Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

17.05.2006
środa

100 lat za Finlandią

17 maja 2006, środa,

Wczoraj ambasada Finlandii wraz z Instytutem Badań nad Gospodarką Rynkową zorganizowały seminarium poświęcone fińskim doświadczeniom z transformacją gospodarki. Jeszcze na początku lat 90. Finlandia, podobnie jak Polska pogrążona była w głębokim kryzysie spowodowanym m.in. upadkiem Związku Sowieckiego (największego rynku zbytu dla fińskiego eksportu). Bezrobocie osiągnęło poziom blisko 20 proc. Dziś ten ?kraj drwali? jest oceniany jako najbardziej konkurencyjny (Word Economic Forum). Jednocześnie Finowie zdołali obronić swój model państwa dobrobytu. Na czym polega tajemnica sukcesu? Finowie zdołali uruchomić wiele zasobów. Jak stwierdził Esko Aho, który jako premier był współarchitektem fińskiego cudu, pomogła historia: w czasie rosyjskiego zaboru Finowie zdali sobie sprawę, że z rosyjskim imperium mogą wygrać jedynie w kategoriach intelektualnych, stawiając na naukę (po angielsku brzmi to elegancko ? outsmart). Zaczęli się więc na gwałt uczyć i robią to dzisiaj. Finowie tradycyjnie też uwielbiają technikę, są narodem majsterkowiczów. Ponadto poważnie traktują zawarte w warunkach politycznego konsensu postanowienia. Gdy ustalili, z inicjatywy specjalnej komisji parlamentarnej, że trzeba zwiększać nakłady na naukę, zaczęli je od początku lat 80. zwiększać, w okresie kryzysu lat 90. jeszcze bardziej przyspieszając. W efekcie dziś przeznaczają na badania 3,5 proc. PKB.
Ciekawa jest nie tyle anatomia fińskiego sukcesu, ile dzisiejsze obawy Finów. Aho dostrzega, że sukces usypia, a tu już trzeba myśleć o kolejnym zrywie, nie czekając na kryzys. Skalę wyzwania dobitnie podkreślił wiceprezes Noki, Erkki Ormala zapomnijmy, że można dziś prowadzić grę na poziomie narodowym lub nawet europejskim. Jest tylko jeden poziom wyzwania globalny, konkurować trzeba już nie tylko z USA i Japonią, nie tylko z Chinami i Indiami, ale także z nabierającą rozpędu Brazylią, Meksykiem i wieloma innymi krajami, które jeszcze niedawno umieszczało się w tzw. Trzecim Świecie. Naszym politykom, którzy ciągle myślą, że żyjemy w XIX wieku i epoce państw narodowych polecam uwadze konkluzję raportu Creating Innovative Europe, który powstał pod redakcją Aho. Obudźcie się before it is too late, zanim będzie zbyt późno (dla przypomnienia, zgodnie z oceną Unii Europejskiej, Polska odstaje pod względem innowacyjności od europejskiej średniej o 50 lat).

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. Mam jedną prośbę – krótsze paragrafy, względnie tekst w inny sposób zróżnicowany, bo ten post jest trudny w czytaniu.

    Dziękuję i pozdrawiam 🙂

  2. Mamy chyba pecha, bo IV RP, ktora ma budowac nowa wladza jest projektektem antynowoczesnym, a cala otoczka ideologiczna na ktorej opartya jest wiara w IVRP jest antyinowacyjna. Zamiast ksztaltowac roznorodnosc spycha sie ja do podziemia, zamiast poszerzac sfere wzajmenego zaufania buduje sie klimat podejrzen w leninowskim stylu.

  3. Witam panie Edwinie.

    Lubie pana artykuły, w swojej działce publiczystycznej jest Pan prawie monopolistą.

    Przez 3 lata zajmowałem się dydaktyką w samorządzie w jednej z najlepszych uczelnii w kraju. Dało mi to dużo do myślenia. Od 50% do 66% środków w zależności od roku pochodzi od studentów zaocznych, wieczorowych, wolnych słuchaczy itd. Większość środków idzie na pensje – jakieś 80%.

    Miałem, niezły poziom nauczania języków obcych. Dowiedziałem się ostatnio od znajomych, że liczba godzin została drastycznie ucięta. Pewnego dnia otrzymaliśmy zapewnienie na jednym z najwyższych organów na uczelnii, że nic się po tym względem nie zmieni w ciągu 3 lat. I tyle są warte zapewnienia.

    Udało się po wielu latach ciągłej polityki przeforsować ankietowanie studentów a propos poziomu nauczania(chodzi o oceny nauczycieli). Podniosło się larum, dysonans między oceną profesorów i studentów. I to było coś, nawet, jeśli nie było zbyt dużo zmian kadrowych.

    Kiedyś myślałem, że oni są złośliwi. Z biegiem czasu człowiek mądrzeje i dochodzi do wniosku, że ludzie, którzy żyli w poprzednim systemie, oddając mu się bez reszty, nie są w stanie pójść szybko i zdecydowanie we właściwym kierunku.

    Nie,nie, nie i żeby nie było są wyjątki, skromne. Zazwyczaj w postaci profesora, który zaczepił się kilka lat w bardziej cywilizowanych ośrodkach.

    Szkoda, że ich tak mało wraca. Nie dziwie się im.

    A tak nie wiele wystarczyłoby zrobić. Jedno głosowanie i po sprawie.Jedna ustawa i po sprawie. A co by było, gdyby zostawić tylko tytuł doktora. Doktorat robić w innej uczelnii. Zlikwidować wszytkie parytety- a bo są. Tyle i tyle profesorów do Senatu, tyle i tyle doktorów na Rade Wydziału.
    O Boże- to by była demokracja – zagrzmiał by nie jeden profesor.

    Chlip,chlip skończyłyby się grupy trzymające władze, że pójde za najnowszą retoryką.

    O nie trzeba by było wypracowywać sobie autorytet i szacunek- toż skandal.

    A jeszcze jak by wprowadzili zapisy na wykłady i na ćwiczenia- Auschwitz popełniony na klasie najmądrzejszych.

    Osz fak- to by była konkurencja.

    Demokracja i konkurencja rodzi innowacyjność. Hierarchia rodzi polityków.

    Nie chodzi o 3,5% PKB. Chodzi o to, czy zajęcia są ciekawe i czy lubimy nowości i otwarte głowy. Politycy nie muszą się starać. Wystarczy powtarzać kilka schematów by nie polecieć ze stołka.

    kochać bliżniego swego i złego słowa na niego nie popełniaj. Czekaj na swoją turę.

    Czas leci, reszta świata nam ucieka.
    Studenci umierają z nudów, albo już zżarci bujają się w chocholim rytmie. Mówiąć-Yo! Trzeba sie nauczyć na egzamin- zostało 3 dni. Jeśli ktoś nudzi to srut- pierdut odpycha,a nie przyciąga.Później to tylko minimum i oby na pięć.

    Ten sam problem tyczy się górników, prawników i profesorów. I to jest pewnie z 50% polskiej reprezentacji parlamentalnej. Dziwny zbieg okoliczności.

    Wiecie co, wiele młodej kadry to rozumie. Jedna ustawa,a ludzie dokończą resztę. Bomba atomowa.

    nie trzeba mieć dużych środków by zmienić wiele, wystarczy świadomość.

    Wprowadzenie opłat za studia, wcale nie musi zmienić wszystkiego na lepsze.

    Prywatyzacja- niech
    pomyśle, Kulczyk, PKN Orlen, PKO, nie mają ani know-how, ani środków by kupić i by było dobrze.

    Amerykańskie uniwersytety pewnie tak ,gdyby mogły kupić kilka wydziałów.Co z resztą.Tak, tak uwaga, uwaga nadchodzi wykup pracowniczy.

    4 władzo,działajcie – kibucuje wam, w walce o wyższą świadomość.

    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php