Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

8.06.2006
czwartek

Miasta w internecie

8 czerwca 2006, czwartek,

To już jubileusz, konferencja „Miasta w internecie” po raz dziesiąty. Miejsce bardzo ciekawe, bo zjeżdżają doń w przewadze ludzie zajmujący się, jako informatycy lub zarządzający, informatyzacją instytucji samorządowych. Po kilku latach wyrobiła się zwarta grupa bojowników polskiej modernizacji, którzy dzielą się sukcesami (wcale ich niemało) i porażkami (jeszcze ich więcej).

Z tymi porażkami to sprawa smutna, bo co roku powtarza się litania przyczyn: złe prawo, złe państwo, brak wizji, brak politycznej woli, brak pieniędzy. Od kilku lat „Polityka” prowadzi jeden z paneli poświęcony tym właśnie wszystkim niemożnościom. Wczoraj zdecydowaliśmy, żeby wbrew przeszkodom szukać pozytywów.

Oto kilka z nich. Po pierwsze, rzeczywiście informatyzacja nie musi być polskim przekleństwem, są przykłady: Poznań, Częstochowa, Gdańsk i wiele innych, gdzie samorządowcy wbrew przeszkodom starają się jak mogą ułatwiać ludziom życie. Nie można więc jeszcze przez internet założyć firmy, ale w Poznaniu można wypełnić wszystkie dokumenty, a następnie umówić się przez telefon na godzinę, by przyjść podpisać, co wymaga odręcznego podpisu.

Po drugie, nie należy zostawiać państwa samego z sobą, ale wykorzystując wszystkie dostępne środki komunikacji, wpływać na jego działania: należy przyglądać się propozycjom aktów prawnych, rozporządzeń i je komentować, naciskać na polityków, edukując ich przy okazji. Cóż, samoorganizacja tzw. aktorów społecznych wobec państwa jest w Polsce dosyć słaba, w efekcie wygrywają grupy interesu sprawne lobbystycznie. W efekcie stanowione prawo często jest kulawe, a potem zaczyna się lament, etc.

Doświadczenie krajów lepiej sobie radzących z modernizacją pokazuje, że udaje się ona tylko gdy zastosuje się partycypacyjny model realizacji projektów. Władza nie może uważać, że jest najmądrzejsza. Wiedza jest rozproszona pomiędzy pojedynczymi głowami, instytucjami, firmami. Sztuka polega na tym, by w warunkach pełnej przejrzystości z tej rozproszonej wiedzy korzystać. Dotychczas administracja państwowa miała z tym problemy, czy za rządów ludzi nie ukrywających zapędów do centralizacji sytuacja się poprawi?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 7

Dodaj komentarz »
  1. a tymczasem strony takie jak Wrocek.pl powstają, bez konferencji i zadęcia…

  2. Polecam pokazywanie Rzeszowa jako przykładu tego, co można zrobić mając chęć i dostęp do funduszy z UE. Darmowy internet dla wszystkich mieszkańców? Proszę bardzo. Zrobione.

    Dzienik.pl: Wiesz więcej

  3. Władza w Polsce ma naprawdę większe problemy, niż informatyzacja kraju. Ba, część problemów władzy bierze się z samej informatyzacji. Jeśli bowiem już w jakiejś szkole pojawi się komputer, to przecież władza w osobie Ministra Edukacji musi zadbać, by nie stał się narzędziem grzechu lub – co gorsza – działalności wywrotowej. To w Internecie powstają niemal wszystkie karykatury urzędującego Prezydenta, to tam z prędkością światła rozchodzą się nagrania wokalnych popisów jego brata… Nic zatem dziwnego, że Władza za nowymi technologiami nie przepada, co w bliższej perspektywie marnie wróży centralnie sterowanej informatyzacji państwa.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Problem Polski polega chyba na tym, że bardzo niewielu decydentów docenia znaczenie Internetu (czy w ogóle przepływu informacji) dla życia społecznego.
    Swego czasu zdaje się minister Kleiber stwierdził, że za koszt budowy autostrady (już nie pamiętam skąd-dokąd, ale niewielkiego) można by wszystkim mieszkańcom Polski zapewnić szerokopasmowe łącze.
    Nie muszę chyba dodawać że jego wypowiedź nie wywołała szerszego echa…

  6. Do Marcina: Tu nie chodzi o stronę informacyjną. To każdy „potrafi” i myślę, że miasta dawno się jej już dorobiły, choć oczywiście jest prowadzona na różnym poziomie. Właściwa informatyzacja to coś więcej — zazdroszczę mieszkańcom Poznania możliwości wypełniania dokumentów przez internet. To, że taka technologia istnieje (akurat jest prosta, ale nie każdy na to wpadnie), że można ją zastosować i z jakimi ograniczeniami — wymiana takiej informacji na pewno by się przydała. Lokalnie widzę, że są pomysły, które by wykorzystały sieci bezprzewodowe dla podniesienia bezpieczeństwa mieszkańców (zbieranie informacji o zagrożeniach) — i pięknie, ale inicjatywa byłaby bardziej przydatna, gdyby wypaliła też w innych miastach.

  7. a ja uważam, że to jest wazniejsze, niż wypełnianie dokumentów przez net. kontakt z urzędami miejskimi mam 3x w roku, mogę się pofatygować, chociaż faktycznie wygodniej byłoby przez net. natomiast miastodzieci.pl czy wrocek.pl czy korkonet (dopóki korki w warszawie nie zaczęły obejmować po prostu *wszystkich* ulic) to są strony, które rozwiązują codzienne problemy. oczywiście, że „informatyzacja” to rzecz szersza, ale temat konferencji nie obejmuje „informatyzacji”, tylko internet. i w internecie, w którym coraz więcej do powiedzenia mają odbiorcy, nasze mało elokwentne władze mają do powiedzenia coraz mniej. ale oczywiście miłego konferowania życzę.

    może ja poprostu nie wierzę. ale jak mam się nawrócić, gdy szczytem pomysłowości władz jest bip?

  8. Prawda jest taka, że zbudowanie webowego interface dla osób ktore chcą zakłądać firm kosztować powinno nie więcej niż 1.5 tygodnia. o na prawdę nie jest ani drogie ani skomplikowane. Nie wymaga łączenia systemów bezpośrednio. Wręcz tego bym odradzał bo rejesty gmin muszą być odcięte od sieci.
    Jak piszą inni – mówimy o ePolsce od sześciu lat? Na prawdę jeśli to robi tak wielkie wrażenie, że ktoś mógłby założyć firmę przez internet t oja nie wiem czemu tego nikt nie uruchomił.

    … ale to też jest tak, że projekty oddolne, robione przez firmy są ignorowane, że urzędy miast wolą wydać kilkadziesiąt/kilkaset tsięcy na nowy serwis wybierając realizatora w ‚przetargu’ i zbudować kolejny prozaiczy serwis informacyjny. Wszyscy wiemy o co chodzi, i nie ma szansy, żeby coś zmienić.

    Proponuję niezależność w projektach i nie oglądanie się na władze. Ja tak robię/moaj firma tak robi. Szkoda czasu – nie przerwiemy dalszego procederu komunikacji z władzami lokalnymi, ale im dłużej próbujemy tym mniej się chce – urząd marszałkowski? Ależ proszę – ostatnio usłyszałem, że nie można pomówić o konkretach bo za chwile są wybory i marszałek nie ma czasu na takie sprawy …

    Stawiam na ruch społeczny, bez oglądania się na władze!

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php