Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

6.12.2007
czwartek

Osobiste fabryki, c.d.

6 grudnia 2007, czwartek,

GershenfeldFab.jpgMałe uzupełnienie do wpisu o „Osobistych fabrykach” (tu link do większego tekstu w „Polityce”). Kto jest zainteresowany tym tematem powinien sięgnąć po książkę Neila Gershenfelda „Fab. The Coming Revolution On Your Desktop – From Personal Computers to Personal Fabrication”. Mniej mnie interesuje realność wszystkich pomysłów Gershenfelda, którego plan maksimum polega na opracowaniu „ogólnej teorii produkcji” i upowszechnienie projektowania i wytwarzania użytecznych produktów każdemu.

Fascynuje mnie fakt, że Gershenfeld jest profesorem poważnej politechniki, wszak wykłada na MIT. Na tej poważnej uczelni jest zupełnie poważnie traktowany przez władze, jak również przez różne instytucje finansujące badania. Wyobraźcie sobie Państwo, że z podobnymi pomysłami zgłosiłby się do którejś z instytucji naukowych w Polsce, jako listę projektów przedkładając takie pomysły: Interpet Explorer, czyli przeglądarka internetowa dla papug, osobisty pojemnik na krzyk itp. Być może znalazłby miejsce na jakiejś uczelni plastycznej, ale przecież nie w poważnej szkole technicznej.

Na tym jednak polega przewaga Ameryki, że ciągle gotowa jest wspierać wyobraźnię, a nie tylko zdrowy rozsądek, tj. biurokratyczną rutynę. Co jeszcze fascynuje, to sposób w jaki Gershenfeld potrafi o swoich pomysłach pisać i mówić. Książkę czyta się jak pamiętnik szalonego wynalazcy (Profesor wspomina o pożarze, jaki wywołał student, który zapomniał wyłączyć laserową wycinarkę i o tym, jak przyprowadza do laboratorium swoje kilkuletnie dzieci, które bez żadnej inżynierskiej wiedzy potrafią, dzięki odpowiednim narzędziom projektować i produkować skomplikowane kontrolery i elementy konstrukcyjne).

Jeśli chcemy w Polsce cudu gospodarczego, to jednym z elementów dochodzenia doń powinno być wsparcie dla ludzi podobnych jak Gershenfeld (na pewno tacy istnieją) i przemieszczenie ich z marginesu do mainstreamu. Poważna nauka musi mieć w sobie coś z szaleństwa.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 7

Dodaj komentarz »
  1. pozwolę sobie przypomnieć, że wiedzę inżynierską gromadzi się między innymi po to by unikać popełniania błędów. Błędy mogą drogo kosztować, nawet życie użytkowników zaprojektowanego urządzenia. Wiedza inżynierska to również przepisy i regulacje.
    Pomysł z osobistymi fabrykami uważam za fantastyczny, ale zastanawiam się jak by np wyglądało zaprojektowanie, wykonanie, montaż i eksploatacja kładki nad rzeką? Powiedzmy że jakiś Hindus (wcześniej pisał Pan o Hindusach) zaprojektował sobie jak umiał kładkę, ktoś mu ją wykonał, dosłał, Hindus ją złożył i ułożył nad rzeczką. Ponieważ nie dysponował wiedzą inżynierską, popełnił w projekcie błędy i kładka się zawaliła, w wyniku czego jedna osoba zmarła w wyniku utopienia, a druga ma ciężkie obrażenia od kolizji z resztkami konstrukcji kładki. W Indiach kosztowało by to życie, w USA jeszcze ogromne odszkodowania.
    Zawsze musi być jakaś tam równowaga między chaosem a porządkiem.

  2. Do Olhado:
    Nikt, włącznie z Gershenfeldem nie kwestionuje roli zawodowych inżynierów i sztuki inżynierskiej. Tu chodzi o zupełnie coś innego, czyli wyzwolenie potencjału innowacyjnego do rozwiązywania swoich problemów czy może zaspokajania swoich potrzeb, których tradycyjny biznes nie z wielu względów nie zaspokaja. Dla mnie natomiast, powtarzam, kluczowy jest walor ćwiczenia wyobraźni wynikający z pomysłów takich ludzi, jak Gershenfeld. Może z tego nic nie wyjść, ale gdyby kiedyś Jobs słuchał Kena Olsena, to nigdy by nie zrobił Apple’a.

  3. przepraszam, wyraziłem się jak widać niezbyt ściśle: jak najbardziej popieram pomysł z osobistymi fabrykami. Również ze względu na wyzwolenie wyobraźni. Wykształcenie inżynierskie można zdobyć również studiując samemu, dość jest przykładów w historii 🙂
    W swoim wpisie nie broniłem wpływów i roli inżynierów, ale wyrażałem zaciekawienie problemem: czy ktoś sprawdzi poprawność i bezpieczeństwo konstrukcji zlecanych zdalnie do produkcji, czy ktoś zadba o zachowanie standardów bezpieczeństwa.
    Być może opisywana przez Pana Bendyka publikacja daje odpowiedzi na te pytania – jeśli tak, bardzo bym prosił o informację – do książki tak szybko się nie dobiorę.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Panie Redaktorze, poprzednio wyświetlało się Anonymous, nie wiedziałem komu odpisuję.
    Ja jak najbardziej popieram pomysł Gershenfelda, z powodów które Pan wymienił. Ciekawiło mnie tylko, czy przewidział jakąś formę sprawdzania poprawności a szczególnie bezpieczeństwa zaprojektowanych w ten sposób konstrukcji.

  6. Olhado pisze: „Ciekawiło mnie tylko, czy przewidział jakąś formę sprawdzania poprawności a szczególnie bezpieczeństwa zaprojektowanych w ten sposób konstrukcji.”

    Ja bym to zrobił na zasadzie podobnej do działania modułu sprawdzania pisowni i gramatyki w edytorze tekstu. Taki moduł sprawdza, czy to co napisaliśmy zgadza się ze znanymi mu regułami i sygnalizuje odstępstwa. Nie ogranicza to naszych możliwości twórczych, a nawet słowo- i gramatykotwórczych, ponieważ możemy nauczyć komputer nowych słów i konstrukcji gramatycznych.

  7. TesTeq
    no właśnie – można spróbować to zrobić programowo, można użyć inżynierów – woluntariuszy, można pewnie pomyśleć o hybrydzie – część sprawdzi program, bardziej skomplikowane ludzie.
    Poza tym, poczytałem poprzedni wpis na ten temat. Jedna z firm, która oferuje pomoc w realizacji projektów, może służyć pomocą – dajesz im ideę swojego pomysłu, a oni już dbają o szczegóły.
    W sumie to bardzo mi się ten pomysł podoba 🙂 między innymi dlatego, trochę przypomina ideę holodecku i replikatora ze Star Trek

  8. Do Olhado:
    Z opóźnieniem odpowiedź w sprawie bezpieczeństwa. Gershenfeld nie poświęca tym kwestiom szczególnej uwagi, choć widać z tekstu, że zakłada że ludzie są odpowiedzialni i wobec „osobistych fabrykantów nie trzeba stosować innych reguł, niż wobec tradycyjnych majsterkowiczów. Żeby zbudować most, trzeba mieć zgodę budowlaną. Samochód, by wyjechał na drogi, musi mieć homologację, etc.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php