Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

30.06.2009
wtorek

Personal Democracy Forum, Nowy Jork

30 czerwca 2009, wtorek,

Choć w tej chwili nie zamieniłbym Lindau na Nowy Jork, to jednak spieszę donieść, że w Nowym Jorku wczoraj ruszyło Personal Democracy Forum. Imprezę otworzył Michael Bloomberg, burmistrz metropolii ogłaszając konkurs dla developerów którzy opracują najciekawsze aplikacje wykorzystujące dane miejskie. Bloomberg słynie z innowacyjnego podejścia do informacji, przed laty uruchomił telefon 311, tzw. non-emergency, czyli umożliwiający dzwonienie w każdej sprawie, która nie jest poważnym wypadkiem lub przestępstwem. W efekcie miasto zamieniło swoich mieszkańców w dostawców informacji na temat różnych problemów. Upierdliwy petent stał się skarbem, bo za darmo zapewnia wiedzę, o jakiej urzędnicy mogli tylko marzyć.

Konkurs Bloomberga ma sens tylko dlatego, że miasto burmistrz zdecydował się upubicznić olbrzymie zasoby miejskich danych. Po co mają siedzieć ukryte w pamięci serwerów? Droga (dosłownie) polska administracjo, czas ruszyć głowy i przestać gonić świat zgodnie ze standardami obowiązującymi przed dekadą. Można zrobić o wiele więcej, taniej i z pożytkiem dla wszystkich.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 4

Dodaj komentarz »
  1. po co nam te dane? Czy ktoś je wykorzysta w dobrej sprawie. Czy tylko po to aby widzieć 🙁

  2. Edwin, Washington D.C. zrobił to wcześniej:
    http://www.appsfordemocracy.org/

  3. @tarkowski:
    Dzięki. O AppsFordemocracy Viveka Kundry już pisałem zarówno w „Makroskopie”, jak i w „Polityce”. Bloomberg jest jednak pionierem, jeśli wziąć pod uwagę jego pomysł z telefonem 311 (teraz tę ideę rozwija na Skype i Twittera). A tak, czy inaczej wnioski odnośnie polskiej administracji są ważne.

  4. @edwin
    co do wniosków, to prawda. niestety istnieje *masa* barier związanych z lękiem przed upublicznianiem, biurokratyczną wiarą w wartość zamkniętości, niechęć do ekspertymentów, itd. – a pilotażowy projekt otwartych danych, jak pokazał Kundra, kosztuje ok. 50 000 PLN.

    ale jest też druga strona medalu – czy w Polsce byłyby firmy i organizacje, które potrafiłyby, tak jak to miało miejsce w Stanach, wykorzystać te dane do ciekawych wizualizacji? mam wątpliwości – kilka razy różne podmioty próbowały np. tworzyć serwisy zapewniające przejrzystość procesów parlamentarnych (głosowania, wypowiedzi, itp.). Wychodzi to średnio, a problemem nie są tylko trudności z dostępem do informacji.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php