Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

27.10.2007
sobota

Zlikwidować patenty?

27 października 2007, sobota,

W Stanach Zjednoczonych trwa dyskusja w związku z projektem zmian w prawie patentowym. Senator Bernie Sanders zgłosił projekt ustawy Medical Innovation Prize Fund Act of 2007   , która znosiłaby ochronę patentową dla nowych leków, w zamian proponują system nagród dla koncernów wprowadzających nowe leki (dokładnie chodzi o zniesienie wynikającego z patentu monopolu do dysponowania opisanym w patencie wynalazkiem, firmy nadal będą mogły ubiegać się o patenty służące jako dowód autorstwa). Roczny budżet na nagrody przewidziany w ustawie to 80 mld dolarów i wzrastałby wraz ze wzrostem amerykańskiego PKB.

Wnioskodawca wychodzi za założenia że obecnie obowiązujący system patentowy, który jak głosi teoria, miał sprzyjać innowacyjności, działa wręcz odwrotnie. Przemysł farmaceutyczny wprowadza coraz mniej nowych, ważnych leków, kierując swoją uwagę coraz bardziej na „lifestyle drugs”, gwarantujące duże wpływy w okresie patentowego monopolu. Brakuje natomiast wielu leków na choroby dotyczące mniejszych populacji chorych, jeśli zaś już się pojawią, monopol wynikający z patentu powoduje niebotyczne ceny.

Nowe prawo miałoby zlikwidować te mankamenty, stwarzając mechanizm lepiej zachęcający do poszukiwań nowych środków farmaceutycznych, jednocześnie zmalałyby istotnie ceny leków, szacunkowo o 200 mld dolarów rocznie w samych Stanach Zjednoczonych. Dyskusja pomysłu Sandersa jest bardzo intensywna, w każdym razie wyraźnie widać, niezależnie od ocen samego projektu ustawy, że system patentowy jest w kryzysie.

PatentFailure.jpgW marcu przyszłego roku ukaże się książka znakomitych badaczy innowacyjności, Jamesa Bessena i Michaela J. Meurera „Patent Failure. How Judges, Bureaucrats, and Lawyers Put Innovators at Risk”. Analizuje ona, bez postawionej z góry tezy efektywność systemu patentowego. Relację można przeczytać w „The New York Times”. badacze odrywają m.in., że w Stanach Zjednoczonych bezpośrednie zyski z patentów są od wielu lat mniejsze od kosztów procesów sądowych związanych z ochroną patentową.

Bessen współpracował m.in. z Erikiem Maskinem, tegorocznym laureatem ekonomicznego Nobla. Krytycznie o systemie patentowym i szerzej systemie ochrony własności intelektualnej wypowiada się także inny noblista, Joseph Stiglitz. Warto uważnie analizować dyskutowane w USA argumenty, bo mam wrażenie, że w Polsce wchodzimy w etap fascynacji innowacyjnością i patentami, sądząc że obie kwestie są tożsame. Jak widać jednak system patentowy jest krytykowany nie tylko przez przedstawicieli lewackich subkultur, lecz od dawna ma z nim problemy ekonomia (by wspomnieć, obok cytowanych współczesnych klasyczne już prace Fritza Machlupa).

Niestety, temat jest niezwykle trudny, mało kto w Polsce dobrze się na nim zna w kontekście szerszym niż tylko prawnym (dla mnie niekwestionowanym guru w tym temacie jest Józef Halbersztadt z Urzędu Patentowego). Patentowanie zaś kusi, bo patenty łatwo się  liczy, a policzone dobrze prezentuje jako dowód rosnącej innowacyjności gospodarki. Tymczasem, jak widać, może być to dowód czegoś zupełnie innego.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 13

Dodaj komentarz »
  1. ciekawy i istotny temat.

    w przemysle sytuacja patentowa jest patowa. troche jak z bronia nuklearna i MAD. lepiej by byloby jakby nikt nie mial, ale skoro juz maja to ja tez musze, itd.

    a co do innowacji to patentowanie innowacji oczywisci wymaga najpierw tejze. dynamika innowacyjnosci na swiecie sie zmienia – polecam 14 stronnicowy raport nt innowacji w Economiscie z 13 pazdziernika.

    ciekawe tez jest to, ze najbardziej innowacyjne male firmy nie patentuja proporcjonalnie do swoich osiagniec, bo nie maja na to czasu, pieniedzy oraz (w softwarze) nie jest to czesto zgodne z ich filozofia.

    chinczycy patentuja na potege (nie tylko sie gniezdza w waskich alejkach Szanghaju ;). sa trzeci na swiecie, za japonia i usa. no i pat.

    uklony,
    jsw

  2. Ostatnio przeczytałem gdzieś o złożeniu przez – chyba – IBM, wniosku patentowego o ochronę „czerpania korzyści ze zgromadzonego portfelu patentów”.

    Szkoda, że istnieje ‚prior art’ do tego wynalazku i patent będzie nieważny. Przyznanie takiego patentu, po pierwsze, pokazałoby absurd amerykańskiego systemu, a po drugie, zlikwidowało sens istnienia firm żerujących na systemie patentowym.

    Pomarzyć – dobra rzecz. 🙂

    A propos patentów i innowacyjności – szkoda, że polski rząd nie promuje użycia open source w urzędach państwowych. Nie tylko ze względu na koszty licencji – ale też na użycie starszego sprzętu, na tworzenie know-how lokalnego i miejsc pracy.

    Pomarzyć – dobra rzecz. 🙁

  3. hip pisze: „A propos patentów i innowacyjności – szkoda, że polski rząd nie promuje użycia open source w urzędach państwowych. Nie tylko ze względu na koszty licencji – ale też na użycie starszego sprzętu, na tworzenie know-how lokalnego i miejsc pracy.”

    Z tego, co pamiętam Waldemar Pawlak był kiedyś zwolennikiem tego pomysłu, więc może warto, żeby sobie o tym przypomniał. W końcu jest teraz jednym z rozgrywających, a w gronie przyjaciół politycznych ma Mistera Gadu-Gadu Łukasza Fołtyna.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. hip:

    problem czy system patentowy jako metoda ochrony wlasnosci intelektualnej dziala, jest swiatowy, nie tylko „amerykanski”. patentuje sie w tych krajach gdzie sie chce miec ochrone. zatem zgodnie z krajowymi prawami patentowymi. prawo patentowe w usa przechodzi wlasnie ewolucje (vide ostatnie decyzje sadu najwyzszego).

    uklony,
    jsw

  6. Nie znam się na patentach i prawie patentowym, ale argumenty przedstawione przez panią senator wydają się być przekonujące.

  7. A propos patentów i innowacyjności – szkoda, że polski rząd nie promuje użycia open source w urzędach państwowych. Nie tylko ze względu na koszty licencji – ale też na użycie starszego sprzętu, na tworzenie know-how lokalnego i miejsc pracy.

    Jako pracownik urzędu mogę co nieco o tym powiedzieć. Otóż dla urzędników powyżej 30 roku życia Linux wykazuje zbyt małą „idioiotodporność”. A o
    Open Office na tyle różni się funkcjonalnością od MS Ofice że kłopoty z przejściem będą od bardzo dużych do ogromnych. Co do sprzętu to adaptacja zużytego sprzętu to również mrzonki. Dziś 4-5 letni komputer traci kompatybilność np. z szybciej zużywającymi sie drukarkami. I kłopot gotowy.

    Póki co więc dla mnie skóra nie warta wyprawki.

  8. W USA można patentować rozwiązania, które są powyżej „poziomu przeciętnego inżyniera”, i jak sobie poczytać co tam patentują to ten „poziom przeciętnego inżyniera” jest jakieś 2 cm powyżej dna. Opatentowanych jest mnóstwo rozwiązań zupełnie oczywistych i co pewien czas ktoś wpada na pomysł żeby zarobić trochę kasy na ludziach którzy wymyślili takie same rozwiązania. Wspomniany przez hip IBM wymyślił kilkanaście lat temu akcję „IBM portfolio” – wypisali sobie wszystkie swoje patenty związane z PC i zamierzali wykosić wszystkich innych producentów płyt głównych i BIOSów za użycie nikomu tak naprawdę niepotrzebnych funkcji typu „odróżnianie FDD 40 ścieżkowego od 80 ścieżkowego przez zrobienie home, 60 kroków i zliczanie kroków potrzebnych na dojście do pozycji home” (to dlatego FDD tak głośno warczały przy starcie komputera). Na szczęście ktoś tam się opamiętał.

    Ja tam nie mam nic przeciw patentom, ale niech one będą przyznawane za rzeczy faktycznie wyrastające ponad przeciętny poziom, a nie za byle pierdoły w rodzaju wygięcia blaszki w lewo zamiast w prawo. Wtedy to będzie miało jakiś sens.

  9. pobieżnie analizując ten projekt „nagród dla koncernów wprowadzających nowe leki”, to jest on łudząco podobny do projektu, który przez 40 lat testowany był w Polsce i w innych krajach socjalistycznych, ale się nie powiódł,

    tam też wprowadzony był system świadectw autorskich oraz wynagrodzeń za działalność racjonalizatorską, wynagrodzenia wprawdzie szły do twórcy, a nie do koncernu,

    pomysł ten nie sprawdził, się ze względu na to, że zachęty skierowane były zupełnie w złym kierunku – to jest nie na innowacje tylko na ubieganie się o nagrody, zapewne można ten pomysł szlifować, co jak rozumiem robi senator Sanders, ale mam wrażenie, że on nie jest świadom tego eksperymentu, który się dokonał

    mówiąc o braku specjalistów do dyskusji, trzeba jeszcze nadmienić, że dyskutanci zwalczający system patentowy automatycznie przekreślają wszystkich tych którzy na systemie tym się znają, ponieważ są to zazwyczaj ludzie, którzy swoje źródło utrzymania czerpią z pracy przy obsłudze tego systemu (tak jak na przykład ja) zatem oczywiście ich głos jest niewiarygodny,

  10. Adwokacie Diabła,
    nie raz jako ekspert w różnych dyskusjach występowałeś (sam miałem przyjemność korzystać z Twojej wiedzy). Myślę że w Polsce problem jest głębszy, niż polaryzacja na zwolenników i przeciwników patentów. Chodzi o rzeczową analizę ekonomiczną, mniej formalno-prawną, na ile system patentowy w kraju na naszym etapie rozwoju technologicznego, wobec trendów światowych jest efektywny. Jak sobie przypomnę tekst, jaki kiedyś popełnił Witold Gadomski w związku z dyskusją o patentowaniu oprogramowania, wyszło na jaw, jak nikła jest wiedza o istocie patentów. Pozdrawiam serdecznie.

  11. Dodam swoich kilka grochy, gdyż zajmuje sie tworzeniem innowacyjnych technologii a także pozyskiwaniem praw do takowych.

    Problematyka patentów jest patowa.
    Jedynym rozwiązaniem jest pragmatyzm.
    Patrząc na patenty od strony prawnej Polska jest krajem idealnym, gdyż ogromna większość patentów (nawet tych europejskich) po prostu nie jest uwzględniana we wnioskach patentowych. Głównie z uwagi na koszta. Nasz kraj zatem dowolnie może czerpać ze skarbnicy wiedzy, o ile nie będzie dana firma chciała sprzedawać swoje rozwiązanie w krajach, w których patent obowiązuje.

    Patrząc na sprawę od strony samego twórcy łatwo natkniemy się na problem czasu uzyskania patentu. Najczęściej to od 18 do 24 miesięcy.
    Dla pewnych technologii, gdzie konkurencja jest bardzo silna, taki okres to wieczność albo jak kto woli połowa tego czasu to przejście od zalążka pomysłu do sprzedaży. Znam wiele przykładów, gdzie firmy nie patrzą na patenty. Po prostu zaczynają produkować, by jako pierwsi oddać technologie w ręce klienta. Gdy konkurencja złapie pomysł będzie musiała sama stworzyć własne podejście. Na to potrzeba czasu, którego nie ma. W ten sposób powstaje inny model biznesowy. Sprzedaży nie patentów a półproduktów gotowych. Firmy znajdujące się w Chinach w tym przodują.

    Reasumując prawo patentowe jest coraz bardziej marginalizowane z uwagi na prędkość inicjalizacji technologii, czyli przez time to market.

  12. P. Cyrta celnie zauwazyl, iz patenty sa na okreslone kraje, czasem rejony, ale zostawiaja wiele dziur, ktore mozna latwo i legalnie wykorzystac. oczywiscie trzeba chciec.

    patenty nie sa celem, tylko srodkiem, i to jak wszyscy sie chyba zgadzamy, raczej ulomnym. celem jest dostarczenie wartosci.

    natomiast nie bardzo rozumiem co oznaczaja chinskie polprodukty gotowe. a ze chinczycy tez patentuja na potege to juz wspomnialem.

    a co do nowych modeli biznesowych to chetnie uslyszalbym wiecej od Szanownego Grona. bo mnie to ciekawi. bo ciagle wydaje mi sie, ze jakby nie okreslic cos jako nowy model biznesowy to jesli dziala to sprowadza sie do jednego: zaplaty za wartosc (zdefiniowana subiektywnie przez odbiorce). chetnie uslysze uwagi, ktore poszerza moje waskie pojmowanie tematu.

  13. Tak, patenty zawsze były i będą środkiem zabezpieczenia wartości stworzonej podmiot przed wykorzystaniem jej przez inny podmiot bez zgody pierwszego.

    Tłumacząc sprawę półproduktów chińskim, muszę najpierw nadmienić, że obecnie projektuje się tam i produkuje wszystkie technologiczne pomysły cywilizacji ludzkiej. Wiele innowacyjnych produktów nie składa się z co dopiero odkrytych idei, lecz wykorzystuje produkowane np.: półproduktu elektroniczne (mikroprocesory, cale płyty z układami scalonymi) by zaprezentować światu swój produkt. Rozwiązanie to jest dobre dla wielu firm bez względu na wielkość.
    Nawet osławiony iPhone jest tylko wielką kulą marketingową. Jego wyświetlacz wielodotykowy jest produkowany w Chinach od ok. 5 lat, a różne rozwiązania w kręgach akademickich krążą od ponad 15. (plus: przy kontrakcie na wiele lat i wielu milionach sztuk zakontraktowanych cena pojedynczego ekranu spadła drastycznie). Niestety wiele osób o tym nie wiedziało i stąd cała innowacyjność Apple Dać światu estetyczny i trywialnie prosty produkt masowy.
    Reasumując, jeśli ktoś ma genialny pomysł wystarczy, że rozrysuje schemat blokowy i wyśle go do wcześniej znalezionego kontrahenta w Chinach. Samemu prowadząc jedynie marketing i logistykę.

    Myśle, że chińskie firmy patentują na potęgę tylko dlatego, że są to przedstawicielstwa wielkich korporacji. To one wiedząc, że wszelka produkcja znajduje sie w tym kraju, zabezpieczają się właśnie tam.
    Swoją drogą wiele korporacji przeniosła swoje liczące się ośrodki badań i rozwoju do Chin. Zatrudniają oni jako sztab projektujący i zarządzający ludzi z całego świata. Sprowadzając ich bliżej fabryk, a obywatele chińscy są niestety od czarnej roboty.

    Nowy model biznesowy to głównie przeniesienie zapłaty za fizyczny produkt na usługi. Rozproszenie, rozdrobnienie zapłaty, wpisów w księgach finansowych.
    Jednak cały czas jest to zapłata za subiektywną wartość jak stwierdził P. Walicki.
    Nowym modelem można określić też czerpanie korzyści nie z samej wiedzy czyli potocznego know-how tylko z fizycznych produktów .
    Wezmy przyklad telefonu opensourcowego Neo1971 takze nazywanego OpenMoko. Jest to produkt otwarty. Jednak jego produkcje kontroluje firma. Czerpie ona zyski z tego ze dostarcza fizyczne uklady elektroniczne do rozproszonych po calym swiecie hackerów.
    Dla mnie nowy model dla produktów konsumenckich to stworzenie produktu skalowalnego, otwartego dla uzytkowników (by oni sami mogli go zmieniac) i na tyle prostego że laik od razu będzie wstanie go używać. Oczywiście zapewniając płatne wsparcie techniczne i serwisowe.

  14. Dziekuje Pawlowi Cyrcie za interesujacy i konkretny komentarz. Mimo, iz komentarz niekrotki to przypomina mi sie Bablowy Benia Krzyk, ktory „mowil malo, ale mowil smacznie”.

    Moze tylko moja perspektywa na role chinczykow jest inna. Sa zdolni do innowacji technologicznych i metod biznesowych bardziej niz z tego zdajemy sobie sprawe. Moje doswiadczenie od strony software’u takie jest; oraz polecam niedawny Economist o innowacyjnosci, a zwlaszcza jak chinczycy buduja swiatowe centrum produkcji motocykli (w Chongqing) w oparciu o metodologie, ktora w softwarze bym nazwal SOA. ot ciekawostka. (patrz: http://tinyurl.com/ysghj8 )

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php