Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

28.05.2006
niedziela

Polska: Agenda 2010+

28 maja 2006, niedziela,

Z inicjatywy Andrzeja Celińskiego odbyła się pierwsza debata w ramach projektu „Polska: Agenda 2010+”. Spotkali się ludzie, których zaproszenie definiuje w ten sposób, że

mieszczą się w przestrzeni ideowej określanej takimi określeniami jak: personalizm, liberalizm kulturowy, racjonalizm, republikanizm, otwartość postaw. Osoby, które albo wprost uznają za istotne i słuszne, albo przynajmniej poważnie rozważają takie wartości w życiu społecznym jak: solidarność, wspólnotowy charakter społeczeństwa.

Kolejny wspólny mianownik, to stosunek do idei lewicowej, jeśli nawet nie zdecydowanie pozytywny, to przynajmniej niealergiczny. Cel cyklu: strategiczna refleksja nad polską polityką i przyszłością Polski w świecie, z jakim będziemy mieli do czynienia za lat 10-15.
Tyle założenia. Co wynikło z pierwszej debaty? Miała ona bardziej charakter intelektualnego rekonesansu, niż uporządkowanej dyskusji. Przy stole usiedli ludzie, których choć wskazane wspólne mianowniki łączą, to jednak również, jak zauważył Zbigniew Janas patrząc w kierunku Danuty Waniek, Jacka Piechoty, Lecha Nikolskiego coś ciągle bardzo poważnie dzieli. To pamięć. Andrzej Celiński najszybciej z dawnego obozu solidarnościowej lewicy uznał, że kryterium pamięci ustąpić musi przed rzeczywistością. Doświadczenie pokazało, że nie powiodły się żadne próby tworzenia formacji lewicowej bez udziału lewicy postpezetpeerowskiej.
Ale choć kwestia pamięci pojawiła się, istotniejsza w debacie okazała się diagnoza teraźniejszości. Co się tak naprawdę w Polsce dzieje? Politolog Radosław Markowski, od lat badający polski elektorat z rozbrajającą szczerością stwierdził, że nauki lepiej nie pytać o to co się dzieje, bo póki co trudno zrozumieć ukrytą w statystykach prawdę. Czterdziestoprocentowa frekwencja wyborcza oraz wynik partii zwycięskiej, która wzięła władzę mając za sobą zaledwie nieco ponad 10 proc. elektoratu czynią z Polski europejską rekordzistkę.
Najwyraźniej ta wątła legitymizacja obecnej władzy pozwalała niektórym, jak wspomniany Zbigniew Janas czy Janusz Jankowiak na umiarkowany optymizm. Nic takiego się nie dzieje, nawet jeśli nie odpowiada nam estetyczny wymiar nowej władzy. Modernizacja jest niejako zdeterminowana w perspektywie najbliższych 7 lat, choćby funduszami jakie napłyną z Unii Europejskiej. Scenariusz taki jednak zakłada, że obecny układ może przetrwać nawet więcej niż jedną kadencję (choć tu opinie rozbiegały się).
Co do diagnozy można, podobnie jak uczestnicy debat między sobą, spierać się. Ja zabierając głos zwróciłem uwagę na dwie kwestie. Po pierwsze, musimy pamiętać, że polska modernizacja przebiega w globalnym kontekście. A tu trzeba pamiętać, że proces rozwoju wkroczył w etap wykładniczego przyspieszenia. Nie wystarczy już tylko powtarzać drogi, jaką szły takie kraje, jak Hiszpania czy Portugalia. Problemem nie jest już tylko brak kompatybilności Polski z Unią Europejską, ale to że nawet UE zaczyna odstawać na niekorzyść od reszty świata. Powtarzając za Esko Aho, byłym premierem Finlandii musimy się zgodzić, że dziś istnieje tylko jedna gra – gra globalna. Nie ma regionalnych sąsiadów, sąsiadem jest bliska Rosja i odległa Brazylia.
Kwestia druga dotyczyła wspominanych w tym blogu kwestii mobilizacji społeczeństwa obywatelskiego. Nie ma co narzekać, że obecna władza przejmuje główne media. Pytanie, jak wykorzystać inne, dostępne choćby za sprawą internetu formy mobilizacji opinii i budowy wolnej sfery publicznej? Jak powtórzyć i „sklonować” doświadczenia walki o Paradę Równości, jak i walki z patentowaniem oprogramowania? Pozornie odległe problemy pokazują, że nawet znajdujące się na marginesie kwestie przy odpowiednich działaniach mogą służyć politycznej i obywatelskiej mobilizacji. Jak już pisałem, IV Rzeczpospolitej trzeba przeciwstawić Polskę 2.0.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 6

Dodaj komentarz »
  1. Dwie sprawy:
    1. Do jakich światowych wzorców polska lewica (socjaldemokracja) chce nawiązywać ? Najważniejszy, europejski model państwa socjalnego kompromituje się właśnie we Francji. Bardziej świadomi politycy jak Blair przechodzą na pozycje wolnorynkowe. W którym kierunku polska lewica chce iść: bronić archaicznego modelu socjalnego, czy realistycznie uznać empiryczną i naukową wyższość gospodarki liberalnej i skupić się na akcentowaniu spraw drugorzędnych (światopoglądowych, obrony mniejszości, itp.). Pierwszy kierunek będzie świadomym wyborem porażki, drugi przyznaniem się de facto, że tradycyjna lewica nie jest już potrzebna.

    2. Tak czy inaczej nie rozumiem dlaczego nowe inicjatywy nie mogą powstawać bez udziału postkomunistycznej ekipy i millerowskich aparatczyków typu Waniek ? Czy powodem nie jest to, że prawie całe środowisko lewicowe tak czy inaczej jest przesiąkniete prlowskim smrodkiem i odcięcie się od tej tradycji jest po prostu niemożliwe. W każdym razie taki wybór, gdy rusza polityka historyczna, lustracja nie wróży lewicy sukcesu. Nawet ludzie czyści i ideowi stracą wiarygodność.

  2. Przyznam ze ciezko by mi bylo zakceptowac lewactwo wszelakiej masci wyznajace teze marksa ze „byt ksztaltuje swiadomosc” przy jednym stole. Ze ten ktory pracuje wiecej i zarabia wiecej musi zaplacic kare za swoja pracowitosc i utrzymac tych ktorym sie pracowac nie chce oraz szkoly dla ich dzieci, lekarzy i zasilki zeby „szanse byly rowne”. Rzeczywistosc jest jak grawitacja i nawet dziecko wie ze zanim pojawi sie milion dolarow potrzebny jest pomysl, determinacja i realizacja. Pieniadze nie biora sie z braku pomyslow tylko z ich realizacji bo to swiadomosc ksztaltuje byt a nie odwrotnie. Podobnie jak w starym przyslowiu, to nie ogon macha psem tylko pies ogonem.

    Skoro Pan Radoslaw Morawski ma tak powarzny problem z tak banalna sprawa jak zrozumienie „co sie tan naprawde w polsce dzieje” to ja to Panu z przyjemnoscia wyjasnie tym bardziej ze jest to banalnie proste.
    Politycy nie wierza w uczciwosc zwyklych ludzi okladajac ich za kare ze mieszkaja w polsce setka regulacji podatkowych i kar finansowych za to ze chce im sie cokowiek w owym kraju robic.
    Tak wiec ludzie automatycznie przestali ufac politykom zajmujacym sie pacyfikacja ich zycia prywatnego poprzez ich portfele. Co za tym idzie niszczac ich poczucie stabilizacji ekonomicznej. Tak wiec dlaczego czlowiek ma isc na wybory? Zawsze puzniej jest tylko gorzej i biedniej a w gazetach i tv coraz wiecej klamstw i propagandy sucesu niczym za gierka. Jesli po 17 latach rzadow „swiatlych politykow i swiatlych elit” w portfelu nie widac gotowki to znaczy ze jej tam nie ma i co najwyzej po nastepnych wyborach moga nam zabrac nawet ten pusty portfel. Akcja zawsze rowna sie reakcji.
    Ba napisze Panu co sie stanie dalej, na nastepne wybory z okazji ustanowienia nowych i jeszcze wiekszych podatkow pujdzie jeszcze mniej ludzi, jesli juz ktos pujdzie to wylacznie extremalisci oraz pracownicy sektora panstwowego i sluzb mundurowych z obawy ze straca swoje posady.

    Rozmawiacie o „potrzebie modernizacji”, tymczasem w szawajcari w tym roku obnizono podatki, to samo w usa. Europejscy socjalistyczni intelektualsci te kwestie obchodza szerokim lukiem. Traktujac obywateli jako „dodatek do demokracji” ktory ma im zagwarantowac rzadowe dotacje za ktore benda mogli sie dalej obijac. Swiecie wierzac ze pieniadze rosna na drzewach i powtarzajac niczym mantre za marksem ze „byt ksztaltuje swiadomosc”.
    Dla tego europa nie ma najmniejszych szans w wyscigu globalnym. Bo nie ma juz w niej wolnych ludzi, sa tylko niewolnicy systemow socjalnych oraz ich „nowi panowie” ustalajacy normy krzywizny banana i coraz wyzsze podatki.
    Dodam tylko ze od ponad 100 lat wiadomo ze granica oplacalnosci konczy sie na stawce kiedy wszystkie podatki nie przekraczaja razem 18%, tak wiec w europie gdzie sam vat wynosi 20% + reszta podatkow naturalnie nie oplaca sie robic globalnych interesow. Dlatego tez z roku na rok pozycja europy bendzie marginalizowac jeszcze bardziej.

    Na dobra sprawe przypomina to klasyczna bajke o krolu ktorzy niemilosiernie lupil swoich poddanych doprawdzajac krolestwo do ruiny. Tylko czy znajdzie sie jakis krolewicz ktory uratuje krolestwo przed szalenstwem starego marksistowskiego krola?

  3. Zapewne Polska 2.0 ma się różnić od Polski 1.0 jak web 2.0 od swojej pierwszej wersji. Oby tylko termin nie został przez nikogo zawłaszczony, może nie w komercyjnym, ale politycznym sensie. Oby to również nie była różnica tylko w nazwie, jak w przypadku IV i III Rzeczpospolitej.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Gdzie można dowiedzieć się czegoś więcej o projekcie „Polska: Agenda 2010+”?
    Cóż może lewica dziś, jeśli jej projekt został zrealizowany. Większość ludzi żyje w dostatku niewyobrażalnym dla ich prapradziadków. Mam dziwne wrażenie, że wzory lewicowości będzie trzeba czerpać od amerykańskich demokratów.

  6. Wszelki ducha Pana Boga chwali! Szkoda, że Zenon Kliszko oraz Mieczysław Moczar nie mogą zmartwychwstać. Mogliby wykonać upgrade Polski do wersji 3.0.

  7. No proszę! A dlaczego nie było przedstawicieli PiS? Przecież ta partia wygrała wybory niewątpliwie pod hasłem „Polski solidarnej”, a tu „”Spotkali się ludzie,[którzy]wprost uznają za istotne i słuszne, albo przynajmniej poważnie rozważają takie wartości w życiu społecznym jak: solidarność, wspólnotowy charakter społeczeństwa.””…No, ale pewnie PiS, to „populiści”, którzy co najwyżej o „państwie solidarnym” mówią niepoważnie, w odróżnieniu od rozumnych uczestników dyskusji, którzy o solidarności to jak najpoważniej. A może mówiąc o „solidarności” dyskutanci mieli na myśli solidarność Lwa R., który tak bardzo się solidaryzuje, że aż zmienił na jakiś czas towarzystwo na raczej mało przyjemne…? Wot, zagwozdka.

    „”Andrzej Celiński najszybciej z dawnego obozu solidarnościowej lewicy uznał, że kryterium pamięci ustąpić musi przed rzeczywistością.”” Jeśli o pamięci mowa, to spieszę przypomnieć, że Andrzej Celiński wcale nie był pierwszym z obozu solidarnościowego, który uznał konieczność dziejową zawartą w zacytowanym fragmencie. W sposób pół-formalny to prawo historii zostało zatwierdzone stosunkowo dawno temu przez Premiera Mazowieckiego w postaci słynnej „grubej kreski”. Tyle, że dziś pewnie sytuacja dojrzała do nowego Kongresu Zjednoczeniowego. Czekam z niecierpliwością!

    „”Politolog Radosław Markowski, od lat badający polski elektorat z rozbrajającą szczerością stwierdził, że nauki lepiej nie pytać o to co się dzieje, bo póki co trudno zrozumieć ukrytą w statystykach prawdę.”” To jest znakomite! W blogu polityczno-ekonomiczno-naukowym prawda o niektórych rodzajach nauk [politologia, socjologia, twórcza statystyka] wyznana otwarcie i jakże esencjonalnie… „Trudno zrozumieć”; pewnie niedokładnie wiadomo z której strony wiatr wieje…

    „”Nic takiego się nie dzieje, nawet jeśli nie odpowiada nam estetyczny wymiar nowej władzy.”” —
    zapewne w „mianownikach” zabrakło „poczucia estetyki” – ale częściowo wyjaśnia się nieobecność PiS.

    Kwestia „wykładniczego przyspieszenia” rozwoju i „braku kompatybilności” Polski i UE; czy ta niekompatybilność, to na naszą korzyść, czy wręcz przeciwnie? Chyba jednak to ostatnie; mimo cudów, które miały nastąpić, jak głosili niektórzy racjonaliści, po wstąpieniu Polski do UE. A proszę – dziś Autor bloga pisze: „”Nie ma regionalnych sąsiadów, sąsiadem jest bliska Rosja i odległa Brazylia.””; to samo o NAFTA mówiły „oszołomy”, ale obowiązujący pogląd był zupełnie inny… No ale zawsze pozostanie uniwersalna prawda, niezależna od układu politycznego, że „”Polska osuwa się w niebyt””.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php