Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

29.09.2006
piątek

Teraz Gniezno

29 września 2006, piątek,

Z Rybnika szybciutko przeniosłem się do Gniezna (najszybciej było przejechać przez Warszawę). W Gnieznie zmiana nie tylko miejsca, ale i tematyki. Tu spotkali się przedstawiciele uniwersyteckich katedr prawa karnego. Brałem udział w sesji poświęconej najogólniej równowadze między wolnością słowa a ochroną ludzkiej czci i godności.

Obie konferencje połączył jednak wspólny mianownik. Otóż w Rybniku prof. Bohdan Jałowiecki wygłosił referat o mediach i kapitale obywatelskim, dochodząc do wniosku, że media zagrażają demokracji. W Gnieznie również panowała antymedialna atmosfera, okazało się, że w przekonaniu większości uczestników media i dziennikarze są źródłem wszelkiego zła.

Katalog argumentów był długi: media należąc do kapitału, realizują interesy kapitału, nie są więc niezależne; dziennikarze kierują się logiką korporacyjną; mediami manipulują służby specjalne; liczy się tylko oglądalność, bo to się sprzedaje, itd, itp.

Niewątpliwie w każdym z tych argumentów tkwi jakieś ziarno prawdy. Daleko stąd jednak do prawomocnych uogólnień. Co zdumiewa najbardziej, to naiwność tych zacnych ludzi, którzy symptomy mylą z samą chorobą. Media są funkcją komunikacji społecznej, a ta niewątpliwie przeżywa kryzys. Poza tym profesorowie nie dostrzegają, że sfera mediów ewoluuje, pojawiają się nowe formy medialne związane z internetem, kiedujące się inna logiką, niż logika mediów zinstytucjonalizowanych.

Być może jednak niechęć do mediów stwarza szansę na narodowe porozumienie ponad podziałami, wszak prezydent Kaczyński też winą za obecny kryzys obarczył media.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 9

Dodaj komentarz »
  1. Niestety media żywią się padliną, bo ludziska lubią sensację. I tak powstaje samonapędzający się mechanizm dołujący ludzi. Bo w gazetach, radiu, telewizji i Internecie króluje przemoc i nieszczęście.

    A życie (przynajmniej moje) nie składa się z 95% nieszczęść i 5% chwil radosnych – jest zdecydowanie lepiej.

  2. TesTeq, ale nasz gospodarz też jest dziennikarzem :-). Co prawda nie z tych, których opisał Mark Twain w „Białym słoniu”, ale jednak.

    Panie Edwinie – jak by tu powiedzieć – masz bakałarzu za swoją naukę? 😉

  3. media kiss or kill (parafrazując Castellsa) ja to wiem i Pan to wie… a oni tego nie wiedzą?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. żeby nie uciekło – o Śląsku, ale nie tylko, a dokładnie o tej przemysłowej produkcji. Widziałem Wichita w Kansas i StLouis, widziałem jak tam duże firmy są otoczone małymi, bardzo elastycznymi i tanimi firemkami produkcyjnymi. To samo robi się w Polsce, nawet w tym biednym Lublinie. To jest szansa. Śląsk nie będzie pewnie wielką fabryką, ale siecią małych? Tym bardziej, że urządzenia produkcyjne są teraz bardziej uniwersalne, więcej można nimi zrobić.
    Jest tylko jeden dramatyczny problem, który mogą pomóc rozwiązać tylko ludzie od organizacji społeczeństwa. Ci, o którcy pisze i do których należy Pan Bendyk.
    Brak pracowników. Brak operatorów obrabiarek CNC, spawaczy, laminaterów, lakierników, nawet jakościowcy i zwykli monteży wyjeżdżają. Jak zatrzymać tych co jeszcze zostali? Jak ich zachecić? Poza zarobkami oczywiście. Jak zadbać, żeby systemy edukacyjne pozwalały dostarczyć nowych? Jak kształcić ludzi, by byli w stanie, jeśli będzie taka potrzeba i będą mieli chęć, nauczyć się nowych rzeczy?

  6. Trzeba jednak obiektywnie powiedzieć, że wywieranie presji przez media na opinię społeczną i ferowanie jedynie słusznych rozstrzygnięć przed zapadnięciem orzeczenia sądowego jest sprawą nagminną. Mediom o wiele łatwiej dotrzeć do świadomości ludzi poprzez uproszczone obrazy aniżeli sądom przy pomocy wyroków i zawiłych niuansów prawnych, które jednakże muszą być roztrząsane i uwzględniane, co częstokroć prowadzi do ocen sytuacji rozmijających się z wyraźnymi sugestiami popartymi dziennikarskim śledztwem. No ale tak już musi być, bo przeciętny człowiek nie posiada jakiejś ąszczegółowej wiedzy prawniczej i kieruje się względami słusznościowymi, tymczasem sędzia wydający wyrok jest związany również w mniejszym (USA) lub większym (Polska) stopniu formalizmem prawnym. A dziennikarz jak to dziennikarz – wybierze taką formę dotarcia do widza, która będzie najbardziej obrazowa (czyt. uproszczona, odwołująca się do emocji etc.).

  7. Mamy bardzo niedoskonale prawo prasowe, ale i tak sa tam pewne jednoznaczne normy, ktore z kolei sa nagminnie ignorowane przez wielu dziennikarzy. Ot – chociazby niedozwolone jest ferowanie „wyrokow prasowych” (w tym miejscu pozdrawiam redakcje „Faktu” i „Super Expressu”).

    Dopoki dziennikarze beda z premedytacja ignorowac wiazace ich normy, i dopoki beda sobie pozwalali na nierzetelnosc – taka krytyka bedzie sie pojawiac. Ludzie mediow chetnie mowia o „misji” i powtarzaja, ze uprawiaja „zawod zaufania publicznego”. Jest w tym sporo racji – spoleczenstwo wierzy mediom (bo skad niby mialoby czerpac informacje?). Ale to, ze odbiorcy ufaja dziennikarzom nierzetelnym, wcale ich nie nobilituje. To powinien byc „zawod GODNY zaufania publicznego”.

  8. mam dla Pana Edwina ciekawostkę:
    http://wiadomosci.onet.pl/1360897,720,1,kioskart.html
    Do niedawna Pekin myślał, że nad internetem da się zapanować. Okazało się jednak, że jest to niemożliwe z powodu blogerów. Chińskie pokolenie ?młodych gniewnych? zaczyna tworzyć zręby społeczeństwa obywatelskiego. Na razie w świecie wirtualnym.

  9. Panie Redaktorze

    Cieszę sie niezmiernie na Dyskusję pod Globusem z Pana udziłem i Baumana
    http://www.independent.pl/literatura/wydarzenia/?id=0302313009013413053136303839120001013302013010004600
    Piszą tam, że jest Pan uznawany za jednego z think tanków nowej lewicy… jakoś, hmmm, a która to jest ta nowa lewica?

    Joanna

  10. Łże-media czyli pracujący w nich dziennikarze aktywnie uczestniczą w polityce ,tak było zawsze, ale bez względu jaką opcję polityczną reprezentują są jakby komercyjnie antypolskie. To tak jakby antypolskość medialna była dobrze opłacanym towarem.Począwszy od reklam w których kobiety się chyba nie myją (przedstawia się je wprost, że cuchną) i tylko dezodoranty tej a nie innej firmy zwolnią je na dwadzieścia cztery lub czterdzieści osiem godzin od umycia się,mamy też łupierz i wiecznie się czymś oblewamy,kawą sokiem czy cherbatą ,nasze dzieci masowo tarzają się w błocie , wiadomo jak to w Polsce, więc musimy kupować wszystkie proszki świata,a co jeden to bardziej rewelacyjny.Polacy spędzają urlop na Majorce,lub Bahama, kupują drogie samochody zaoszczędzają na na ich kupnie po trzydzieści czterdzieści i więcej tysięcy złotych.Mają też problemy, gazy w jelitach i w związku z tym muszą zaopatrywać się w ogromne ilości espunisanu. Od reklam płynnie przechodzi się w stacjach TV komercyjnych do tworzenia coraz gorszego stereotypu polaka.Pokazując różne dewiacyjne dziwolągi w rozmowach na każdy remat sugeruje się że to Polska właśnie.Zaprasza się cyganów z marginesu społecznego i innych często zamaskowanych osobników którzy chcą przekonać publiczność że nienormalne to w polsce normalne.Socjotechniczne sztuczki w wykonaniu wiadomej stacji telewizyjnej masowo przez nią stosowane przez dwadzieścia cztery godziny na dobę to jeszcze nie wszystko.Stosuje się tam całą gamę tricków z wizualnego ?cyrku? Jacka Fedorowicza.Podczas transmisji „na żywo” obraz jest wyświetlany najpierw na dużym ekranie kinowym z małą sceną na którą w odpowiednim momencie wpuszczani są podstawieni statyści zasłaniający na przykład pokazywane hasło wyborcze na transparencie .Stosuje się przesunięcie kąta widzenia kamery w taki sposób aby było to jak najbardziej niekorzystne ( transmisja z ostatniego wiecu PIS w Warszawie) Z orła zza pleców premiera wystawał tylko kawałek dzioba jakby jakiś hak.Podczas kiedy w rzeczywistości premier stał za mównicą ustawioną tak że całe godło widać było doskonale.To jeszcze można by tłumaczyć niemożliwością ustawienia wszystkich kamer z telewizji biorących udział w transmisji w jednym miejscu.Tylko że były w czasie tego wiecu ?nakładki? na środek sceny, nakładki czyli komputerowe ujęcia z drugiej kamery osób stojących po dziesięć i wiecej metrów od środka sceny która w rzeczywistosci była w tym miejscu pusta! Wmontowano tam sztucznie, pracującego o wiele dalej kamerzystę z kamerą stacjonarną.Robiąc ujęcia boczne równolegle do premiera zbliżano przy tym tło czyli boczną ścianę osłony sceny a był to pospinany brezent. Wyglądało to ochydnie ,ponieważ w tym ujęciu głowne logo PIS i wielki Orzeł godło narodowe nie były widoczne. Manipulacja fonią, (dźwiękiem) puszcza się dźwięk kilku osób skandujących dodając do tego dwie trzy osoby ( w studio) bełkoczące lub mylące się co najwyżej coś tam mruczące pod nosem bez przekonania. Kiedy w realu słychać kilkutysięczny tłum To tak jakbyśmy się cofnęli kilkadziesiąt lat z techniką dźwiękową , oczywiście kamery w takich chwilach nie pokazują panoramicznych ujęć tłumu tylko owe kilka osób .Jeżeli jest śpiewany chymn ,stacja o której mówi się łże-merdia wycisza dźwięk przestrzenny zgłaśniając montowane odgłosy pochodzące od kilkunastu najwyżej osób i dodatkowo osoba w studio jedna lub dwie trzy robią nakładkę specjalnie fałszując melodię myląc słowa itp. Oczywiście niestety zdażają się i w orginale fałsze i pomyłki jak podczas intonacji hymnu narodowego przez premiera, no cóż zdarza się .Na temat dywersyjnych socjotechnicznych zabiegów antypolskiej propagandy we współczesnych „polskich” mediach można by nie jeden tom napisać .Jedno jest pewne że czyniący to ludzie są wyjatkowo perfidnymi szkodnikami i agentami określonej opcji politycznej zwalczajacej wszystko co kojarzy się pozytywnie z Polską.Oprócz dywersji medialnej i stosowanych w niektórych mediach technik i zabiegów przedstawiania Polski i Polaków tak aby wszystko co się z tym łączy zochydzić ,występuje jeszcze zwykłe ,ale demonstracyjnie uprawiane chamstwo tak zwanych prezenterów na przykład w radio Tok-fm,podczas wywiadów,ciągłe przerywanie i głośny złośliwy śmiech (rechot) jako komentarz w chwili rozmowy telefonicznej ze słuchaczem po wyłączeniu go kiedy nie może on już bronić swego stanowiska. Bekanie ,pobrzękiwanie kluczami i uderzanie nimi do rytmu ( w trakcie wywiadu!),puszczanie kapsla od piwa czy kręcącej się po blacie stołu monety, stukanie łyżeczką od cherbaty, mlaskanie, podgwizdywanie sobie i wiele innych efektów dźwiekowych (charakterystycznych raczej dla obory) a dobitnie świadczących o poziomie intelektualnym i kulturalnym tych tak zwanych „prezenterów” stacji Tok-Fm.O czym to świadczy? ano nie tylko o braku kultury ale również o swobodzie tych dyspozycyjnych opluwaczy polszczyzny, ich pogardzie do ciemnego (według nich ?zniewolonego medialnie? polskiego narodu), jak i cichym przyzwoleniu ich pracodawcy. Pogarda do polskości i naigrywanie się z niej to taki ?znak rozpoznawczy? tych ludzi, zgodnie z ich zasadą ?Plujesz na polaczków jesteś „trendi” nie plujesz jesteś podejrzany lub wręcz „moher”, czyli goj i wróg. Media zawsze były i są ?czyjeś?, nigdy a szczególnie w Polsce nie były i nie są obiektywne do końca i apolityczne, lecz najgroźniejsze dla nas są (o zgrozo!) pracujące na terenie Polski kraju już wolnego(?) i suwerennego(?) stacje radiowe i telewizyjne o charakterze jawnie dywersyjnym i antypolskim, to widać, słychać i czuć. Dopóki wyraźnie nie określimy działalności tych mediów pod kątem ideologicznym ( bo tu nie tylko o kapitał i oglądalność przecież chodzi?) Wszelka dyskusja o działaniu proekonomicznym i tylko tzw. ?nierzetelności? dziennikarskiej w tych stacjach będzie poważnie spłycona o ile w ogóle nie na temat.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php