Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

20.11.2007
wtorek

Andrew Keen w „Polityce”

20 listopada 2007, wtorek,

internet_okl.jpgZapraszam serdecznie na spotkanie z Andrew Keenem, autorem kontrowersyjnej książki „Kult amatora. Jak internet niszczy kulturę”. Spotkanie odbędzie się we wtorek 27 listopada o godzinie 18.00 w siedzibie „Polityki” (W-wa, ul. Słupecka 6), poprowadzę je wspólnie z Mirkiem Filiciakiem (Kultura 2.0, SWPS). Spotkanie organizujemy wspólnie z wydawcą książki, Wydawnictwami Akademickimi i Profesjonalnymi. Spróbujmy wspólnie zastanowić się, czy Keen ma rację? Może się myli, może jednak z naszą kulturą w epoce Web 2.0 nie jest tak źle?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 11

Dodaj komentarz »
  1. nie polemizujac, bo ksiazki nie znam (tu wiekszosc powinna przestac czytac moj komentarz.. 😉 polecam jednak 20 minut wykladu prez Lawrence Lessig’a na temat wlasnie jaka to kulture umozliwa siec i co z tego wynika z punktu widzenia (c) oraz CC (ja celowo kryptycznie coby zachecic..)

    a rzecz tu: http://creativecommons.org/weblog/entry/7811

    jsw

  2. Ja książki nie znam i pewnie nie poznam, bo zdjęcie okładki jest tak niewyraźne, że nawet nie wiadomo, kto to wydał, a Szanowny Autor Bloga nie podaje żadnego odnośnika do wydawcy. A to mnie od razu nastawia negatywnie i w dobie nadmiaru informacji rezygnuję z dalszych poszukiwań na rzecz spaceru w blasku listopadowego słońca.

  3. Do TesTeq:
    Szanowny Czytelniku, nie daje noty bibliograficznej, bo ilustracja okładki jest „klikalna”, a link prowadzi do informacji o dziele. Proszę spróbować.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Szanowny Autorze, link prowadzi do następującej informacji:

    Czy internet niszczy kulturę?
    W ramach Salonu Naukowego ‚Polityki’ zapraszamy 27 listopada na dyskusje pt. ‚Czy internet niszczy kulturę?’
    W ramach Salonu Naukowego ‚Polityki’ zapraszamy na dyskusję pt. ‚Czy internet niszczy kulturę?’ z udziałem Andrew Keena, przedsiębiorcy z Doliny Krzemowej, niegdyś entuzjasty, a dziś krytyka internetu, autora książki ‚Kult amatora. Jak internet niszczy kulturę’, prezentującej etyczne i społeczne zagrożenia związane z upowszechnieniem Sieci epoki Web 2.0.
    Spotkanie poprowadzą red. Edwin Bendyk, publicysta ‚Polityki’ oraz dr Mirosław Filiciak z Instytutu Kultury i Komunikowania SWPS.
    Zapraszamy we wtorek 27 listopada o godz. 18.00 w sali multimedialnej POLITYKI przy ul. Słupecka 6 w Warszawie. Wstęp wolny!”

    O wydawcy książki ani słowa i raczej mowa tu o dziele Szanownego Autora (prowadzenie spotkania) niż o dziele Andrew Keena.

    Rzadko spotykam się w sieci z autoreklamą za pomocą czyjegoś dzieła, co śmiem w tym przypadku zarzucić Szanownemu Autorowi. Zwykle kliknięcie w okładkę lub tytuł książki prowadzi na stronę księgarni Amazon (lub Merlin), na stronę wydawcy, na stronę autora lub na stronę bezpośrednio związaną z daną książką, a nie na stronę promującą spotkanie z autorem prowadzone przez Szanownego Autora.

    Pozdrawiam serdecznie, pozwalając sobie pozostać przy swoim zdaniu.

  6. Do TesTeq:
    OK, będę linkował w pierwszym kroku do pełnej informacji, zazwyczaj tak jest przy innych książkach. Tu pod linkiem z ilustracji są dalsze, które w końcu prowadzą do Merlina.

  7. WAiP ma księgarnię internetową, gdzie można poczytać o tej książce. Jest wydana w serii cyberkultura, internet, społeczeństwo.
    http://www.waip.pl/index.php/waip/waip/nowosci/kult_amatora_jak_internet_niszczy_kulture

  8. Dziękuję. Mam nadzieję, że moje uwagi nie były zbyt nieuprzejme.

  9. Do TesTeq:
    To ja dziękuję, i pozdrawiam.

  10. Książkę „łyknąłem” bardzo szybko, na pewno warto ją przeczytać chociaż jest nafaszerowana tendencyjnymi przykładami, które mają poprzeć tezę autora, że web 2.0 niszczy nam kulturę profesjonalistów, i że w ogóle to ci się dzieje jest niebezpieczne. Zatem jak Kenn pisze o wikipedii, to podaje przykłady błędów i chaosu, pisze o braku autorytetu, o tym, że nastolatek może się tam spierać z profesorem fizyki, który przecież na fizyce zna się, a nastolatek raczej nie. Wikipedii przeciwstawia Encyklopedią Britannica, która jest tworzona właśnie przez tych profesorów z harvardu itp. Jak pisze o MySpace, to sprowadza wszystko to faktu, że tutaj zarabia tylko właściciel, a użytkownicy, choćby nie wiem jak popularni by się stali, to i tak nic z tego nie mają. Tworząc profil na MySpace tworzysz nową powierzchnię, na której właściciel może umieścić reklamy i zarobić na Tobie.
    Argumentacja Keena dla niektórych – zwłaszcza dla sceptyków – może być przekonująca, na pewno. Książkę pożyczyła mi osoba, która krytycznie odnosi się do web 2.0 (chociaż sama tego terminu nie używa), pewnie miała nadzieję, że przyczynia się w ten sposób do ostudzenia mojego zapału. Ale ostatnia strona książki pokazała „prawdziwe oblicze autora”, Keen wprost pisze, że musimy chronić nasze amerykańskie wartości (kulturę), których zazdrościł nam do tej pory cały świat (książkę oddałem, wiec nie cytuję dosłownie, jeśli ktoś może, to niech wrzuci te dwa zdania).
    No tak, ten argument przekonał mnie ostatecznie. I na pewno przekonuje Brazylijczyków, Białorusinów etc.

  11. Nie mam pojęcia, dlaczego redakcja Polityki zdecydowała się zaprosić Pana Keena, który uznawany jest powszechnie za coś w rodzaju internetowego trolla, którego karmić nie należy. Doszłam do 86 strony jego książki i poddałam się. Ciekawy problem, ciekawe zagadnienie, z pewnością warte namysłu, ale rozegrane w sposób intelektualnie nieuczciwy i płytki. Główne tezy Keena: 1/ blogi, filmy, artykuły tworzone przez amatorów nie mają żadnej wartości z samej definicji, gdyż pochodzą od amatorów i nie zostały zredagowane przez profesjonalistów, 2/ amatorzy zabierają profesjonalistom miejsca pracy i wysysają pieniądze z gospodarki, 3/ jedynymi strażnikami i uprawnionymi twórcami kultury są komercyjne stacje radiowe i telewizyjne, wydawnictwa, agencje reklamowe i wytwórnie płytowe. W skrócie: „Zamknijcie się wszyscy, bo jesteście głupi i miałcy, a to, co chcecie powiedzieć, jest nic nie warte i do tego szkodliwe ekonomicznie dla tradycyjnych, mainstreamowych mediów”. Kto ma decydować o tym, czy ktoś jest już na tyle mądry, by móc coś powiedzieć? Jaki autorytet ma oddzielić głupców od mądrych? Dodam, że Keen prowadzi własny blog, nadaje podcasty i korzysta z mechanizmów 2.0. Nie mogę pojąć, czy jego książka jest tak zła, bo on jest tak ślepy czy tak intelektualnie nieuczciwy? Głupota czy zła wola? Gorycz porażki? (Gdyż jak wiadomo, Keen jest przegranym internetowym przedsiębiorcą). Redakcjo Polityki, jest tylu ciekawych ludzi, choćby pan Kazimierz Krzysztofek, który napisał wstęp do tej nieudanej książki. Wstęp, który o klasę przewyższa wynurzenia autora i którego lektura jest jedynym pocieszeniem dla kogoś, kto nieopatrznie kupił to „dzieło”. Nie legitymizujcie Keena. On na to po prostu nie zasługuje.

  12. Na spotkaniu byłem i, mimo wszystko, nie żałuję. Dyskusja była całkiem ciekawa, choć zdecydowanie bardziej interesująca by była, gdyby na sali nie było pana Keena. Dawno nie widziałem kogoś, kto publicznie prezentowałby mieszankę przeciwstawnych poglądów podlanych sosem półprawd, przeinaczeń i nadinterpretacji, a przy tym patrzyłby na audytorium tak bardzo z góry. Brrr…

    Prawdę mówiąc im dalej od początku spotkania, tym większe miałem wrażenie, że gościem jest jeden z naszych polityków. Podobny sposób (nie)odpowiadania na bardzo konkretne pytania, podobne nonszalanckie podejście do rozmówców, podobny słowotok argumentacji, która tak naprawdę z argumentami zbyt wiele wspólnego nie miała. Zresztą zastanówcie się sami — czy można traktować poważnie kogoś, kto mówi, że profesjonaliści są lepsi od amatorów nawet wtedy, gdy nie mają takiej samej wiedzy czy nie pracują tak samo rzetelnie, jak amatorzy? A są lepsi (i są profesjonalistami), bo mają stałą pensję. Tego typu sformułowań, budzących na widowni zażenowanie przemieszane z wesołością, było więcej i cytowane powyżej wcale nie było najbardziej brawurowym.

    PS. Bardzo żałuję, że prowadzący spotkanie nie przycisnęli pana Keena do muru i nie „wymusili” konkretnej odpowiedzi na pytanie, kiedy był złoty wiek prasy.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php