Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

8.07.2006
sobota

Głupota czy upały?

8 lipca 2006, sobota,

Ten tydzień zacząłem od spotkania w ambasadzie Finlandii, w związku z objęciem przez ten kraj prezydencji w Unii Europejskiej. Ambasador dyskretnie pytał o stan zdrowia naszego prezydenta, ale akurat trochę zapóźniony w lekturze newsów nie wiedziałem, o co chodzi. Takie informacyjne przesunięcie w fazie jest jednak zabójcze, bo gdy potem zacząłem nadrabiać zaległości, ilość absurdalnych komentarzy, doniesień, oświadczeń przekroczyła możliwość percepcji (gdy się w jednym rzucie czyta o dolegliwościach prezydenckich, zerwanym szczycie Trójkąta Weimarskiego i publikacji w „Tageszeitung”, a kończy wieścią o odejściu premiera Marcinkiewicza) świat zaczyna przypominać dom wariatów). Nie chcę dokładać kolejnego komentarza w tej paranoicznej aferze. Tylko jeden argument, który padł w komentarzu p. Gosiewskiego po liście byłych ministrów spraw zagranicznych, krytykującym prezydenta.

Gosiewski uniósł się dumą i zarzucił ministrom (wśród których jest m.in. Władysław Bartoszewski), że ulegają presji i nie są w stanie walczyć o pozycję Polski. W tym samym tygodniu Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości ogłosiła raport o innowacyjności (wiem, już wieje nudą). Bardzo dobry dokument, pokazujący z jednej strony, jak słabe są polskie przedsiębiorstwa. Pokazujący jednak również opcje wyjścia z beznadziei. Obawiam się jednak, że p. Gosiewski nie ma pojęcia, że to właśnie innowacyjna gospodarka jest podstawą siły państwa, a nie pokrzykiwania zakompleksionych prowincjuszy.

W latach 70., gdy z podobnym problemem zmagała się wspomniana Finlandia, parlament powołał specjalną komisję (nie śledczą), by zastanowić się jak zamodernizować kraj. Zaczęto od wzrostu nakładów na badania i rozwój, od poziomu ponieżej 1 proc. PKB, do dzisiejszego pułapu 3,5 proc. Raport PARP nie wzbudził żadnego zainteresowania poza samymi zaangażowanymi w jego tworzenie, a powinien byc przedmiotem parlamentarnej debaty.

Łatwiej przychodzi nam obrażanie się i pouczanie krajów, które mimo że mają kłopoty, jak Francja i Niemcy, to jednak są gospodarczymi potęgami. Warto wiedzieć, że Francja, znowu nie taki wielki kraj dysponuje gospodarką większą od chińskiej. Możemy Francuzów i Niemców pouczać, że mamy lepsze recepty na rozwój, bezrobocie, problemy społeczne, ale jakie mamy argumenty, by zechcieli posłuchać nas poważnie?
Dobrze mieć poczucie własnej wartości, ale gdy jest ono oparte na złych i anachronicznych przesłankach, prowadzi do tragifarsy, jaką była debata o zerwanym szczycie i publikacja w „Tageszeitung”. Czy odejście Marcinkiewicza zapowiada nadejście katharsis?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 14

Dodaj komentarz »
  1. Czasem ma wrazenie ze zabawa ogolnie pis w polityke przypomina ukladanie drewnianych klockow – mozna z nich zbudwac wiele fajnych rzeczy jak ma sie wyobraźnie – ale w pewnym momencie sila grawitacji moze to wszystko zniszczyc bo brak jakiegokolwiek spoiwa miedzy nimi….

  2. Droga Paprotko nie mogę się z Tobą zgodzić. Problemem nie jest brak spoiwa lecz budowanie (polityki) w jakiejś nierealnej przestrzeni. Działacze PIS przypominają mi postacie z kreskówek które rozpędzone wybiegają nad przepaść i pędzą dalej pomimo braku gruntu pod nogami (pomysł wytoczenia sprawy dziennikarzowy „tagescośtam” następnie pomysł wysłania europejskiego listu gończego). Na kreskówkach trwa to zwykle tylko moment, natomiast nasi politycy potrafią biec w ten sposób naprawdę długo. Zmartwieniem moim niejakim jest tylko że nie widzieliśmy jeszcze rezultatów upadku. Oby była to jak najbardziej błaha sprawa. Niestety PISowcy czują się ojcami średniej klasy mocarstwa europejskiego i zgodnie z regułami kultury honoru zamierzają o nie dbać. Chłopcy z pistoletami pędzący ponad przepaścią którzy narobią wielu wrgów sobie jak i społeczeństwu, oby upadek byl jak najszybszy.

  3. Niestety, jesteśmy krajem, w którym myślenie przychodzi na ogół po działaniu, rzadko przed. Żałosne jest także to, że większość mediów, w tym te poważne, zajmuje się mieleniem w kółko tematów typu lustracja i gierki partyjne, a pozycją Polski w Europie czy szansami na to, byśmy przestali być „cywilizacyjnym zadupiem” (słowa Stanisława Lema) – z rzadka i niechętnie.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Niestety, władza skupia się na rządzeniu, ale umyka jej to, że tak naprawdę rządzi z nadania i dla dobra narodu. Naród po prostu nie istnieje w polityce, ktoś to może zauważył?

    Politycy (różnych opcji) bawią się w wielki festiwal bycia politykami, z czego tak naprawdę rzadko co wynika. Interesują mnie tyle, co rodzime „gwiazdy showbusinessu” (cudzysłów jak najbardziej celowy) – czyli praktycznie w ogóle.

  6. Naszymi słabościami poza rządem (he, he rządem) jest jednak pasywność społeczeństwa i słabość organizacji pozarządowych, które powinny być drożdżami aktywności społecznej i wypełniać przestrzeń między obywatelem a agendami rządowymi czasami wręcz wywierając wpływ na te agendy by się nie leniły.

  7. Do ale chyba zgodzimy ze polityka pis nie ma znamiom jakiegos tam profesjonalizmu – tylko przypomina zabawy gry duzych dzieci taka gra w bierki…

  8. No i nowa jakosc w polskiej polityce: skoro naród nie istnieje, co faktycznie jest wyznacznikiem tej polityki, nie ma powodu, zeby temu narodowi cokolwiek wytłumaczyc, jesli nastepuje nawet tak gwałtowna i ważna zmiana jak zmiana premiera.
    Zbiera sie dziennikarzy, patrzac im w oczy mówi sie im nieprawdę – że wybory samorzadowe, że premiera przesuwamy na nowy, odpowiedzialny odcinek.
    Kiedys nazywało sie to kłamstwem w zywe oczy. Jak sie nazywa teraz? Marketingiem politycznym?
    Efekt bedzie znów taki, ze w kolejnych wyborach nie pójdzie głosowac 50 procent obywateli. To nie tylko lenistwo – to najzupełniej racjonalne zachowanie w sytuacji, w której nie mam żadnego wpływu na polityke.
    Moze ktos ma pomysł w jaki sposób mozemy wpłynac na polityków, zeby po prostu nie kłamali.
    Od czegos trzeba zaczac. Ale od czego? Ratunku!

  9. Cieszę się, że ukazał się raport PARP-u choć przeraża mnie że nagle gazety odkrywają że nakłady na badania i rozwój wyniosły w 2004 roku ledwie 0,6% PKB, bo to przecież wiadomo nie od dziś. GUS ogłosił to już dawno.
    Warto przyjrzeć się innemy dokumentowi, o którym jakoś w prasie nie czytałem „Kierunki zwiększania innowacyjności gospodarki na lata 2007-2013”. Tym bardziej że po raz pierszy w historii III RP dokument ten ma duuuże szanse na realizacje. Ostatni taki dokument obejmujący lata 2000-2006 zaczał być tak naprawdę realizowany po maju 2004 roku, bo dopiero wtedy poszły na jego ralizacje jakieś znaczące pieniądze.
    Choć zabawnie bywa z tymi dokumentami rządowym. W kolejnym takim pod tytułem „Strategia zwiększenia nakładów na działalność B+R
    w celu osiągnięcia założeń Strategii Lizbońskiej” możemy przeczytać że w roku 2004 miałby być już 0,64 a w 2005 …….1,15. Powodzenia życze, cała nadzieja w przedsiębiorcach, bo z tego co pamietam budżet państwa nie pokwapił się o zwiększenie tych nakłądów.
    Pi)tr

  10. Moj brat pojechal dwa lata temu do Korei (tej normalnej…), zeby powymieniac sobie doswiadczenia z Koreanczykami na intereusujace obie strony tematy. Korea przechodzila wtedy przed dolek gospodarczy, a wiec zainteresowana byla nowymi pomyslami na technologie, i stad wizyta, o ktorej mowa. W tamtych trudnych czasach dla koreanskiej gospodarki postanowiono raczej zwiekszyc fundusze na R&D i dla nauki niz je redukowac.

    Co kraj to obyczaj 🙂

    Jacobsky

  11. Do czarnej serii tego weekendu dołożę jeszcze główkę Zidana? głupota czy upał, a raczej płomień emocji? Człowiek emocjonalną istotą jest. I społeczeństwo emocjonalne jest, i emocjami, wartościami głosuje. I jak mówi Chantal Mouffe społeczeństwo ma takie prawo. Aksjosfera nie zmienia się z dnia na dzień. Badał ją Walery Pisarek przed wyborami i czytając „Polskie słowa sztandarowe i ich publiczność” stwierdziłam, że PiS miało najbardziej trafioną kampanię, trafioną w wyznawane wartości. Więc choć z naszego punktu widzenia (powiedzmy hm hm? intelektualistów) rządzący mogą wydawać się „onymi”, są jednak reprezentami społeczeństwa. Społeczeństwo miało powody wybrać takich reprezentantów (i znów główka Zidana jest dobrą metaforą) i powoli ma też powody żeby przestać czuć się reprezentowanymi? Okazuje się, że władza wszystkim szkodzi. Staram się rozumieć to społeczeństwo, rozumieć jego prawo do emocji, rozumieć jego złą kondycję, która ma długą tradycję. Władzy nie ufam, lecz marzę o takiej, która upały (emocje) mądrze wykorzysta, prospołecznie.
    Joanna

  12. Zapewne sukces PiS polega na tym, że miał najbardziej spójną i trafiającą w oczekiwania kampanię. Z jednym wszak zastrzeżeniem – sukces wyborczy zapewniło poparcie zaledwie nieco ponad 10 proc. uprawnionych do głosowania. Nie zmienia to faktu zwycięstwa, ale legitymacja jest mimo wszystko wątła. Przy frekwencji wyborczej poniżej 50 proc. cały proces demokratyczny staje się bardzo wątły i to jest problem.
    Społeczeństwo jest, jakie jest – kolejne odsłony to nie tylko niska frekwencja, ale również inne „twarde” oceny: wyniki testów gimnazjalnych, ostatnie wyniki matur, itd. I teraz pytanie, czy obecna władza zdoła swoje, jakkolwiek słabe, poparcie wykorzystać do naprawy np. edukacji. Sądząc po ustalanych priorytetach, szansa jest niewielka.

  13. Z ciężkim sercem zgadzam się z Panem.
    Mam przed oczami jedną z socjologicznych analiz naszego społeczeństwa: „Każdy rok nauki procentuje poprawą wskaźników zdrowia społeczeństwa, dojrzalszymi metodami wychowania dzieci i wyższymi aspiracjami co do ich przyszłości, bardziej partnerskimi stosunkami w rodzinie i lepszym radzeniem sobie ze stresami życia codziennego – nie mówiąc już o rosnących szansach na bardziej elastyczne przystosowanie do wymogów gospodarki rynkowej” (Domański, Titkow, Janicka, Firkowska ? Mankiewicz).
    Ta edukacja powinna mieć dobrą jakość, wyrażającą się między innymi w treningu obywatelskim (nie mylić z wychowaniem patriotycznym). Tylko jak to, plus innowacyjność gospodarczą ubrać w program wyborczy i kto mógłby ten program w naszym kraju poprzeć swym autorytetem?
    Być może w chwili obecnej więcej zależy od takich ludzi jak publicyści, nauczyciele na różnych szczeblach, pracownicy służb społecznych, i inni, którzy będą mozolnie zmieniać to społeczeństwo od dołu… bo na górę to nie bardzo można liczyć…
    Joanna

  14. Dla mnie przykladem „przyszlosciowego” myslenia PiSu jest podejscie Obecnie Rzadzacych do tematyki spoleczenstwa informacyjnego. Nie da sie ukryc ze w statystykach jestesmy liderem ale od konca. Zlikwidowano zatem Ministerstwo Nauki i Informatyzacji oraz Departament Spoleczenstwa Informacyjnego. Wedle tego co uslyszalem na konferencji byla to bowiem „komorka zbedna wykonujaca jalowa i nieprzydatna prace”

    Problem w tym ze statystyki jakos nic sie nie poprawily.

  15. Nie pamietam juz ktory z wodzow PiS (nie wiem czy nie niezawodny Edgar) powiedzial ze spoleczenstweo informacyjne kojarzy mu sie z tetralogia Tada Williamsa „Inny Swiat”

    Z jednej strony wyrazic nalezy uznanie ze polityk wzial na warsztat jedno z najambitniejszych dziel S-F ostatnich lat ale z drugiej przestalem sie dziwic skad sie bierze takie a nie inne postrzeganie „rozwoju”

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php