Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

5.05.2008
poniedziałek

Krzysztof Nawratek, Miasto jako idea polityczna

5 maja 2008, poniedziałek,

Nawratek.jpgStadtluft macht frei, miejskie powietrze czyni wolnym, jak głosi stara maksyma. Nie sposób wyobrazić sobie koncepcji obywatelskości i polityczności bez idei miasta. Nie sposób sobie wyobrazić koncepcji demokracji liberalnej bez miasta nowoczesnego, wykorzeniającego ludzi ze starych, pierwotnych powiązań. Choć oczywiście, w Polsce można sobie wyobrazić rozwój na opak, wszak sarmacka koncepcja demokracji szlacheckiej rozwijała się na gruzach miast, które w Rzeczypospolitej zaczęły od XVII w. podupadać.

Nie o tym jednak pisze Krzysztof Nawratek, w swej książce analizuje kondycję  miasta współczesnego, która dalece odbiega od optymistycznych wizji filozofów politycznych. Miasta, które dzielą, a nie łączą, które rozbijają wspólnotę (by tylko wspomnieć epidemię „gated communities” w Warszawie i prywatyzację przestrzeni publicznej). Jeśli ma przetrwać wspólnota polityczna, coś trzeba z miastem zrobić:

Pytanie praktyczne, które należy zadać, brzmi – czy można rozpocząć rewolucję od przestrzeni? Czy urbaniści, architekci, artyści i wszyscy ludzie dobrej woli mogą zawiązać spisek, by zaszczepić w naszych miastach zalążki rewolucji? Oczywiście tak! Androgyne przekracza bariery, łączy w sobie to, co sprzeczne. Taka też jest przestrzeń andrigyniczna. To przestrzeń trans-seksualna, trans-kulturowa, trans-komercyjna. To przestrzeń, która jednoczy, a nie dzieli. To przestrzeń zawierająca w sobie biedę i bogactwo, kobietę i mężczyznę, Rydzyka i Michnika. Jednym słowem i jedynym sensem tej przestrzeni jest łagodzić, łączyć, integrować.

Nawratek czuje miasto, zna jego procesy i tworzy pomysły, by przywrócić mu polityczny wymiar. Tworzy koncepcje obywatelska plug-in, odwołuje się do różnych, czasami wykluczających się inspiracji: cytuje Pico della Mirandolę z jego hymnem „O godności człowieka”, pisze o Jezusie i rewolucji miłości oraz dialogu, wspierając się Levinasem. Trochę to chaotyczne, na pewno inspirujące. Potrzeba nam dziś jak najwięcej dobrych pomysłów na miasto. Więcej o dyskusji o mieście inspirowanej książką Nawratka w witrynie „Krytyki Politycznej”.

Krzysztof Nawratek, Miasto jako idea polityczna, korporacja ha!art, Kraków 2008 r., s. 230

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 6

Dodaj komentarz »
  1. Panie Redaktorze, pisze Pan:
    wszak sarmacka koncepcja demokracji szlacheckiej rozwijała się na gruzach miast, które w Rzeczypospolitej zaczęły od XVII w. podupadać.

    pozwolę sobie zrobić uwagę, że „sarmacka” (czyli szlachecka) koncepcja demokracji rozwijała się od końca XV przez wiek XVI, był to czas którego symbolem był Zamoyski, który miasta właśnie budował – może Pan zobaczyć do dziś stary Zamość. I podziwiać.
    W XVII wieku podupadać zaczęła cała Rzeczpospolita. Niekoniecznie ze swojej winy – wojny!

  2. @Olhado:
    Dzięki za komentarz. Upadek miast począwszy od XVII wieku odbywał się na nasze życzenie i wynikał z modelu ekonomicznego, którego podstawą był folwark produkujący na eksport dla rozwijających się na Zachodzie miast. To skutek ówczesnej I globalizacji i podziału pracy, który odpowiadał strukturze politycznej społeczeństwa (zdominowanej przez szlachtę, przy słabym mieszczaństwie). Z szacunkiem dla dorobku Zamoyskich i Złotego Wieku, nie wykształcił on w Polsce silnych organizmów miejskich i III stanu. Wyjątkiem w pewnym sensie była Wielkopolska. Wśród wojen, o jakich Pan wspomina jedna, z Ukrainą była w istocie wojną domową, zainicjowaną folwarcznym zwrotem szlachty. Z kolei wojny ze Szwecją były częścią większej, europejskiej historii. Nie da się zaprzeczyć faktowi, że szlachta była odwrócona od miasta i traktowała mieszczaństwo z pogardą (polecam wydaną niedawna biografię Stanisława Staszica, która dobrze pokazuje los mieszczańskiego syna w szlacheckiej Polsce).

  3. ładna okładka.
    ps.
    mówią też, że to przez zimne Zimy (XVI-XVII) ; a inni — że przez rosyjską konkurencję (w zbożu i drewnie…) — ten upadek; w tym: miast.
    ale ja sie nie znam?
    (na dyskusjach o przyczynach wzlotu i upadku I RP.
    ……………………..
    a co do Miasta;
    pobożnymi Życzeniami — żadnego miasta nie zbudowano; dowodem plany bieruta,
    http://www.ooops.pl/makowskiundpepe/?p=2018
    hitlera czy stalina; dot. przebudowy (ich) miast.
    to, jak prostacko sformuowal to Marks (tfu!) byt społeczny okresla świadomość spoleczną; a nie odwrotnie.
    A idee „reformowania” społeczeństwa — przez np. architekturę, urbanistykę
    — budzą mój (człowieka wychowanego na warszawskim, żoliborskim WSM-ie)
    http://www.ooops.pl/makowskiundpepe/?p=1385
    głęboki niepokój.
    to, co raz wyszło, w malej skali — NIGDY nie wychodzi w dużej.
    i nie, żebym był zachwycony; ale.
    takie Fakty; a na fakty — obrazac sie nie da, bo to głupie.
    ………………………………
    a co do Zamojskiego:
    są (= i były) różne koncepcje „Miasta”. taka np. jurydyka…

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Myślę, że ten głos jest tylko krzykiem rozpaczy. Wg mnie postulat przywrócenia politycznej-obywatelskiej areny w miastach dużej wielkości [metropolie] w słowniku demokracji partycypacyjnej jest nierealne nawet w formie plug-in / Jak miasto ma „łagodzić,łączyć, integrować”[to konkretne, nie zaś utopijne], skoro w realnej przestrzeni obserwujemy zjawiska odwrotne: segmentację; segregację: przestrzenną, gospodarczą, społeczną, kulturową; defragmentację, permanentne zamykanie przestrzeni publicznej, itd. Zresztą wystarczy spojrzeć na to w jaki sposób wyłania się w Polskich miastach reprezentację miejską oraz jaki stan wiedzy o współczesnych transformacjach gospodarczych i przestrzennych prezentują owi reprezentanci?

  6. Niesety ta książka to jest strumień świadomości autora czyli podsolony ideologią lewacką bełkocik.

    Sorry Nawratek. Amicus Plato…

  7. Autorowi bloga dziekuje za mile slowo (ispirujaca), a wszystkim komentatorom za zainteresowanie moja ksiazka.
    makowski: okladka Jan Simon, tez uwazam ze ladna 🙂
    h2ols: calkowita zgoda – demokracja partycypacyjna (tak jak jest ona dzis praktykowana) nie przywroci miastu jego podmiotowosci. bynajmniej ja sie – wbrew roznym odczytaniom – Porto Alegre w ksiazce bardzo nie zachwycalem.
    bodzio: nie dosc ze belkocik to jeszcze lewacki 🙂 wow! subtelnosc i wyrafinowanie prawicowych intelektualistow na zawsze pozostanie dla mnie niedosciglym obiektem westchnien 😉

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php