Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

10.10.2007
środa

Waterstones Piccadilly

10 października 2007, środa,

Londyńska księgarnia Waterstones przy Piccadilly  jest podobna największa w Europie. Firma chwali się, że wystawia 150 tys. tytułów na ponad 8 milach półek. Nawet nie próbowałem „przejść” całego dystansu, ograniczyłem się tylko do fragmentu IV piętra, co i tak kosztowało mnie sporo wysiłku (i brytyjskich funtów).

Goggin.jpgSpośród licznych ciekawych pozycji w tej chwili chciałem wskazać jedną (choć jeszcze nie przeczytałem, ale po przekartkowaniu zapowiada się smakowicie): Cell Phone Culture Gerarda Goggina. Mało jest rzeczywiście dobrych opracowań dotyczących kultury telefonu komórkowego. Do niemal klasyki należą już prace Japonki Mimi Ito. Beznadziejny jest Paul Levinson z jego „Telefonem komórkowym” .Goggin, choć Australijczyk, zapowiada się lepiej – niebawem złożę relację.

Co jednak ciekawy, gdy tak podczas różnych podróży obserwuje się księgarnie, to zupełnie różne mody intelektualne. W wielkim Waterstonie nie ma na przykład ani jednej książki niemieckiego filozofa Petera Sloterdijka, bo po prostu nie Anglosasi nie tłumaczyli go. Pełno go natomiast we francuskojęzycznej strefie językowej. Albrecht Lemp, Niemiec i wielki przyjaciel polskiej literatury, którego akurat spotkałem w Tallinnie (stąd właśnie piszę londyńską relację) twierdzi, że systematycznie spada liczba tłumaczonych tytułów, i to na całym świecie. Po szczycie w 1995 r. nastąpiło załamanie. W zglobalizowanym świecie kultury paradoksalnie zamykają się w sobie, o czym pisał już Ryszard Kapuściński. Unia Europejska więcej wydaje na tzw. zbędne tłumaczenia, czyli opłacenie tłumaczy, którzy przychodzą na różne finansowane przez UE imprezy, gdzie nikt z usług tłumacza nie korzysta (gada się po angielsku), niż na wspieranie programu tłumaczeń książek.

Rzeczywiście, wystarczy porównać Waterstones i paryskie księgarnie na Saint Germain, by stwierdzić, że jedyne co łączy obecnie kultury, to Dan Brown, Harry Potter, etc. Potem już wielka niemota lub raczej autyzm.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 5

Dodaj komentarz »
  1. Pewnie się nie powinienem wypowiadać, bo nie znam francuskiego, ale ostatnio z frakcuskojęzyczną narzeczoną buszowałem po największym paryskim FNACu i w imponującym dziale nauk społecznych widziałem multum pozycji z kręgu socjologii, czy filozofii anglosaskiej. Generalnie wydawało mi się, że nie ma tam szczególnych luk, a ilość nowych pozycji przetłumaczonych na francuski tuz po wydaniu była niesamowita. Chociaż oczywiście ołtarzyk z Bourdieu, Foucault, Baudrillardem, czy Derridą był najobszerniejszy

  2. Z drugiej strony być może znajomość języków rośnie i nie ma potrzeby tłumaczenia specjalistycznych książek? Wprawdzie wśród czytelników anglojęzycznych nie ma zapewne zbyt wielu radzących sobie płynnie z niemieckim, ale np. tłumaczenie tekstów specjalistycznych z angielskiego wydaje się często stratą czasu i jedyną motywacją jest chyba możliwość zbicia ceny. Znam tłumaczenia dobrych podręczników do matematyki, które u nas kosztują dużo mniej niż oryginały (u nas 50 zł, normalnie 100 USD). Podobne zjawisko cenowe zachodzi z tłumaczeniami gier komputerowych. Gry oryginalne nie mogłyby być tańsze, bo można by je było wtórnie eksportować na zachód (pozwala na to zjawisko wyczerpania praw własności intelektualnej), w przypadku wersji polskich, nie ma takiego ryzyka.

  3. Szanowny Panie!
    Cudownie, że ludzi jeszcze interesuja książki, ale ( dla porządku, a nie po to, aby się czepiać)
    1. Piccadilly a nie Picadilly.
    2. Piccadilly to nie jest Piccadilly Street tylko po prostu Piccadilly.
    3. Waterstones a nie Waterstone. Waterstones to liczba mnoga od Waterstone i po angielsku tak sie mówi na rodziny n.p. Harrods, Windsors itd.
    Uklony i pozdrowienia
    MM

  4. Do MM:
    Dzięki za poprawki, zawsze z przyjemnością uczę się od Czytelników

  5. Ależ to mnie jest przyjemnie. Czytanie „Polityki” w każdej formie , elektronicznej czy tradycyjnej – papierowej, jest dla mnie zawsze przyjemnością.
    Ukłony
    M.Maliszewska (MM)

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php