19.03.2012
poniedziałek

Uroki społecznego hackowania

19 marca 2012, poniedziałek,

W weekend miałem wielką przyjemność uczestniczyć w niezwykłym przedsięwzięciu – hackathonie na Wydziale Elektroniki i Technik Informacyjnych Politechniki Warszawskiej. Hackathony to dwudniowe sesje łączące ludzi z pomysłami i hackerów wiedzących, jak pomysł zrealizować za pomocą oprogramowania. Gdy dobiorą się w zespoły, walczą z czasem i konkurencją, by przygotować aplikację do stanu nadającego się do prezentacji. Najlepsi wygrywają nagrody i prestiż.Warszawski hackathon odbywał się w ramach inicjatywy SocHack. Jej celem jest zachęta do szukania technicznych rozwiązań dla problemów mających znaczenie społeczne. I tak gimnazjaliści z Gimnazjum im. Bolesława Prusa z W-wy pokazali grę mającą zachęcać uczniów do czytania lektur w całości, a nie jak to jest w zwyczaju, we fragmentach dostępnych w brykach. Zwycięska grupa pod wodzą Harcesza zademonstrowała serwis agregujący wiedzę na temat bezpieczeństwa w Sieci. Drugie miejsce zajęli twórcy aplikacji geolokacyjnej umożliwiającej zbieranie informacji na temat np. punktów odbioru elektrośmieci.

Najważniejsze jednak, niezależnie od wartości powstałych aplikacji, było samo spotkanie.Nie zabrakło ani emocji, ani pizzy.  Gimnazjaliści zetknęli się z wyjadaczami i przekonali, że warto dalej rozwijać swą hackerską pasję. Wyjadacze przekonali się, że nie są sami i że tworzą większą wspólnotę, a po piętach depczą im już ambitni gimnazjaliści.  Najnowszy numer “Wired” opisuje zjawisko hackathonów w USA, świetny reportaż.  Polecam. A uczestnikom hackathonu, nie tylko zwycięzcom serdecznie gratuluję.

Komentarze: 4

Dodaj komentarz »
  1. Podejrzewam że wyrażę pogląd zdecydowanej większości uczestników i uczestniczek odwzajemniając podziękowania. Co więcej brak wzmianki o jurorowaniu jest przesadną skromnością – z pewnością nie było to proste zadanie!

  2. Bardzo dobrze, bardzo dobrze. Zwlaszcza ze to moja Alma Mater gdzie sie wyedukowalem, a potem przez wiele lat edukowalem :)

    Tyle ze…. Nie watpie ze mamy mnostwo mlodziezy bardzo zdolnej, tworczej i chetnej. Zawsze mielismy. Skoncza studia, i co dalej? Zetkna sie z “przasna” polska rzeczywistoscia przemyslowa, w ktorej innowacje sa niechetnie widziane, w ktorej lepiej kumic niz wymyslec, a szczyt informatycznej sofistykacji to “bazka danych szlauchow i kaloszy dla firmy wywozenia szamba”. Co pozostaje… pewnie emigracja.

  3. @A.L.
    Akurat pracuje w firmie, która zatrudnia ludzi z najlepszymi indeksami po informatyce i zapewniam, że nie zajmują się oni takimi banalnymi zadaniami.
    Nie wiem niestety gdzie znajduje zatrudnienie przeciętny student informatyki. Ale zapewniam Cię, że nawet pisząc bazę do liczenia gumiaków można zdobywać ciekawe doświadczenia w zakresie projektowania systemów informatycznych.

  4. radek: “Akurat pracuje w firmie, która zatrudnia ludzi z najlepszymi indeksami po informatyce i zapewniam, że nie zajmują się oni takimi banalnymi zadaniami.”

    Nic nie jest czarne albo biale, wszystko jest opisywane pzrez slynna “bell curve”. Problem tylko – gdzie ta krzywa ma wierzcholek.

    “że nawet pisząc bazę do liczenia gumiaków można zdobywać ciekawe doświadczenia w zakresie projektowania systemów informatycznych”

    Owszem. Na poczatek. A co potem?…

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

To use reCAPTCHA you must get an API key from https://www.google.com/recaptcha/admin/create