Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

11.11.2009
środa

Opowieść o realnym kapitalizmie

11 listopada 2009, środa,

9 listopada, rocznica upadku Muru Berlińskiego (i Kristallnacht, co przypomnieli sobie sami Niemcy) znajduje się niepokojąco blisko w kalendarzu 11 listopada, kiedy my Polacy świętujemy odzyskanie niepodległości i pasowałoby nam zrobić w owym kalendarzu mostek, który łączyłby 9 z 11. Ile energii poszło w polskiej medialnej oprawie rocznicy upadku Muru, by dowodzić, że nie upadłby on gdyby nie my, Polacy.

Czas podejść poważniej do historii, czyli pozbyć się postkolonialnego kompleksu. To on nakazuje z jednej strony przekonywać, że pępek świata leży gdzieś między Warszawą a Łodzią lub Gdańskiem a Krakowem (ustalenie tego miejsca jest rzecz jasna powodem ostrego politycznego sporu – vide obchody rocznicy 4 czerwca), z drugiej zaś strony odgrywać rolę dziadowskiego mocarstwa, cośmy pokazali podczas negocjacji w sprawie funduszu adaptacyjnego (pieniądze na pomoc dla państwa rozwijających się zagrożonych skutkami zmian klimatycznych).

Argument jest prosty – jesteśmy zbyt biedni by pomagać jeszcze biedniejszym, a bieda nie jest naszą winą, lecz historyczną zaszłością. Bogatsi, mający lepszą historię nie mają prawa przerzucać na biedniejszych kosztów swego wygodniejszego, uprzywilejowanego w historii życia. To się właśnie nazywa mentalność postkolonialna, nie musi być w niej nic złego, wszak pomaga nam osiągać negocjacyjne sukcesy. Na pewno jednak nie pomaga osiągać sukcesów wizerunkowych, bo postkolonializm jest mało seksowny i słabo sprzedaje się – bajka o biedaku, który 20 lat po wyrwaniu się z niewoli (nawet jeśli przy okazji pomógł wyzwolić się  całemu światu) nadal jest zbyt biedny, by ponosić za świat odpowiedzialność brzmi mniej interesująco, niż bajka o Kopciuszku. Rolę Kopciuszka doskonale odgrywają Niemcy, więc na nich kierują się kamery.

Przy okazji rocznicy 9 listopada Slavoj Žižek napisał świetny tekst do „The New York Times” – „20 Years of Collapse”. Zastanawia się w nim między innym nad fenomenem zmęczenia transformacją, które jednak w ostatnich latach nabiera ciekawego zabarwienia, bo polega na eskalacji nastrojów antykomunistycznych. W Polsce, Słowenii, na Węgrzech, Litwie do głosu dochodzą ugrupowania, które konstatują, że po dwóch dekadach budowy kapitalizmu ciągle nie spełnia on oczekiwań. Ludzie zadają sobie pytanie, „skoro kapitalizm jest o wiele lepszy od socjalizmu, to dlaczego żyje się tak ciężko?”. I wielu znajduje odpowiedź: ciągle nie mamy jeszcze prawdziwego kapitalizmu:

It is because, many believe, we are not really in capitalism: we do not yet have true democracy but only its deceiving mask, the same dark forces still pull the threads of power, a narrow sect of former Communists disguised as new owners and managers ? nothing?s really changed, so we need another purge, the revolution has to be repeated …

Kto jest temu winien? Rzecz jasna komuniści przebrani w maskę postkomunistów, to ich układ jak ośmiornica spowija struktury postsocjalistycznych społeczeństw. Tu jednak słoweński filozof dostrzega rzecz kapitalną:

What these belated anti-Communists fail to realize is that the image they provide of their society comes uncannily close to the most abused traditional leftist image of capitalism: a society in which formal democracy merely conceals the reign of a wealthy minority. In other words, the newly born anti-Communists don?t get that what they are denouncing as perverted pseudo-capitalism simply is capitalism.

Cóż, po dwudziestu latach budowy kapitalizmu czas pogodzić się, że osiągnęliśmy cel: mamy realny kapitalizm wraz ze wszystkimi jego konstytutywnymi cechami, jak wyzysk, rozwarstwienie, chciwość, korupcja. Ten realny kapitalizm można uczłowieczać, lecz na pewno nie pomoże w tym dziele ani antykomunistyczna krucjata i tępienie postkomunistów do trzeciego pokolenia, ani też postkolonialne cierpiętnictwo przerzucające odpowiedzialność na historię. W miejsce jałowych debat potrzebna jest solidna krytyka i praca nad takimi fundamentalnymi pojęciami, jak solidarność, sprawiedliwość, uznanie, redystrybucja. Ciekawe, że prace podejmujące te tematy powstają głównie na Zachodzie. Pewno im się w głowach przewraca z dobrobytu.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 13

Dodaj komentarz »
  1. „Cóż, po dwudziestu latach budowy kapitalizmu czas pogodzić się, że osiągnęliśmy cel: mamy realny kapitalizm wraz ze wszystkimi jego konstytutywnymi cechami, jak wyzysk, rozwarstwienie, chciwość, korupcja.”

    To jest Proszę Pana UNDERSTATEMENT. Fałszywa skromność! Ten stan osiągnęliśmy już po roku.
    I nie ma powodu abyśmy musieli się tego wstydzić. Niestety, nie ma.

  2. W Polsce po 20 latach przekształceń nie ma: ani realnej gospodarki rynkowej, ani nie odeszliśmy zbyt mocno od realnego socjalizmu.
    Co jako Polacy osiągnęliśmy dotychczas? Z pewnością do naszych sukcesów można zaliczyć: wejście do Paktu Północo – Atlantyckiego i Unii Europejskiej oraz stworzenie fasadowej gospodarki wolnorynkowej.
    Przed Polską i innymi byłymi krajami socjalistycznymi jeszcze długa droga, by mogły być one poważnie traktowane, jako oparte na demokracji państwa prawa i kraje zasobne pod względem ekonomicznym.

  3. Panie Redaktorze
    ale Pan namieszał tematy 😉
    Co do zmian klimatycznych, dobrze Pan wie, że nie ma zgody wśród naukowców, czy są one realne oraz czy działalność człowieka ma na klimat realny wpływ. Pan to wie doskonale, nawet jeśli zdążył Pan już zająć określone stanowisko w tej sprawie. Uczciwość nakazywała by o tym wspomnieć.
    Ja o tym pamiętam, jak również o tym, że bilans wodny Polski staje się coraz bardziej niekorzystny, pamiętam też o fatalnym niedorozwoju naszej sieci przesyłu energii (Pan też powinien, sam Pan o tym pisał). Dlatego zgadzam się z Panem w jednym – jesteśmy „dziadowskim mocarstwem” i nie stać nas na pomaganie. Tym bardziej, że pomoc miała by byc w wyimaginowanych problemach, organizowana przez polityków którzy zagalopowali się w działaniach PR (jak Al „Ściema” Gore), za to pochodzących z krajów będących mistrzami w zarabianiu na „pomocy humanitarnej”. Nie mówiąc o głosach z takiej np Afryki wołających, że ta „humanitarna pomoc” sprowadza na te kraje chroniczną biedę, bo uzależnia od pomocy.
    Ja cieszę się, że mój kraj nie będzie brał udziału w wątpliwej moralnie i niezbyt racjonalnie uzasadnionej inicjatywie.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @Pickard: dziękuję za komentarz. Kwestia pomocy, a dokładnie funduszu adaptacyjnego ma niewiele wspólnego z dyskusją o przyczynach globalnego ocieplenia. To że klimat się zmienia i że wiele krajów, takich jak np. Bangladesz będzie dotkniętych w stopniu przekraczającym samodzielne możliwości adaptacji nie budzi wątpliwości. Nie buzi wątpliwości, że akurat działania adaptacyjne mają sens, gorzej z mitygacyjnymi, czyli ograniczaniem emisji, bo kosztuje i właśnie, ze względu na spor o przyczyny zmian klimatycznych, nie wiadomo, czy warto wydawać na ograniczanie emisji. Na adaptację wydawać nie tyle warto, co trzeba. Pomoc biedniejszym jest tyle kwestią przyzwoitości, co także polityki. Nie pisałem o przyzwoitości, tylko o wymiarze politycznym – musimy zdecydować się, w jaką grę gramy. Chcemy grać postkolonialnych biedaków, nasz wybór, może i niezły, lecz nie miejmy pretensji, że jesteś?y traktowani jak postkolonialni biedacy. Warto popatrzeć jaką strategię już od dawna wobec krajów biedniejszych stosowała i stosuje Korea Południowa, przez długi czas kraj znacznie biedniejszy od Polski. Pozdrawiam

  6. Panie Redaktorze
    Wątpliwości budzą opinie, w którym kierunku (ocieplenie czy oziębienie) zmienia się klimat oraz czy przyczyną są zjawiska naturalne, czy działalność człowieka. Pierwsza wątpliwość implikuje zastanowienie się, jakiego rodzaju pomocy należy właściwie udzielać, druga zaś każe się zastanowić, jaka właściwie jest odpowiedzialność Polski.
    Moim zdaniem, zanim zacznie się udzielać pomocy, warto się dobrze zastanowić, aby nie zagłaskać kotka na śmierć. Do tego, moim zdaniem odpowiedzialność Polski, a więc i potrzeba „odkupienia win”, jest znikoma.
    Co do Korei, sam Pan zauważył, że kraj ten obecnie nie jest biedniejszy od Polski. Jest dużo bogatszy.
    Jeśli już mamy komuś pomagać, to dzieleniem się doświadczeniami z transformacji ustrojowej i gospodarczej – dobrymi i złymi. A nie pieniędzmi, których nam samym brakuje na sprawy witalne. Tym bardziej, że sam Pan doskonale wie, jaka będzie efektywność wykorzystania tych pieniędzy, po tym jak przejdą przez machinę biurokratyczną w UE a potem przez konta lokalnych kacyków w krajach rozwijających się. Znikoma.
    Poza tym, bardzo się cieszę, że wywołał Pan ten temat – dyskusja jak najbardziej potrzebna, nawet jeśli nie ma zgody co do konkluzji.
    Pozdrawiam.

  7. Dziękuję, że wyjął mi to Pan z ust Panie Edwinie! Wreszcie spójrzmy prawdzie w oczy – Polska jest krajem tonącym w śmieciach, gdzie recycycling jest znany tylko z książek i do tego jeszcze opartym na archaicznym modelu energetycznym (trujące elektrownie węglowe), który nie ma w kwestii tzw. ekologii NIC do zaoferowania. Jesteśmy po prostu ekologicznym SKANSENEM. Rozumiem niewesołą sytuację naszego premiera, ale zupełnie nie popieram jego stanowiska.

  8. Rozwarstwienie dochodów w Pl jest niezwykle ciekawym tematem. Świadczyc ma ono o porażce kapitalizmu i o tym, że zmierzamy w strone krajow trzeciego świata.

    Dane pokazuja jednak, ze pod wzgledem rozwarstwienia dochodow mierzonego wskaznikiem Giniego, Polska znajduje sie pomiedzy Grecja i Włochami z jednej, a Francja i Hiszpanią z drugiej strony:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Wsp%C3%B3%C5%82czynnik_Giniego

  9. Twierdzenie, że korupcja jest cecha konstytutywna kapitalizmu jest naduzyciem. Korupcja rozwija się najlepiej w gospodarkach, w ktorych Panstwo ma duży udział, a to niekoniecznie są gospodarki kapitalistyczne.

  10. to prawda;
    polski kapitalizm ma charakter koszarowo-klasztorny;
    nic dziwnego, jego zreby powstawaly w latach 1981-83;
    moze cos sie zmieni jak glemp i jaruzelski nareszcie uderza w kalendarz;
    chociaz…to chyba wishfull thinking(sic?)

  11. Ładny artykuł . Szczególnie ujęło mnie to nasze podkreślanie we wszystkich mediach że NAS tak doceniono . Szczególnie p. Clinton . Mnie też ten dziadowski ton dotknął .
    Co do zmian klimatycznych – to do oponentów , to nie chodziło o ich prawdziwość tylko imponderabilia w dzieleniu się z biedniejszymi , choć co do samej likwidacji skutków emisji CO2 , to sami będziemy wymagać pomocy , bo jak dotychczas nawet naszej sieci energrtycznej nie połączylismy , nie mówiąc już o budowie jakiejś nowoczesnej elektrowni , nawet na węglu opartej .
    Przez 20 lat ,nie zbudowaliśmy nawet łączówki Szczecin – Bernau .
    Co zaś do tekstu Żiżka , to nie do końca bym się zgodził . Na Węgrzech , wg. ostatnich badań tylko 18 % woli obecny system od „gulaszowego socjalizmu ” Kadara ! Ten wybrało 54 % !!! Istnienie partii typu Fidesz czy nasze PiS , szukających zła w „niedokończeniu” – czyli wzywaniu do łamania prawai pozbawianiu praw obywatelskich „innych ” jest stałą praktyką , wręcz zwyczajem w rozgrywkach partyjnych . Mamy w końcu kryzys . Na kogoś trzeba zwalić . Na Żydów już nie cool , więc dawaj ” na komucha „.

  12. @chaos1024k 2009-11-13 o godz. 13:29 : bardzo celna uwaga, jednak nadto proste jest takie ujecie tematu. Weźmy oto bowiem dwa kraje: UK i Polskę. W UK mamy jak widać znacznie większe rozwarstwienie dochodów niż u nas. Czyli w UK powinno być znacznie gorzej. Nie jest. Dlaczego? A bo zamiast brać pod uwagę tylko PKB na głowę, albo tylko wskaźnik o którym Pan pisze, należy patrzeć jak rozkładają sie różnice w stosunku do ogólnego bogactwa narodu. I tak Rosja wobec skali swoich różnic przy swoim PKB jest krajem niesamowicie biednym i oligarchicznym ( to modelowy przypadek kraju rentierskiego, gdzie pieniądz nie pracuje dla dobra obywateli), zaś Szwecja jest idealnym przykładem bogatego kraju gdzie jest całkiem nieźle jeśli chodzi o redystrybucję. Co jest w takim razie źle w Pańskim rozumowaniu?
    Popatrzmy na osobę pełniąca zawód kasjerki w supermarkecie, listonosza itp.. Osoba ta chcąc mieć rodzinę zapewne powinna (statystycznie):
    a) być klientem opieki społecznej
    b) mieć bogatego współmałżonka
    c) kraść
    d) niedojadać, nie kształcić dzieci itp.

    Każda z tych możliwości może się realizować wespół z innymi np.osoba ta może kraść, niedojadać i nie kształcić dzieci, może także byc uczciwa ( większość przypadków w rzeczywistości), niedojadać i nie kształcić dzieci. MOżemy zatem mieć kiedyś do wyboru: pewnych ludzi zmuszac przymusem prawnym do bycia listonoszami, albo pogodzić się, żenie ma kto wykonywać tego zawodu… Nie płącimy im to ich nie potrzebujemy, prawda? A w UK listonosz utrzyma swoją rodzinę. Dlaczego? Bo pomimo wielkich rozbieżności poziom zerowy jest DOSTATECZNIE WYSOKO….

    W USA np. większość pracowników Wall Mart to klienci opieki społecznej – praca nie wystarcza na życie. I takie właśnie nam idą czasy.
    Dlatego proponuję zastanowić się czym jest kapitalizm i neoliberalizm, bo na pewno nie jest to skuteczne rozwiązanie dające wszystkim maksimum wolności przy minimum obowiązków. Może czas zacząć myśleć w kategoriach obowiązków wobec społeczeństwa i świata?

  13. @ kakaz. Ciekawy post. Jak zauważyłeś, napisałem jedynie, że nadużyciem jest mówienie o dużym rozwarstwieniu dochodów w Polsce, bo taka sytuacja nie ma miejsca. Ty się w sumie z tym zgadzasz i dlatego zaczynasz polemikę z poglądami, których nie wygłosiłem.

    W swojej argumentacji złą sytuację w Polsce zestawiasz z Wielką Brytanią, w której to listonosz jest w stanie utrzymać rodzinę. Ta sytuacja nie dziwi mnie, gdyż Wielka Brytania zajmuje 10 miejsce w rankingu krajów o największej wolności gospodarczej, a Polska – 82. Jest to ciekawy z punktu widzenia tej dyskusji ranking, gdyż wśród krajów o najwyższej wolności gospodarczej – a to jest prawdopodobnie istota kapitalizmu i neoliberalizmu – dominują kraje zamożne.
    http://www.heritage.org/index/ranking.aspx

    Następnie, przechodzisz do fazy moralizowania i zadajesz pytanie „Może czas zacząć myśleć w kategoriach obowiązków wobec społeczeństwa i świata?”. I w tym momencie to ja chciałbym zapytać się: Co konkretnie proponujesz?

  14. Znaczy jak to u nas jest kapitalizm? Znaczy w jaki sposób promuje sie gromadzenie masy kapitałowej? Kto z kapitalistów promował tak dużą strefę socjalną? Kto z kapitalistów promował podatki na poziomie 40%, obowiązkowe ubezpieczenia? Czy lepsza jest stagnacja, wzrost na poziomie 0.1%, czy wzrost na poziomie 10%, w którym rozwarstwienie jest duże, ale minimum rośnie szybciej niż te 0.1%? Znaczy jesteśmy ważni tylko my, czy przyszłe pokolenia też? Sądząc po obecnym „kapitalizmie”, po ZUSie, to jednak tylko my, a przyszłe pokolenia lizał pies.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php