Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

27.09.2006
środa

Rybnik, kapitały społeczne

27 września 2006, środa,

Miesiąc temu byłem na konferencji w Duisburgu w Zagłębiu Ruhry i dzieliłem się wówczas ponurymi wrażeniami z kontaktu z niemiecką biedą. Teraz wybrałem się do Rybnika, na konferencję zorganizowaną przez Instytut Socjologii Uniwersytetu Śląskiego, poświęconą kwestii kapitałów społecznych i ich roli dla rozwoju regionów.
Rybnik, jedno z centrów Górnego Śląska robi niezwykle pozytywne wrażenie miasta (w przeciwieństwie do Duisburga) pełnego energii i życia. W 2004 r. zajął bodaj 12 miejsce w rankingu „Polityki” analizującym polskie miasta pod kątem jakości życia. W tym roku Rzeczpospolita uznała Rybnik za najlepiej zarządzane miasto w Polsce. Kwitnie przedsiębiorczość, w mieście liczącym nieco ponad 140 tys. mieszkańców zarejestrowanych jest 11 tys. firm, ciągle napływają nowe inwestycje. Właśnie trwające przyniosą 3 tys. nowych miejsc pracy, choć jak twierdzą miejscowi socjologowie, bezrobocie w sensie praktycznym tu nie istnieje.
Prezydent miasta ma wizję jego modernizacji, jednym z jej elementów było ściągnięcie do budynków starego szpitala trzech uczelni (AKademii EKonomicznej, Unwersytetu Śląskiego, Politechniki Śląskiej) – w nowym kampusie na studiach licencjackich studiuje 6 tys. studentów, głównie z Rybnika i najbliższych okolic. Kampus, znajdujący się w samym centrum tonie w zieleni, a szpitalne budynki zostały zaadaptowane z wielkim smakiem. Różnica między Duisburgiem i Rybnikiem pokazuje, że kluczem do powodzenia projektów transformujących społeczeństwo z epoki przemysłowej do poprzemysłowej (Rybnik przestał już być miastem górniczym, przemysł nie decyduje już o jego pomyślności) decydują nie tylko pieniądze, ale jakość lokalnego kapitału społecznego. W Duisburgu na skutek nieustannych migracji jakość ta jest bardzo niska, w Rybniku bardzo wysoka (choć niestety, to raczej wyjątek w Polsce, niż reguła – poziom uśrednionego kapitału społecznego w Polsce daje nam ostatnie miejsce w Europie).
Niezwykle ciekawym przypadkiem są też Tychy, miasto o zupełnie innym rodowodzie niż Rybnik. Podobnej wielkości jest pomnikiem socjalizmu, strukturą wybudowaną praktycznie od zera, jako miasto-satelita, mające koncentrować robotników potrzebnych do pracy w przemyśle. Dziś podobnie jak Rybnik, ale w innych warunkach urbanistycznych (jak choćby brak tradycyjnego centrum-rynku) Tychy postmodernizują się. Znowu jednym z ważniejszych elementów przebudowy struktury społecznej była inwestycja w wyższą uczelnię, tym razem erygowaną przez miasto. Jej rektorem (Wyższa Szkoła Zarządzania i Nauk Społecznych) jest prof. Marek Szczepański, jednocześnie dyrektor Instytutu Socjologii UŚ.
Niestety, socjologowie narzekając, że w Polsce ciągle większość lokalnych polityków (podobnie zresztą, jak politycy krajowi) nie rozumieją roli miękkich czynników, czyli właśnie kapitału społecznego i kultury dla rozwoju miast i regionów. W efekcie wszyscy szarpią się o autostrady, którymi i tak nie będzie czego wozić, zamiast myśleć również o inwestycjach w kapitał społeczny.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 11

Dodaj komentarz »
  1. Trzymam kciuki za rozwój „swoich stron” :).

    A co do autostrad – gdybyśmy ich nie mieli, taki Dell zbudowałby fabrykę gdzie indziej… Czasami trzeba po prostu nęcić inwestora czym się da… Betonowe wstęgi to początek – oby nasz zwariowany kraj stanął na wysokości zadania.

  2. Wbrew pozorom, inwestycja w autostrady może mieć spore znaczenie także dla kapitału społecznego. W końcu różne środki ułatwiające komunikację z innymi ludźmi (w tym wypadku dzięki łatwości podróżowania) mają dla kapitału społecznego olbrzymie znaczenie.
    A co do braku zainteresowania polityków „czynnikami miękkimi” i kapitałem społecznym, to myślę że przynajmniej po części może to być również efektem tego, że nie ma spójnej teorii kapitału społecznego. Pojęcie to jest bardzo różnie definiowane i wiele definicji jest wzajemnie przeciwstawnych. Po prostu w różnych sytuacjach bardzo różne społeczne czynniki mają znaczenie, a wszystkie bywają nazwane kapitałem społecznym. W konsekwencji termin ten jest w praktyce mało użyteczny. Samej ogólnej wiedzy o tym, że jakieś czynniki społeczne mają znaczenie nie da się dobrze wykorzystać, a z systematyzacją różnych rodzajów kapitału społecznego i ich efektów, nie jest w socjologii najlepiej.

  3. Panie Edwinie, a jakieś materiały z niniejszej konferencji mógłby Pan nam udostępnić?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. db ma rację. autostradami, a raczej drogami krajowymi i ekspresowymi dobrej jakości może na takie np Roztocze dojechać turysta albo inwetor co chce w turystyke inwestować. Z nim przyjedzie pieniądz na inwestycje, równiż w miejscowy kapitał społeczny.
    W Lublinie niestety nikt nie myśli o perspektywach rozwoju miasta. Już lepiej jest w sąsiednim, 40tysięcznym Świdniku, też budowanymj ako modelowe socjalistyczne miasto. Nota bene, Świdnik był punktem wybuchu w roku 1980tym, tam miał miejsce pierwszy starjk i pierwsze postulaty polityczne.

  6. Jako, że jestem związany z Lubelszczyzną i Roztoczem zawodowo, obserwuję poczynania władz samorządowych i ngosów na bieżąco, mogę obiektywnie stwierdzić, iż rozwój kapitału społecznego jest postrzegany w planowaniu i rozwoju lokalnym gmin jako „zło konieczne”. Zło narzucone m. in ustawą o pożytku publicznym, nakazującą samorządowi sporządzanie rocznych programów współpracy z organizacjami społecznymi. Opór przed inwestowaniem w kapitał ludzki bierze się z braków w wiedzy i wykształceniu decydentów, ale chyba przede wszystkim w brakach w podstawowej infrastrukturze technicznej gmin – drogach, wodociągach, kanalizacjach, szkołach, itp. W zwiazku z tym priorytety rozwojowe są takie jakie są.
    Od lat „walczę”, by w dokumentach strategicznych gmin uwzględniać i egzekwować szeroko pojęty rozwój społeczny (jakość życia mieszkańców), gdyż mamy zbyt dużo negatywnych i oczywistych przykładów zaniechania zrównoważonego rozwoju regionalnego (np. Niemcy Wschodnie) i efektów z tego zaniechania wynikających.
    To trzeba przyznać pomału, aczkolwiek opornie w końcu dociera do lokalnych włodarzy. Pracy w każdym razie nie zabraknie w tej materii na lata.

  7. właśnie, powoli iopornie. Zawsze mnie fasynowała powolność myślenia decydentów, zupełne jak u dinozaura.
    Ale sytuacja powolutku sie zmienia – w paru miejsocwościach władze lokalne udostępniają darmowy internet mieszkańcom, oraz usługi „urzędowe” on-line.

    Umberto – pozdrawiam i powodzenia

  8. Z zewnątrz to wszytsko ładnie wygląda 😉 Łyżka dziegciu w rybnickiej beczce miodu to to, że te 3 tysiące miejsc pracy to ma być głównie „na kasach i w ochronie” jak to napisała w entuzjastycznym tonie lokalna gazeta…
    Niestety inwestycje w ogólnie pojętą ‚produkcję’ to można na palcach policzyć.

  9. mam nadzieję, a właściwie prawie pewność, że tam na Śląsku jest jak u nas – powstają małe, prężne firmy produkcyjne. Prężne, elastyczne, kupują maszyny, budują hale, pojawiają się ludzie wykształceni w zawodzie. Powstaje baza do rozwoju.
    Ja wiem, Pan Bendyk woli mówić o informatyce. Ale jednak bez tego hardware’u cywilizacji, bez produkcji rzeczy nie da się nic zbudować. Taka jest rzeczywistość.
    Przy okazji Umberto, słuchaj, może Cię to zaciekawi – słuchałem neidawno w Radio Lublin przedstawiciela Lubelskiej Fundacji Rozwoju. CHwali się jak to ta fundacja pomaga uzyskiwać fundusze unijne biznesmenom.
    Pomyślałem sobie, że to o mnei mówią. Dzwoniłem tam w sierpniu, zapytać czy moga pomóc. Usłyszałem, że oni tylko samorządom pomagają, z biznesem nie mają nic wspólnego. Ciekawe, prawda?

  10. Jeśli chodzi o profesjonalizm niektórych instytucji mających na celu pomaganie w pozyskiwaniu funduszy ue na inwestycje hardware i software to mam swoje prywatne wyrobione nie od dziś zdanie 🙂 Wiadomo – raz jest lepiej, raz gorzej. Poza tym lubelszczyzna jednak i przemysłowo /lub poprzemysłowo/, infrastrukturalnie i ludnościowo „odstaje” od takiego np. śląska. Ale ma również swoje atuty, do tej pory niestety nie wykorzystane /jak. np. wysoki odsetek wykształconej młodzieży – w Lublinie, są przecież 2 uniwerki, polibuda i medyczna, nie licząc uczelni prywatnych/. Na koniec tylko wspomnę, że nic mnie tak nie wkurza jak stereotypy i mity o „ścianie wschodniej” /nota bene okropne określenie/.
    Co do funduszy ue, to zapraszam na forum skupiające i ekspertów-praktyków funduszy i osoby poszukujące 🙂
    http://forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=34218
    pozdrawiam

  11. Trudno odnieść się do wszystkich komentarzy. W każdym razie uwaga główna: mój krytyczny komentarz odnośnie autostrad nie oznacza niechęci do sprawnego systemu transportowego. Jasna sprawa, że taki system jest kluczowy dla rozwoju regionów. Tylko, czy ustalając priorytety, należy wpisywać na samej górze autostrady, gdy są jeszcze takie sprawy, jak np. szybkie koleje regionalne, o wiele ważniejsze dla mobilizacji regionalnych społeczności, niż autostrady.
    Jeśli chodzi o współczesny rozwój Rybnika, to prawda że owe 3000 miejsc pracy powstanie głównie w handlu i usługach, pytanie czy w takim mieście można rozwijać branże o wysokiej wartości dodanej? A jak pisze badger, produkcja pewno też się rozwija, choć nie należy się łudzić, że Śląsk ponownie stanie się wielką fabryką. Przy dzisiejszej produktywności (dzięki m.in informatyce) nie trzeba już tyle zatrudniać, żeby wyprodukowć nie mniej niż kiedyś.

  12. Umberto
    dzięki za linka. Może się przyda 🙂
    Ja też nie cirepię ani określenia ściana wschodnia, szczególnie w kontekście historii tych ziem i ich wkładu w dzieje Polski, ani nie znoszę niczym nieuzasadnionego tonu wyższości ludzi z zachodu Polski, mówiących o nas, a nic o nas nie wiedzących. Przypominają mi Francuzów, Anglików i Amerykanów, których słuchałem gdy mówili o Polsce.

    Panie Edwinie
    Ja też użyłem skrótu myłśowego, pisząc o autostradach. Dal regionów ważne są też przeciez drogi krajowe i lokalne, ścieżki rowerowe, komunikacyjne i turystyczne, oczyszczalnie ścieków itd. I darmowy internet. Władze mojego miasta właśnie się do tego przymierzają. Wolno dochodzi do nas przykład Singapuru 🙂

    Ale jak pisał db, gdzie nie ma autostrady, nie będzie inwestycji. Takie sa reguły gry tej gry. A na razie właściciel fabryki mebli Black-Red-White z Biłgoraja na Roztoczu (powinien Pan zobaczyć to miasto, jak się zmieniło, przejeżdżałem tamtedy ostatnio w drodze w Bieszczady) rozważa przeniesienie fabryki do Mielca. Do Biłgoraja z trudem dojeżdżają tiry – droga krajowa jest zbyt wąska i do tego neico zużyta. Musimy dbać o rozwój dróg. Szczególnei teraz, gdy duże międzyanrodowe koncerny znów rezygnują z inwestycji w Chinach na rzecz Europy Wschodniej.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php