat to mamy 266tys./35lat=7.6 tysiąca pracowników przez te dwa lata.

    Jakby nie liczyć, szanowny Gospodarzu, dla firmy o wielkości GE ilość 7 tysięcy miejsc pracy w skali dwóch lat jest na poziomie uzupełniania naturalnych ubytków. Lub grubo poniżej „naturalnego dla GE” podejścia do selekcji najgorszych iluśtam procent.

    Nie ma się zatem czym emocjonować. Co jest moim tytułem dla tego blogu.

  25. A.L. 21 lutego o godz. 20:37
    „A co do pozostalych wypowiedzi ? gratuluje ze w Panskiej Ameryce przemysl tak dobrze stoi. Zapewne nauka i szkolnictwo tez.”

    Przywoływał mnie pan do porządku bardzo słusznie wskazując na niewłaściwość monopolizowania opisu Ameryki. Sam jednak bardzo konsekwentnie ignoruje swoją radę i często-gęsto wygłasza autorytatywnie wątpliwej ścisłości opinie. A jak się powie „chwileczkę, to nie całkiem tak” to reaguje pan uszczypliwym sarkazmem.

    Ja dobrze rozumiem, że blog to nie miejsce na naukowe traktaty i trzeba czasami upraszczać aby uwypuklić tezę i zogniskować myśli. Ale tym bardziej stosowałbym się do pańskich rad: więcej rezerwy i trybu przypuszczająco-warunkowego a nieco mniej proklamacji ex cathedra.

    Aha, wszystkie opisane przeze mnie korzyści Izraela (liczba wykształconych imigrantów z Rosji, zastrzyki finansowe z USA i z Europy, itd.) należy pomnożyć przez stosunek liczby mieszkańców Polski do mieszkańców Izraela. Głowa boli.

  26. Nie ma innowacji bez inwestycji, nie ma inwestycji bez oszczędności, nie ma oszczędności bez niskich podatków od wynagrodzeń. I to jest różnica między Chinami a Polską. Chiny mają niskie podatki od wynagrodzeń, wysokie oszczędności, inwestycje i w konsekwencji zdarzają się innowacje. W Polsce państwo pochłania dochody obywateli ponad koszty utrzymania i tym samym skazuje przedsiębiorców na konkurowanie wyłącznie niskimi kosztami wynagrodzeń. Jest to świadoma polityka państwa. Przedsiębiorców jest w Polsce 1,7 mln, emerytów i rencistów 7,5 mln. Łatwo zgadnąć, kto jest ważniejszy dla polityków. Emeryci nie oszczędzają lecz konsumują. Można powiedzieć, że /nakręcają koniunkturę/.
    Pisanie, że Chiny się rozwijają dzięki konwergencji z Europą, która się nie rozwija jest oczywiście groteskowe, ale konsekwentne. W rzeczywistości to Europa próbuje obniżyć koszty socjalne i tym samym upodobnić się do Chin i przyspieszyć rozwój. Mam nadzieję, że Polska dołączy do tego neoliberalnego trendu, który okazał się skuteczny w Chinach.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php