Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

24.01.2008
czwartek

Climate Action, decyzje Komisji Europejskiej

24 stycznia 2008, czwartek,

Wczoraj (23 stycznia) Komisja Europejska przyjęła stanowisko w sprawie działań na rzecz transformacji systemu energetycznego, by przeciwdziałać zmianom klimatycznym. Ustalono m.in. minimalne krajowe udziały energii ze źródeł odnawialnych w systemach energetycznych. Polska ma do 2020 r. zwiększyć udział źródeł odnawialnych do 15 proc. z obecnych 7,2 proc. Jednocześnie jednak dostaliśmy od Komisji upomnienie, w którym wypomina nam opieszałość w wykorzystaniu dużego potencjału kryjącego się w marnotrawionej w tej chwili biomasie (odpady leśne i rolnicze, metan z wysypisk).

Po to, osiągnąć do 2020 cel unijny, czyli obniżenie emisji CO2 o 20 proc. i zwiększyć udział energii ze źródeł odnawialnych do 20 proc. Komisja podzieliła ciężar zobowiązań w ten sposób, że najtrudniejsza robota czeka prymusów, czyli kraje, które wcześniej zaczęły ekologicznie modernizować swoje systemy. I tak np. Szwecja jest zobowiązana, by w 2020 r. uzyskiwać ze źródeł ekologicznych aż 49 proc. potrzebnej energii.

Ekologiczna transformacja ma kosztować 60 mld euro (0,5 proc. rocznego PKB UE). Jednocześnie Komisja proponuje ciekawy schemat rozliczeń z wykonanych zobowiązań. Kraje, które jak Belgia lub Holandia nie mają odpowiedniego terytorium, by budować farmy elektrowni wiatrowych, mogą podejmować takie inwestycje w innych krajach, np. w Afryce lub Europie Wschodniej. Nie ważne miejsce, ważny globalny efekt ekologiczny. Komisja chce również uszczelnić system handlu kwotami emisyjnymi CO2, tak żeby nie promował on migracji „brudnych” przemysłów do krajów o łagodniejszych przepisach.

W tym kontekście warto przeczytać komentarz ostatniego „The Economist” na temat polskiego podejścia do energetyki. Zaczyna się mocno:

Polska gospodarka rozwija się szybko, mimo globalnego spowolnienia. Oznacza to,że zużywa więcej energii. Ale rząd nie ma prawdziwej polityki energetycznej, więc kraj będzie zużywał więcej węgla ze wszystkimi konsekwencjami dotyczącymi emisji dwutlenku węgla.

Potem zaś z angielską ironią „The Economist” spostrzega, że jak to się zdarza, największym problemem dla Polaków nie jest jednak dwutlenek węgla, ale rosyjsko-niemiecka rura gazowa. Artykuł, choć wobec na okrutny doskonale pokazuje wszystkie błędy naszej polityki. Nawet jeśli mamy inne priorytety, niż reszta Unii, to nie potrafimy znaleźć na ich uzasadnienie  zrozumiałych  dla innych argumentów. „The Economist” kończy, że Polska jak inne postkomunistyczne kraje liczy, że rachunek za ekologiczną politykę Unii zapłacą głównie bogatsi. Przypomina jednak, że jako jeden z największych krajów UE powinniśmy mieć jednak realną politykę energetyczną. Rzeczywiście, do 2020 czasu zostało niewiele.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 6

Dodaj komentarz »
  1. tak na marginesie – zawsze podziwiałem sprawność rosyjskiego wywiadu. Od czasów Piotra I pozornie w żadem sposób nie związani z Rosją dziennikarze i pisarze na Zachodzie, a osobliwie w Anglii, pisali krytyczne pod adresem Polski komentarze, które dziwnym sposobem były na rękę Rosji. Tak jak ten ostatni, o gazociągu północnym.
    Szkoda, że angielski dziennikarz nie użył angielskiej logiki, zamiast angielskiej ironii i nie przemyślał sprawy gazociągu. Na szczęście angielski rząd myśli inaczej.

  2. @Olhado:
    Dzięki za komentarz. Czas, żeby nas wywiad działał nie gorzej. Jeśli mamy rację w sprawie rurociągu, to musimy do niej przekonać. Może lepiej użyć zrozumiałych argumentów, a nie takich, które są odbierane (nawet jeśli niesprawiedliwie) za wyraz polskich fobii i dziwactw.

  3. Panie Redaktorze
    moim zdaniem, polskie argumenty są co najmniej nie gorsze od rosyjskich. Problemem jest natomiast sposób ich przedstawienia. Jak widać, Rosjanie tradycyjnie wynajmują dobre pióra w renomowanych gazetach i potrafią dotrzeć do właściwych polityków. Tymczasem rząd PiS nie potrafił tak działać. Rząd PO jak na razie nie wykazuje specjalnej aktywności w tej sprawie – choć być może, że czegoś nie wiem. Co będzie dalej – można mieć tylko nadzieję, obserwując działalność ministra Sikorskiego, że się poprawi, że zajmie się również i tą sprawą.
    Póki co, Rosja kolejnymi krokami bierze Europę w gazowe kleszcze (ostatnio weszli z rurociągiem do Bułgarii).

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @Olhado:
    Niezależnie od tego, czy ma Pan rację odnośnie ukrytych motywów pisania „The Economist” (osobiście aż tak dalekosiężnych wniosków nie bym nie wyciągał), to sądzę, że warto zastanowić się nad istotą argumentów krytycznych. Faktem jest, że dobrej polityki energetycznej nie mamy, a nawet ta, która pozostała po poprzednim rządzie była sprzeczna na starcie z polityką ekologiczną. Dopóki nie nauczymy się dobrze szykować strategii, żadna nasza argumentacja nie będzie traktowana poważnie.

  6. Panie Redaktorze
    1. zgadzam się z Pana opinią co do polityki ekonomicznej
    2. co do ewentualnej roli wosyjskiego wywiadu – sam wiem, że to ryzykowna teza, i nie mam żadnych dowodów. Te wnioski są tylko per analogiam – wywiad rosyjski, czy też rosyjskie służby dyplomatyczne, od paru stuleci działają dokładnie w taki sposób. Jeśli doda się do tego napięte ostatnio stosunki między GB a Rosją, nie sprzyjające raczej pozytywnym dla Rosji opiniom w brytyjskiej prasie, to przestaje być a ż t a k paranoiczne.

  7. @Olhado:
    Wszystko jest możliwe, niestety. Ale też zawsze warto przeanalizować, czy odmienna ocena sytuacji nie wynika z różnicy kontekstu. Angielski dziennikarz (Economist to specyficzna instytucja, bo odpowiedzialność za teksty bierze cała redakcja, artykuły nie są podpisywane) stosują zazwyczaj zupełnie odmienną optykę, nie tylko w odniesieniu do Rosji. My po prostu musimy tę różnicę wrażliwości brać pod uwagę, by skutecznie komunikować swoje racje, jakiekolwiek by one były. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php