Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

29.04.2006
sobota

Tarkowski walczy z głowizmem

29 kwietnia 2006, sobota,

Alek Tarkowski w dzisiejszej „Gazecie Swiątecznej” pisze o głowizmie, czyli postawie producentów kultury nie mogących zrozumieć, że świat się zmienił pod wpływem technologii cyfrowych i internetu. Serwisy p2p powodują, że niezwykle łatwo i przyjemnie można dzielić się treścią, legalnie i nielegalnie. Ale właśnie, skąd to rozróżnienie? Ludzie chcą za darmo, bo przecież już zapłacili za abonament sieciowy (tak jak w telewizji za abonament mają dostęp do programów). Może więc zamiast walczyć z piractwem (a dziś praktycznie każdy jest piratem, nawet mimo woli), zacznijmy też walczyć z własną mentalnością. A ta mentalność w przypadku twórców, to podpisać dobry kontrakt z dużym producentem, a potem – business as usual. Nigdy więcej. Bo pojawiają się już i tacy twórcy, którzy rozumieją, że nowe technologie dają im szansę zaistnienia, mimo że formalnie znajdują się w długim ogonie (a więc w tym statystycznym segmencie twórczego świata, który ze względu na swą niszowość nie jest obiektem zainteresowań wielkich graczy – pisze o tym Chris Anderson, naczelny Wired). Bez pośrednictwa mogą znaleźć się w obiegu, a darmowe udostępnienie treści otwiera inne możliwości zarobku (koncerty, atec.).
To wszystko OK, problem w tym, że w tekście Alka większość przykładów pochodzi z zagranicy. W Polsce głowizm rządzi zarówno rynkiem, jak i świadomością. Ale co się dziwić. Już pod koniec lat 90. badania IBM pokazały, że wykorzystanie internetu skorelowane jest z poziomem zaufania społecznego. Te, jak wiemy w Polsce jest bodaj najniższe w Europie. Ponadto z badań CBOS wynika, że 59 proc. Polaków nie korzysta i nie będzie korzystać z sieci (głównie ludzie starsi, słabiej wykształceni). Marne zaufanie i nieuświadomiona rola takiego medium, jak internet powodują, że ciągle sieć jest traktowana w Polsce jak niepoważny gadżet. Poważny jest duży deal z dużym graczem (lub graczem jakimkolwiek). Nie zakotwiczenie w dynamicznej wspólnocie komunikujących się ludzi (bo im nie ufamy), ale oparcie w instytucji: może to być label, wydawca, a najlepiej jeszcze jakiś państwowy donator.
Polski głowizm wydaje się więc innym głowizmem, niż ten przedstawiony przez Andersona i związany jest z jakością, marną, kapitału społecznego.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php