Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

20.07.2006
czwartek

O wolność w internecie

20 lipca 2006, czwartek,

Organizacja Amnesty International rozpoczęła akcję http://irrepressible.info. W komunikacie AI czytamy:

Od Iranu po Malediwy, od Kuby po Wietnam, władze rozprawiają się z wszystkimi użytkownikami Internetu, którzy za jego pośrednictwem przekazują swoje opinie, poprzez zakazywanie im dostępu do sieciowej skarbnicy informacji. Użytkownicy są aresztowani, kawiarenki internetowe zamykane, chat room?y znajdują się pod stałą kontrolą władz, a blogi są systematycznie kasowane. Strony internetowe są blokowane, informacje z zagranicy zabronione, a wyszukiwarki filtrują niewygodne informacje.

?Mimo to, siła Internetu w procesie wprowadzania zmian jest ciągle lekceważona przez władze, które niechętnie tolerują wolne media, jak również przez firmy chętnie pomagające władzy w represjonowaniu wolności słowa.?

Sun Microsystems, Nortel Networks, Cisco Systems, Yahoo! i Google są firmami, które zdecydowały się pomagać władzom w cenzurowaniu treści z Internetu, a także tropieniu pojedynczych użytkowników. W 2004 roku, Microsoft ujawnił władzom Izraela informacje na temat Mordechaja Vanunu, fizyka jądrowego, bez jego wiedzy i zgody. Dane te były początkowo wykorzystane w celu oskarżenia Vanunu o utrzymywanie kontaktów z zagranicznymi mediami.

Wzywamy użytkowników Internetu z całego świata do odwiedzenie strony http://irrepressible.info
i podpisania petycji wzywającej rządy i firmy komputerowe do poszanowania praw człowieka

Doświadczenie pokazuje, że jedyne co działa na korporacje, to sprzeciw ich klientów z krajów zamożnych. Konsumenckie protesty odniosły już wielokrotnie odniosły pozytywny skutek przy temperowaniu chciwości globalnych marek i wymuszały zmianę zachowania w krajach biedniejszych. Cóż, warto pamiętać, że nasza milicja obywatelska tłumiąc demonstracje wolnościowe chętnie korzystała z importowanego sprzętu, a zachodnie firmy chętnie ten sprzęt dostarczały. Poparcie dla petycji AI niewiele kosztuje, a wiele może zmienić (pamiętajmy też, że te sprawy nie są aż tak od nas odległe,  w IV Rzeczpospolitej mieliśmy już przypadki prób ścigania zbyt krytycznych internautów przez nadgorliwe organa ścigania).

Jednocześnie AI publikuje raport „Ograniczanie wolności słowa w Chinach”

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 5

Dodaj komentarz »
  1. Przykład strony organizacji od krwi i „honoru” pokazuje jak działają u nas ścigacze. Pół roku starań, kilku zatrzymanych, pompa, zadęcie a stronka po 2 dniach wróciła. Włos się jeży na głowie jak człowiek pomyśli, że ze stronkami o wykorzystywaniu dzieci może być podobnie. Nadgorliwcy od ciągania za dowcipasy emeryta po prokuratorach są znacznie lepszymi ścigaczami. Może wystarczy tylko inaczej skierować ich energię.

  2. Podpisałem, bo niewątpliwie wszelkim próbom ograniczania wymiany myśli, poprzez krępowanie przez władze dostępu do internetu, trzeba się przeciwstawiać. Ale chciałem przy okazji podzielić się kilkoma moimi spostrzeżeniami, ponieważ nie każdy musi o tym wiedzić. Otóż przed kilkoma miesiącami miałem okazję odwiedzić Wietnam i było dla mnie wielkim zaskoczeniem (nie jedynym), że w tym kraju internet w ogóle funkcjonuje. Miałem z nim styczność głównie poprzez kafejki internetowe, których jest sporo w stolicy (Hanoi) jak i w wielu miastach, także małych. Słyszałem też, że internet funkcjonuje w wielu w szkołach. Bez problemu mogłem się porozumiewać poprzez sieć z rodziną w Polsce, także głosowo. Telefonowanie poprzez sieć jest tam powszechnie przyjęte. Skoro internet jest, to na pewno będzie się rozwijał i to jest szansa dla takiego kraju jak Wietnam. Nawiasem mówiąc, nasi politycy bezmyślnie zaprzepaścili (i wytrwale czynią to nadal) świetne kontakty Polska – Wietnam, mające wieloletnią tradycję. Do dziś jeszcze, nawet młodzi ludzie kojarzą słowo Balan (Polska po wietnamsku). Jeszcze nas w tym kraju dobrze odbierają, ale dziś liczą się stosunki gospodarcze, wymiana handlowa, wspólne przedsięwzięcia biznesowe itd. W tych dziedzinach nasz kraj tam nie istnieje, lub uczestniczy zupełnie śladowo.
    Ale to nie było tematem wypracowania. Pozdrawiam.

  3. Wydaje mi sie, ze panski ostatni akapit jest (znowu…) zbyt optymistyczny.
    Moim zdaniem fakt, ze wielkie korporacje zachowuja sie we wspomniany przez Pana sposob swiadczy o tym, ze staly sie one organizmami poza wszelka kontrola, na ktore nic nie dziala, za wyjatkiem wiekich katastrof globalnych w ekonomii. Gdzie czuc pieniadze, tam morale i sluszne sprawy nie licza sie.

    Czy jest Pan gotowy zbojkotowac Microsoft ? No dobrze, wywali Pan Windoze z komputera i zainstaluje cos innego. Pojdzie pan dalej, i kupi Macintosha. Zamknie konto na yahoo, nie kupi serwera w Sysco. Fajnie. POdobnie postapi kilkadziesiat czy kilkaset tysiecy innych osob, swiadomych przytoczonych wyzej zagrozen, i rowniez dotknietych tym, co sygnalizuje AI. W tym czasie na swiecie sprzeda sie kilkanascie milionow nowych komputerow, ciagle z Windoza jako jedyna opcja – wynik akcji zaden. Zaden, bo ludzie sa wygodni i nie wyrabia sie w nich nawykow myslenia, co odpowiada w pelni wlodarzom rynku konsumenckiego, a dodatkowo, jest przeciez caly sektor rynku, ktory nie podlega prawom konsumenckim: zakupy rzadowe, firmowe etc.

    A wracajac do wielkich korporacji: w latach 40-tych, pomimo wojny i istniejacych sojuszy, General Motors oraz Exxon kontynuowaly wspolprace technologiczna i kapitalowa (akcjonariat) z IG Farben w rozwoju produkcji tetraetylenu, niezbednego skladnika benzyny syntetycznej. Jedna w farbryk chemicznych IG Farben w celu produkcji tego paliwa powstala w 1941 roku w… Auschwitz (chyba Monowice). Po wojnie Alfred Sloan, CEO Gen.Mot powiedzial: „Jestesmy zbyt potezni, zeby nasze interesy byly hamowane przez jakies tam nedzne (!) konflikty miedzynarodowe.” Jeden z odpowiedzialnych za postepowanie anty-trustowe w Kongresie podsumowal to myslenie w nastepujacy sposob: „Ludzie ci [zarzady wielkich korporacji] uwazaja wojny za stany przejsciowe, zas interesy jaki stan ciagly, nie mogacy byc przerwanym”.
    Przez stan wojny z tego cytatu mozna rozumiec obecny stan stosunkow miedzynarodowych czy tez inne niezgodnosci (powierzchowne), w tym rowniez te co do zakresu swobod obywatelskich, i wtedy reszta pasuje jak ulal.

    W czasie wojny Exxon trzykrotnie stawal przed sadem za wspolprace z Niemcami i za dostarczanie im tajemnic technologicznych, jednak postepwania te konczyly sie polubownie, i za kazdym razem Exxon placil… 50 tys. dolarow grzywny. Komentarze zostawiam Panu.

    Pisze o tym rowniez dlatego, ze dzisiejsze Chiny maja moim zdaniem wiele wspolnego z Niemcami lat 30-tych (mieszanka kapitalizmu gospodarczego pod kontrola jednej partii, korporacyjnosc panstwa, system bardziej lub mniej policyjny, apetyt na sasiadow i brak wielu surowcow, w tym ropy). Jesli dodac do tego owczy ped Zachodu do robienia tam interesow, to czytajac powyzsze latwiej bedzie zrozumiec, ze tradycje wspolpracy z rezimami opresyjnymi sa gleboko zakorzenione w mentalnosci wielko-korporacyjnej i pragmatyka ich zachowan nie zawiera w sobie tak abstrakcyjnych konceptow jak wolnosc, wolnosc slowa, czy moralnosc jako taka. Wymouszone zmiany w krajach biedniejszych na ogol byly czasowe: czasowe, bo fabryki albo przenoszono tam, gdzie jest jeszcze taniej, albo po prostu wracano po cichu do stanu istniejacego przed zmianami.
    Matel, Nike czy Wal-Mart to daja wspaniale przyklady „innowacyjnosci” i „elastycznosci” w tej mierze…

    Oczywiscie, ze rozumowanie „per analogiam” ma swoje ograniczenia, ale nie sadze, zeby az tak wiele sie zmienilo w mentalnosci najwiekszych graczy ekonomicznych. Wystarczy popatrzec na Irak (ropa, Halliburton). Czy tez wlasnie na Chiny.

    Mozna podpisywac petycje skolko ugodno, ale czy to cos zmieni. Ile razy Bush apelowal do Chin o rewizje kursu ich waluty i przywrocenie jej kursu relanego ? Z jakim skutkiem ?

    Cytaty wzialem z ksiazki pt. „La face cachée du pétrole” („Ciemna strona ropy naftowej) autorstwa Érica Laurent, dziennikarza inwestygacyjnego, ktory swoim kalibrem nie ustepuje Fallacci czy Schlesingerowi. Jesli jest wydanie angielskie – polecam goraco. Jak rowniez inne ksiazki tego autora, wszystkie poparte zrodlami i referencjami.

    A co pan powie o rewelacjach, ze wiezniowe w Chinach sa tanim (i niewyczerpalnym…) zrodlem organow dla odbiorcow z calego swiata, i nie zawsze pobranie organu nastepuje po smierci „dawcy”… ?
    Jesli to prawda (nawet czesciowa), to groza sytuacji jest moim zdaniem duzo wieksza niz kaganiec zalozony na Internet przez Chiny raczka w raczke z MS, Yahoo czy Cisco.

    Pozrawiam,

    Jacobsky

  4. Z zamieszczonego wyżej postu wyciągnęłem taki wniosek: Najlepiej nic nie robić, a jeśli już to zajmować się tylko najpoważniejszymi zagrożeniami. Otóż jak pokazuje historia AI pisanie apeli, listów w obronie więźniów sumienia do organizacji mających choćby symboliczny wpływ na politykę jak ONZ przynosi realne skutki, a dla korporacji każda rysa na ich wizerunku jest kłopotem. Przecież gdyby nie robiło to na nich żadnego wrażenia, to szef Yahoo nie tłumaczyłby się przed kamerami… Ja podpisując ten apel, choć rzeczywiście szanse że razem z innymi coś zmienimy są małe, mam satysfakcję że mówię o problemie głośno.

  5. wirky,

    mimo wyrazonych przeze mnie opinii (przy ktorych obstaje) tez sie podpisalem pod apelem.
    Pro forma.

    Jacobsky

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php