Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

25.02.2008
poniedziałek

Free Love

25 lutego 2008, poniedziałek,

Nie, nie chodzi o sentymentalną podróż do świata wolnej miłości, jaki eksplodował w 1968 r. w ramach młodzieżowej rewolty. Free Love to nazwa rynkowego trendu, który polega na rosnącej miłości konsumentów do darmochy. Trend ten, zidentyfikowany przez Trendwatching.com jest wynikiem współdziałania wielu czynników. Z jednej strony nieustannie tanieją koszty produkcji, nawet dóbr materialnych. Coraz trudniej pozyskać uwagę konsumenta, by do niego dotrzeć, potrzebny jest coraz bardziej agresywny marketing. W końcu konsumenci uzbrojeni w technologie teleinformatyczne mają dostęp do informacji i szukają coraz lepszych  tanich ofert. W takim świecie lepiej więc pogodzić się, że coraz więcej usług i produktów trzeba będzie oferować za darmo i szukać modeli biznesowych, tak by za darmo nie oznaczało bez zysku.

Ścieżkę wytyczyły takie przedsięwzięcia, jak bezpłatne dzienniki subwencjonowane przez reklamy, telefony komórkowe subwencjonowane przez operatora pod warunkiem podpisania długoterminowego kontraktu. Darmocha jednak rozszerza się. Linie lotnicze wchodzą w etap ultrataniej, wręcz darmowej oferty pozyskując dochód od reklamodawców i miast, do których proponowane są loty. W tychże miastach hotele oferują bezpłatne wejściówki do muzeów pod warunkiem wykupienia noclegu.

Freevertising, tryvertising, hobby economy, gift economy – to tylko niektóre z pojęć, jakich należy się nauczyć, by nie zginąć w świecie darmochy. Więcej o tym świecie można przeczytać w raporcie Trendwatching.com. Nie wszystko jednak będzie za darmo, kto chce uniknąć spirali malejących cen, powinien podążyć za wskazówkami Kevina Kelly. W swym blogu przedstawia on osiem cech produktów, które decydują, że jednak klient gotów jest zapłacić. To m.in. natychmiastowość, personalizacja, autentyczność, interpretacja.

Z kolei Chris Anderson z „Wired” analizuje w obszernym tekście konsekwencje rozwoju nowego trendu (tekst jest zapowiedzią jego  kolejnej książki). Trendwatching.com pyta, co dalej, co po Free Love? Jak to co, nadejdą czasy płatnej miłości. Korporacje będą płacić konsumentom za skorzystanie ze swojej oferty. Ciekaw jestem, co na to Andrew Keen, któremu nerwy puściły już przy okazji Web 2.0.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 8

Dodaj komentarz »
  1. Tak naprawde, to przeciez nie ma nic za darmo, i trzeba byc niezle wyrafinowanym, zeby rzeczywiscie wyszarpac jakis serwis naprawde za darmo, ale i tutaj pozory myla, bo przeciez kazdy serwis „darowany” jest gdzies tam ksiegowany i wlicza sie do kosztow zwiazanych z dana usluga. W mojej strefie rynkowej jest rzecza normalna, ze wycene robi sie za darmo, rowniez niektore estymacje, jak np. ceny rynkowej domu. Agent przyjezdza, robi wycene, zostawia kosztorys/wycene, i albo klient sie zdecyduje na usluge, albo nie. Ale przeciez czas poswiecony na wizyte u klienta jest gdzies tam wliczony w cene uslugi, ktora obowiazuje wszytkich z niej korzystajacych.

    To, co Pan opisuje egzystuje od jakiegos czasu i jest rozwinieciem tzw. package deal – podstawa np. turystyki w wydaniu agencji turystycznych oraz sieci hoteli. Takie PD sa jednak najlepsze wtedy, kiedy mozna negocjowac co do ich skladnikow.

    Mysle, ze lepiej by bylo, gdyby kazdy pobieral swoja cene (przelot, hotel, restauracje, trzymajac sie Panskiego przykadu), choc z drugiej strony PD nieslychanie ulatwiaja zycie tym, ktorym nie chce sie bawic w negocjacje i myszkowanie w gaszczu cen i uslug. Jednak kiedy wszystko jest jasne i wiadomo, co i ile kosztuje, mozliwe jest byc moze dokonywanie lepszych wyborow tym, ktorzy do takich wyborow aspiruja. Dodatkowo unika sie moim zdaniem szkodliwego dla postrzegania swiata zludzenia, ze cos jest dane za darmo. Jedyne rzeczy za darmo to darowizny z dobroczynnosci.

  2. @Jacobsky:
    We Free Love chodzi także o inne aspekty darmowych ofert, które rzeczywiście (przynajmniej w sensie finansowym są darmowe i nie polegają na pakietowaniu). Np. darmowe gazety – są rzeczywiście za darmo dla czytelnika, płaci reklamodawca. W tym właśnie kierunku idą niektóre linie lotnicze, dystrybuując część biletów za darmo. Oczywiście, w bilansie ogólnym takiej firmy rachunek musi być na plus. Tyle tylko, że pojawia się presja z boku, ze strony gift i hobby economy (np. Wikipedia).

  3. Dziekuje za wyjasnienie,

    Jacobsky

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. temat-rzeka.
    ………………………..
    ale co do ?darmochy” — w (tzw.) Rokendrollu wiadomo to już od dawna. (i nieco inne są akcenty)
    1.
    piratuje się chłam. w tym; natychmiastowość głównie.
    2.
    Artystow, których sie szanuje (autentyczność!) — sie kupuje.
    3.

    4.
    (itd)
    ………………………..
    a
    >> Jacobsky
    ( oraz bodaj Milton Friedmann 😉 ma rację: nie ma nic za darmo.
    a TYLKO akcenty Zarabiajacych — sie przesuwają. kiedyś — były to wytwornie płytowe; dziś są producenci nagrywalnych CD (czy twardych dyskow i flaszowych pamieci; skoro nowocześniej.;-)– oraz dostawcy uslug Sieciowych.
    jak z kasetami magnetofonowymi; był bój — i SZYBKO sie dogadali.
    (a teraz nie umieją; bo rynek wiekszy?)

  6. ach, i jeszcze jedno:
    żeby POLITYKA (poważne Pl czasopismo!) — miała takie blogi (nie tylko ten przecież..;-), w których prawidłowych polskich cudzyslowów (dolny, górny) nie można ustawić!?!
    ja rozumiem: wordpress DARMOWY.
    (ale to można ustawić…;-)

  7. „Free Love” sie skonczy, gdy nadejdzie spowolnienie gospodarcze, i wyschnie strumyk pieniedzy z reklamy, ktory najczesciej finansuje ta „darmoche” 😉

  8. Jak już padło powyżej: nie ma nic za darmo – przerzucamy koszty na kogoś innego. Skoro jesteśmy przy liniach lotniczych: konsumenci mogą wyszukiwać coraz tańsze oferty – co zmusza linie lotnicze do obniżenia cen i co za tym idzie cięcia kosztów, w efekcie np. stewardessy zarabiają coraz mniej.

  9. warto też się zastanowić, dla kogo przeznaczone są darmowe usługi. oczywiście dla tych, którzy maja pieniądze i stać ich na kupno usług/towarów reklamowanych. oczywiście „biedni” też czasem mogą się na coś darmowego załapać, ale generalnie darmowe usługi są przeznaczone dla „bogatych”

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php