29.04.2012
niedziela

Bunt Sieci – Winiecki atakuje

29 kwietnia 2012, niedziela,

To się doczekałem. “Bunt Sieci” wpadł w ręce prof. Jana Winieckiego. Wstrząśnięty podzielił się wrażeniami w portalu Money.pl:

Nie chodzi o to, by coś zrozumieć, tylko żeby dać wyraz swojej niechęci. Tak np. postąpił lewicowy utopista-dziennikarz Edwin Bendyk, który popełnił książkę o zbuntowanych internautach (“Bunt sieci”) gdzie opisał obecne pokolenie młodych jako największą klęskę ideologii wolnego rynku i polskiego realnego kapitalizmu. Nic nowego u Bendyka. Co pewien czas wyciąga ze współczesnego lamusa jakichś mądrali, którzy np. wychwalają Kubę i krytykują kraje rzeczywistego sukcesu.

Lewicowy utopista, bomba – poza tym jeszcze prowincjusz i intelektualista-aspirant. Przeżyję, grunt że książka przeczytana. Już widzę, jak lewackie memy zaczynają rozsadzać betonową konstrukcję neoliberalnego umysłu Profesora. Niestety, w tekście Winieckiego zbyt wiele treści nie ma, dlatego ucieszyła mnie inna wypowiedź inspirowana “Buntem Sieci” autorstwa blogera Dzikowego “Dzieci sieci na śmieciówkach“. Doskonale koresponduje z utworem Jana Winieckiego i co ciekawe, Dzikowy podobnie jak Profesor odwołuje się także do tekstu Adam Leszczyńskiego w “Magazynie Świątecznym Gazety Wyborczej” – “Złe wychowanie. Czy dzieci sieci wyguglują sobie przyszłość?” . Tak więc powstał intelektualno-prowincjonalny czworokąt. Biedny Adam dostaje zarówno od Winieckiego, jak Dzikowego – akurat skupił się na jednym z aspektów książki, o micie boomu edukacyjnego i polskim wariancie społeczeństwa wiedzy.

Dzikowy analizuje książkę wieloaspektowo, oto kawałek:

Zasadniczo książka wyszła za wcześnie. O kilka lat za wcześnie. Nie dostrzega tego problemu Leszczyński (skoro w artykule wciąż pisze per Bendyk, to czuję się upoważniony), który znęca się nad autorem, że nie spuentował prognozą (proroctwem?) “co dalej?”. W ruchawce wokół ACTA siedziałem od początku, monitorowałem również wcześniejsze MinKulowe próby cenzurowania sieci. Śledziłem rozwój wypadków od samego początku i nie do końca, bo końca jeszcze nie ma. W Parlamencie Europejskim i parlamentach państw członkowskich ACTA jest zawieszone i czeka na właściwie nie wiadomo co. Umowa nie przejdzie, bo jej podpisanie do końca wymazałoby mandat społeczny obecnych władz, a raczej klasy politycznej w ogóle, bo rój ACTA-wistów rozrzucał ciosy na wszystkie strony sceny politycznej i – zgodnie z dewizą Anonimowych (stwierdzeniem faktu, nie groźbą) – nie zapomina i nie przebacza, bo internet niczego nie zapomina, czego przykładem była wtopa związana z wymazaniem komciów na fejsbukowym profilu Tuska.
Również pytanie zadawane przez pół “Buntu..” o Polskę w 2030 r. jest pytaniem o wróżbę z fusów. Uważam, że zadanie takiego pytania w sytuacji gwałtownych i zupełnie nieprzewidywalnych zmian społecznych, gospodarczych, finansowych i politycznych samo w sobie jest odważne, przy czym udzielanie na nie odpowiedzi jest już głupie, co autor wytyka raportom rządowym, w których pomija się kluczowe zjawiska, a inne wysysa z palca. Minister Boni, stojący za większością cytowanych raportów, też przegapił sprawę ACTA i stanął zdecydowanie po stronie RL-dinozaurów. Czyli pewnych zjawisk nie zrozumiał, a z powodu braku aparatu pojęciowego nie ma możliwości nie tylko ich zrozumienia, ale nawet dostrzeżenia. Zresztą autor to zauważył i opisał, a Leszczyński olał.

Wiele ciekawych tropów, na zakończenie jednak pożywny kawałek z prozy prof. Winieckiego:

Liczni nasi intelektualiści, czy też raczej aspiranci, są prowincjonalni. Emocjonują się tym, co na naszym polskim podwórku, ale bez zachowania – wynikającego z wiedzy – intelektualnego dystansu. Spojrzenie poza granice kraju, która pozwoliło by może przyjrzeć się budzącemu emocje zjawisku w porównawczej perspektywie wydaje się często przekraczać ich intelektualne możliwości.

Powiało wielkim światem!

Komentarze: 64

Dodaj komentarz »
  1. @Edwin Bendyk
    Z Winieckim u sterów to Polska raczej do 2030 nie przetrwa.

  2. Winiecki (prof.?) to zasłużony, wieloletni działacz partyjny, jako wierny członek PZPR działał na rzecz urzeczywistnienia utopii komunistycznej; paranaukowiec, który w latach 1980-tych przechrzcił się ortodoksyjnego marksizmu-leninizmu na ortodoksyjny neoliberalizm walcząc o urzeczywistnienie utopii libertariańskiej. Bardziej ideolog niż rzetelny naukowiec. O świecie za dużo nie wie. Powtarza tylko w kółko nudnawą już mantrę nadwiślańskiego liberalizmu – wolny rynek jest zawsze sprawiedliwy i przynosi powszechne szczęście, wszystko co państwowe złe, wszystko co prywatne dobre, Szwecja wkrótce upadnie etc. Taki Janusz Mikke dla półinteligentów (sam “Korwin” celuje głównie w środowisko ćwierćinteligentów, szczelnie wypełniając tą niszę).

  3. W kwestii formalnej:

    Minister Boni, stojący za większością cytowanych raportów, też przegapił sprawę ACTA i stanął zdecydowanie po stronie RL-dinozaurów.

    Nie przegapił, bo o niej wiedział. I nie stanął zdecydowanie po stronie dinozaurów, co bronił innego stanowiska. Chwilą przełomową było spotkanie Tusk-Boni-Zdrojewski, po którym strona rządowa zaczęła prezentować jedno stanowisko i było to stanowisko MKiDN. Z czego płynie wniosek dość prosty, że minister Zdrojewski ma większą siłę przebicia, niż minister Boni. Co z kolei jak najgorzej świadczy o premierze, który w ważnej sprawie słucha hamulcowego, lekceważąc to co ma do powiedzenia ktoś zorientowany. O łamaniu własnych obietnic nie wspomnę, bo w przypadku polityków to norma.

  4. Niech Pan się nie przejmuje, Panie Edwinie! I tak trzymać!

  5. @nieutopista: “Winiecki (prof.?) to zasłużony, wieloletni działacz partyjny, jako wierny członek PZPR działał na rzecz urzeczywistnienia utopii komunistycznej; paranaukowiec”

    Zaprezentowal pan w czystej postaci tak zwana “Polska szkole dyskusji”. Nie tylko internetowej, zreszta. W skrocie: jezeli nam sie czyjes poglady nie podobaja a nie mamy argumentow merytorycznych, nalezy owego kogos personalnie zjechac. A najlepiej opluc. Czym bardziej oplujemy, tym bardziej wychodzi na nasze. No i oczywiscie, nalezy to zrobic anonimowo, podajac za to pelne dane personalne pzreciwnika.

    Az do dzisiaj nie wiedzielem kim jest Prof. Winiecki, i zupelnie mnie nie interesuje kim on byl. Kazdy kto ma wiecej niz 20 lat kims tam byl. Interesuje mnie co napisal. A to ze Redaktor Bendyk jest w jego opinii “lewicowy” itede, to jego poglad ktory ma prawo wyglaszac i z ktorym ja sie akurat nei zgadzam, bo wiekszosc tego co Redaktor Bendyk napisal, przeczytalem, i lewicowosci nie dostrzegam. Natomiast w reszcie cytowanego artykulu, w kwestiach dotyczacych bezrobocia na przyklad, Prof. Wineicki ma akurat racje.

    Podobnie jak Pan Dzikowy (o ktorym tez do dzis nie slyszalem) nie ma racji w roznych miejscach, zwlaszcza wzgledem roli studiow (studia nieopotrzebne) , zarzadzania firmami (firmy neipotrzebne) i mozliwosci przekwalifikowania sie (kazdy moze robic wszystko, jak tylko bedzie chcial). Obawiam sie ze o zarzadzaniu firmami Pan Dzikowy wie mniej wiecej tyle co ja o japonskim teatrze Kabuki. Z checia bym temat rozwinal, nie wydaje mi sie jednak aby blog Redaktora Bendyka byl wlasciwym forum do dyskusji z Dzikowym, a do dyskusji na blogu Dzikowego nie mam zamiaru sie znizyc.

  6. Za to artykul Leszczynskiego – KAPITALNY! Jakos mi umknal uwadze, mimo ze sledze pisanie o edukacji

  7. 1. Drobna uwaga do linku z art. Leszczyńskiego tu pełna wersja:
    http://wyborcza.pl/1,76842,11591018,Zle_wychowanie__Czy_dzieci_sieci_wyguglaja_sobie_przyszlosc_.html
    2. @nieutopista
    Połajanka po biografii to chyba najgorsza z metod argumentacji. Tym gorsza ze akurat faktograficzna część artykułu Winieckiego jest OK. Problem z młodzieżą ma cała Europa. Uboczny skutek globalizacji.
    3. Moje indywidualne doświadczenie wskazuje na mizerną jakość młodzieży. Absolwent stosunków międzynarodowych zatrudniany na “śmieciówce” zapytany o znajomość języka angielskiego mówi ze język zna “słabo”. Z szansy na etat nici. Takich 3 trzyjęzycznych stażystów o jakich pisze Leszczyński nie spotkałem. Problem młodzieży z formułowaniem wniosków i analizą danych w całej rozciągłości potwierdzam. Dodam jeszcze ze spotykam absolwentów zarządzania dla których Excel to czarna magia. Ale to wszystko moje doświadczenie indywidualne a ie żadne ogólne wnioski poparte badaniami.
    4. Sam skończyłem mało przyszłościowy kierunek ale głowa na karku i zdolność do nauki pozwoliły mi przeżyć i się rozwinąć. Znajomi z roku skończyli bardzo różnie. Jeden wspólny mianownik – mało potomstwa. Ale powody różne. Do finansów nie da się tego sprowadzić. Choć oczywiście nie są bez znaczenia.

  8. nieźle ubawiłem się tym:
    “Lewicowy utopista, bomba ? poza tym jeszcze prowincjusz i intelektualista-aspirant.”

    Nic nowego, takie opinie tworzą Misie o małym rozumku o innych, których uważają za zagrożenie dla istnienia ich nierealnego świata i ich dochodów.
    W sumie straciłem czas czytając ich wypociny

  9. Szanowny panie Redaktorze, nie na temat, ale.. .

    Wlasnie dostalem e-majla od ksiegarni w Chciago gdzie zamowilem Bunt w Sieci z informacja ze “ksiazka jest niedostepna”. I rzeczuwiscie, sprawdzilem Empik, Merlin, Traffic i znane mi ksiegarnie internetowe w Polsce – ksziaka nei wystepuje!

    Pytanie: czy ksiazka zostala wydana przez “normalne” wydawnictwo i czy bedzie/jest w ksiegarniach i ewentualnie jakich? Ksiegarnai z Chicago moze sprowadzic ksiazki od innych ksiegarni.

    Gdzie i jak ksiazke owa (papierowa) kupuje sie w Polsce? Moge poprosic krewnych/snajomych, ale musze im powiedziec gdzie ksazke mozna kupic

  10. @nieutopista: Wypominanie komuś członkowstwa w PZPR w celu obrony członka redakcji POLITYKI jest przekomiczne.

    Redaktorzy POLITYKI są dumni z własnej komunistycznej przeszłości. Proszę wejść do redakcji na Słupecką w Warszawie i skierować wzrok w prawo. W reprezentacyjnym miejscu, na przeciw recepcji wiszą oprawione w ramki dawne listy gratulacyjne dla POLITYKI od Gierka i Jaruzelskiego.

  11. @A.L. Panie Andrzeju, członkowstwo w PZPR nie jest sprawą osobistą. Biografie publicystów, naukowców, polityków są kwestią publiczną. Na pewno nie jest to opluwanie.

    I jeszcze jedno. Zdanie: “nie interesuje mnie kim był, interesuje mnie co napisał” to tylko jedna z możliwych postaw odbioru tekstu. Nie jedyna. Ja na przykład nie odrzucam biografizmu. Konteksty są ważne.

    P.S. A prof. Winiecki to nie niewinna lilijka. Już raz został skazany przez sąd za kłamstwa i pomówienia jakich dopuścił się wobec prezesa NBP. Proces jest w ponownym rozpoznaniu, bowiem sąd apelacyjny dopatrzył się uchybień w procedurze pierwszej instancji.

  12. Adam222: “Nic nowego, takie opinie tworzą Misie o małym rozumku ”

    Krtykowanie OSOBY zamiast POGLADOW swiadczy wlanie o Malym Rozumku. Krytykujacego

  13. Gospodarz: Dziekuje za linki!

    Ale, neistety… “Nie ma możliwości dostawy poza granicę Polski tego towaru”

  14. Marchewa: ” Problem z młodzieżą ma cała Europa. Uboczny skutek globalizacji.”

    Niestety, nie tylko Europa. Rozniez USA, co obserwuje patrzac pzrez okno. Ale to chyba nie skutek globalizacji. To skutek strukturalnych zmian w procesie wytwarzania (glownie komputeryzacja i automatyzacja) , ktore to zmiany spowodowaly przeniesienie zapotzrebowania na prace w kierunku szeroko rozumianych uslug. A do tych uslug, w wiekszosci wypadkow studia nei sa potrzebne.

    Prosze popatzrec na prognoze US Department o Labor dotyczacych zapotzrebowania na pracownikow w ciagu najblizszych 10. Tablica listuje 30 zawodow na ktore bedzie najwieksze zapotzrebowanie

    http://www.bls.gov/news.release/ecopro.t06.htm

    Table 6. The 30 occupations with the largest projected employment growth, 2010-20

    Dla wygody czytelnikow skopiowalem pierwsza kolumne

    Registered nurses
    Retail salespersons
    Home health aides
    Personal care aides
    Office clerks, general
    Combined food preparation and serving workers, including fast food
    Customer service representatives
    Heavy and tractor-trailer truck drivers
    Laborers and freight, stock, and material movers, hand
    Postsecondary teachers
    Nursing aides, orderlies, and attendants
    Childcare workers
    Bookkeeping, accounting, and auditing clerks
    Cashiers
    Elementary school teachers
    Receptionists and information clerks
    Janitors and cleaners, except maids and housekeeping
    cleaners
    Landscaping and groundskeeping workers
    Sales representatives, wholesale and manufacturing,
    except technical and scientific products
    Construction laborers
    Medical secretaries
    First-line supervisors of office and administrative
    support workers
    Carpenters
    Waiters and waitresses
    Security guards
    Teacher assistants
    Accountants and auditors
    Licensed practical and licensed vocational nurses
    Physicians and surgeons
    Medical assistants

    Wiekszosc tych zawodow nie wymaga wyksztalcenia wiekszego niz licencjat, a spora czesc moze sie obyc technikum lub szkola zawodowa

  15. Ja nie dostrzegam żadnej klęski edukacyjnej realnego kapitalizmu. To że młodzi ludzie bez pracy wzięli się za naukę, to bardzo dobrze, a że nauka jest na poziomie prowincjonalnego kraju, którym jest Polska i jeszcze trochę będzie, to nic nadzwyczajnego. Nie da się od razu wybudować Harvardów i Oksfordów. Gdyby PRL trwał dłużej lub istniały tylko wcześniejsze szkoły państwowe, sytuacja tych ludzi nie byłaby lepsza, a prawdopodobnie w wielu przypadkach gorsza. Ja tu nie widzę lepszej alternatywy. Bezrobocie istnieje z powodów od edukacji niezależnych. Porównywanie się z krajami znacznie bogatszymi we wszystkich dziedzinach to jest w ogóle jakaś plaga moim zdaniem.

  16. Książki nie czytałem, więc wypowiadam się ogólnie.

    1. Polski kapitalizm czyli Bendyk vs Winiecki – jest cienka niewyraźna linia pomiędzy inspiracją a kopiowaniem. Nie inspirujemy się wolnym rynkiem, my naśladujemy wolny rynek naiwnie licząc, że skoro gdzieś tam działa to zadziała wszędzie. Cała masa problemów wynika z tej podstawowej przyczyny. Jest jeden kraj który zaplątał się w tą cienką linie inspiracja vs kopiowanie bardzo wyraźnie – Rosja. Dlatego nie wyszło Leninowi i nie wyjdzie Putinowi. Wszystkie pozostałe ogospodarki, ktore osiągneły sukcesy na jakimkolwiek szczeblu, zrobiły to dzięki inspiracji i kreatywnej twórczości a nie dzięki oglądaniu się na to jak mają inni lub rywalizacji opartej na kompleksach (Chinom by się nie udało gdyby kopiowali na żywca rozwiązania z USA czy innych wolnorynkowych gospodarek). Polakom bliżej do Rosji niż do Europy.
    2. Bunt sieci – Dzikowy dość trafnie opisał kwestje kultury jako jedyną ucieczkę od braku stabilizacji materialnej. Stanisław Lem natomiast przepowiedział wydaje mi się coś co dziś zaczyna się już dziać, czyli – co za dużo to nie zdrowo.
    Jak przy braku autorytetu, ideologi lub jakiejś myśli przewodniej a do tego w środowisku dosłownego nadmiaru informacji może się wytworzyć chęć tworzenia ruchów politycznych czy społecznych? Przecież “pokolenie sieci” nie ma zielonego pojęcia jakby miało wyglądać jutro. Oni nawet nie wiedzą jakby chcieli aby jutro wyglądało bo słowo – utopia – poprawnie zdefiniuje już nawet dziecko. Ten kto wie jak ma wyglądać juto – jest albo skrajnym marzycielem albo ignorantem. To nie jest niczyja wina, a już napewno nie wina globalizacji czy wolnego rynku bo nawet w socializmie mielibyśmy ten sam problem – jutro? A co to? Na początku było słowo a słowo stało się ciałem. Czy rzeczywistość sieci można określić uniwersalnym słowem? Czy informacja z siecie zamienia się w ciało?

    Moje przemyślenia:
    Ewolucja się nie rozczula nad nikim. Nie rozczulała się sto lat temu jak palono ludzi w komorach gazowych to nie rozczuli się nad nami kiedy będziemy przez krew, pot i lzy przeprogramowywać swoje umysly na rzeczywistość w której słowo nie odrazu staje się ciałem. Może młodzi już to potrafią, ja mając 30 lat nie potrafie wyobrazić sobie jutra na podstawie tylu sprzeczych ze sobą słów dochodzących z sieci.

  17. @Micho: A co Pan robił w komunistycznej Polityce? Z tekstu widać, że Pan chyba jednak nie był – we wskazanym przez Pana miejscu próżno szukać przywołanych przez Pana artefaktów. A skoro Pan przywiązuje wagę do biografii, to proszę lepiej odrobić lekcję i dokładniej zlustrować redaktorów, najlepiej do trzeciego pokolenia włącznie

  18. @Micho: “I jeszcze jedno. Zdanie: ?nie interesuje mnie kim był, interesuje mnie co napisał? to tylko jedna z możliwych postaw odbioru tekstu. Nie jedyna. Ja na przykład nie odrzucam biografizmu. Konteksty są ważne.”

    Czekamy zatem na Panska biografie. I kontekst.

    Acha, przypomnialo mi sie… Ewangelia wedlug Sw. Jana

    Jezus udał się na Górę Oliwną. 2 Rano znowu przybył na teren świątyni i cały lud zaczął się zbierać przy Nim. On usiadł i uczył ich. 3 Wtedy uczeni i faryzeusze przyprowadzili jakąś kobietę, przyłapaną na cudzołóstwie. Postawili ją pośrodku 4 i powiedzieli Mu: “Nauczycielu, ta kobieta została przyłapana na występku cudzołóstwa. 5 W Prawie Mojżesz kazał nam takie kamienować. A Ty co powiesz?” 6 Mówili to dla poddania Go próbie, by mieć coś do oskarżenia Go. Na to Jezus pochyliwszy się rysował palcem po ziemi. 7 Gdy nie przestawali Go pytać, wyprostował się i rzekł im: “Kto z was bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem”. 8 I znowu pochyliwszy się, rysował po ziemi. 9 Gdy oni to usłyszeli, zaczęli jeden po drugim odchodzić, zaczynając od starszych. Został sam i ta kobieta, stojąca pośrodku. 10 Jezus wyprostował się i zapytał ją: “Kobieto, gdzie są? Żaden nie wydał na ciebie wyroku?” 11 Odpowiedziała: “Żaden, Panie”. Jezus rzekł: “I ja na ciebie wyroku nie wydaję. Idź, a odtąd już nie grzesz”.

    Acha, i jeszcze Kazanie na Gorze – Ewangelia wedlug Sw. Mateusza

    1 Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. 2 Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą. 3 Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? 4 Albo jak możesz mówić swemu bratu: Pozwól, że usunę drzazgę z twego oka, gdy belka [tkwi] w twoim oku? 5 Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata. 6 Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie swych pereł przed świnie, by ich nie podeptały nogami, i obróciwszy się, was nie poszarpały2

  19. Krzysztof Mazur: ” a że nauka jest na poziomie prowincjonalnego kraju, którym jest Polska i jeszcze trochę będzie, to nic nadzwyczajnego. Nie da się od razu wybudować Harvardów i Oksfordów.”

    Ja, prosze Pana, pamietam czasy glebokiej Komuny gdy Politechnika Warszawska pod wieloma wzgledami nie byla gorsza od MIT, gdy komputery ANOPS produkowane pzrez Politechniczny Zaklad Doswiadczalny Katerdy Maszyn Matematycznych eksportowano do USA, Kanady i na tak zwany Zachod, ja pamietam gady jako student bralem udzial w pracach nad oscyloskopem z nanosekundowa rozdzielczoscia ktorego nei produkowal nawet Tektronix (a produkowal Zaklad Doswiadczalny fabryki im. Kasprzaka), pamietam jak mielismy Visiting Professors z USA i Anglii, a naukowcy z tak zwanego “zachodu” ubiegali sie o to zeby z nami wspolpracowac. Liste moglbym ciagnac, ale po co. Przeciez to wszystko, jako “niesluszne” i “komunistyczne” zostalo zniszczone przez wladcow Nowej Polski.

    Modyfikujac nieco stare powiedzinko: “Kiedy bedziemy mieli w Polsce Oxfordy?” Prawidlowa odpowiedz brzmi: “Juz mielismy”

  20. @Edwin Bendyk: Nie rozumiem, dlaczego Pan się jeży. To przecież Winiecki był w PZPR a nie Pan. Ja tylko odniosłem się z uśmiechem do taktyki bronienia redaktora POLITYKI przez wypominanie adwersarzowi członkowstwa w PZPR. Rozśmieszyło mnie to i tyle. Nothing personal.

    A co do Słupeckiej, to jednak niech Pan po weekendzie podejdzie bliżej do wywieszonych z dumą za szkłem na ścianie naprzeciwko recepcji starych jubileuszowych numerów POLITYKI i zobaczy czy nie ma tam tych listów od towarzyszy I sekretarzy do towarzyszy redaktorów. A potem proszę o sprostowanie. No chyba, że macie malowanie i zdjęliście.

    Co tam robiłem? A sprawdzałem co macie na ścianach :-). To chyba jasne.

  21. Micho: “@A.L. Panie Andrzeju, członkowstwo w PZPR nie jest sprawą osobistą. Biografie publicystów, naukowców, polityków są kwestią publiczną. Na pewno nie jest to opluwanie.”

    Na imie mam Adam

  22. @vps świetny komentarz ktory jednak zgubił się gdzieś pomiędzy egocentrycznymi wpisami Bendyka a nadprodukcja osądow niejakiego AL-specjalisty od wszystkiego. I tak od zarania dziejów, ale to ze najgłośniej krzyczą parafrazujac Twain(a) nie znaczy ze zawsze maja coś mądrego do powiedzenia. Dodam jeszcze ze konflikt pokoleniowy się pogłębia co widać po przedstawionych tutaj wypowiedziach.

  23. @A.L. Napisałem z rozpędu. Po prostu myślałem o ekonomiscie z Kalifornii o imieniu “Andrzej” i z rozpędu mi “się napisało”. Proszę wybaczyć.

  24. @A.L.: A kogo ja kamienuję??? Przejrzałem swoje wpisy i jakoś nie mogę znaleźć żadnego kamienowania (czyli inaczej krzywdzenia, represjonowania).

  25. @A.L i “polska szkoła dyskusji”

    A jaki rodowód narodowy ma pańska belfersko-kaznodziejska połajanka, sąsiadująca z rozkosznym wyznaniem, że o jej przedmiocie nie ma pan pojęcia i aż do dnia wpisu o nim nie słyszał? :) Bo i przecież Nieutopista nie używa ataku na mówcę do odwrócenia uwagi od jakiejś niewygodnej dla siebie tezy, a
    raczej, zainspirowany odwołaniem w tekście Gospodarza, ocenia wartość samego mówcy jako źródła sądów i opinii. I Winiecki, w którego wypowiedziach jest na ogół znacznie więcej obelg i fanatycznych deklaracji ideowych niż rzeczowych argumentów wypada w tym teście tak, jak wypada. Odwołanie do przeszłości Winieckiego jako piewcy komunistycznej ekonomii to też żadne czyste ad personam w stylu “pan jest pijakiem i bije żonę”; w przypadku osoby, której obrona głoszonej ideologii często sprowadza się do traktowania jej krytyków jak idiotów i na ogół też nazywania ich podobnymi określeniami znaczące jest, że sama zaliczała się do grona osób, którym – zgodnie z głoszonymi przez nią obecnie poglądami – powinno brakować intelektualnych kompetencji do zrozumienia tematu. Kwestia ekonomii zdobywania informacji – nawet Winiecki może mieć czasem rację, ale w natłoku informacji, ocen, sądów i braku czasu na ich przyswojenie może nie warto szukać ich akurat u niego :/. Swoją drogą, mam wrażenie, że umknęło panu, że Gospodarz wypowiedział się o Winieckim tekstem o może nieco innej formie, ale podobnej treści, co Nieutopista – to “rozsadzanie betonowej konstrukcji umysłu przez lewackie memy”… :D.

  26. @Micho: “@A.L.: A kogo ja kamienuję??? Przejrzałem swoje wpisy i jakoś nie mogę znaleźć żadnego kamienowania (czyli inaczej krzywdzenia, represjonowania).”

    ?Kto z was bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem?.

    To powiedzenie jest tak znane ze kursuje w jezyku potocznym

    To w kontekscie tego kto kiedys kim byl i wypominanie tego kto kiedys kim byl. Nie chce uzywac zadnych nazwisk, bo i po co, ale jakos tak dosyc czesto sie sklada ze “potepiacze” i “pryncypialni krytycy” sami maja to i owo na sumieniu – czasem to samo co krytykowani a nawet czasem wiecej. I czesto krytykuja innych zeby odwrocic uwage od potencjalnych krytykow ktorzy mogliby sie do nich dobrac.

    Wiec z niejakim obrzydzeniem traktuje wyciaganie tego kto kiedy w PRL byl kim, a kto kiedy walczyl o wolnosc. Bo czasem jak tym “wolnosciowcom” owa “walke” poskrobac, to tez wychodzi roznie. Jak rozniez stwierdzenia w rodzaju “Pan nie moze miec racji, bo Pan byl w PZPR”

    Jeszcze raz, to co napisalem powyzej jest czysto abstrakcyjne i nie odnosi sie do zadnej konkretnej osoby piszacej na tym blogu

  27. JW: “@vps świetny komentarz ktory jednak zgubił”

    Jeeli Pan, Panie JW, uwaza ze to taki swietny komentarz, to moze w ramach przyslugi objasni Pan co autor vps chcial powiedziec? Bo ja jakos nie moglem wyczytac.

  28. JW: “…pomiędzy egocentrycznymi wpisami Bendyka a nadprodukcja osądow niejakiego AL-specjalisty od wszystkiego”

    Dziekuje za swietny komentarz. W imieniu wlasnym i Pana Redaktora

    P.S. A cos tak merytorycznie ma Pan do powiedzienia? Chetnie posluchamy!

  29. USA ponownie umieściły w poniedziałek Rosję i Chiny na dorocznej liście państw z najgorszymi notowaniami w dziedzinie zapobiegania piractwu praw autorskich i innej własności intelektualnej – oświadczył Urząd Pełnomocnika ds. Handlu Zagranicznego USA (USTR).

    Na tej samej liście znalazły się Argentyna, Kanada i Indie, a także Algieria, Chile, Indonezja, Izrael, Pakistan, Tajlandia, Ukraina i Wenezuela.
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Rosja-i-Chiny-otwieraja-wstydliwa-liste-piratow-praw-autorskich,wid,14453694,wiadomosc.html
    ============

    Zastanawiające, organ USA podaje do wiadomości, KTO szkodzi ICH interesom……
    Co na to reszta świata?
    KAŻDY dba o WŁASNE interesy……

  30. aplegat: “Swoją drogą, mam wrażenie, że umknęło panu, że Gospodarz wypowiedział się o Winieckim tekstem o może nieco innej formie, ale podobnej treści, co Nieutopista ? to ?rozsadzanie betonowej konstrukcji umysłu przez lewackie memy?? ”

    Nic mi nie umknelo. Gospodarz ma prawo do swoich pogladow, i ja to prawo szanuje. A ja mam prawo do swoich pogladow, podobnie zreszta jak i Pan. Pozostane przy mojej opinii; Panska retoryka niczego tu nei zmieni: trzeba oceniac poglady osobnika jako takie a nie przez pryzmat jego zyciorysu.

  31. A.L. 30 kwietnia o godz. 14:20
    ["Adam222: ?Nic nowego, takie opinie tworzą Misie o małym rozumku ?
    Krtykowanie OSOBY zamiast POGLADOW swiadczy wlanie o Malym Rozumku. Krytykujacego"]

    Droga pani A.L., w celu zrozumialej komunikacji należy używać języka OSOBY z którą się “rozmawia”.

    P.S.
    Moja teściowa tez jest ….. ale nie aż do tego stopnia.
    Przypomniał mi się wiesz Brzechwy, o kim kto uczył wszystkich dobrego wychowania.

  32. Adam222: “Droga pani A.L., w celu zrozumialej komunikacji należy używać języka OSOBY z którą się ?rozmawia?.”

    Znaczy, Panskiego jezyka?

    “Przypomniał mi się wiesz Brzechwy, o kim kto uczył wszystkich dobrego wychowania.”

    Zamierza Pan sie dostosowac?

    “Moja teściowa tez jest ?.. ale nie aż do tego stopnia.”

    Niech Pan sie nie krepuje, tesciowej nie doniose

    I na tym koniec. Pzrepraszam Gospodarza za temat oboczny, ale czasem reka swierzbi

  33. Zeby zmienic temat, z polityki na innowacje…

    Spedzilem weekend czytajac ksiazke

    The Rainforest: The Secret to Building the Next Silicon Valley, Victor W. Hwang, Greg Horowitt

    Problem jest nastepujacy: Dlaczego powstala Silicon Valley a nie na przyklad Chicago Valley? Dlaczego burzliwie rozwija sie San Diego w poludniowej Kaliforni, burzliwiej niz oryginalna Silicon Valley z okolic San Francisco, a takie Chicago z uniwersytetami ktore moga sie doliczyc prawie setki Noblistow i kapitalem drugim pod wzgledem wielkosci po Nowym Jorku nic nie mzoe wykrzesac? Dlaczego doskonala wyszukiwarka internetowa opracowana w University of Kansas pzregrala ze znacznie gorsza wyszukiwarka zrobiona pzrez nikomu nie znany startup “Google”?

    I w koncu – czy mozna “zadekretowac” powstanie czegos w rodzaju Silicon Valley? Czy administracja w tym pomaga czy przeszkadza? Co jest potzrebne a co zbedne?

    Autorzy to dwaj starzy wyjadacze – Venture Capitalists ktorzy niejeden startup maja za soba. Ich odpowiedz jest prosta aczkowiek kontrowersyjna: do powstania Silicon Valley potzrebna jest odpowiednia dawka chaosu. Stad porownanie do farmerskich upraw i do rainforest, czyli tropikalnego lasu. W uprawach farmerskich chwasty przeszkadzaja, w rainforest sa neizbedne do zycia. Analogie biologiczne ida zreszta dalej. Autorzy podkreslaja role kuktury, tak, KULTURY w tworzeniu obiektow podobnych do Silicon Valley. Kultury w szerokim sensie, rozumianej jako stosunki miedzy ludzmi. I stad prosto ida do koncepcji sieci – nie, nie internetu bytajmniej, a takich sieci jak omawiane w Antymatrixie – sieci relacji miedzy ludzmi. Oczywiscie, internet nie preszkadza, a pomaga aby te relacje mogly sie rozciagac geograficznie. A z kolei same sieci tez podobne sa do obiektow biologicznych – grzybow i grzybni na przyklad…

    Czy mozna zadekretowac Silicon Valley? Wedle tej opinii, nie mozna. Czy mozna stworzyc Silicon Valley? Wedle tej opinii mozna – tzreba miec ingrediencje i owo “cos” co powoduje ze obiad w hotelu Sachera smakuje inaczej niz obiad w hotelu “Dworcowy”. Co to jest owo “cos”? Autorzy wlasnie staraja sie to “cos” zdefiniowac.

    Lektura jest absolutnie fascynujaca, i jeden weekend nie wystarczy. Polecam wszystkim zainteresowanym innowacjami, zwlaszcza pytaniem czy da sie robic innowacje na innowacyjnej pustynii takiej jak Polska.

    Ksiazka ma swoja strone webowa gdzie jest dostep do obszernego omowienia

    http://www.therainforestbook.com/
    http://www.therainforestbook.com/pdf/Excerpt_from_The_Rainforest.pdf

    Ksiazka jest bardzo dobrze udokumentowana – mnostwo przypisow, z czego wiele w postaci linkow. Z tego wzgledu ksiazke lepiej sie czyta w wersJi elektronicznej niz papierowej – mozna od razu “skoczyc” w interesujace miejsce

    Zycze przyjemnego czytania!

  34. @A.L. Poglądy człowieka to jedno a jego czyny to drugie. Są ze sobą związane. Również wtedy gdy się zmieniają i ewoluują. Można je oczywiście oceniać w izolacji, ale to w mojej ocenie są oceny intelektualnie ułomne.

    Co do “nie obchodzi mnie kim był”. Rozumiem Pańską postawę. Słyszę to w mediach i od niedouczonej młodzieży dzień w dzień. Natomiast mnie “obchodzi kto kim był”. Bowiem “kto kim był” to się nazywa po prostu Historia. Mnie ona ciekawi, również jako baza danych do dzisiejszych decyzji i (nieprecyzyjnego) przewidywania przyszłości – czyli “nauczycielka życia”.

  35. @ A.L. – juz tlumacze.
    Wywnioskowalem ze moze istniec jakas roznica zdan w pogladach Pana Winieckiego a Pana Bendyka… z wpisu na blogu, bo ksiazki nie mialem okazji jeszcze przeczytac. Spor o to czy kapitalizm/liberalizm jest, byl zly i to “jego” wina za to czy tamto uwazam, za bazsensowny gdyz kapitalizm/liberalizm w kazdym miejscu jest czyms innym. Jednym wychodzi lepiej gdyz mysla nad tym jak zrobic aby wyszlo lepiej a nie jak dopasowac sie do juz istniejacego modelu gdzies tam. Patrz nieudolna polska kopia kapitalizmu/liberalizmu.
    Drugi punkt to wypowiedz ogolna na temat niby nowo istniejacej spolecznosci sieci ktora niby moglaby odmienic nasz swiat, ale niby im czegos brakuje i jakos nie moga sie zebrac i dopuscic konkretow. Odpowiedz upatruje w pogladach Stanislawa Lema, ktory przewidzial, ze nadmiar nieuporzadkowanej informacji przyczyni sie bardziej do balaganu niz do konkretow. To tak jakby nauczyciel porozrzucal po pokoju podreczniki ze wszystkich lat i liczyl, ze uczen nauczy sie lepiej bo ma cala wiedze przed soba. Nie ma kryterium i podzialu na rzeczy wazne i wazniejsze wiec nie ma co liczyc na jakies rewolucje. Bedziemy musieli sie nauczyc rozumowac i zyc w tym nadmiarze wiedzy to moze wtedy zaczniemy kreowac jakies konkretne mysli. Dzis kazdy mowi swoje i kazdy moze byc tak samo blisko racji.

    Sorki za brak polskich liter.

  36. Nie wiem, czy warto polemizować z czymkolwiek, co się ukazuje na Money.pl.
    To chory portal, zbijający kapitał na pielęgnacji debilnych i nienawistnych komentarzy pod publikowanymi tak felietonami.
    Winiecki pełni na nim rolę czerwonej płachty na byki, choć nazywanie bywalców Money bykami wydaje się być raczej nieuzasadnionym komplementem. Nie przebywa się w szambie nie przesiąkając jego zapachem i “poetyką”.

  37. Panie AL, nie odniose sie bezposrednio do tresci tej ksiazki bo nie znam w calosci ale zwolennicy globalnego mentalnego niewolnictwa czyli vulture capitalists odpowiedzialni za ta publikacje wystarcza zeby podejsc do niej z rezerwa. Dla mnie alarmujace sa juz pierwsze slowa w ktorych autorzy (prawnik i ekonomista? a to niespodzianka!) probuja bezczelnie przemycic stek bzdur czyli kapitalizm jest dobry wystarczy porownac go do ekosystemu lasu rownikowego…bardzo na czasie i zgodnie z ekologiczna moda. Kapitalizm uprawiany dzisiaj charakteryzuje sie: glebokimi podzialami klasowymi, eksploatacja ekosystemu (wiec porownywanie ‘vulture capitalismus’ do ‘rainforest’ to juz jakis niesmaczny wrecz impertynencki zart), rosnaca ekspansja czyli inwestycje (cos panu mowi polaczenie slow neo-kolonializm?), lokacja kapitalu w rekach 1% (vs 99% tych mniej ‘zaradnych’ ktorym nie udalo sie dzieki ukladom i bezczelnosci, tudziez braku spolecznej moralnosci, dojsc po lbach do celu), i mozna by tak dlugo. Krytycznie myslacy czlowiek zastanowilby sie nad tzw ‘bigger picture’ przed wystawieniem pozytywnej oceny. Wmawianie komukolwiek ze ten ekonomiczno-polityczny model jak i jego wariacje sa nam potrzebne a ich efekty dobroczynne, to policzek dla inteligentnego czlowieka. Ta ksiazka jest pochwala i przyzwoleniem na to co dzialo sie do tej pory, mniemam ze tak jest po prostu wygodniej w Hameryce. Wymienione uniwersytety ktore niby maja nadac akademickiej powagi tej, powiedzmy sobie szczerze, pseudo-naukowej ksiazce nie sa niczym innym tylko biletami wstepu na zdegenerowane salony. A wracajac do nauki, dlugo juz pracuje w sektorze edukacyjnym i wiem czym sa prace badawcze oraz ile wiarygodnosci daje im marka szkoly. Harward, na przyklad, to przedziwny twor. Nie jest to typowa akademia, ta instytucja tresuje korposzczury (werbowane z tzw nizin spolecznych) i tluste koty (amerykancke elyty pokroju klan Bush). To jakis jeden wielki cuchnacy klocek ktorego nie da sie uprzatnac. A gdy na horyzoncie pojawia sie 99% i Occupy to co sie dzieje, czy wie Pan jak zalatwia sie ludzi ktorzy maja inna wizje i mowia o tym glosno? Albo wmawia im sie ze bladza w oparach teorii spiskowych albo knebluje usta policyjna palka. Ale podejrzewam ze Pana to nie interesuje, nie te lata zbyt wielkie przwiazanie (przyzwyczajenie) do absurdu.
    Schlebiajace opinie na okladce tez mi nic nie daja, wiekszosc to jacys biznesmeni czyli swojska ekipa i jeden profesor ktory wyglada jakby stal jedna noga po drugiej stronie i raczej nie mial sily na przeczytanie ksiazki czy jej zrozumienie (konserwatyzm starczego umyslu niestety nie jest w stanie nadazyc za swiatopogladowymi zmianami i sie dostosowac) – i to ma byc ekipa dzieki ktorej mam uwierzyc ze tresc jest holistyczna ocena i madra propozycja pokonania marazmu i wyjscia z kryzysu w jakim sie znajdujemy? Prosze mnie nie rozsmieszac. Komu i czemu ta publikacja ma sluzyc? Prosze mi wskazac krytyka obecnego globalnego systemu i jego praw, ktory ta ksiazke popiera a wtedy moze dam sie skusic na przeczytanie calosci. Kolka wzajemnej ekonomicznej adoracji syfu w ktory nas wrobili omijam szerokim lukiem.

  38. @ A.L.

    “Ja, prosze Pana, pamietam czasy glebokiej Komuny gdy Politechnika Warszawska pod wieloma wzgledami nie byla gorsza od MIT, gdy komputery ANOPS produkowane pzrez Politechniczny Zaklad Doswiadczalny Katerdy Maszyn Matematycznych eksportowano do USA, Kanady i na tak zwany Zachod..”

    Dobrze, ze Pan o tym wspomnial, gdyz wielu nie chce o tym pamietac, badz z racji wieku nie wie.
    Ksiazki nie czytalem ( nie do dostania w tej czesci swiata) wiec nie bede zabieral glosu.

    Pozdrawiam

  39. JW: “Panie AL, nie odniose sie bezposrednio do tresci tej ksiazki bo nie znam w calosci ale zwolennicy globalnego mentalnego niewolnictwa czyli vulture capitalists odpowiedzialni za ta publikacje wystarcza zeby podejsc do niej z rezerwa”

    Dalej nie czytalem. Przyzam ze probowalem, ale to jest niestety belkot.

    A smarfona Pan ma? Niech Pan sobie pomysli o tych krorzy go wymyslili i wyprodukwoali.

    “. Kolka wzajemnej ekonomicznej adoracji syfu w ktory nas wrobili omijam szerokim lukiem.”

    To neich Pan tego smatrfoan utopi w kiblu. Przeciez go zrobili ci ktorych Pan tak nienawidzi.

    Kompletny stek idiotyzmow.

  40. @Micho: “Natomiast mnie ?obchodzi kto kim był?. Bowiem ?kto kim był? to się nazywa po prostu Historia. ”

    Ma Pan prawo. A ja mam prawo krytykowac opinie oparte na “on byl”

  41. JW: “A gdy na horyzoncie pojawia sie 99% i Occupy to co sie dzieje, czy wie Pan jak zalatwia sie ludzi ktorzy maja inna wizje i mowia o tym glosno? ”

    Mam nad Panem te pzrewage ze na Wall Street chodzilem pare razy i z owymi “Occupy” rozmawialem pare razy. Raz udajac milionera. A oto ich poglady:

    1. 1% spoleczenistwa ma duzo lepiej niz pozostale 99%, 2. My chcemy tak samo JUZ, TERAZ, bo NAM SIE NALEZY.

    Proby dyskusji ze ci z 1% zapracowali na to co maja, skutkowaly w opinii na przykald takiej: “Pewnie, ja wiem ze jak popracuje to kupie sobie porzadny samochod. Ale po co mi porzadny samochod jak bede starym prykiem. Mnie sie samochod NALEZY teraz, jak jestem mlody, zebym mogl korzystacz zycia”

    To nie jest ruch “wolnosciowy”. To jest ruch kompletnego, 100% konsumeryzmu. Nam sie NALEZA okreslone dobra i uslugi i Rzad ma DAC. A skoda ma WZIAC – proby dyskusji na ten temat skad ma WZIA Cskonczyly sie tym ze chcieli mnie pobic i musialem salwowac sie ucieczka.

    Niestety, to jest stado kretynow.

    Dlatego tez z niejakim sceptyczyzmem parzalem na ruch antyACTA. Widzial mi sie taki sam. A Pna ze swymi “opiniami” – pisze w cuczyslowie, bo to “opinie” wyssane z palca – dobrze sie w to wpisuje

  42. @vandermerwe: “@ A.L.

    ?Ja, prosze Pana, pamietam czasy glebokiej Komuny gdy Politechnika Warszawska pod wieloma wzgledami nie byla gorsza od MIT, gdy komputery ANOPS produkowane pzrez Politechniczny Zaklad Doswiadczalny Katerdy Maszyn Matematycznych eksportowano do USA, Kanady i na tak zwany Zachod..?

    Dobrze, ze Pan o tym wspomnial, gdyz wielu nie chce o tym pamietac, badz z racji wieku nie wie”

    Jakby ktos chcial wiedziec wiecej, to tu sa linki

    http://pl.wikipedia.org/wiki/ANOPS
    http://www.ii.pw.edu.pl/historia_v5.pdf

    Jakies 3 czy 4 lata temu w pewnej kanadyjskiej klinice wlasnie odstawiono 2 komputery ANOPS. Dzialaly przez 30 lat z hakiem. Usilowalem je odkupic, ale z roznych powodow tranzakcja nie doszla do skutku.

    Przypominam ze komputery ANOPS – wilekosci telewizora – produkowano wowczas gdy komputery zajmowaly pol pietra, a do “hali komputera” mogli wejsc tylko wybrani i to w bialych fartuchach, bialych kaloszach i bialych czepkach.

    Wypada wspomniec, ze w owych trudnych czasach polscy naukowcy i inzynierownie nie tylko budowali uzradzenia. Profesor Zdzislaw Pawlak kierowal Instytutem Informatyki na Politechnice Warszawisiiej przez wiele lat (ten Instytut od ANOPSa) i w owym czasie opracowal teorie znana jako “teoria zbiorow przyblizonych” (rough sets). Teoria zrobila miedzynarodowa kariere – jakis czas temu liczna publikacji na temat rough sets pzrekroczyla 10 tysiecy. Mowi sie o “Polskiej Szkole Sztucznej Inteligencji” i jak sie to mowi, to sie ma na mysli Profesora Pawlaka.

    Nazwisko “Pawlak” jest jednym z 3 najczesciej wymienianych nazwisk polskich naukowcow z dziedziny nauk scislych i inzynierii (Banach, Kaczmarz, Pawlak).

    Dlatego, jak sie to wszystko wie i pamieta, to z wieksza ostroscia i wieksza zaloscia patrzy sie na totalny upadek wszystkiego… Udalo nam sie znisczyc to czego nei udalo sie zniszczyc Komunie.

  43. @vps” @ A.L. ? juz tlumacze.
    Wywnioskowalem ze moze istniec jakas roznica zdan w pogladach Pana Winieckiego a Pana Bendyka?”

    Zadnej roznicy w Pogladach Redaktora Bendyka i Prof. Winieckiego na telat ksiazki nie ma, albowiem Prof. Winieck izadnej opinii nie przedstawil, ogranicajac sie do wypowiedzi na tematy personalne. O czym zreszta napisalem pare postow wyzej.

    Natomiast reszta postu Prof. Wineickiego dotycaca bezrobocia ma racjonalne podstawy i negowanei tego z przyczyn pozamerytorycznych to stosowanie tej samej retoryki ktora Prof. Winieck izastosowal do oceny ksiazki. Uwazam ze ta czesc posty Prof. Winieckiego zasluguje na merytoryczna dyskusje. Niezaleznie do jakich partii/organizacji politycznych Prof. Winiecki nalezal lub nalezy

    Natomiast co do reszty Panskich uwag – w zasadzie sie zgadzam, wszczegolnosci na temat niejednoznacznosci pojec okreslajacych systemy spoleczno/ekonomiczno/polityczne jak i roznorodnosc ich implementacji. Jak rozneiz co do sprawy selekcji informacji. Jak o te sprawe idzie, polecam opowiadanie Lema “Jak Trurl z Klapaucjuszem Demona Drugiego Rodzaju skonstruowali zby zbojce Gebona pokonac”. Absolutnie wieszcza wizja….

  44. @AL Jak sie nie ma mocnych kontr-argumentow to sie uzywa ‘polskich argumentow’. Poza tym intelektualny fistaszek ktory zachlystuje sie pseudo-nauka niby urofil oswiecajacym blaskiem wiadomoczego dla mnie jest tylko polowa czlowieka. Nie ma z kim, ani o czym, dyskutowac wiec zegnam ozieble.

  45. @mp: “Nie wiem, czy warto polemizować z czymkolwiek, co się ukazuje na Money.pl”

    Niestety, nie lubie uprzedzen.

    Poza tym, money.pl to calkiem porzadny i rzetelny portal. Ze zdarzaja sie “odchylki”? Na polityka.pl i blogu Redaktora Bendyka tez sie zdarzaja. Patrz wyzej. Nie jest to jednak powod zeby od razu potepiac portal polityka.pl w tak zwany “czambul”.

    Problem chyba polega na tym ze Polacy nie umieja dyskutowac. Roznica w pogladach od razu pzrenosi si ena plaszczyzne personalna – jak ktos ma inne poglady niz ja, to musze go personalnie nienawidziec. Wrog polityczny to wrog personalny. Wystarczy popatzrec na Sejm i retoryke partii politycznych.

    Tymczasem tu gdzie jestem, Republikanicn moze ostro scierac sie z Demokrata na jakims forum, uzywajac czasem niewybrednego jezyka, a pozniej moga razem zjesc lunch albo pograc w golfa. Niestety, w Polsce jest to tradycja bardzo stara, od czasow gdy pzreciwnicy polityczni siekali sie szablami w Sejmie. To jest chyba podstawowy czynnik ktory powoduje ze w Polsce nie moze byc normalnie…

  46. Trzy sprostowania dla zainteresowanych:
    1. “Dalej nie czytalem. Przyzam ze probowalem, ale to jest niestety belkot.” Blad logiczny.

    2. “To neich Pan tego smatrfoan utopi w kiblu. Przeciez go zrobili ci ktorych Pan tak nienawidzi.” Prosze nie sprowadzac dyskusji do poziomu rozemocjonowanej irracjonalnej klepanki miedzy kibicami obozow technologia – prymitywizm, przeciez nie o to chodzi; no chyba ze nie czytal pan ze zrozumieniem. Przetlumaczyc panu co znaczy venture capitalism? Nie, to nie sa inwentorzy i pracownicy techniczni ale molochy skupujace niezaleznych producentow (w tym inwentorow i technikow). Nie musze chyba wyjasniac rzeczy oczywistych.

    3.”To jest ruch kompletnego, 100% konsumeryzmu. Nam sie NALEZA okreslone dobra i uslugi i Rzad ma DAC. A skoda ma WZIAC ? proby dyskusji na ten temat skad ma WZIA Cskonczyly sie tym ze chcieli mnie pobic i musialem salwowac sie ucieczka.” hahaha, a jednak uruchamia pan czasem wyobraznie! Jak sie nie da inaczej to mozna i tak nadrabiac braki w wiedzy/wyksztalceniu. Szkoda tylko ze zamiast zapoznac sie z rzeczywistymi postulatami w/w ruchow spolecznych pan je bezczelnie zmysla i co gorsza absurdalnie definiuje ruch jako ruch konsumencki. Brudne zagranie, kiepski monolog.

  47. JW: “@AL Jak sie nie ma mocnych kontr-argumentow to sie uzywa ?polskich argumentow?. Poza tym intelektualny fistaszek ktory zachlystuje sie pseudo-nauka niby urofil oswiecajacym blaskiem wiadomoczego dla mnie jest tylko polowa czlowieka”

    To sa wlasnei “polskie argumenty”. Jak sie nei ma argumentow merytorycznych, tzreba pzreciwnika zmieszac z blotem. Wyzwac. Trzeba przyznac ze doszedl Pan w tym do perfekcji.

    ” Przetlumaczyc panu co znaczy venture capitalism? Nie, to nie sa inwentorzy i pracownicy techniczni ale molochy skupujace niezaleznych producentow (w tym inwentorow i technikow). Nie musze chyba wyjasniac rzeczy oczywistych”

    Ja VC znam z praktyki, a pan z teorii. Na dodatek panski koncept “co to jest VC” nic nie ma wspolnego z rzeczywistoscia. Jakos zapewne Panu nie przeszkadza fakt ze gdyby nie VC nie byloby Panskiego ulubionego Googla ani Panskiego ulubionego Facebooka. Oba zaczynaly jako startupy, finansowane pzrez VC. Natomiast co to jest “VC”, proponuje sie doszkolic, moze byc z Panskiej ulubionej Wikipedii. Moze tu

    http://en.wikipedia.org/wiki/Venture_capital

    Nie chce mi sie cytowac, zreszta tu nie miejsce.

    “Szkoda tylko ze zamiast zapoznac sie z rzeczywistymi postulatami w/w ruchow spolecznych pan je bezczelnie zmysla i co gorsza absurdalnie definiuje ruch jako ruch konsumencki. Brudne zagranie, kiepski monolog.”

    A skad Pan wie co ja zmyslam a co nie? Prawdopodobnie mam blizej do Wall Street niz Panu. A Pan mnie zarzuca zmyslanie i klamstwo, na zasadzie “jak rzeczywisctosc nei zgada sie z mpimi pogladami, to rzeczywistosc jes talbo neiistniejaca albo sfalszowana”.

    Rzeczywiste postulaty owych “ruchow” juz Panu wyliczylem: NAM SIE NALEZY. Malo konstruktywne, wie Pan… Moge doliczyc jescze kilka, prosto spod Wall Street: 1. Pelne zatrudnienie, w szczegolnosci po studiach wyzszych, 2. Darmowe studia wyzsze, 3. Umorzenie poztczek studenckich, 3. Darmowe mieszkania, 4. Minimalna placa 20 dolarow za godzine. Takie to sa wlasnie WYMAGANIA. To wszystko im sie NALEZY.

    A jak to zrobic? TO SPRAWA RZADU. Niech Rzad wymysli.

    Ci ludzie nie maja zielonego pojecia jak dziala ekonomia, skad sie biora pieniedze i tak dalej. Protestowac wygodnie. Wziac sie do pracy – nei za bardzo.

  48. Ja spadam, Panie Redaktorze. Z checia pogwarzylbym o cywilizacji, kulturze, rozwoju, nauce, sieci, zagrozeniach – ale niestety, w Polsce dyskusja jest niemozliwa. Zawsze konczy sie oszolomstwem i wyzwiskami.

  49. Na szczęście czas takich ludzi jak pan AL przemija. (Nie)mądrości tych którzy pamiętają komune w Polsce odchodzą do lamusa, nastaje nowa era ludzi których intelekt wybiega daleko poza standardowy wąski światopogląd. A pana prostactwo, buta i nieskromnosc wyzierajace z wczesniejszych opinii nie zasługują nawet na komentarz nie mówiąc już o polemice.

  50. My name is Victor Hwang, and I am the author of the Rainforest book described above. Thanks to Google, I was able to discover this interesting thread and to understand at least some of the basic ideas being discussed. I think it’s important to recognize that venture capital, as it has developed in places like Silicon Valley, is different from traditional notions of capital management. The big question is this: why do sources of entrepreneurial capital thrive in some communities, but not in others? Clearly, it is not merely a question about smart people, capital resources, and clever ideas, as those are everywhere in the world. There must be something about the way those resources are combined together. The nature of venture capital in Silicon Valley has evolved in a unique way, where money became secondary to the process of enterprise creation, a means and not an end. It is this implicit loyalty to the macro community, to the bigger game, that sets this form of capital apart. This behavior replaces zero-sum games with positive-sum games. Communities where people learn to disagree without anger, to share without stealing, to trust without ridicule, these principles are critical to system-wide innovation growth. Thanks for this valuable and interesting dialogue. Best wishes.

  51. Victor Hwang 3 maja o godz. 23:24
    “There must be something about the way those resources are combined together.”
    Based on my 20+ years of living in US I came to the conclusion that Americans must have an additional gene. I call it “ability to self-organize gene”, which unfortunately Poles completely lack. I stand corrected,- very traumatic historical events, like wars or periods of great social unrest can act as triggers turning on that self-organizing gene and during those (mostly tragical times) Polish people mysteriously regain ability to work as a team, trust and help each other. Unfortunately as soon as the so called “boring normality” returns, Poles also return to their individualistic ways and forget that they as humans are (supposed to be) social creatures. Immediately repopulate their silos (mostly family ones) and limit their social, connecting nets to the very small “friends and family” circle.
    Two Poles usually equals three opinions, four political parties and five very big egos. If everything goes well ;-)
    Polish version of Silicon Valley has to be made of rubber. Silicon is way too fragile.

  52. @Victor Hwang
    I also had the privilege of meeting Andrew Filipowski right before he completed the sale of Platinum Technology. He made a great impression on me so later I was closely and with great interest following the story of the famous (at the time) Chicago incubator, Divine InterVentures. Too bad that what supposed to be an “Internet Zaibatsu” ended up in the bankruptcy court.

  53. najgorsze, że takie “misie” jak Pan Winiecki od lat zasiadają na ciepłych posadkach sprzedając muł z “trzeciej ręki”;/ nisko upadł w Polsce tytuł profesora akademickiego z dziedziny typu ekonomia ;/

  54. Ze strony strony http://www.therainforestbook.com/ znalazłem link do ‘white paper’: http://www.therainforestbook.com/pdf/White_paper_UC_Law.pdf – bardzo ciekawe:

    Scientists are discovering that innovation and human emotion are intertwined.
    Human nature, with its innate prejudices, creates enormous transaction costs in society.
    Thus, what we think of as free markets are actually not that free. They are still constrained by transaction costs caused by invisible social barriers based on geographical distance, lack of trust, differences in language and culture, and inefficient social networks. Those social barriers can be high, and they can keep people isolated, and thus not transacting with one another. Social barriers create transaction costs that stifle valuable relationships before they can be born.

  55. Jeszcze jeden fajny cytat:

    Human systems become more
    productive the faster that the key ingredients of innovation?talent, ideas, and
    capital?are allowed to flow throughout the system. Measuring the velocity of such
    nutrients can provide us the tools with which to measure the health of an innovation
    ecosystem by observing dynamic activity over time, rather than static points in time.
    When particular social behaviors allow the movement of talent, ideas, and capital to be
    even freer?as they are in Rainforests?we find that human networks can generate
    extraordinary patterns of self-organization

    To jest właśnie to o czym ciągle piszę i to jest mój punkt wyjścia dla krytyki Intellectual Property.

  56. @A.L. 1 maja o godz. 21:15

    doceniam to poświecenie i ten ból ze, “tesciowej nie doniose” chociaż “swierzbi”

    Naprawdę trudno zrozumieć ?
    Użyła pani “Krtykowanie OSOBY.. ” określając Winieckiego słowem “OSOBY”
    Odpowiedziałem
    “w celu zrozumialej komunikacji należy używać języka OSOBY”
    bo to Winiecki użył głupawe “argumenty”

    http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/prof;winiecki;dla;money;pl;o;prowincjonalizmie;intelektualnym,253,0,1076733.html

    “Zamierza Pan sie dostosowac?”
    nie jestem z menażerii

  57. Profesor Winiecki w 1993 roku ustąpił ze stanowiska w EBOiR , gdyż wygrana SLD miała być katastrofą gospodarczą. Profesor pomylił sie o 4 lata. Katastrofa gospodarcza nastąpiła 4 lata później, gdy Balcerowicz zrealizował swój ” II plan”.

  58. Na szczęście czas takich ludzi jak pan AL przemija. (Nie)mądrości tych którzy pamiętają komune w Polsce odchodzą do lamusa, nastaje nowa era ludzi których intelekt wybiega daleko poza standardowy wąski światopogląd. A pana prostactwo, buta i nieskromnosc wyzierajace z wczesniejszych opinii nie zasługują nawet na komentarz nie mówiąc już o polemice.

    @Victor Hwang You say you read the comments and thank for them. Well, actually you could have read only one, as there was no other. Also, it’s very pseudo-scientific to claim that ‘Poles’ have some metaphorical gene and they fail to achieve something because of it. What does your book pretend to actually be, an account of your personal experiences or, adored by Americans, yet another self-help book that claims to give one an advantage but in fact is totally useless to most of us? If it’s the former than fine, anybody can write nowadays. If it’s the latter than honestly I prefer to read academic or serious scientific journals for information. I don’t buy into this self-help mythology that Americans came to unquestioningly accept.
    Regards.

  59. “Communities where people learn to disagree without anger, to share without stealing, to trust without ridicule, these principles are critical to system-wide innovation growth.”

    Say no more ,Sir.

    Kind regards

  60. JW: “Na szczęście czas takich ludzi jak pan AL przemija. (Nie)mądrości tych którzy pamiętają komune w Polsce odchodzą do lamusa, nastaje nowa era ludzi których intelekt wybiega daleko poza standardowy wąski światopogląd. A pana prostactwo, buta i nieskromnosc wyzierajace z wczesniejszych opinii nie zasługują nawet na komentarz nie mówiąc już o polemice”

    Napisalem Redaktorowi ze “spadam”. “Spadam” to “spadam”. Ale doniesiono mi ze Hwang napisal. Wiec zajzralem. I zamiast na Hwanga, natknakem sie na Panski post.

    Ja tez nie bede komentowal, nie mowiac o polemizowaniu. Dlaczego? Ano opowiem Panu historyjke: Jak bylem mlody, poszedlem na dosyc oficjalne party. W garniturze, pod krawatem, itede. Po party z kolegami niezle popilem, i starcilem tak zwany “watek”. Nad ranem obudzilem sie, i patzre… Leze w rowie. W garniturze, pod krawatem, itede. I pomyslalem sobie: “Co ja tu, ku… rabie?”

    Gdzy czytam Panskie wypowiedzi i niektorych podobnych, mysle: “I co ja tu, ku… robie?…”

    Jak wiadomo, gdy sie do beczki miodu doda lyzke dziegciu, calosc sie robi niejadalna.

    Wesolej zabawy, beze mnie. Z tymi ktorzy maja cos do powiedzenia potrafie komunikowac sie gdzie indziej.

  61. @ JW

    “(Nie)mądrości tych którzy pamiętają komune w Polsce odchodzą do lamusa, nastaje nowa era ludzi których intelekt wybiega daleko poza standardowy wąski światopogląd. ”

    Trudno jest sie z Panem zgodzic. Nie bardzo widze zwiazek miedzy pamietaniem lub tez nie komuny a “intelektem wybiegajacym daleko poza…”.

    “Communities where people learn to disagree without anger..”

    Pozdrawiam

  62. Zeby byla ciekawa dyskusja obie strony powinny zachowywac sie z kultura. Kiedy jedna przestaje to druga nie musi dalej ciagnac w dobrym tonie. Poza tym poziom moich wypowiedzi w przeciwienstwie do AL nie jest rynsztokowy wiec nie rozumiem komentarzy takich jak np ‘vandermerwe’ o zlosci…prosze sobie sprawdzic w ktorym momencie zaczely sie przepychanki slowne, podpowiem ze nie od moich komentarzy. Poza tym ciekawi mnie dlaczego AL nie odpowiedzial na zaczepke autora Hwanga, ktorego ksiazke przeciez tu probowal reklamowac. hmmm…

  63. Ja z kolei chciałem Autorowi pogratulować udostępnienia książki w wersji elektronicznej i to w postaci bardzo wygodnego oraz przyjaznego formatu jakim jest EPUB (bez DRM – tak trzymać!)

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

To use reCAPTCHA you must get an API key from https://www.google.com/recaptcha/admin/create