Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

21.11.2008
piątek

Młodzi i Nowe Media (Digital Youth Research)

21 listopada 2008, piątek,

„ArsTechnica” relacjonuje wyniki ogłoszonych właśnie badań w ramach wieloletniego programu amerykańskiej Fundacji MacArthurów „Digital Young Research” (pod tym linkiem dostępna jest Biała Księga „Living and Learning with New Media” oraz książka relacjonująca badania „Hanging Out, Messing Around, Geeking Out: Living and LEarning with New Media”.  Ich celem było zbadanie sposobów wykorzystania nowych mediów przez dzieci i młodzież. Niezwykle rozległe badania prowadzono stosując metodę etnograficzną, polegającą na śledzeniu praktyk uczestnictwa w codziennym życiu i roli w tych praktykach nowych technik komunikacyjnych. Autorzy wyjaśniają zaletę metody:

The strength of an ethnographic approach is that it enables us to document young people’s understanding and use of new media and, in turn, draw from this empirical material to identify the important categories and structures that determine new media practices and learning outcomes. This approach does not lend itself to testing existing analytic categories or targeted hypotheses but asks more fundamental questions about what the relevant factors and categories of analysis are. For example, rather than assume that video games have particular „effects” – we examine how video games relate to peer relations, development of technical expertise, and other kinds of media engagement, as well as the relative significance of video games in different kids’ lives. We believe that an initial broad-based ethnographic understanding, grounded in the actual contexts where engagement takes place, is crucial in grasping how youth understand and incorporate new media in their everyday lives.

Z badań wynika, że zachowania młodych z użyciem nowych mediów podzielić można na dwie grupy: działania inspirowane relacjami koleżeństwa i przyjaźni, czyli kontynuacja w Sieci praktyk komunikacyjnych ze szkoły i podwórka. Drugi rodzaj, to działania inspirowane zainteresowaniami – czyli szukanie w Sieci wspólnot interesów, które mogą być bardzo geograficznie rozległe i niejednorodne wiekowo, gdyż w tych wspólnotach nie liczy się wiek tylko meritum.

Dalej badacze wyróżniają trzy rodzaje zachowań jeśli chodzi o intensywność zaangażowania w wykorzystanie mediów. To Hanging Out, czyli wykorzystywanie mediów do wyrwania się spod kontroli rodzicielskiej (lub innej hierarchicznej, by budować własną przestrzeń społeczną), Messing Around – eksperymentowanie w przestrzeni Nowych Mediów, Geeking Out – działania merytokratyczne, mające na celu pokazanie większych kompetencji w temacie, którego dotyczy komunikacja w danej społeczności.

Badania pokazują, że wszystkie powyższe praktyki służą intensywnemu uczeniu się, zarówno uczeniu kompetencji społecznych (budowanie relacji), jak i zjawisku peer-learning, czyli powiększaniu zasobów konkretnej wiedzy  poprzez wspólną zabawę i komunikację. Niestety, jak konkludują autorzy, zazwyczaj rodzice i nauczyciele nie dostrzegają tego wymiaru  komunikacji nowomedialnej młodych, traktując np. czatowanie na komunikatorach jako stratę czasu.

Problemem jest także szkoła, która coraz bardziej odstaje od praktyk komunikacyjnych młodych ludzi, nie rozumiejąc ich po prostu. Niestety, z polską szkołą jest jeszcze gorzej. Kilka tygodni temu uczestniczyłem w Kogresie Edukacji Kulturalnej występując w panelu dyskutującym przyszlość edukacji kulturalnej. Problem polegał nie tyle na braku dobrej woli, bo wszyscy słuchali z zainteresowaniem. Tyle tylko, że tych nowych praktyk nie sposób zrozumieć, jeśli samemu się w nich w jakimś stopniu nie uczestniczy. Nasze szkoły jednak realizują takie np. pomysły, jak internetowe dzienniki zajęć. Polega to na przepisywaniu ocen z dziennika papierowego (papier musi być), co kosztuje wiele czasu, który nauczyciele mogliby poświęcić na lepsze rozpoznanie świata, w jakim życją ich uczniowie. Bo to ciekawy świat, w którym z dala od kontroli rodziców i nauczycieli młodzi uczą się kompetencji potrzebnych w życiu (choć nie zawsze takich, jakie byśmy chcieli). Bo szkoła  uczy rzeczy potrzebnych do tego, by przejść kolejną falę testów, sprawdzających wiedzę nie mającą z życiem wiele wspólnego.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. o szkole napisano tomy. Znam osoby które twierdzą, że to dobry sposób na pozbycie się z pola widzenia dorosłych , dzieci. Zapędziwszy je do szkoły a potem na zajęcia rozwijające różne umiejętności, aż do wieczora maja spokój i satysfakcje, że dbają o rozwój umysłowy pociech. Potem już wystarczy pytanie co tam słychać/ bez odpowiedzi/ i spać. Następnego dnia tak samo. Wolne dni w samochód i dalej w świat , bo ten tez należy poznać. Jak ktoś nie ma na powyższe pozostaje komputer. 10 godzin to wcale nie rzadkość. To jedyny temat o którym nie mogę napisać nic dobrego. Mając jakieś 11 lat przeczytałam prawie wszystko co się dało a potem już tylko nuda i wagary. Wiem, są też inne przypadki chwalebniejsze , chętnie o nich słucham jednak z niejaką podejrzliwością. pozdrawiam

  2. ten tekst mnie zniechęcił bardziej niż szkoła, czuję powiew lodowaty wiedzy. Coś nam każe się uczyć. Najwidoczniej jest w tym jakiś dla mnie niejasny cel . Uczucie że wiem, zawsze przeszkadzało mi w zdobywaniu wiedzy. I to pytanie, co jest ważniejsze, znać teorie względności czy język chiński a może budowę silnika a może przepis na naleśniki? A dla Pana jaka wiedza jest najwartościowsza? Zastanawiało mnie dlaczego na tym blogu jest taka zimna wiedza.

  3. Co do elektronicznego dziennika – ostatnio rozmawiałem na jego temat z moją żoną (nauczycielką) i mój naiwny entuzjazm dla takiego pomysłu został dość brutalnie sprowadzony na ziemię.

    Otóż poza sporą ilością dodatkowej pracy dla nauczycieli, którzy prowadzą w ten sposób podwójną dokumentacją ocen efekty ich działania są mocno dyskusyjne.
    Z bardzo prostego powodu – rodzicie którzy zazwyczaj traktują udział w zebraniach jako przykry i nikomu niepotrzebny obowiązek zaczynają je praktycznie ignorować. Bo jednym z ważniejszych motywów obecności rodzica jest werfikacja tego jakie oceny ma ich dziecko a dziennik internetowy pozwala to robić zdalnie.
    Dzięki temu kontakt szkoła-rodzić ogranicza się do przypadków awaryjnych, zamiast być mniej lub bardziej systematyczną współpracą. Trudno to uznać za korzyść.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php