Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

19.10.2009
poniedziałek

IV Kongres Obywatelski

19 października 2009, poniedziałek,

Kongres trwał przez cała sobotę, do końca utrzymywała się dobra frekwencja i atmosfera. Nie zamierzam jednak sprawozdawać, bo relacje i materiały dostępne są na witrynie Polskiego Forum Obywatelskiego. Ciekawsze jest pytanie,  czym w istocie jest Kongres? Jan Szomburg, szef Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, inicjator pomysłu wspólnie z Radą PFO stara się jak może, by Kongres był z jednej strony jak najdalszy od bieżącej walki politycznej, z drugiej jednak strony miał wymiar polityczny w klasycznym, arystotelesowskim znaczeniu polityki jako troski o polis, podstawowej kompetencji zoon politikon, wyróżniającej człowieka z reszty gatunków biologicznych.

To rzecz jasna niezwykle trudne zadanie, chyba dopiero ta edycja Kongresu najbliżej dotarła do zamiaru, gdzie rzeczywiście ostre i polemiczne debaty dotyczące polaryzujących polskie społeczeństwo kwestii, jak choćby tożsamość i historia ujawniały nie tylko ową polaryzację, lecz także pragnienie znalezienia porozumienia. W tym sensie Kongres staje się niejako opisywaną przez Habermasa sferą debaty publicznej, w której o sprawach publicznych debatują zaangażowani obywatele. Jeśli jednak przytaczać Habermasa, to warto przypomnieć, że jego zdaniem idealnym wyrazem sfery publicznej w działaniu był burżuazyjny salon, który spajała wspólna burżuazyjna kultura, pełniąca jednocześnie funkcję ideologii.

Rzeczywiście, widać z jednej strony w Kongresie pragnienie, czy może raczej marzenie o przestrzeni debaty wolnej od brudu codziennej polityki i partykularnych interesów. I pewno spora część uczestników Kongresu, jeśli nie ich większość decyduje się na udział w jego pracach, odczuwając przynależność do… No właśnie, do czego: klasy średniej? Burżuazji? Społeczeństwa obywatelskiego? Wszystkie te pojęcie mają coraz mniej wyraźne socjologicznie desygnaty, z czego już dawno zdał sobie sprawę sam Habermas, a dziś bezwzględnie demaskuje utopię sfery publicznej Manuel Castells w „Communication Power”.

Co wynika z tego, że sobie przez cały dzień porozmawialiśmy o najważniejszych dla kraju problemach? Czy musi jednak coś wynikać? Może ważniejsze, jak zauważył jeden z uczestników, że przestrzeń debaty podczas Kongresu była o wiele szersza, niż dopuszczają dziś głównonurtowe media (w tym kontekście polecam poprzedni wpis). A to już sporo, bo jak obserwuję z perspektywy kilku lat zaangażowania w ten proces, stworzenie możliwości rzeczywistego spotkania i dyskusji między przedstawicielami różnych wrażliwości ideowych, zawodowych, kulturowych daje szansę na naukę języków. To ciekawe obserwować, jak ultraliberałowie zaczynają modyfikować swój język wzbogacając go o takie pojęcia, jak kultura i wartości. Ciekawe obserwować, jak rozsypuje się monolityczna, konserwatywna konstrukcja tożsamości narodowej poddana krytyce przez pryzmat innych doświadczeń historycznych. Nawet jeśli więc Kongres jest wyrazem utopii, to jakże sympatycznej i potrzebnej. Bo utopia, jak definiował ją Ernst Bloch, wyraża marzenie o lepszym świecie, marzenia potrzebnego by widzieć dalej, niż atakujące codziennie donosy (bo już nie doniesienia) o prawdziwej i rzekomej korupcji kolejnych elementów rzeczywistości.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 5

Dodaj komentarz »
  1. Mini-wersje takich Kongresów powinny być co tydzień w TVP w „prime time” i trwać z 2 godziny. Taki „Kongres futurologiczny” (tak po lemowsku, może chwytliwiej). Zapraszani byli by naukowcy wszelkiej maści, humaniści, deizci, ateiści, fanatycy i pasjonaci „różnego czegokolwiek”, blogerzy, pisarze sci-fi, futurolodzy, reżyserzy, może by jakaś komisarz Viviane Reding też wpadła, czy Pan Buzek, a czasem i Pan Bendyk i Pan Vagla i różni inni obserwatorzy pewnych współczesnych procesów i różni decydenci. Hmm tylko nie wiem czy pracownicy TVP potrafili by do takich ludzi dotrzeć, bo pracownicy TVP mają swoją wąską grupę zapraszanych specjalistów. Zresztą w programach TVP ciągle zapraszane są te same twarze. Jak to wygląda w stacjach prywatnych jest nie ważne, bo one nie są misyjne. Teraz jednak stwierdzam, że to nie ma sensu i wycofuję się z tego co napisałem w poprzednich zdaniach. O!

  2. Nie zgadzam sie z Pana opinia, ze Kongres byl utopia. Dzis Premier Tusk jedzie do Brukseli, by kadrowo obsadzic stanowiska w UE.Wiec jednak Kongres przerwal pewna blokade polityczna, gdzie wybitni naukowcy, utalentowani, jak tez wyksztalceni Polacy beda mieli oferte pracy w UE, mam nadzieje, ze nie na zasadzie klucza partyjnego, lecz konkursow.

  3. Chyba byliśmy na różnych imprezach;-)
    Bylem na panelu edukacyjnym z udzialem p.Hall. Paneliści dobrani fatalnie, ani jednego „praktykującego”nauczyciela, dzięki czemu przebiegal jak typowe narzekania na szkolę u cioci na imieninach.Paneliści glównie starali się gadać co ślina na język przyniesie, skoro już się dorwali do mikrofonu.W największym stopniu dotyczylo to „moderatora” – p.Opielki-Majwskiej. To wszystko wyglądalo jakby Marsjanie na podstawie obserwacji z daleka postanowili Ziemianom napisać podręcznik seksu;-) W trakcie wypowiedzi z sali p.Opiela chamsko przerywala. Nie widzialem tak zachowującego się trenera i terapeuty poza …Andrzejem Samsonem;-) Panelisto się zdawalo,że różne zjawiska w oświacie to wynik dobrej lub zlej wiedzy i woli nauczycieli.Tymczasem to mechanizmy, mechanizmy, mechanizmy…Trzeba w nie wnikać i je poprawiać.Ja takiej woli nie zauwazylem.Świetna byla p.Hall opowiadając o szkole, jaką rzekomo tworzy, dokladnie odwrotną niż wynika to z tworzonych przez resort dokumentów i mechanizmów wlaśnie!!!
    Szkoda czasu!!!

  4. @Belfer: nie wiem czy na innych imprezach, na pewno na innych panelach. Szkoda, że panel edukacyjny wypadł tak blado, ja na swój nie mam powodu narzekać. Pozdrawiam

  5. Szkoda, że na panelu edukacyjnym mówiono prawie wyłącznie o formalnej edukacji szkolnej. Nawet jak przed rozpoczęciem zapisałam się do głosu jako przedstawicielka NGO, a zgłoszenie zostało przyjete, to w trakcie trwania dyskusji pani prowadząca nie chciała mi udzielić głosu, pomiimo, że domagałam się kilkakrotnie. A chciałam zachęcić uczestników do rozważenia metody pozwalającej system edukacji uczynić bardziej
    „kompleksowym” oraz „zintegrowanym”. Mam na myśli m.in. „Edukację dla Zrównoważonego Rozwoju”, której Dekada została ogłoszona już kilka lat temu przez ONZ. Ministerstwo Środowiska zaprasza do dyskusji na temat opracowania planu wdrażania tej edukacji w całym kraju, na wszystkich poziomach i pionach struktury edukacyjnej. Szkoda, że na Kongresie Obywatelskim nie było na nią ani odrobinki miejsca.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php