Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

27.03.2008
czwartek

Kapitał ludzki

27 marca 2008, czwartek,

Przyszłość jawi się w coraz wyraźniejszych barwach: w tym roku zabrakło w Polsce ok. 35 tysięcy inżynierów (kategoria szeroka, chodzi o ludzi z wyższym wykształceniem w naukach technicznych i przyrodniczych). Niedobór będzie wzrastać i za pięć lat osiągnie 75 tysięcy. Brakuje fachowców głównie w „niemodnych” kierunkach: mechaników, budowlańców, elektryków, technologów żywności, chemików. Studia techniczne i przyrodnicze nie cieszą się zainteresowaniem (podobnie zresztą, jak w większości innych krajów europejskich, z wyjątkiem krajów skandynawskich). Z kolei większość tych, którzy decydują się studiować na politechnikach jest bardzo słabo przygotowana z matematyki. Dosyć ponury obraz w dziesięć lat po wielkiej reformie systemu edukacyjnego i kolejnych udoskonaleniach (Łybacka – wycofanie matematyki z matury, Giertych – amnestia maturalna).

Za tę reformatorską niefrasobliwość przychodzi płacić szybciej, niż się spodziewaliśmy. Pewną szansą na zmniejszenie szkód są pieniądze unijne, ponad 10 mld euro w ramach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki. Wczoraj ministerstwo nauki zainaugurowało swoją część tego programu, tzw. priorytet IV, szkolnictwo wyższe i nauka. Resort dysponuje blisko miliardem euro, który ma wspomóc „ulepszanie” kapitału ludzkiego, od kursów wyrównujących braki z matematyki na pierwszych latach studiów po zamawianie kierunków studiów potrzebnych gospodarce.

Duże pozytywne wrażenie wywarła na mnie prof. Maria Orłowska, sekretarz stanu w ministerstwie nauki. Zdaje sobie ona sprawę, że problem z polskim kapitałem ludzkim tkwi głębiej i nie ogranicza się do braków kompetencji i wad strukturalnych systemu szkolnictwa. Najbardziej blokują nas bariery mentalne – tu prof. Orłowska odwoływała się do badań prof. Janusza Hryniewicza pokazujących, że ciągle w polskich organizacjach panuje mentalność folwarczna (odsyłam do wywiadu z prof. Hryniewiczem, jaki przeprowadziłem dla „Polityki”).

Nie ma jednak co załamywać rąk, trzeba działać, choć prawdopodobnie jest już za późno. Gospodarka zacznie w przyszłym roku spowalniać, jedyną szansą utrzymania wzrostu jest mobilizacja kapitału ludzkiego – modernizacja w oparciu o innowacyjność, która wymaga połączenia wiedzy i postaw. W ciągu roku-dwóch nie zmienimy mentalności ani nie wykształcimy tylu inżynierów. Szkoda, że mylenie o przyszłości przychodzi w Polsce tak trudno. W tym kontekście wręcz zabawnie wyglądają amerykańskie dyskusje o służbie zdrowia wobec wyzwań przyszłości (czyli roku 2020-2030). Amerykanie martwią się już dziś, czy zdołają wykształcić odpowiednią liczbę geriatrów, jacy będą potrzebni w tej perspektywie czasowej do zajmowania się rosnącą szybko liczbą ludzi starszych.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php