Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

11.12.2007
wtorek

James Canton, The Extreme Future

11 grudnia 2007, wtorek,

exfu.jpg„The Extreme Future”, futurologiczna książka Jamesa Cantona przedstawiona jest jako współczesny odpowiednik „Szoku przyszłości” Alvina Tofflera. „Szok przyszłości” opublikowany w 1970 r. wywołał olbrzymią dyskusję, a późniejszy rozwój wydarzeń potwierdził wiele intuicji autora. Canton pisze o przyszłości w podobny do Tofflera sposób, mieszając bardzo ciekawe spostrzeżenia z niezwykle prostą wizją rozwoju społecznego (liberalna ideologia znaczy każdą kartę dzieła).

Przyszłość będzie miała charakter ekstremalny, gdyż będzie skutkiem naukowo-technologicznego przyspieszenia w czterech megaobszarach rozwoju: biologia, informatyka, nanotechnologie, neurokognitywistyka. Autor skromnie przyznaje, że pisze wiedząc znacznie więcej, niż pozostali śmiertelnicy – jako doradca zarządów wiodących korporacji high-tech (GE, Philips, Fujitsu) ma wgląd w strukturę nakładów na badania i rozwój. Widzi, gdzie idą miliardy dolarów, może też więc przypuszczać, jaki będzie rezultat tych ogromnych inwestycji.

10trendsbig.jpgNajogólniej, w sensie technologicznym zbliżamy się do „osobliwości” (pisałem już o niej relacjonując książkę Raya Kurzweila), takiego przyspieszenia rozwoju technicznego, kiedy nastąpi zasadnicza zmiana jakościowa w systemie społeczno-techniczno-ekonomicznym. Rozwój techniki odbywać się będzie w określonym kontekście ekologicznym (globalna zmiana klimatyczna i ocieplenie), ekonomicznym (globalizacja), demograficznym (starzenie się społeczeństw Zachodu przy jednoczesnym wzroście globalnej populacji o 3 mld do 2020 r.).

W efekcie zbliżając się do „osobliwości” napotykać będziemy coraz więcej nowych i ekstremalnych zjawisk: terroryzm high-tech, nowe formy przestępczości, wyczerpanie zasobów. Część problemów rozwiąże sama technologia, czeka nas w końcu przejście do ekonomii wodorowej. Radykalnie zmieni się medycyna, która w końcu wyjdzie ze średniowiecza i zacznie naprawdę leczyć przyczyny chorób. W efekcie długość życia wydłuży się do grubo ponad 100 lat, a może nawet zbliżymy się do realnej nieśmiertelności.

Jakie rozwiązanie dla problemów społeczno-politycznych? To jest problem z Cantonem. Z jednej strony dostrzega, że nie sposób utrzymać kosztów „American Way of Life”, bo gdyby każdy chciał żyć jak Amerykanie, już by na nie było. Ale jedynym sposobem na eliminację terroryzmu, konfliktów, etc jest promocja „American Way of Life”: dobrobyt, wolność i demokracja mają przynieść pokój i szczęście. Niestety, brakuje recepty na transformację „American Way of Life” do wersji bardziej zrównoważonej, która mogłaby być przedmiotem eksportu. Nie mówiąc już o samym realizmie takiego modelu budowania szczęścia.

Mam nadzieję, że Canton doradzając prezesom i politykom używa bardziej wyrafinowanych narzędzi intelektualnych, niż te które posługuje się w książce. Choć sądząc po polityce amerykańskiej ostatnich lat (wystarczy przypomnieć intelektualne przygotowanie interwencji w Iraku) można mieć wrażenie, że opiera się ona na błyskotliwych, lecz niezwykle prostych koncepcjach okraszonych pseudonaukowym żargonem wspomaganym dużą ilością komputerowych wizualizacji, które jak prokuratorowi Engelkingowi mają pomóc w stworzeniu przekonującej wizji rzeczywistości. Cóż, przyszłość będzie ekstremalna, jeśli rzeczywiście znajduje się w rękach takich ludzi, jak Canton.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. Problem z takimi wizjami jest następujący: jest spora szansa, że (biorąc pod uwagę nieubłagane prawa statystyki) połowa tych hasłowo podanych przewidywań się spełni. I tak jak w przypadku „Megatrendów” Naisbitta czy dowolnego dzieła Tofflera/Tofflerów autorzy i zwolennicy takiego – owszem interesującego – bajania punktować będą i podkreślać to jedynie, co się z wizji spełniło. Druga sprawa: nie trzeba być (pół)zarządcą wszechmocnych korporacji, żeby wiedzieć, w jakich kierunkach płynie forsa na badania. Słowem: każdy średnio oczytany przewidzi podobne trendy (rozwój Chin, neuronauk, zmiany klimatyczne etc. etc.), tyle że nie nazwie ich tak malowniczo jak amerykańscy bestselleropisarze, albo raczej dłubiący w ich dziełach zmyślni redaktorzy. Niestety, nihil novi sub sole w tej księdze. Ale poczytam samodzielnie, żeby się przekonać 😉

  2. Czy mógłby pan przypomnieć / podać link gdzie pisał pan o „osobliwości”?
    Będe wdzięczny.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php