Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

12.12.2007
środa

Czarny Watson

12 grudnia 2007, środa,

Małe uzupełnienie do poprzedniego wpisu. Wspominałem w nim, że niedawno zbadano sekwencję genomu Jamesa Watsona. Watson, znakomity uczony niedawno zapracował na zła sławę, gdy w wywiadzie prasowym stwierdził, że Czarni są mniej inteligentni. Swą wypowiedzią wywołał skandal. Co się jednak okazało, gdy przeanazalizowano DNA Watsona? Otóż okazuje się, donosi New York Times, że uczony ma 16 razy więcej „czarnych” genów niż średnia dla populacji białej. Kari Stefansson, szef islandzkiej firmy genetycznej DeCODE skomentował, że wynik wskazuje, jakby jeden z pradziadków Watsona należał do populacji Czarnych.

Sequel do sprawy Watsona, komentowany przez prasę m.in. takimi tytułami : „DNA Pioneer James Watson Is Blacker Than He Thought” ujawnia znacznie bardziej złożoną rzeczywistość. Po pierwsze po raz kolejny podważa sensowność stosowania kryterium rasy, bo na poziomie genetycznym różnice między osobnikami o różnym kolorze skóry są bardzo płynne. Puszkin miał przodka o czarnym kolorze skóry i było to po nim widać, skóra Watsona takiej historii nie ujawnia. Jakie to ma związek z inteligencją? I Puszkin, i Watson to umysły raczej nieprzeciętne.

Sprawę skomentował także wspomniany prof. Church, cytuję za NYT:

Professor Church predicted that as the science of genetics advanced, fuzzy categories like race would become less important because genetic characteristics would point to factors like disease at an individual level.

Kolejny być może pożytek z osobistej genetyki, gdy wszelkiej maści rasiści przekonają się, jakimi sami są mieszańcami.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 19

Dodaj komentarz »
  1. No właśnie, zakładając, że Watsona wiedział o swoim czarnym pra-dziadku to co powiedział wydaje się mieć co najmniej inny odcień. Osobiście myślę, że naukowiec takiel klasy nie mówi tylko by mówić i zrobić komuś czy czemuś na złość. Natomiast cytowany artykuła ma zniamiona co najmniej odwetu. Nasuwa mi się pytanie, co bedzie gdy w takim tonie wypowie się badacz np. w odniesieniu do sportowców.

  2. Stwierdzenie „czarni są mniej inteligentni” nie jest tożsame z ” czarny nie może być geniuszem” czego widać nie zauważył autor powyższego tekstu oraz autorzy cytowanych komentarzy. Cytując klasyka „nikt nas nie przekona, że czarne jest czarne” a jak będzie próbował to go nazwiemy rasistą ….

  3. Mysle, ze ataki na takich ludzi jak Watson czy Summers sa tak wsciekle, bo ich autorzy w glebi duszy w glebi duszy podejrzewaja, ze atakowani maja racje.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Ciekawostka, so bloody convenient, jak mawiają hematolodzy.
    Watson naciskał na dokładność i w ocenach i w wypowiedziach i w metodach, I dokłądnie nadepnął na odcisk. I teraz zbierze cięgi nie dlatego że nie ma racji a dlatego, że naruszył tabu. Pan Panie Bendyk jako absolwent uczelni humanistycznej ale kierunku quasi cisłego powinien jednak wiedzieć. że posiadanie dziadka – strzelca wyborowego w Wermahcie nie czyni z wnuka mistzra olimpijskiego w strzelaniu do żółtków. to co pan pisze i co pan cytuje ma sprytnie prowadzić do wnioskowania, które jest fałszywe logicznie czyli sofizmat. Fe nieładnie.
    Wniosek słuszny byłby taki że skoro Watson miał rzeczywiście, czego nie wiemy, czarnego antenata, a sam jest wybitnie inteligentny, co suponują jego wrogowie a czego nie wiemy, a ponieważ dziedziczenie potencjału inteligencji odbywa się bardziej za sprawą linii żeńskiej, tak sugeruje PC nauka, to białe kobiety są wybitnie inteligentne, ponieważ były w stanie zrównoważyć do tego genialnego stopnia wpływ czarnego genotypu. Jak mawiał przyjaciel Watsona Sherlock Holmes elementary dear watson.

    PS nie jestem feministką, i poprostu dopuszczam również czarnego geniusza. lub oszustwo ze strony mediów i laboratorium, :))

  6. Nie sadze, zeby w miare rozwoju badan genetycznych zatarlo sie pojecie rasy. Raczej zostanie ono przeformulowane, tak jak to czyni obecnie genetyka populacji dla potrzeb swoich analiz. Wystarczy pojsc na website Instytutu Coriell:

    http://ccr.coriell.org/Sections/BrowseCatalog/Populations.aspx?PgId=4

    aby prezkonac sie, ze roznice miedzy oferowanymi tam probkami DNA ludzkiego zestawionymi w panele, obok nomenklatury geograficznej, posluguje sie rowniez terminologia oparta na roznicach miedzy fenotypami ludzkimi. Fenotypy te dosc dobrze pokrywaja sie rasami uzywanymi w znaczeniu potocznym, co jest moim zdaniem zupelnie zrozumiale.

    Jednak, w przeciwienstwie do Watsona, genetyka populacji nie bawi sie wystawianie laurek poszczegolnym rasom czy grupom etno-geograficznym. Cel tej dyscypliny jest inny, a wyniki badan produkowane przez genetyke populacji maja szerokie zastosowanie, ale bynajmniej nie przy formulowaniu polityki opartej na dyskryminacji.

    Ciekawe, ze Watson i Crick ciagle ciesza sie tak wielka slawa, zas taka postac jak Marshall W. Nirenberg zyje zupelnie w cieniu tych dwoch postaci. Panuje powszechne przekonanie, ze to Crick i Watson odkryli kod genetyczny ATCG. Nic takiego ! Kod genetyczny odkryl wlasnie Nirenberg. To on, w sposob bardzo elegancki, wykazal, znaczenie wszystkich 64 tripletow, z jakich sklada sie kod genetyczny i ich role w syntezie bialek (za co Nirenberg, w raz ze wspolpracownikami, otrzymal Nobla w 1968 roku). Innymi slowy Watson i Crick odkryli, ze ksiazka sklada sie z nadrukowanych na papier znakow, zas Nirenberg wskazal, jak nalezy te znaki odczytac.

    Dlaczego Nirenberg zyje w cieniu swego odkrycia ? Kwestia osobowisci – jak sam twierdzi.

    Patrzac na wypowiedzi Watsona nie trudno zrozumiec na czym polegaja te roznice…

    Zdrowych i Wesolych Swiat dla Pana i dla Panskich Czytelnikow –

    Jacobsky

  7. No proszę Pana prowadzi Pan bardzo interesujący blog. Jestem pełen podziwu i postaram się w podobny sposób prowadzić mojego bloga. życzę miłej pracy podczas oceniania Blogów 2007. Pozdrawiam 🙂

  8. Witam pomimo skromnego wieku-bardzo pana lubie-nie żeby to mi miało pomuc w wygraniu w konkurcie na najlepszego bloga roku 2007 ale nie obraże się jesli tak się stanie-będe zaszczycona jeżeli znajdzie pan choć sekundke by obejrzeć mego blog o kotch co prawda powstał dopiero 23grudnia ale już zrobił furore wśród miłośników kotów którzy bacznie czekają na skromna ale jakże ujmującą notke.Och Pszepraszam że nie pisze komentarza na notke „czarny wotson”lecz gdybym to napisała zrobil by się szum na blogu…mówiąc krótko po dokładnym przestudiowaniu pańskiej wypowiedzi stwierdzam iż ten temt jest głęboko przesadzony -z całym szacunkiem ale pan wotson był poprostu nie sprawiedliwy mówiąc słowa „czarni są mniej inteligentni”jak przeczytałam… jego DNA wskazały to co wskazały więc ten pan wtedy powinien się ZAMKNĄĆ i nie otwierać wogóle ust…

    Aleksandra …….. lat 12.

  9. To znowu ja….trzeba też zauważyć że badania DNA nie są zawsze w 100% prawdomówne-labolatorium czesto kłamią a media przesadzają i robi się stego SKANDAL-owszem napisałam że „DNA wskazaly =to co wskazały itd..”ale po chwiolowym zastanowieniu sie moge spokojnie stwierdzic że matariał może (lecz nie musi)być naciągnięty..

  10. To, co moim zdaniem należy jeszcze raz podkreślić
    (a czego wszelkiej maści rasiści nie chcą przyjąć do wiadomości)
    jest fakt, że pojęcie „rasy” jest jedynie kulturowo-społeczne
    i nie ma absolutnie żadnej podstawy genetycznej czy biologicznej.

    Dlatego twierdzenie, że biali mieszkańcy Europy i ich potomkowie
    są bardziej inteligentni od innych, może być dobrym ersatzem dowartościowania dla niektórych, ale tak naprawdę nie ma żadnego
    sensu.

    Pomijając kwestię braku konsensusu w definicji inteligencji,
    to ciekawi mnie dlaczego nikt (o ile mi wiadomo) nie zajmuje się
    badaniem korelacji inteligencji np. z otyłościa albo z kolorem oczu.
    Z punktu widzenia biologii byłoby to równie sensowne.

  11. @Jacobsky:

    Co to sa „rasy uzywane w znaczeniu potocznym” ?
    Definicje rasy sa rozne w roznych krajach.
    Pomine tu Polske, jako ze to kraj zbyt malo zroznicowany
    pod jakimkolwiek wzgledem (wiem sa jeszcze mniej
    zroznicowane), ale klasyfikacje rasowe miedzy np.
    US of A i Brazylia roznia sie do tego stopnia,
    ze emigranci z Brazylii czesto zostaja zaklasyfikowani do innej
    rasy w USA i do innej w Brazylii. Czy to nie dowodzi
    kompletnej arbitralnosci w definiowaniu ras ?

    Do jakiej rasy zalicza panstwo osobe ktora ma dwoch
    dziadkow bialych a dwoch czarnych ?
    A taka ktora ma jednego dziadka czarnego ?
    A taka ktora ma jednego pradziadka czarnego ?
    …. itd. Gdzie jest nieciaglosc ? (= granica miedzy rasami ?)
    Wiekszosc genetykow uwaza, ze jej nie ma.
    Ludzie bardzo sie roznia, ale wszystko wskazuje na to,
    ze te roznice stanowia ciagle spektrum a nie dyskretne grupy.

  12. Pojecie rasy nie zniklo i nadal uzywa sie go w kontekscie podstawowego zestawu roznic pomiedzy fenotypami ludzkimi. Przy badaniach genetycznych na poziomie populacji takie rozroznienie jest jak najbardziej pomocne gdyz jesli za pomoca roznych modeli szuka sie genealogii gatunku. Z tego tez powodu nie ma roznicy miedzy Amerykanami czy Brazylijczykami pochodzenia afrykanskiego. Oni stanowia grupe zwana potocznie African Americans i dlatego np. nie ma zadnego celu, aby zbierac probki DNA w ramach tej populacji w Brazylii, skoro mozna je latwo otrzymac od obywateli USA czy Kanady. Obok African Americans istnieja Native Americans czy Caucasians. Kwestia nomenklatury.

    W przeciwienstwie do tego, co twierdzisz („Ludzie bardzo sie roznia, ale wszystko wskazuje na to, ze te roznice stanowia ciagle spektrum a nie dyskretne grupy”.) populacje ludzkie roznia sie miedzy soba na poziomie molekularnym i badania tych roznic, bazowane glownie na analizie dystrybucji SNP (single nucleotide polymorphism) pozwalaja zdefiniowac jak istotne sa te roznice. Czasami bardziej istotne, czasem mniej istotne. To zalezy od badanego regionu DNA oraz od wielkosci analizowanego odcinka. Tym nie mniej obraz wylaniajacy sie z tych badan jest dosc klarowny: istnieja tzw. genotypy afrykanskie, charakterystyczne tylko i wylacznie dla populacji, czy sub-populacji tego kontynentu oraz istnieja genotypy nie wysteopujace w ramach tej populacji, ale obecne np. u Azjatow. Takie podejscie pozwala na rozwazanie problemow genetyki populacji ludzkiej nie pod katem ciaglego spektrum ale wlasnie pod katem rozniacych sie od siebie populacji. Rozniacych sie pod katem molekularnym. Tak na marginesie, to dzieki tym badaniom dostrzega sie efekty dzialania mechanizmow selekcji na danej populacji, tak jak to bylo np. w przypadku pojawienia sie cechy nietolerancji na laktoze w obrebie jednej z populacji Afryki. Szczegoly w literaturze.

    Obecnie roznice te sa coraz bardziej systematyzowane dzieki poteznym bazom danych dostepnych na Internecie, jak np
    http://www.ncbi.nlm.nih.gov/sites/entrez

    Co do opinii tzw wiekszosci genetykow to radzilbym byc ostroznym w kategorycznosci sformulowan. Byc moze ta wiekszosc genetykow nie uwaza ras za zdefiniowane kategorycznie (i slusznie), ale na miejsce rasy uzywaja oni pojecia populacji, i czesto pojecie to zawiera w swej definicji cos, co kiedys definiowano jako rase. Dzis nie zawiera, bo pojecie rasy jest generalnie rzecz biorac „niekoszerne”.

    Osoba opisana w podanym przez Pana przykladzie to metys – pojecie rowniez aktualne, uzasadnione na poziomie molekularnym, uzywane, a czesto nawet naduzywane dla roznych celow nie majacych nic wspolnego z nauka, natomiast wiele wspolnego w dochodzeniu roszczen terytorialnych oraz statusu prawno-podatkowego.

  13. @Prezes, Twierdzenie, że istnienie różnych ras ludzkich nie ma podstaw biologicznych a jedynie kulturowo-społeczne to mniej więcej to samo co twierdzenie, że przyjście na świat w wiosce pigmejów dziecka o białej skórze, jasnych prostych włosach, niebieskich oczach, które to dziecko w wieku 17 lat osiagnie 200 cm wzrostu jest wydarzeniem równie prawdopodobnym jak takie samo zdarzenie w okolicach Amsterdamu albo, że narodziny czarnoskórego dziecka o wełnistych kreconych włosach w Pekinie sa równie prawdopodobne jak narodziny dziecka o prostych czarnych włosach, wypukłych kościach policzkowych i stosunkowo wolnym metabolizmie alkoholu etylowego.
    Ludzkie populacje były oddzielone od siebie geograficznie przez wystarczajaco długi okres czasu aby nie mozna było mówić o ciągłym spektrum puli genowej a jednocześnie nie były od siebie oddzielone na tyle długo aby powstały różne gatunki. Ponieważ na naszych oczach dochodzi do migracji na wielka skalę to być może w perspektywie kilkuset lat kategoria rasy ludzkiej stanie się pojęciem li tylko kulturowo-społecznym, ale póki co różnice między ludzkimi populacjami mają bardzo wymierne oparcie w różnicach genetycznych.

  14. Najnowszy numer tygodnika WIRED zawiera ciekawy artykul, ktory polecam tym ktorzy uwierzyli, ze „rasa nie istnieje”.

    Artykul „Criminal Code”:
    http://www.wired.com/politics/law/magazine/16-01/ps_dna
    opisuje test ktory pozwolil ujac groznego przestepce. W miescie Baton Rouge (stan Luizjana) bez powodzenia poszukiwano seryjnego mordercy, ktory wedlug profilu FBI i zeznan swiadka mialby byc bialy. Detektywi zwrocili sie do biologa Tony Frudakisa, ktory twierdzil, ze potrafilby zidentyfikowac rase na podstawie DNA. Policjanci watpili, wiec poslali Frudakisowi 20 probek, ktore Frudakis zidentyfikowal bezblednie. Nastepnie zidentyfikowal DNA mordercy jako nalezace do murzyna, w oparciu o te informacje morderce wkrotce zlapano.

    Reakcja? Test jest atakowany przez naukowcow i prawnikow. Artykul wymienia lokalnego prokuratora oraz prezesa American Sociological Association, ktory powiedzial „gdy zaczniemy przewidywac pochodzenie rasowe na podstawie genetyki, bedzie juz tylko krok do mowienia o tym jak ludzie postepuja w oparciu o ich DNA – dlaczego popelnili gwalt, lub ukradli samochod, lub uzyskali lepszy wynik na tescie na iloraz inteligencji.”

    Moj komentarz:
    1. Tu go boli! Tyle sie mowilo o tym, ze „rasa nie istnieje” a tu jeden test i wszystko bierze w leb.
    2. Jak napisal Janusz Szpotanski „Fakty teoriom bowiem przecza, a to jest niewygodna rzecza”.
    3. Mnie sie wydaje, ze gdyby udalo sie zidentyfikowac geny predysponujace do np. kradziezy, to by to bylo bardzo dobre. Moznaby przy pomocy inzynierii genetycznej te geny stopniowo eliminowac.

  15. Co mogę więcej powiedzieć., zazdroszczę pańskim uczniom. Mówiąc krótko interesuję się filozofią i przyrodą dlategoż trzymam za pana kciuki.

  16. @Van Mundegaarde:

    Moim zdaniem nie ma w tym nic nadzwyczajnego.
    Jest oczywiste, ze sa znaczne roznice w DNA
    i na tej podstawie mozna powiedziec skad pochodza
    twoi przodkowie i kiedy wymaszerowali z Afryki (skad nota bene
    wszyscy pochodzimy).

    Prosze zwrocic uwage, ze nie ma jakiegos „genu rasy”,
    nie jest to cecha dyskretna tak jak plec, grupa krwi
    czy kolor oczu.

  17. Prezes,

    nie ma „genu rasy”, popdobnie jak nie ma „genu inteligencji”, „genu raka” czy „genu krotkowzrocznosci”. Istnieja natomiast genotypy wystepujace tylko i wylacznie w grupach populacji, ktore pokrywaja sie z tym, co kiedys postrzegano jako rasy. Roznice te widac nawet na poziomie DNA mitochondrialnego, w sumie bardzo malego rozmiarem (16 kbp) w porownaniu z DNA genomicznym. Sa one na tyle istotne, ze ich analiza zapewnia wystarczajaco duza rezolucje, zeby moc rozroznic poszczegolne grupy populacji, w tym ujete w rasy. Jeden z przykladow to motywy mitochondrialne charakterystyczne dla Indian, ktore to motywy „wyskakuja” obecnie w DNA mitochondiralnym ludnosci pochodzienia europejskiego w pewnych regionach Kanady. Istnieje na to wytlumaczenie calkiem banalne: w poczatkach kolonizacji na kontynent przybywalo wiecej mezczyzn niz kobiet i ten niedobor partnerek zaspokajany byl zwiazkami z Indiankami. Poniewaz DNA mitochondrialne dziedziczy sie wylacznie po matce (mityczna EWA z Afryki sie klania…), tak wiec istnieja „biali” (caucasians) z mitochondriami pochodzenia miejscowego.

    Przyklad pokazuje, ze o ile nie ma sensu mowic o „genie rasy”, o tyle jak najbardziej jest uzasadnione mowienie i uzywanie w metodologii pojecia „markera” charakterystycznego dla danej populacji lub – w pojeciu szerszym – rasy (Afroamericans, caucasians, Asiatic itp). I pewnie na tej podstawie ekspert mogl bezblednie zidentyfikowac przedstawione mu probki DNA.

  18. @jacobsky i inni:

    Alez ja nie twierdze, ze ludzie nie sa rozni
    ani ze te roznice nie sa widoczne w naszym DNA.
    Oczywiscie, ze sa.
    Mam tylko problem z twierdzeniem, ze rasy
    zwlaszcza w rozumieniu takim jak na formularzach
    w US of A sa czyms obiektywnym, majacym jakies
    niedwuznaczne odzwierciedlenie genetyczne.

    Wedlug Bryana Sykes’a, ktory jednym z autorytetow w dziedzinie
    mitochondrialnego DNA ludnosc swiata mozna podzielic
    na kilkadziesiat klanow (30-40) biorac pod uwage mitochondrialne DNA,
    ktore ma to do siebie, ze jest w miare niezmienne, w odroanieniu od DNA jadrowego. Taki podzial w miare adekwatnie odzwierciedla
    historie Homo sapiens. Reszta to rzecz nabyta.

    Jeszcze raz wroce do przykladu definicji ras w US of A i w Brazyli.
    Te klasyfikacje sa zupelnie rozne i w szczegolnosci ludzie uwazani
    za „bialych” w Brazylii („branco” czy „moreno”) sa uwazani za „Hispanic”
    lub „Black” w US of A.
    Wsiadasz do samolotu i po paru godzinach lotu zmieniasz rase.
    Ciekawe, nie ?

    ++++++++++

    Metys to jest mieszniec europejsko-indianski, czyli taki ktos jak np.
    wiekszosc mieszkancow Meksyku.
    Mieszaniec czrno-bialy to Mulat.
    W podanym wczesniej zapytaniu nie chodzilo mi o nazwy tylko
    o pokazanie, ze klasyfikacje rasowe uwielbiane przez rzady
    i administracje maja czasem niewielki sens, bo jak np.
    zakwalifikowac kogos kto ma jednego dziadka Chinczyka,
    jednego Murzyna, jedna babke biala Niemke a druga babke Navajo ?

  19. @Prezes

    Moglby Pan wymyslic cos oryginalniejszego niz odgrzewanie starozytnych sofizmatow. Uzywajac podobnych technik dyskusji juz w starozytnych Atenach „udowodniono”, ze pojecie lysosci nie istnieje (bo dodanie lub usuniecie jednego wlosa nie zmienia odpowiedzi na pytanie „czy jest lysy”). To co Pan i czlonkowie kultu „rasa nie istnieje” robicie to nie jest antropologia, lecz trzecioligowa filozofia, eksploatujaca wieloznacznosc slowa „istniec”.

    Po drugie postepuje Pan wielce nieuczciwie umieszcajac w cudzyslowie wyrazenie „gen rasy”, co stwarza falszywe wrazenie jakoby Pan polemizowal z kims, kto uzyl takiego wyrazenia. W rzeczywistosci umiescil Pan w cudzyslowie wlasne slowa.

  20. Wbrew pozorom metys to rowniez mieszaniec Europejczyka z amerykanskim aborygenem. Aby uniknac niepotrzebnych nieporozumien np. francuska terminologia w tej dziedzinie posluguje sie jednym pojeciem métissage, bez patrzenia sie „kto z kim”. Tak jest po prostu latwiej i bezpieczniej.

    To, jak kto definiuje rase w sensie administracyjnym to temat na inna dyskusje. Nie mniej, jednym z najlatwiejszych elementow opisowych fenotypu ludzkiego jest to, co potocznie definiuje sie jako rase. Nie widze w tym nic zlego pod warunkiem, ze nie robi sie z rasy narzedzia dyskryminacji, tak w sensie negatywnym, jak i pozytywnym. Skoro fenotyp jest odbiciem garnituru genow i ich ekspresji, to wydaje mi sie, ze roznice miedzy rasami w sensie tradycyjnym maja swoje podloze genetyczne, obserwowane np. pod postacia wspomnianych przeze mnie markerow, wystepujacych u jednych ras (przepaszam za uzycie tego pojecia), a niewystepujacych u innych.

    Oczywiscie, ze DNA mitochondrialne (mtDNA) mozna podzielic na kilkadziesiat kladow. Co wiecej, kazdy klad na podgrupy, i w ich obrebie wyroznic poszczegolne haplotypy. Ale tez mozna pojsc w druga strone i pogrupowac klady w galezie, a te w wieksze skupiska. Wszystko zalezy po co robi sie takie analizy i jaka rezolucja potrzeba jest do badan. To, czy mtDNA jest niezmienne zalezy od tego, co rozumiemy przez „niezmiennosc”. Zwracam uwage na fakt, ze medycyna rozroznia pare defektow fizjologicznych spowodowanych mutacjami wlasnie na poziomie DNA mitochondrialnego, a wiec to DNA rowniez podlega wariacjom genetycznym. Ogolnie przyjmuje sie chyba, ze czestotliwosc mutacji w mtDNA jest taka sama jak czestotliwosc mutacji DNA genomicznego. To wlasnie dzieki tym mutacjom, zachodzacym z okreslona czestotliwoscia mozna dzis bawic sie zegar ewolucyjny, ale tez odkrywac zaleznosci miedzy roznicami na poziomie fenotypow, pochodzenia geograficznego i kompozycji genetycznej. Tym nie mniej mtDNA jest tylko jednym z elementow ukladanki, bo dobrze jest, jesli takie same zaleznosci obserwuje sie na poziome markerow znajdujacych sie na chromosomach Y czy X, a to nie zawsze jest faktem, co podkresla, ze historia H. sapiens nie zawsze jest latwa do odczytania i jednoznaczna, a wyodrebnione konkluzje – adekwatne.

    Osobiscie podchodze ostroznie do analiz historii ludzkosci odczytywanej z DNA. Natomiast mam zaufanie do tego, co oferuje genetyka na poziomie analizy roznic miedzy dzisiejszymi populacjami, w tym tradycyjnie rozumianymi rasami. Nie jest to jedyne narzedzie poznawcze, ale nie mniej bardzo pomocne, szczegolnie w epidemiologii czy w dziedzinie technik policynych.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php