Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

1.10.2008
środa

Yochai Benkler, Bogactwo sieci

1 października 2008, środa,

Benkler.jpgW końcu (to znaczy, jak na nasze warunki, bardzo szybko) jest, dzięi Wydawnictwom Akademickim i Profesjonalnym, przekład „The Wealth of Networks” Yochaia Benklera. „Bogactwo sieci” to w tej chwili najważniejsza analiza fenomenu pozarynkowej produkcji społecznej, czyli takich zjawisk, jak Linux, Wikipedia i innych form tworzenia produktów i usług w Sieci. O tym, jak sieciowa koordynacja służy usprawnieniu biznesu napisano już wiele. Brakuje natomiast dobrych analiz produkcji społecznej, zwanej też np. w obszarze kultury produkcją amatorską. Podział na produkcję amatorską i zawadową miał kiedyś znaczenie i wynikał choćby z fizycznego rozdziału obu sfer za sprawą dystrybucji. Amatorzy nie mieli dostępu do sieci dystrybucji. Dziś to jednak zmieniło się, Internet umożliwia dotarcie do odbiorców zarówno amatorom, jak i zawodowcom. W efekcie pozarynkowa produkcja społeczna, choć jest wyrazem aktywności czasu wolnego, oddziałuje bezpośrednio na rynek, choćby konkurując o zasób obecnie najcenniejszy: uwagę odbiorców.

Pozarynkowa produkcja społeczna jest wyrazem nowej ekonomii politycznej, bo z faktu, że społeczna praca zrzeszonych w Sieci wytwórców ma wartość o znaczeniu ekonomicznym, wynikają konsekwencje społeczne, ekonomiczne i polityczne. Tam bowiem gdzie powstaje wartość, a więc w sieciach współpracy, powstają także więzi społeczne i kapitał społeczny, ktory może być mobilizowany do innych działań. Ludzie, którzy potrafią wspólnie tworzyć wolne oprogramowanie potrafią także zorganizować się politycznie. Najlepszym tego dowodem była przed kilku laty kampania przeciwko dyrektywie unijnej wprowadzającej patentowanie oprogramowania.

Zaletą książki Benklera jest to właśnie, że dostrzega on złożoność konsekwencji dobrowolnej, sieciowej kooperacji i rozważa te konsekwencje w kontekście wolności, sprawiedliwości, rozwoju. Dzieło obszerne (500 stron), złożone, warto jednak zainwestować czas, bo jego lektura uzbraja w pojęcie niezbędne, by rzeczowo rozmawiać o nowych zjawiskach społecznych i ekonomicznych, a nie powtarzać oklepane frazesy, jak robi to np. Andrew Keen w „Kulcie amatora”.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 14

Dodaj komentarz »
  1. Panie Edwinie świetna wiadomość – mnie na przykład ciężko się czytało oryginał z komputera [choć Benkler wydaje się jeszcze lepszy live – polecam jego wykład na TED].

    Mała wątpliwość: czy na pewno mówimy o produkcji pozarynkowej? Wg mnie peer production, logika kooperacji, ruch open source, etyka hakerska wytworzyła nowy rynek na którym walutą jest uwaga, zaangażowanie oraz otwartość i synergia wiedzy oraz innowacji – w wyniku czego na tym rynku interakcje skoncentrowane są nie na powiększaniu zysku pieniężnego, lecz przede wszystkim zysku wiedzy oraz relacji społecznych: pieniądze jak wiemy z perspektywy czasu przyjdą także w swoim czasie.

  2. @h2ols:
    Sugerowałbym ostrożnie używać metafor. Metafora rynku jest moim zdaniem nadużywana, bo rzeczywiście ułatwia zrozumienie pewnych procesów wymiany. Zasadniczą cechą rynku kapitalistycznego jest posługiwanie się pieniądzem, co prowadzi do wielu konsekwencji o charakterze społecznym (np. reifikacja więzi społecznych). W tym kontekście produkcja społeczna ma więcej wspólnego z przedrynkowym mechanizmem wymiany daru (gdzie nie stosuje się ekwiwalentności wymiany zafiksowanej do abstrakcyjnego medium pieniądza).

  3. Potlacz?

    Ja widzę to raczej jako barter [rynek jako platforma wymiany] – czyli transakcja wymiany posiadanych zasobów [wiedza, umiejętności, kontakty to przecież zasoby] przebiega nadal na rynku, z tym że realizowana jest za pomocą innych środków płatniczych [w tym „walut” emocjonalnych, społecznych].

    Zresztą potlacz tez nosi znamiona wymiany ekwiwalentnej – medium abstrakcyjnym nie jest pieniądz, lecz: uznanie, miejsce w hierarchii, szacunek, wzajemność, etc.. Przecież gdy przyjrzymy się np. dzieleniu się plikami non profit to jest tam zarówno zysk [żyjemy w świecie który zysk jednoznacznie kojarzy z pieniędzmi a przecież zyskiem-przyrostem może być wiedza, emocje,itp.]jak i interes [zresztą przydaje się źródłowe rozumienie interesu jako inter esse]wyrażony w innej „walucie” [działa też zasada maksymalizacji korzyści i redukcji kosztów].

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. dodam, ze w analizach dotyczacych polprofesjonalnej produkcji muzycznej, nawet jesli nie uzywa sie pojecia rynku, mowi sie za P. Bourdieu o roznych typach kapitalu… artysta rozdajacy swoje nagrania w formie plikow mp3 nie zarabia (tak jak sie zarabia na rynku muzycznym), ale zbiera kapital symboliczny (np. uznanie srodowiska) i ten „zarobek” moze byc dla niego/niej wazniejszy – tak czy inaczej interes gra role

  6. @pga:
    Pojęcie kapitału symbolicznego czy kulturowego, jak go używa Bourdieu to kolejna mina pojęciowa. Istotą pojęcia kapitału w sensie, jakim funduje on kapitalizm jest jego pełna wymienność. Ekonomiści nie lubią nadużywania pojęcia kapitału na inne sfery, bo choć heurystycznie takie zabiegi są przydatne, to jednak problematyczne z ekonomicznego właśnie punktu widzenia. Granice są cienkie i coraz bardziej się zacierają wraz z rozwojem gospodarki kognitywnej.

  7. Ale termin „gospodarka kognitywna” jest także miną. Po prostu po Gombrowiczosku w naukach pojęciowych od min nie da się uciec.

  8. @h2ols:
    być może, nie odwołuje się jednak do innych już uznanych pojęć tylko próbuje określić pewne formy tworzenia wartości w ramach działania komunikacyjnego. Zakres znaczeniowy tego pojęcia jest dosyć precyzyjny (polecam Yanna Boutanga).

  9. tak, kapital u Bourdieu nie jest tym samym co kapital w rozumieniu ekonomicznym. jak sadze, uzyl on tego pojecia bo dobrze oddaje to, ze rozne typy kapitalu mozna akumulowac, choc rzecz jasna niekoniecznie wymieniac… ale np. w przypadku kapitalu symbolicznego to wlasnie o akumulacje chodzi a nie o wymiane – artysta moze dazyc do akumulacji kapitalu symbolicznego zamiast innych typow kapitalu

  10. Opisywana przez Benklera produkcja społeczna w ogóle nie jest rynkowa. Nie ma żadnego wzorca apropriacji wartości dodanej. Wymiana obywa się bez jakiejkolwiek waluty, a realnie inwestowane zasoby sprowadzają się do czasu pracy. Można co prawda mówić o talencie lub innowacyjności, ale nie są one nigdy realnymi wkładami w produkcję społeczną. Nie wymienia się innowacyjności, tylko efekty pracy. Zasoby z których korzysta produkcja społeczna w internecie odznaczają się brakiem konkurencyjności (bo nie można „podebrać” komuś jego innowacyjności lub czasu pracy) i praktyczną niewyczerpywalnością, dlatego niestety do realnej gospodarki ekonomia „linuksowa” nie ma zastosowania, o ile jej uczestnicy będą działać jako „wolne elektrony”, w sposób całkowicie zatomizowany. Pozarynkowa gospodarka w sferze realnej, gdzie korzysta się z ograniczonych zasobów, wymagałaby kolektywnej organizacji pracy, wymiany i konsumpcji. Jest to oczywiście praktycznie niemożliwe w warunkach kapitalizmu, gdzie warunkiem zaangażowania się w produkcję jest zdolność do przywłaszczenia wartości dodanej na mocy własności. Ta z kolei jest po prostu zdolnością do wykluczenia innych z grona potencjalnych użytkowników tego, co się udostępnia.

  11. A ja jeszcze nie zdążyłem zapoznać się z tą pozycję, Zatem dziękuję za wskazówkę, wykorzystam , wszak ciągle się uczymy..

  12. Jeśli są dzisiaj imienina Pana Bendyka to składam Seredczne Życzenia Pomyślności a jak nie to tylko zapytam. Co też to jest ; wzorzec apropriacji wartości dodanej ? Z wielkim zinteresowaniem czytam ten blog.

  13. @galla: dzięki wielkie za imieninową pamięć i życzenia. A jeśli chodzi o apriopriację wartości dodanej (raczej powinno być dodatkowej, to pojęcie z teorii wyzysku Marksa), można też powiedzieć przewłaszczenie lub zawłaszczenie wartości dodatkowej.

  14. Bogactwo Sieci. Panie Bendyku sieć ma to do siebie, że nie jest jednolitą materią. Ma braki. Czasami coś może wpaść do niej przez zwyczajny przypadek. Dawno temu oglądałam reportaż o połowie śledzi. Dawno czegoś tak dramatycznego nie widziałam. Ponieważ wszystkie miały być jednakowej wielkości wyrzucano do morza mniejsze i większe. Tak oto na dnie morza u wybrzeży Skandynawi istnieje ogromne cmenatrzysko ryb. Myśle, że w obecnych czasach sieć stała sie synonimem czegoś niedobrego. Na wszelki wypadek wię, Pan będzie moim łącznikiem z siecią.

  15. to trudny temat, niestety niezrozumialy dla wiekszosci. Mimo wszystko ; jedna jaskolka wiosny nie czyni… Czas na dyskusje sie skonczyl i trzeba wrocic do rzeczywistosci. Zawodowstwo czasem przechodzi w rutyne i traci sie jasnosc widzenia. Chociaz to temat interesujcy jednak smutny wiec szkoda zastanawiac sie nad tym co jest oczywiste.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php