Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

2.04.2008
środa

Dania, klimat i rozwój, II

2 kwietnia 2008, środa,

Randers, przemysłowe miasteczko (w swoim czasie podobno spalił je Stefan Czarniecki) w którym ulokowała się firma Vestas, globalny potentat w produkcji turbin wiatrowych. Blisko 20 proc. duńskiego zapotrzebowania na energię elektryczną zaspokajają elektrownie wiatrowe (ponad 3,1 GW zainstalowanej mocy). Duńczycy, choć jako jedyny kraj w Europie mają ponad stuprocentową wystarczalność energetyczną, to znaczy więcej energii produkują niż zużywają, od końca lat 70. nie zwiększają własnego zużycia energii (mimo nieustannego wzrostu gospodarczego). Lekcja wyciągnięta z kryzysu energetycznego lat 70. wywołała falę działań angażujących wspólnie energię przedsiębiorców, ludzi i polityków.

To m.in. na skutek działań regulacyjnych i publicznego finansowania badań rozwinął się przemysł energetyki wiatrowej, dający zatrudnienie ponad 20 tys. Duńczyków i wytwarzający 4,4 mld euro dochodu. Zachęty podatkowe spowodowały rozkwit spółdzielni zajmujących się inwestowaniem w energetykę wiatrową, w które zaangażowało się ponad 150 tys. duńskich rodzin.
Firma Vestas obecna jest także w Polsce, która zdaniem duńskich gospodarzy jest bardzo obiecującym rynkiem. Na razie bardzo raczkujący, w perspektywie daje jednak szansę stabilnego rozwoju. Jednym z istotnych aspektów rozwoju tej formy energetyki jest analiza skutków budowy farm wiatrowych – największy niepokój wzbudza zagrożenie wiatraków dla ptaków. Zdaniem ludzi z Vestas doświadczenie brytyjskie i irlandzkie pokazują, że niepokój ten jest przesadzony. Farmy stwarzają zagrożenie, można jednak je zminimalizować odpowiednio dobierając lokalizacje.
Polska zgodnie z unijnymi ustaleniami nie ma wyjścia i musi rozwijać alternatywne, odnawialne formy energetyki by wyjść z węglowej monokultury. Wiatr, biomasa, woda z jednej strony, oszczędzanie i zwiększanie intensywności energetycznej gospodarki. Duńczycy pokazują, że taka zrównoważona recepta jest możliwa do opracowania, nawet gdy się nie ma do tego rzeczywiście pilnych powodów – wszak jak już napisałem, Duńczycy mają tyle energii, że w zasadzie nie musieliby jej oszczędzać. A jednak.
Najprawdopodobniej jednak oszczędzanie to styl życia w Danii. Ich domy, nawet te najnowsze są bardzo skromne i stosunkowo niewielkie. Na wsiach, czystych i schludnych nie brakuje jeszcze domów pokrytych eternitem. W Seest oglądamy wzorcowy dom energooszczędny, o powierzchni 223 m. kw., w którym roczny rachunek za ogrzewanie wynosi poniżej 260 euro za rok. Dom wykonany jest wyłącznie z dostępnych komercyjnie technologii, tyle że konsekwentnie zastosowanych, by obniżyć energochłonność nie tracąc przy tym możliwości wpływu na projekt architektoniczny. W efekcie powstała konstrukcja o koszcie budowy takim samym, jak standardowe domy, lecz o wiele tańsza od nich w eksploatacji.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 5

Dodaj komentarz »
  1. A ja od dłuższego czasu śledzę dyskusje na temat wykorzystania energii słońca na orbicie Ziemi (http://spacesolarpower.wordpress.com/), i z każdym miesiącem mam coraz większe przekonanie, że to jest kierunek w którym powinniśmy podążać – a nie jakaś tam walka z wiatrakami 😉 Lektura tego (http://www.space-frontier.org/Presentations/SBSPreport.html) opracowania naprawdę otwiera oczy na alternatywę, o której w UE w ogóle się nie dyskutuje 🙁 Budowa tego typu infrastruktury byłaby (początkowo) dość kosztowna, ale tak naprawdę jest to jedyny sensowny sposób na zapewnienie niezawodnego dostępu do czystego, niemal „nieograniczonego”, źródła energii. No a przy okazji uzyskamy bonus w postaci stałej obecności człowieka w kosmosie, i punkt startu do dalszej REALNEJ ekspansji w przestrzeni. To chyba najlepszy prezent, jaki moglibyśmy zostawić naszym wnukom 🙂

  2. podzielam zdanie INTJ, który popiera żródło energii słonecznej . Wiatraki w obecnej formie/ przerażające stwory w ciągłym ruchu/ to niezbyt dobry pomysł.

  3. Chyba miało być „wzrostu gospodarczego” 😉 .

    Przy okazji tej zabawnej (i niewinnej, bynajmniej się nie czepiam) literówki ciekawy jestem, co Pan sądzi o powiedzmy dziennikarstwie sieciowym i blogach właśnie w kontekście korekty, przygotowania, etc. Pisał Pan niedawno o końcu tradycyjnego dziennikarstwa, ale jak na razie blogi są jednak chyba traktowane przez samych autorów jako inna, mniej formalna kategoria tekstu. Sądząc z liczby literówek, nie ma w redakcjach korektorów zajmujących się blogami, zresztą o publikacji decyduje sam autor i robi to jednym kliknięciem, potem można każdy błąd łatwo poprawić (choć też trudno je samemu wyłapać na ekranie, mimo wszystko lepiej się chyba robi korektę z kartki). Także natura bloga związana jest z podawaniem często krótkich informacji z odnośnikami do innych źródeł, nie ma czasu na cackanie się z tekstem. Czy nie wydaje się Panu, że blog, który jest ciekawym uzupełnieniem tradycyjnej prasy, przy jej braku może być odpowiedzialny za pewne obniżenie standardów?

    W Polityce np. teksty trafiające i do wydania tradycyjnego i internetowego są z reguły poprawnie zredagowane, ale dajmy na to na Onecie, gdzie są one przeznaczone tylko do sieci, roją się od błędów gramatycznych (w tym moich ulubionych, typu „zastąpił go” zamiast „zastąpił je”) oraz interpunkcyjnych. A przecież tam na pewno mają korektorów,tyle, że pewnie mają oni dużo mniej czasu na sprawdzenie pojedynczego tekstu.

    Przepraszam, że nie na temat, ale tak mnie naszło 😉

  4. Pan Hlmi wyrażnie sie czepia. Bynajmniej , nie przemawia przeze mnie złośliwość , pragnę zauważyć tylko że dla wielu osób blogi są niewinną rozrywką.Czasem wręcz prowokacyjnie ktoś robi błędy aby wywołać pożądany efekt , wszak nigdy nie wiemy kto ukrywa się pod niewinnym nickiem Nik, czy Nikt.. To było by urocze i bardzo pożądane aby każdy pisał go / blog/ z podręcznym słowniczkiem ortograficznym … Czy u Pana nie pokazują się czerwone kreseczki pod błędami? Wszak ma to większość komputerów, aczkolwiek może sie zdarzyć że któryś takowych/ kreseczek / nie posiada. ..

  5. imlh ;),

    ale ja przecież pisałem o profesjonalnym dziennikarstwie, w kontekście dyskusji o tym czy prasa tradycyjna odchodzi do lamusa, a dziennikarstwo przenosi się do internetu. Blogi hobbystów to zupełnie co innego.

    A co do kreseczek pod błędami, nie każdy błąd wyłapią, ten o którym tu była mowa (i który już został poprawiony), akurat nie byłby podkreślony, bo w efekcie literówki wyszło inne słowo języka polskiego.

    Nie wiem, może nie napisałem wystarczająco jasno, ale naprawdę nie zamierzałem się (bynajmniej 😉 ) czepiać…

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php