Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

3.05.2008
sobota

GTA IV, pochwała złożoności

3 maja 2008, sobota,

Inauguracja gry Grand Theft Auto IV wzbudza w świecie showbiznesu wielkie emocje – prognozy zapowiadają, że pierwszy tydzień sprzedaż przyniesie 400 mln dolarów. Hollywood blednie wobec takich perspektyw. Od razu jednak na scenę wkraczają moralizatorzy z komentarzami na temat zepsucia szerzonego przez gry komputerowe, w których kryje się przemoc. Świetnie na ten temat pisze Peter Aspden w „Financial Times”. Z jednej strony dostrzega, że urzeczenie przemocą jest cechą właściwą dla kultury od dawna, kultury zarówno popularnej, jak i tej wysokiej. Wystarczy przypomnieć sobie oryginalne wersje bajek braci Grimm, poczytać uważnie Andersena by obudzić się w nocy ze strachu.

Aspden przytomnie zauważa, że brak dowodów na szkodliwy długotrwały wpływ brutalnych gier na psychikę. Warto też pamiętać, że gdy nie było gier dzieci i młodzież znajdowali sposoby, by bawić się w policjantów i złodziei, a  sceny rozstrzeliwania złapanych „Niemców” (lub odwrotnie partyzantów) stanowiły część rytuału podwórkowych gier wojennych. Czasem też używało się w nich prawdziwe uzbrojenie – karabiny na hacle, które potrafiły uczynić niemało złego.

Pytanie więc nie tyle o gry, ile o to, jak radzić sobie z przemocą? Czy pokazywać utopijne światy, w których dobro zawsze  triumfuje nad złem, czy może jednak nie ukrywać, że ludzie potrafią być skomplikowani? Aspden zauważa to, co coraz częściej dostrzega się w analizach współczesnych produkcji kultury popularnej, jak seriale typu „Soprano” lub „Lost” i gry komputerowe: są one coraz bardziej wyrafinowane w sensie fabularnym, złożoność ich struktur narracyjnych doskonale odpowiada złożoności mechanizmów rządzących współczesnym społeczeństwem. Odbiór tych produkcji wymaga dużych kompetencji kulturowych i intelektualnych. Więcej o tym pisałem przed rokiem, analizując książki Stevena Johnsona i Henrye’ego Jenkinsa.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 1

Dodaj komentarz »
  1. a co dopiero „Battlestar Galactica” – tam to dopiero trzeba się orientować 🙂
    bez znajomości antropologii kulturowej się tego nie rozgryzie

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php