Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

27.07.2006
czwartek

Kosmos wzięty

27 lipca 2006, czwartek,

Do niedawna kosmos wydawał się być domeną państw-mocarstw, które rywalizację między sobą rozciągały także poza Ziemię. Wystarczy przypomnieć sobie kosmiczne zmagania amerykańsko-sowieckie, a ostatnio włączenie się do wyścigu Chin. Chiny dziś jednak zmagać się będę nie tylko z NASA, ale również z rzeszą amerykańskich miliarderów, którzy inwestują w prywatny biznes kosmiczny.

Jeff Bezos, twórca Amazon.com założył także firmę BlueOrigin, która w tym roku wykona serię próbnych lotów do strefy subkosmicznej, a od roku 2010 rozpocząć ma świadczenie usług turystycznych. By to było możliwe Bezos negocjuej w tej chwili zgodę na budowę prywatnego kosmodromu w Teksasie, donosi „New Scientist”.

Bezos to nie jedyny informatyczny miliarder marzący o gwiazdach. Na podobne cele pieniądze wydaje twórca id Software (producent „Dooma”), John Cormack, twórca Armadillo Aerospace, współtwórca Microsoftu Paul Allen, jak też multimedialny magnat Richard Branson, właściciel korporacji Virgin. Z kolei Mark Shuttleworth z RPA, zaangażowany w Linuksa  był drugim „prywatnym” człowiekiem, który za własne pieniądze poleciał w kosmos (z Rosjanami). W 2004 roku rozstrzygnięty został konkurs ANSARI X-Prize  w którym na twórcę pierwszego statku lotniczego, jaki odbędzie dwa loty subkosmiczne czekało 10 mln dolarów. Uczestniczyło 27 zespołów.
Te marzenia o gwiazdach można oczwiście tłumaczyć w sposób najprostszy – poszukiwaniem kolejnych opłacalnych inwestycji. Ale kto czytał „Techgnozę” Erika Davisa zobaczy również inne motywacje, wynikające często z bardziej metafizycznych porywów. Kult techniki (zwłaszcza w USA) jest wyrazem zarówno pragnienia zysku, jak i religijnego podejścia do kategorii postępu i kontroli nad swoim losem za sprawą technologii. Swoją drogą, ucieszyłbym się, gdyby kiedyś Ryszard Krauze zdecydował się  zainwestować w tanie linie kosmiczne.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 4

Dodaj komentarz »
  1. Gatunek ludzki od czasu swego powstania i rozwoju ciągle zwiększa strefę bezpieczeństwa i kontroli nad światem który go otacza. Po co? Pojedynczy człowiek sobie tego nie uświadamia, ale robimy to jako gatunek wspólnie, aby zapewnić nam jak największe możliwości przetrwania. Uniezależnić się od katastrofy która zmiotła by nas z powierzchni Ziemi. Jeszcze 100 lat temu bylibyśmy bezradni wobec planetoidy zmierzającej w naszą stronę, pandemii jakiejś choroby itp. itd. Ale nadal istnieją niebezpieczeństwa, które mogą nas zniszczyć z 1 prostego powodu: żyjemy tylko na jednym świecie – maleńkiej, błękitnej kruszynce. To jakby trzymać swoją pracę magisterską tylko na 1 dysku – ogromne ryzyko!;)

    Ziemia jest naszą kolebką – pisał Konstanty Ciołkowski – ale nikt nie może w niej spędzić całego życia.

    Może wieloma z tych miliarderów kierują jakieś mistyczne przeżycia, ale moim zdaniem bardziej pcha ich powyższa motywacja i… Są tak jak my – duuużymi chłopcami 🙂

  2. Cieszylbym sie jeszcze bardziej, gdyby inwestowano w tansze linie… lotnicze,
    bo to blizsze ludowi niz kosmiczny fajerwerk dla paru wybranych. Na szczescie ten fajerwerk strzela za ich wlasne, zarobione pieniadze. Tylko, ze ja tez musze latac samolotem rowniez za wlasne, zarobione pieniadze. Kwestia skali zarobkow…

    Wiem, wiem. Postep… kolebka… potrzeba… itd.

    Przepraszam za te dygresje osobista. Wlasnie dostalem e-mail od mego agenta podrozy. Chodzi ciagle o podroz w atmosferze, ale mam wrazenie, ze place jak za lot poza nia…

    Wakacyjnie…

  3. Nie podzielam specjalnie entuzjazmu EB. Przynajmniej dopóki przed słowem „miliarderzy” będziemy stawiać „amerykańscy” ten kosmiczny wyścig nie zmieni swojego charakteru. „Prywatny”, czy „państwowy” to sprawa co najmniej śliska gdy chodzi o tak ogromne fundusze. Nawet w USA – kraju ludzi wolnych (?).
    Oczywiście. Przejście od wyłącznie państwowej eksploracji kosmosu do prywatnej nie może odbyć się od razu i być może to, o czym EB pisze jest pierwszą jaskółką zmiany. Tyle, że ta jaskółka wyleciała z gniazda nieco przedwcześnie. Trzeba pamiętać w jak opłakanym stanie znajduje się ten „państwowy” podbój kosmosu. USA są ledwo w stanie sprowadzić na ziemię wahadowiec a udany jego start jest kwitowany westchnieniem ulgi na ustach tysięcy ludzi.

    Moim skromnym…O ile za kosmos nie weźmie się cała ludzkość w ramach jednego, wspólnego projektu (wiem, wiem – utopia) to nic z tego nie będzie.

    A turystyka kosmiczna? To raczej pojedyncze strzały na wiwat kapitału, który póki co lepiej byłoby inwestować w poprawę ludzi tu, na błękitnej planecie.

  4. Przecież fundusze, które owi miliarderzy wkładają w ten biznes, są wydawane TU! Na Ziemi.

    Jeśli natomiast jest to zarzut, że pieniądze te powinny być wydawane na biednych np. w Afryce to jest to zbyt uproszczone myślenie. Dostaną oni te pieniądze, przejedzą lub zdefraudują, potem się rozmnożą i problem się powiększy tylko.

    Wracając pionierskich przedsięwzięć kosmicznych… Tak jak konieczne i nieodzowne jest „topienie” ogromych sum w badania podstawowe, aby potem dopiero można było znaleść zastosowanie, tak jest i z tymi lotami. Bez badań podstawowych nie ma rozwoju! Nie byłoby go też bez braci Wright, Lindberga, z których też się podśmiewali twardo stąpający „realiści”. A to dzięki nim mamy linie lotnicze i nie trzeba do Ameryki 2 tyg statkiem płynąć.

    Drogi Realisto – dlaczego czytasz ten blog? Nie przyczyni się on przecież do większych Twoich zarobków ani pomocy biednym dzieciom w Afryce.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php