Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

26.07.2006
środa

Wrocław górą

26 lipca 2006, środa,

Prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz w jedyny skuteczny sposób przebił idiotyczne pomysły Romana Giertycha, obdarowującego nauczonych inaczej amnestią maturalną. Jak wczoraj poinformowała „Gazeta Wyborcza”, przyszłoroczni maturzyści, którzy wybiorą matematykę, a następnie pójdą na studia na kierunku ścisłym lub technicznym, dostaną od  miasta stypendium. W ten sposób Dutkiewicz tworzy szansę, że za kilka lat będzie miał zwiększoną podaż wykwalifikowanych kadr do obsługi technologicznego boomu inwestycyjnego.

Wrocław jest jednym z niewielu miast w Polsce myślącym o rozwoju w kategoriach metropolitalnych. Współczesna metriopolia to aglomeracja przyciągająca uwagę zarówno infrastrukturą techniczną (drogi, telekomunikacja, lotnisko), położeniem geograficznym, potencjałem kadrowym i naukowym, ale także otwartością na inność i atrakcyjnością kulturową.

Jak pokazują znakomici socjologowie, prof. Bohdan Jałowiecki i prof. Marek S. Szczepański we wznowionej i zaktualizowanej monografii „Miasto i przestrzeń w perspektywie socjologicznej” (Scholar, W-wa 2006), praktycznie żadne polskie miasto nie jest metropolią w sensie europejskim czy światowym. Warszawa, choć znajduje się na skrzyżowaniu globalnych interesów traci na bałaganie administracyjnym, fatalnej infrastrukturze i ogólnie panującym w stolicy chaosie. Skutecznie przesłania on walory miasta wynikające z olbrzymiego potencjału naukowego, kulturowego i demograficznego.

Miano metropolii poza tym najbardziej pasuje do Poznania, Wrocławia i Krakowa. W drugiej linii znajdują się Łódź i Trójmiasto. Cóż, najnowsze teorie rozwoju pokazują, że źródłem gospodarczej inicjatwy są prężne ośrodki miejske wplecione w globalne sieci wymiany intelektualnej i gospodarczej. Sukcesy miast takich, jak Wrocław pokazują metropolitalny potencjał. Niebawem wybory samorządowe, od nich będzie wiele zależało, czy nasze miasta pójdą szlakiem wytyczonym przez rewolucjonistów IV RP, czy też włączą się do globalnego obiegu.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 8

Dodaj komentarz »
  1. Wrocław zaiste jest miastem ktore MA SZANSE stac sie prawdziwa metropolią nie tylko z przyczyn geograficznych. Przede wszystkim na uznanie zasluguje konsekwentnie realizowana polityka tworzenia /odtworzenia metropolitalnej tkanki miejskiej. Niedawno np czytalem ze bardzo zaawansowane sa plany odtworzenia przedwojennej wroclawskiej SBahn (czyli po naszemu SKM).

    Warto dodac ze owe dzialania Wroclawia w obszarze HR nie sprowadzaja sie tylko do wspierania „mlodych zdolnych”. Slyszalem ze ludzie z Wroclawia (i wojewodztwa dolnoslaskiego) prowadza cichy nabor wsrod urzednikow administracji centralnej „podpadlych nowej wladzy” a majacych doswiadczenie w programach wspolnotowych, proponujac relokacje. Jesli prawda sa plotki o tym z kim prowadza rozmowy to mysle ze jest to strzal w 10 !

  2. 10 lat mieszkałem (studia, praca) w Warszawie, a od roku pracuję we Wrocławiu. Wrocek od wielu lat ma szczescie do władz lokalnych, byc moze dlatego, ze – w odroznieniu od Wawy – rządzą tutaj ludzie z Wroclawia. Zyje i mieszka sie spokojniej, bezpieczniej, blisko w gory, autostrada (Kraków, Berlin), blisko do Pragi, duzo zieleni. Miasto jest bardzo zaniedbane jesli chodzi o infrastrukturę, ale tez chyba nigdzie indziej nie inwestuje sie tak duzo: Wroclaw jest permanentnie rozkopany i szybko nadrabia zaleglosci.
    Władze Wrocławia myślą systemowo: kampania „Wrocław miasto spotkań”, liczne wydarzenia kulturalne (Era Nowe Horyzonty by wymienic aktualne), kampania „Studiuj we Wrocławiu”. Polecam 🙂

  3. Przyjemnie mi czytać miłe słowa o moim mieście. Natomiast oczywiście zgadzam się z diagnozą, że wpływ na to ma stabilność władz miejskich – od dekady Zdrojewskiego do obecnej kadencji Dutkiewicza jest miła miastu ciągłość.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Ja bym powiedział, że nie tylko praktycznie żadne miasto w Polsce nie jest metropolią w sensie chociażby europejskim, a że niestety np w przypadku Warszawy, niestety spadamy daleko za Pragę czy Budapeszt.
    Polecam dyskusje jaka odbyła się ostatnio na UW.
    http://warszawa.sarp.org.pl/php/seminarium/3_swiat_1.htm

  6. Gdyby tak jeszcze było… 😉

    [1] To narazie projekt. Miasto chce na ten cel pozyskać pieniądze z UE -> własnych nie ma.
    [2] Inicjatywa nie ma większego sensu. Nauka matematyki i fizyki w Polsce leży, ponieważ nauczaniem w latach gdy dzieci są najbardziej chłonne wiedzy, zajmują sie osoby które matematyki nie lubią, nie znają i boją się jej. Ponadto – o wyborze studiów nie decyduje to, co się będzie działo w czasie studiowania, tylko co się robi po ich ukończeniu. A tu dopiero rzeczywistość skrzeczy, bo…
    [3] … 80% absolwentów uczelni technicznych i tak nie nadaje się do niczego, a do pracy w zawodzie szczególnie. Pozostali mają wybór – albo praca w charakterze „konserwatora” Czarnych Skrzynek o których działaniu nie wiedzą zbyt wiele, i się nie dowiedzą, a najczęściej muszą i tak wykonywać wszystko wg. instrukcji opracowanych przez kogoś, albo emigracja. I to nawet nie z powodów płacowych, ale możliwości wykonywania zawodu. Zaś tragiczna jest sytuacja osób z predyspozycjami do pracy twórczej – w kraju nie ma I NIE BĘDZIE kapitału, który mogliby wykorzystać do przełożenia swoich pomysłów na działający biznes. I oczywiście – płaca rzędzu 50-80% średniej krajowej…

  7. [2] inicjatywa ma sens bo w ten sposób zachęca się młodych do wyboru matematyki na maturze. Identyczne zachęty, w postaci stypendiów, chcą również stosować USA, które obawiają się spadku liczby ludzi z wykształceniem technicznym. USA, w przeciwieństwie do naszego kraju, doskonale zdają sobie sprawę, że bez odpowiedniej ilości inżynierów, żaden kraj nie może się rozwijać.
    [3] 80% do niczego sie nie nadaje? Skąd te dane? Skończyłem politechnikę, budownictwo, i 90% moich kolegów oraz koleżanek bez problemów znalazło prace w zawodzie. Jak by się nie nadawali to raczej by im się nie udało.

    Pozdr.

  8. [2] Nic nie daje. Co komu po wyborze „matematyki” którą niedługo być może – w ramach kiełbasy wyborczej – w ogóle wyrzuci się z listy przedmiotów maturalnych, albo sprowadzi do poziomu dawnej podstawówki. Poza tym – nawet na uczelniach, matematyki i jej pokrewnych jest stanowczo za mało. I nadal nie eliminuje to podstawowego problemu – że kierunki techniczne powinny wybierać w zasadzie wyłącznie osoby już zadeklarowane na emigrację, gdyż zarobki i możliwości rozwoju po takich kierunkach są wszędzie mocno ograniczone, ale u nas już wybitnie.

    [3] Studiuję i pracuję, więc widzę co się dzieje. Twoim kolegom i koleżankom gratuluję – zawsze to jakiś sukces (ile z tych osób ma więcej niż 1.5 k PLN netto ? ). Jasne, że zmienia się to od branży do branży – ale w przypadku elektroniki/telekomunikacji to zaplecze matematycznie większości „inżynierów” jest więcej, niż mierne. Obecnie kształci się raczej „techników” którzy co najwyżej są w stanie skrótami i gotowcami są (w miarę) sprawnie operować. Mechanicy i Budowlańcy to (też nie zawsze) ostatnie jeszcze bastiony oporu przed prowizorką i nieróbstwem.

  9. 28 czerwca 2007 we Wrocławiu odbędzie się konferencja:
    Projekt Ustawy o Związkach Aglomeracyjnych
    zapraszamy
    http://www.ratusz.info

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php