Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

29.04.2008
wtorek

Capgemini, strajk informatyków

29 kwietnia 2008, wtorek,

Na razie we Francji, gdzie Capgemini jest największą iformatyczną firmą usługową. Jak donosi magazyn „Marianne”, Fracuscy programiści uwierzyli w hasło prezydenta Sarcozy’ego, który w kampanii namawiał, by „pracować więcej i zarabiać więcej”. Pierwszą cześć hasła udało się zrealizować, informatycy pracują więcej, ale od 2001 r. nie dostają więcej pieniędzy (w przeciwieństwie do partnerów firmy i kierownictwa). 1 kwietnia 1200 pracowników (z 20 tys. zatrudnionych we Francji) zastrajkowało na pół dnia.

Sytuacja jest ciekawa, bo pokazuje to, co przewidywali krytyczni analitycy rozwoju przemysłów nowych technologii. W latach 90., gdy trwał boom wydawało się, że praca w dobrej firmie konsultingowej to szczyt szczęścia – mnóstwo kasy, ciekawe projekty, często o zasięgu międzynarodowym. Po krachu w 2000 r. sytuacja na Zachodzie zmieniła się. Usługi informatyczne uległy w dużej mierze utowarowieniu, wiele zadań można wysłać za granicę – zaczął kwitnąć offshoring. Konkurentem dla Francuzów są Polacy („Marianne” ilustruje artykuł zdjęciem Capgemini w Krakowie).

Półtora roku temu pisałem we wpisie „Ameryka boi się globalizacji”   o spadku płac w branży  informatycznej. Oczywiście, sytuacja jest bardziej subtelna. Maleją płace tych, których pracę można eksportować, a więc specjalistów niższego szczebla, owych digitariuszy. Płące tych, którzy kontrolują łańcuch wartości rosną. Tym  samym następuje rozwarstwienie w branżach uważanych do niedawna za „królewskie”. Francuzi odkrywają, że w takiej sytuacji trzeba wrócić do starych metod walki o prawa pracownicze i starych form organizacji świata pracy, czyli związków zawodowych.

O podobnej sytuacji w USA pisze Barbara Ehrenreich w znakomitej książce „Bait and Switch”, w której analizuje degradację klasy pracowników „white collar” w Ameryce. W odpowiedzi na dyskusję związane z tą książką Ehrenreich założyła sieciowy związek zawodowy, United Professionals – nowy pomysł na organizację ludzi pracujących w zawodach intelektualnych, gdzie stare formy organizacji właściwe dla fabryk, nie sprawdzają się. W Polsce sytuacja długo pewno będzie jeszcze inna, brak rąk do pracy gwarantuje odpowiednią wysokość pensji.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 4

Dodaj komentarz »
  1. „W odpowiedzi na dyskusję związane z tą książką Ehrenreich założyła sieciowy związek zawodowy, United Professionals – nowy pomysł na organizację ludzi pracujących w zawodach intelektualnych, gdzie stare formy organizacji właściwe dla fabryk, nie sprawdzają się.”

    Wirus roszczeniowy toczy Amerykę? No, no, no!

  2. Tylko co począć? „Pchać” się po szczeblach kariery? Zmienić branżę? Swoją drogą ciekawy blog – dodałem do akregatora 😀 Swoją drogą 2 – literki z captcha można odczytać automagicznie prostym skryptem 🙂

  3. Polecam zakładanie związków. Kiedy w mojej pierwszej pracy, w dziale operacyjnym, żartobliwie padła taka propozycja nikt nie skorzystał. Parę tygodni później pracodawca zdecydował się ze mną rozstać.
    (Tak, brzmi to jak „roześlij to zaproszenie do związku zawodowego informatyków polskich („Z{2}IP”) do przynajmniej 10 znajomych informatyków, albo zostaniesz zwolniony z pracy. KNT żartował sobie ze związków zawodowych i parę tygodni później został zwolniony” xP)

  4. […]W Polsce sytuacja długo pewno będzie jeszcze inna, brak rąk do pracy gwarantuje odpowiednią wysokość pensji.[…]

    Edwinie – pozwolę sobie wyrazić zaniepokojenie Twoją opinią w tej kwestii.
    Serio – serio

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php