Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

15.12.2009
wtorek

Wigry, Meridian Cafe

15 grudnia 2009, wtorek,

Grudzień nie jest najlepszym miesiącem do odwiedzania klasztoru w Wigrach. Zimno, szaro, pusto. Chyba, że w klasztornych wnętrzach trwa impreza organizowana przez Krzysztofa Czyżewskiego, szefa sejneńskiego Ośrodka „Pogranicze”. W takiej sytuacji okoliczności przyrody sprzyjają skupieniu i refleksji. Tym razem dane było mi uczestniczyć, niestety tylko w ostatnim dniu Meridian Cafe – Forum Młodych Europejczyków. Do Wigier zjechało kilkudziesięciu studentów z całej Polski, zainteresowanych tematyką Europy  Środkowej i jej kultury oraz uznani tłumacze i krytycy, jak Joanna Ugniewska czy Andrzej Jagodziński.

Moim zadaniem była próba spojrzenia w przyszłość książki, literatury i tekstu w związku z coraz natrętniej dającymi o sobie znać zmianami technologicznymi. W swym wystąpieniu przypomniałem po pierwsze, że literatura w nowożytnym wydaniu, z kluczowym osiągnięciem – powieścią, sama jest efektem rewolucji technologicznej sprzed ponad pół tysiąca lat. Wynalazek druku potrzebował dziesiątków lat, aż został „zaabsorbowany” w postaci takich właśnie innowacji kulturowych, jak powieść. Internet jest znacznie młodszym zjawiskiem, niż był druk w chwili, gdy Cervantes pisał Don Kiszota. Dopiero uczymy się tego medium odkrywając adekwatne dlań innowacje kulturowe i społeczne. Budujemy dopiero infrastrukturę instytucjonalną i intelektualną. Bardzo powoli rozwija się krytyka kultury cyfrowej, w Polsce bardzo początkująca i traktowana w humanistyce dosyć marginalnie (znakomitym wyjątkiem jest dwutomowe opracowanie „Tekst (w) sieci” pod redakcją Danuty Ulickiej, wydane przez Wydawnictwa Akademickie i Profesjonalne). Trzeba czasu i chęci. Niezwykle istotnę są chęci, bo krytyka kultury cyfrowej wymaga czegoś, co nazywam „otwarciem posthumanistycznym”, czyli akceptacją przez humanistów, że kultura cyfrowa wyraża się nie tylko w postaci tekstu językowego, lecz także tekstu jakim jest kod programistyczny definiujący pracę interfejsu.

Spotkanie zakończyła krótka dyskusja o Europie Środkowej. Na ile to pojęcie ma jeszcze sens, gdy większość krajów z tego kręgu należy już do szerszej politycznej wspólnoty Unii Europejskiej? Czy pojęcie to, kiedyś wyraz aspiracji do europejskości nie jest dziś wyrazem kompleksu postkolonialnego? Wykorzystujemy środkowoeuropejski argument do tego by usprawiedliwiać się, że ze względu na historyczne opóźnienie nie stać nas jeszcze na podejmowanie tematów, jakimi żyje „centrum”. Często słyszymy, że mamy poważniejsze problemy w tej chwili, niż tematyka mniejszości kulturowych czy seksualnych, ekologia, a próba wprowadzenia tych tematów to wyraz dyktatu owego „centrum”. W dyskusji pojawiało się pytanie, na ile misja „Pogranicza” nie powoduje, mimo woli i intencji twórców, utrwalenie takiego postkolonialnego kompleksu? Czy to właśnie „Pogranicze” nie powinno odważniej wprowadzać innych tematów „pogranicznych”, jak choćby kwestie genderowe?

Ostatnia, nieoficjalna część spotkania odbyła się w Krasnogrudzie, w pięknym domu Małgosi i Krzysztofa Czyżewskich. Nieopodal, w miejscu gdzie urodził się Czesław Miłosz powstaje Międzynarodowe Centrum Dialogu, wielki projekt Krzysztofa.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. Nie mogę się zgodzić z takim uproszczonym postrzeganiem Europy Środkowej. Środkowoeuropejskość nigdy nie była dla mnie usprawiedliwieniem dla historycznego opóźnienia ani też w żaden sposób nie zwalnia nas od konieczności podejmowania „trudniejszych” tematów. Czuję to zupełnie inaczej. Europa Środkowa była zawsze tą częścią kontynentu istniejącą na marginesie, poczynając od zmian gospodarczych, jakie w średniowieczu podzieliły kontynent na część zachodnią i wschodnią. Ta część kontynentu rozwijała się inaczej od Zachodu, mieliśmy swoje mocarstwa, kolonizowaliśmy innych. I to „inaczej” trwa do tej pory.
    Stwierdzenie, że „większość krajów z tego kręgu należy już do szerszej politycznej wspólnoty Unii Europejskiej” jest moim zdaniem złudne. Owszem, należymy formalnie, kulturowo niby też, ale na tej zasadzie, że to my się bardziej poczuwamy do łączności z nimi niż oni z nami. Przykładem tego stosunku, oficjalnie skrywanego ale podskórnie żywego, może być pamiętna wypowiedź Chiraca o „siedzeniu cicho”. Myślę, że takich słów J.Ch. nigdy nie użyłby w stosunku do Włoch czy Belgii – bo to są „swoi”. Takie postrzeganie zmienia się, ale bardzo, baaardzo powoli.
    Europa Środkowa jest po prostu inną, specyficzną częścią tego kontynentu, która ma swoje tradycje, zatargi i niuanse. Tak jak Skandynawia albo kraje Półwyspu Iberyjskiego, one też były w jakiś sposób mniej lub bardziej oddzielone od „centrum” i wykształciły swój własny „styl bycia”.

  2. Kwestie genderowe. Pan Bendyk, członek Komitetu Obywatelskiego Mediów Publicznych, chyba chciałby, żeby publiczne media zajmowały się intensywnie tematyką feministyczno – homoseksualną. Pan Bendyk, zajmujący się zawodowo przyszłością, unika chyba tematu ujemnego przyrostu naturalnego w Polsce i jego konsekwencji. Ale to przecież drobiazg w porównaniu z kwestiami genderowymi

  3. 1. czy wielkie silenie się na rzekomo znaczący historycznie termin Europa Środkowa nie jest tylko ilustracją frustracji wynikającej z przekonania o swojej wielkości?
    2. mała uwaga a propos publikacji WAIP: czy to jest zapis tekstów z konferencji na której Profesor Hopfinger mówiła krytycznie o blogach przyznając się, że blogów nie czyta ani sama nie tworzy?

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php