Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

31.03.2008
poniedziałek

Agonia prasy

31 marca 2008, poniedziałek,

Mechanizm User Filtered Content (lub jak proponuje Zbigniew Łukasiak – Social Routing) działa, w ciągu weekendu Jacek podesłał kilka świeżych tekstów dotyczących agonii prasy. Póki co, na szczęście, w USA. Duncan Riley analizuje w TechCrunch malejące wpływy reklamowe amerykańskich gazet. W ubiegłym roku zmalały one 0 pond 9 proc., to największy taki spadek od 1950 r. i łączne wpływy z reklamy wynoszą obecnie 42 mld dolarów. Rosną natomiast wpływy z reklamy w internecie, ale wolniej w 2007 r. (przyrost 18,8 proc.) niż w 2006 r. (przyrost 31,4 proc.), co oznacza że reklama w sieci nie wypełnia strat, jakie ponoszą tytuły drukowane. W efekcie, rynek czeka dalsza konsolidacja wydawców, co oznacza zubożenie oferty i pogorszenie jakości prasy, co z kolei może tylko prowadzić do dalszego odpływu czytelników.

To tylko jednak wstęp do tego, co prezentuje w najnowszym numerze „The New Yorker”. Eric Alterman w tekście „Out of Print” nie ma wątpliwości, prasa w Ameryce umiera. W ciągu ostatnich trzech lat rynkowa wartość amerykańskich instytucji wydających prasę zmalała o 42 proc. W ciągu ostatnich lat pracę straciło 25 proc. amerykańskich dziennikarzy. Nastroje są minorowe, bo wszyscy wiedzą, że fala twórczej destrukcji niechybnie doprowadzi do śmierci zjawiska, jakim były gazety. Nie wiadomo natomiast, co będzie po prasie.

Alterman analizuje kryzys w kontekście historycznym, przypominając, że prasa nie jest zjawiskiem uniwersalnym. Pojawiła się w pewnym momencie jako narzędzie komunikacji społecznej i politycznej, najwyraźniej nadszedł czas na radykalną zmianę. Dyskusja o funkcji prasy i dziennikarzy rozgorzała w USA w okresie międzywojennym, kiedy nad rolą mediów zastanawiali się Walter Lippmann i John Dewey. Bo nie ma nic dalszego od oczywistości, niż społeczna i polityczna pozycja gazet. Na ile są przysłowiową „czwartą władzą”, władzą w istocie niedemokratyczną, legitymizowaną przez rynek a nie urny wyborcze, a na ile są narzędziem społeczeństwa umożliwiającym formowanie opinii?

Dewey przekonywał, przypomina Alterman, że istotą demokracji jest mniej informacja, niż konwersacja. Podobnie w XIX wieku pisał we Francji Gabriel Tarde. To w konwersacji rodzi się opinia, podstawa władzy. W tym sensie, rozkwit blogosfery może wskazywać na odrodzenie sfery publicznej. Żal jednak, że wraz ze zniknięciem prasy zaniknie wiele istotnych form kultury, jak chociażby reportaż. Wymaga on olbrzymich inwestycji, ze strony dziennikarza i wydawcy. W zamian w dobrych tytułach można czytać historie z miejsc i analizy z miejsc, do których blogerzy nigdy nie dotrą. Świat bez „The New York Times” i „The Atlantic” w USA, i myślę że bez „Polityki” (oczywiście nie tylko) w Polsce byłby uboższy. Problem, że wraz twórczą destrukcją starego modelu na horyzoncie ciągle nie widać żadnego nowego modelu, który umożliwiałby utrzymanie kosztownych form produkcji treści wysokiej jakości. Dobra treść musi kosztować, jeśli produkcji nie zrekompensują wpływy z reklam i sprzedaży egzemplarzy, wydawca musi ciąć koszty. Skutek meyer_vanish.gifjest oczywisty. W 2004 roku ukazała się książka Philipa Meyera „The Vanishing Newspaper”, której autor dowodził, że cięcie kosztów i pogarszanie jakości treści prowadzi do nikąd. Szansę mają te tytuły, które poprzez jakość zagwarantują swoją wyjątkowość i utrzymają zaufanie czytelników. Inaczej mówiąc, należy mieć mocne nerwy – w dłuższej perspektywie najtwardsi wygrają.

Czy wymyślimy coś, co pozwoli na przetrwanie sprawdzonych form dziennikarstwa, czy też powinniśmy się już przyzwyczajać do myśli, że pewien eksperyment o nazwie prasa, zapoczątkowany mniej więcej trzysta lat temu przechodzi do historii? To co przebija z obu komentowanych przeze mnie doniesień, to tempo destrukcyjnych zmian. Meyer prognozował we wspomnianej książce, że ostatni egzemplarz gazety trafi do rąk czytelnika w 2043 r. Widać wyraźnie, że ten moment może nastąpić znacznie wcześniej.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 4

Dodaj komentarz »
  1. Chyba Pan przesadził!
    Dzisiaj mój kolega, który jest dyrektorem lokalnego muzeum, zadzwonił do mnie w sprawie lokalnej gazety, którą wydawałem 20 lat temu. Wychodzi na to, Panie Edwinie, że „prasa” trzyma się mocno. (A hjak mocno, tego nikt nie wie). Pozdrawiam!

  2. …a przyszłością będą portale.

    Ciągle zmniejszająca się liczba egzemplarzy papierowych będzie wymuszała przejście gazet do świata wirtualnego. To już się dzieje, choć nadal dziennikarstwo „portalowe” jest uboższe w treść i formę w porównaniu do uznanych tytułów prasowych. Zmienia się to powoli i w bólach. Portale rozszerzają swoją ofertę o multimedia, własne podcasty, telewizję. Miejmy nadzieję, że jakośc ich publikacji będzie wzrastać, bo chwilami przypomina to rozgłosnie harcerskie, a nie „dorosłe” redakcje informacyjne.

    Trudno nawet powiedzieć o obecnie działających portalach, że „to jest przyszłosc gazet”. Nie – to tylko terazniejszosc. Przyszłosc należy do treści personalizowanej, do portalu informacyjnego o elastycznosci grona, myspace lub chocby igoogle.

  3. David McCraw, szef The New York Times Corp. bardzo ciekawie opowiadał o tym zjawisku i o tym, jak w jego firmie po rozpoznaniu problemu postawili na internet, dzięki czemu NYT jest dziś liderem na rynku internetowym. Konferencja odbyła się w CC – może mają gdzieś nagranie?

  4. Ameryka jak zwykle jest przykladem tego co nas wszystkich czeka. Jezeli czegos nie ma na malym ekranie to nie istnieje. Na to zeby sie tam dostac musi to byc szokujace lub wrzaskliwe. Zwiekszona wydajnosc pracy to nie tylko wyzsze zarobki, ale tez wiekszy wysilek i napiecie, czego konsekwencja jest zmeczenie. Wyzsze zarobki powoduja tez nagromadzanie ?dobr? ktore tez wymagaja czasu. Dodatkowym elementem jest wymaganie waskiej specjalizacji co powoduje zanik zainteresowania (zrozumienia) problemami ogolnymi (teoretyzowaniem). Komercyjna prasa zwolna (lub zszybka) zmuszona jest do przeksztalcenia sie do formy komiksow. Kosolidacja tylko przedluza dogorywanie.
    W sumie ludek glupieje, ale jest w tym szczesliwy a o to przecierz chodzi. Im mniej masy rozumieja tym latwiej kontrolowac.
    Poza publikacjami zawodowymi, ksiazkami o majsterkowaniu i religii nie wydaje sie zeby cokolwiek moglo byc drukowane.
    Czy ktos jeszcze pamieta, ze byla kiedys muzyka klasyczna? Nie mowiac juz, ze niewielu tego slucha. Gdy Filharmonia NY pojechala do Polnocnej Korei to w repertuarze znalazl sie ?Amerykanin w Paryzu?.
    Informacja wirtualna – jezeli wizualna to gorsza od TV bo mniej srodkow i odpowiedzialnosci, jezeli tekstowa to przyszlosc taka jak drukowanej.
    Na czele NYT chyba jest Arthur Ochs Sultzberger Mlodszy

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php