Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

23.12.2009
środa

Avatar, świt kina posthumanistycznego?

23 grudnia 2009, środa,

James Cameron nie zawiódł, jego „Avatar” oglądany w wersji 3D zapiera dech w piersi. Nie o efektach specjalnych chcę pisać, bo lepiej je zobaczyć – kino weszło w nową fazę technologicznego rozwoju. Co dla mnie istotniejsze, „Avatar” otwiera  nową epokę kina posthumanistycznego. Problematyka posthumanistyczna obecna była w filmie od dawna, by wspomnieć „Blade Runnera”, arcydzieło Ridleya Scotta.

Cameron łączy różne  narracje filmowe: „Misję”, „Matriksa”, Gwiezdne wojny”. W narracjach tych powtarzają się opowieści o spotkaniu z Innym, walce dobra ze złem, pojawia się dyskurs feministyczny, ekologiczny i antykapitalistyczny. Twórca „Avatara” opowiada je jednak w nowym kontekście, z punktu widzenia lepszego Innego – mieszkańca planety Pandora,  Dobrego Dzikiego na miarę Wszechświata, który umie żyć w zgodzie z ekosystemem. Stawić musi czoło, niczym Indianie w „Misji” chciwej, drapieżnej ludzkiej cywilizacji. By tego dokonać, Dobry Dziki potrzebuje pomocy ze strony dobrych ludzi.

Miejscem spotkania cywilizacji jest nie tylko Pandora, lecz także ciało Avatara – biologiczny konstrukt powstały z połączenia DNA ludzkiego i pandoriańskiego. Głównym bohater, choć jako człowiek ułomny fizycznie – dzięki swej naiwnej duszy prostego wojownika (raniony, pozbawiony władzy w nogach żołnierz marines) najlepiej nadaje się do spotkania z Innym, jego Avatar staje się połączeniem tego co najlepsze w obu gatunkach? Czy może raczej rasach, jak mówi Pułkownik.

„Avatar” to wielka pochwała hybrydyzacji, mieszania i otwartości. jednocześnie jednak film ten realizuje zamysł publicystyczny Cameron, jest krytyką amerykańskiego imperializmu a la George W. Bush i lansowanej przez niego zasady ataku uprzedzającego (Ludzie atakują Pandorian by odpowiedzieć przemocą na nie zaistniałe jeszcze zagrożenie, by w ten sposób uzasadnić podbój którego stawką są w istocie surowce – trudno o czytelniejszą aluzję do zaangażowania USA w Iraku).

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 59

Dodaj komentarz »
  1. Wczoraj obejrzałam film, jestem pod olbrzymim wrażeniem.

  2. … jest krytyką amerykańskiego imperializmu a la George W. Bush i lansowanej przez niego zasady ataku uprzedzającego (Ludzie atakują Pandorian by odpowiedzieć przemocą na nie zaistniałe jeszcze zagrożenie, – to to Pan redaktor zrozumial z tego filmu, szkoda, wielka szkoda.
    Polecam otwarcie jakiegokolwiek podrecznika do histori, tak tych nazwisk napewno znajdzie pan wiecej. Polecam, rok 1938 – Zaolzie. Stany Zjednoczone byly jednak zaatakowane, Polska czy Wegry(nie warto nawet wspominac tu Niemcy, bo to jest oczywiste) w 1938 jednak nie…

  3. rzeczy ktore moge czytac w twoim artykule oznaczaja ze nie wiesz nic o tak zwanej kulturze progre hiszpanskiej .kino wspierano przez aparat propagandy rzadzacej partii .partia ktorej jedynym osiagnienciem jest ze hiszpania w poziomie wyksztalcenia znajduje sie miedzy trynidad i tobago.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. film avatar nie jest dzielem sztuki jest tylko dzielem propagandy .jest na poziomie mar a dentro. abrazos rotos innych zrobionych dzieki pomocy przyjaciol z partii rzadzacej .prostytuta ubrana jak krolowa jest tylko prostytuta. efekty specialne nie zmienia zawartosci

  6. w iraku zaangazowane jest takze pare innych panstw, w tym polska
    (nawiasem mowiac, dla polskich specjalistow to nie nowina,
    kto budowal w latach siedemdziesiatych i osiemdziesiatych ub. wieku
    autostrade mosul – bagdad,koteczki?);
    oczywiscie film jest skierowany, jak cala prodkcja hollywoodu, na rynek amerykanski – trudno jednak oczekiwac od autorow czego inngo;
    nota bene: przymiotnik „posthumanistyczny” do pojecia „epoka” uwazam za wyjatkowo niezreczne, jesli nie chybione.

  7. Fajna recenzja, zdyecydowanie inna od pozostałych zamieszczonych w sieci.
    Zreszta, można porównać bo na megarecenzje.pl dali już zestawienie:

    http://www.megarecenzje.pl/film-avatar-recenzja

  8. o i właśnie zauważyłem, że pańska recenzja też tam jest :):):)

  9. Trzy inne polskie recenzje Avatara jakie dostępne są już w sieci:

    „Avatar daje rade!” na blogu Wojtka Orlińskiego: http://wo.blox.pl/2009/12/Avatar-daje-rade.html

    […]Wyobraźcie sobie, że to wszystko splata się w epickiej powietrzno-naziemnej batalii. Sfilmowanej przez faceta, który dał nam ?Obcych: Decydujące starcie?, ?Terminatory? i ?Titanika?. I który czekał 15 lat aż pojawi się technika pozwalająca pokazać taką batalię z wystarczającym dla niego poziomem miodności. W 3D.
    Need I say more?[…]

    „Następne wcielenie” na blogu bjaga: http://bjag.filmaster.pl/notka/avatar/

    […]Do kina poszedłem głównie powodowany nadzieją, że twórca drugiego „Obcego” uratuje — po kiepskim „Star Treku”, nudnawym „Terminatorze: Ocaleniu” i porażkowym „Dystrykcie 9” — tegoroczny honor wysokobudżetowego kina SF. I uratował. We wspaniałym stylu.[…]

    „Recenzja: Avatar” (autoreklama) na moim blogu: http://michuk.filmaster.pl/notka/recenzja-avatar/

    […]Mimo swoich licznych niedostatków, Avatar to genialny film. James Cameron po raz kolejny udowodnił, że jest królem Hollywood i potrafi nawet na średniej historii stworzyć przełomowe dzieło. Film estetycznie bije na głowę wszystko co do tej pory stworzono w kinie, a jednocześnie, mimo wygładzenia i intelektualnego dostosowania do uśrednionego bywalca multipleksu, dostarcza silnych emocji i świetnej rozrywki.[…]

  10. Przesłanie zawarte w filmie o dziecięcej fabule, ze scenografią zainspirowaną wystawami supermarketów w okresie świątecznym wydaje sie tak samo nieprawdziwe jak i cały ten filmik. Natomiast efekty 3D jak najbardziej odlotowe. Szkoda, że nie ma już Hitchcocka,ten by wiedział co zrobić z trójwymiarem ;).

  11. Właśnie wróćiłem z seansu Avatara w iMaxie. Pierwsza uwaga: zdecydowanie należy to oglądać w 3d, i to w dobrym 3d (zwykła sala kinowa ze stereoskopowym rzutnikiem, w jakiej oglądałem ostatnio film Odlot to nędzna namiastka tego co daje iMax, a cena biletu identynczna). Druga uwaga: zasadniczo masz rację, ale scenariusz nie jest tak mocny, do napięcia Misji, wizji Matrixa czy głębi Łowcy Androidów nie dorasta, i trochę mnie rozczarował. To jest bajka dla dzieci. Ideologicznie słuszna, ale bajka.

  12. Och, tylko nie dla nas, astygmatykow kino trojwymiarowe! Oznaczaloby to kompletna niemoznosc chodzenia do kina! Pamietam przed laty jeden film trojwymiarowy – jakis odprysk Frankensteina. Ucieklam z sali kinowej po 20 minutach udreki z oczami i lupiacego bolu glowy.
    Nasze oczy nie sa przystosowane do tego by takie obrazy ogladac 🙁 🙁 🙁 🙁 🙁 🙁 🙁 🙁 🙁

  13. W jakim kinie oglądał Pan Avatara? Słyszałem, że w Polsce technologia 3D nie jest najnowsza i np. w warszawskim IMAXie po godzinie zaczynają się problemy z oczami. Avatar ma 2h 40m, więc komfort jest bardzo ważny.

  14. Trzeba jednak też przyznać, że film jest niesłychanie naiwny, a w swojej alegoryczności wręcz prostacki.

    ? postacie Na’vi są wyjątkowo płaskie, zbudowane na trzech na krzyż stereotypach jakie przeciętny czternastolatek posiada na temat plemion indiańskich i afrykańskich

    ? fabuła przypomina raczej Pocahontas (pierwsza spotkana Na’vi jest, tak się składa, córką wodza! śmiech na sali) niż refleksyjne SF, które na podobnych terenach świetnie sobie może radzić (feminizm, ekologia – Ursula le Guin, krytyka kapitalizmu – Dystrykt 9, żeby nie sięgać daleko)

    ? Cameron ma gdzieś odpowiedź na pytanie jak połączyć rozwój i szacunek do środowiska. Jego recepta jest godna zadymiarzy i „radykalnych ekologów” dla których racjonalność jest hańbą.
    Główny boheter bez namysłu i chwili wachania morduje swoich pobratymców, choć sam miesiąc wcześniej był na ich miejscu.

    Czy sądzicie, że wynika to z :

    1) Umysłowej prostoty Camerona
    2) Kalkulacji biznesowej – łatwiej jest sprzedać gawiedzi historię grającą na najniższych instynktach (rewanż, zemsta), niż oddającą realną złożoność świata i psychiki ludzkiej
    3) Kalkulacji polityczno-biznesowej – media zrobią więcej szumu wokół „zaangażowanego” filmu
    4) ?

  15. Zwiastun wygląda jak zapowiedź niesamowitej gry komputerowej. Myślę, że poprzez osobę reżysera i Sigourney porównania z „obcym” będą nieuniknione. Nowa Ripley? 🙂 Myślę, że film mógłby być kolejną częścią cyklu „Obcy”, ale chyba dobrze się stało, że tak nie jest. Nowa jakość? Zobaczymy w kinie! 🙂

  16. Pingback: Komentarze fizyka

  17. Heleno, też mam astygmatyzm a nie miałam żadnych problemów z oglądaniem tego filmu 2h 40 min (+niezliczona ilość reklam przed). Moje zwykłe okulary korygują wszystkie wady, na nie nakładam te kinowe. Chyba, że nie używasz szkieł korygujących ale wtedy i na co dzień masz chyba problemy?

  18. Skuszony recenzją p. Redaktora pośpieszyłem na Avatara, jednak po projekcji byłem odrobinę może nie rozczarowany, ale zaskoczony, okazało się bowiem, iż merytorycznie film ma tyle wspólnego z obcymi cywilizacjami oraz hybrydowym posthumanizmem, co Apocalipto z Majami. Właściwie oba filmy traktują o tym samym: o ucisku współczesnego człowieka przez amoralny, brutalny, pazerny oraz prymitywny margines, zainteresowany wyłącznie własnym zyskiem – choć Avatar jest bardziej bezpośredni w nazywaniu rzeczy po imieniu, pewnie dlatego, że reżyserowi nie przyprawiono jeszcze gęby ?antysemity?, więc nie musi zbytnio liczyć na inteligencję widzów oraz jej brak u swych oponentów (o co zresztą nietrudno).

    Zarówno Avatar, jak i Apocalypto niosą to samo, pozytywne przesłanie dla świata. W końcowych scenach Apocalypto Szatan ginie nabity nabity na zaostrzone, drewniane kołki, a Łapa Jaguara, utożsamiający Dobro oraz Miłość wygłasza kwestię, że tu jest jego ziemia, tu żył jego ojciec, żyje on i będą żyły jego dzieci. W Avatarze Dobro oraz Miłość uosabia zesłany na ich planetę w ciele Pandorianina nawrócony marines, który ostatecznie staje w obronie wartości humanitarnych, symbiozy człowieka z naturą, szacunku dla wartości i doprowadza do powstania Pandorian przeciw korporacyjnemu złu, które zostaje rozbite w pył po długiej walce, przy wsparciu zbuntowanych, dobrych żołnierzy, którzy ?nie na to się godzili? idąc bezwiednie do korporacyjnego de facto wojska. Dobro zwycięża, jak zawsze i w porządalu, bo tak być musi. Na pohybel chciwcom.

    James Cameron nic a nic się nie szczypie, mówi nam niemal wprost, że armia USA obecnie nie istnieje, a zamiast niej, na koszt podatników funkcjonują zwykli najemnicy, służących nie narodowi amerykańskiemu, nie pokojowi, a chciwym, prywatnym, zbrodniczym korporacjom, siejącym ?szok i przerażenie? na świecie, w pogoni za upragnionym materialnym zyskiem. Ich korporacyjna ?kultura?, mimo że wyposażona w najnowsze zdobycze techniki, nie ma do zaoferowania ludzkości kompletnie nic wartościowego, gdyż nie jest oparta na żadnym wartościowym fundamencie, co reżyser obwieszcza widzom, zadając retoryczne pytanie: ?co oni mogą dać ludzkości? Niebieskie dżinsy??.

    Film nawiązuje także do koszmaru Czasu Apocalipsy, jest tam ten sam typ patologicznego dowódcy wojskowego, prymitywnego mięśniaka o mentalności mordercy ? jego flota śmigłowców nazywa się Walkiria, co musi wywołać skojarzenie muzyką Wagnera, płynącą z głośników helikopterów w czasie bombardowań Wietnamu; są miotacze napalmu, są bomby zapalające, jest ta sama, co w Czasie Apocalipsy skala zniszczenia, powodowana przez prymitywną chciwość oraz chęć panowania nad innymi.

    Na film iść warto, niezłe widowisko, a przy ty nie pozbawione treści.

  19. Rysiu: a kiedy to US of A zostały zaatakowane przez Irak?? Bo ja jakoś nie pamiętam takiego zdarzenia…

    A film genialny, nawet bez fabuły się broni. I oczywiście tylko 3d (choć ja nie widziałem w IMAXie bo IMAXy stawiają tylko po zachodniej stronie wisły…)

  20. @ Axure

    Film ogladalem w iMaxie w Warszawie (Sadyba). Jakosc 3D bardzo dobra. Film Odlot widzialem w 3d w Cinema City Arkadia, i to byla porazka, ale to zupelnie inna technologia.

  21. Idąc na Avatara do kina bardzo chciałem żeby był to film posthumanistyczny. Prawdę powiedziawszy chciałem żeby był ? jakiś. Żeby można go było przyporządkować do jakiegokolwiek nurtu intelektualnego. Innymi słowy żeby niósł jakieś przesłanie, wykazał się głębią (to, że jest efektowny wiadomo było od dawna). Niestety srogo się zawiodłem, film okazał się prostym westernem. Przez niemal trzy godziny oglądałem dobrych Indian żyjących w zgodzie z naturą i złych białych, którzy chcą podbić ich terytorium. Ci ostatni dzielą się wprawdzie na dwie grupy; facetów ze strzelbami i tych którzy chcą rozmawiać, ale to nie zmienia ogólnego wydźwięku tej historii. Naukowcy wciąż chcą tego samego co kowboje, choć mają dobre intencje.
    Moim zdaniem więcej posthumanizmu znajdziemy w historii Pinokia. Zresztą Avatar ma z tym pajacykiem jeszcze coś wspólnego. Jego fabuła jest jak rzeczony Pinokio (postać nie opowieść), drewniany i infantylny. W całym scenariusza nie ma ani jednego oryginalnego zdania. Osobiście uważam, że porównanie nowego filmu Camerona do Łowcy androidów i Misji są mocno na wyrost. Oczywiście strona wizualna olśniewa, ale w epoce wszechobecnych efektów specjalnych możemy się spodziewać, że za dwa do trzech lat palmę pierwszeństwa odbierze Avatarowi inny film. Co wtedy pozostanie z tej historii? Obawiam się, że niewiele.
    Mimo wszystko zachęcam czytelników bloga do wizyty w kinie 3D. Podczas seansu czułem się jak dwunastolatek w Disneylandzie. Jak czułem się po nim widać powyżej.

  22. Dobitna krytyka Busha i otaczających go ‚jastrzębi’. Wspaniale, że Camerona stać na współprodukcję takiego filmu i nie musi oglądać się zbyt mocno na studia filmowe. W filmie pada też wyraźnie zwrot „shock & awe”, którego wojowniczy Republikanie użyli do określenia ataku na Irak…
    Sądzę, że gdyby film był zrobiony jako kolejna bajka w stylu „spotyka się dobro ze złem i wywiązuje sie walka, w której zło ponosi spektakularną klęskę” to odbór byłby słabszy. To chyba pierwszy w historii kina przypadek kiedy science-fiction na najwyższym w obecnym kinie poziomie
    było tak zaangażowane w komentarze do współczesnej polityki USA i nie tylko…..

  23. Panie Redaktorze, poświęca Pan dużo uwagi kwestii, która jak Pan dobrze wie w głębi duszy, jest dość wątpliwym zagrożeniem dla świata.
    Tymczasem, w piątek, 13 kwietnia 2029 roku asteroida Apophis ma przelecieć blisko Ziemi, może nawet niebezpiecznie blisko. Zagrożenie w postaci asteroidów ciągle wisi nad światem i TO jest realne zagrożenie. Być może to ma szansę być czynnikiem jednoczącym ludzkość.

  24. PS Avatar był przedmiotem dyskusji na forach internetowych poświęconych fantastyce. Diagnoza jest jednoznaczna: fabuła jest zabójczo trywialna, drewniana, filmu bronią jedynie efekty specjalne.
    Oto opinia intarnauty Vanina:
    „Avatar” zaliczony wczoraj. Nie ulega dla mnie wątpliwości, że to chamska, nachalna i prostacka agitka – jednym słowem g…. Brakowało mi w tym wszystkim tylko łopoczącej na wietrze amerykańskiej flagi, albo grupy oszołomów z Greenpeace czy Amnesty International lub podobnych siedlisk wariatów.
    Efekty bardzo dobre, ale nie rzucają na kolana. Można obejrzeć w 3D, ale nie jestem przekonany, że to jakoś specjalnie wzbogaca jakość odbioru.

  25. Kto odda mi pieniądze? 10 lat nie byłem w kinie ale ktoś krzyknął : przełom! Dałem się nabrać. Nuda, nuda, nuda. Ten facet (Cameron) zmarnował taką kasę. Tyle dobrych książek czeka na ekranizację a on urodził z wielkim hukiem : nic, zero, dno!!!!!! Oddajcie moje pieniądze !!!!!!

  26. Avatar to arcydzieło filmowe i jak tego nie widzicie to jesteście ślepi!
    Jest to pierwszy trójwymiarowy film i zaczyna epokę narracji w trzech wymiarach. Fabuła nie jest infantylna są tylko infantylni odbiorcy.
    Kino to nie rzuca na kolana efektami,bo najważniejsze jest bogactwo Lasu .
    Ten Las to nie dekoracja świąteczna,On żyje .

  27. Jeszcze jedna recka Avatara, tym razem pióra internauty Tarkusa:

    „Avatara” Jamesa Camerona. Pełna zgoda w kwestii absolutnego nowatorstwa wizualnego – to nowa jakość porównywalna z „Gwiezdnymi Wojnami”. Jedność wytworów komputera i realnych krajobrazów i aktorów jest absolutna i nierozerwalna, nie da się powiedzieć, że „widać” ingerencję komputera. Niestety film posiadać powinien też scenariusz, a tu jest po prostu tragedia. Widzu. Bądź dobry dla Matki Natury, a ona ci się odwdzięczy! Pamiętaj! E-ko-lo-gia. Dbaj! O! Śro! Do! Wi! Sko! Plus złe i niedobre koncerny dbające tylko o własny zysk i nieliczące się z dobrem świata i tym podobne nachalne androny plecione z pełną powagą z ekranu w natężeniu powodującym niezamierzoną wesołość widowni w najmniej spodziewanych momentach. Nie. To jest niedobry film. Przełomowy, olśniewający od strony wizualnej, ale absolutnie gówniany od strony scenariuszowej, koturnowo zagrany i przekazujący Niezwykle Ważne Prawdy Y Mądrości w tonie objawienia. Owszem, na popcornożerców z U.S.& A. może to działa, ale wczoraj widzów po prostu śmieszyło, albo nudziło. albo wręcz niesmaczyło łopatologią.

  28. @ wiesław
    jeśli chcesz obejrzeć arcydzieła filmowe, i nie mam tu na myśli technologii tworzenia filmu tylko dzieła, które coś wniosą do Twojego życia, do postrzegania świata, sięgnij po takie pozycje jak The Good, The Bad and The Ugly, Odyseja kosmiczna 2001, serial TV Battlestar Galactica.
    Co do fabuły Avatara, jest kompilacją cudzych pomysłów. Żyjący las? Przeczytaj sobie Solaris Lema i skłoń głowę przed tajemnicą. Co do reszty, na gorąco potrafię wymienić z tuzin tytułów, filmów i powieści, z których Cameron zapożyczył (przez grzeczność to piszę) pomysły. Tyle że wyszła z tego kupa niestety. To przykre, ale ku mojemu ubolewaniu fabuła Awatara się nie broni.
    Natomiast cieszę się że ludzie tacy jak wiesław czy p. Bendyk zainteresują się fantastyką. To bodaj jedyny pozytyw związany z Awatarem.

  29. właśnie przypadkowo obejrzałem avatora w wersji 3d….jestem pod wrażeniem …jest świetny i dokładam go do swojej bibliofilmi:)wraz z gladiatorem,star wars…godny film polecenia …pozdrawiam

  30. Panie Redaktorze
    nie ukrywam ze Pana wpis przechylil szale i zadecydowal
    o tym ze wczoraj w kinie film zobaczylem, wpis w ktorym
    pojawiaja sie wyrazy „Misja”, kino poshumanistyczne,
    nowa faza technologicznego rozwoju;

    co czuje? rozczarowanie to nie jest slowo, ktore
    w pelni odzwierciedla moje uczucia;
    czuje sie oszukany, bo to co Pan pisal o filmie
    jest poprostu klamstwem, to historia Pocahontas,
    a same efekty specjalne w dwuwymiarowym Wladcy Pierscieni
    robily wieksze wrazenie (choc tutaj przyznaje: ogladalismy film
    w cinema city, nie zadnym Imaxie choc po prawej stronie Wisly)

    cham, prostak albo ktos z bardziej przenikliwym umyslem:)
    moglby napisac ze Pana wpis byl wpisem sponsorowanym
    i to do Pana powinienem zglosic sie po zwrot pieniedzy
    oddany czytelnik „Milości,wojny…”
    pozdr.

  31. @ pickard

    Nowym odkrytym przez J. Camerona sposobem narracji w przestrzeni filmu trójwymiarowego,zaczyna się nowa epoka wyrażania ludzkich emocji.Po kilku minutach oglądania filmu ciało widza „uwiera”.
    Krytycy to płaszczki świata dwuwymiarowego i dlatego nie rozumieją nowatorstwa w sposobie narracji!
    Avatar to punkt orientacyjny w historii filmu i dzieli ją na przed i po Avatarze.

    p.s.
    Tylko kilka kin w Polsce spełnia parametry w jakich można „Avatara”zobaczyć tak jak chciał J.Cameron.

  32. i jeszcze jedna recka, tym razem autorką jest znana (i nagradzana) polska pisarka:
    Wróciłam właśnie z „Avatara” i się czuję oszukana.

    Owszem, spodziewałam się banalnej fabuły, ale, na litość boską, nie czegoś takiego! Te postaci jak wycięte z papieru lewą ręką przez tępego ośmiolatka – przy czym „źli” nieuchronnie ewoluują tu w stronę karykatury, a „dobrzy” w stronę apogeum nijakości, ten wątek duchowej przemiany tak drętwy, że człowieka bolą wszystkie wnętrzności, ten motyw „romansowy”, na który spuśćmy może zasłonę milczenia (nie chce mi się teraz zgadywać, czy bardziej zawinił kiepski scenariusz czy niedostatek „aktorskich” umiejętności u niebieskich cosiów). I dialogi, o Boże, ze szczególnym uwzględnienie „płomiennej przemowy do ludu”… I akcja, oczywiście, w której klisza goni kliszę – i chodzi nawet już nie o film jako całokształt, ale o poszczególne sceny, gdzie co chwila człowiek natyka się na deja vu. Począwszy od początkowych drobiazgów w stylu: facet w lesie spotyka potwora, ale zaraz przychodzi większy potwór, który przegania mniejszego, poprzez skok do wodospadu, ujeżdżanie takich czy innych stworów na „egzaminie męskości” aż po końcową rozwałkę, gdzie siły Dobra Na Pozór Nie Mające Szans idą naprzeciw siłom Wypasionym Zła – wszystko to już było, w większości zresztą w lepszym wydaniu.

    I, jasna cholera, dlaczego Amerykanie tak nie lubią starszych ludzi? Jak kto jest starszy, samotny i nieładny to zginie, nie ma zmiłuj, a jak młody, przystojny i zakochany z wzajemnością to przeżyje, choćby mu nuklearkę na łeb spuścili…

    I nieprawdą jest, że 3D ratuje ten film. Owszem, trochę podnosi jego poziom, bo niektóre widoczki (zwłaszcza z lotu ptaka czy nietypowa dżungla) są śliczne, ale już np. zwierzęta oraz Na’vi wyglądają imho nie do końca naturalnie (mordy mają jakieś takie plastikowe i dziwnie się poruszają), co psuje efekt. A sceny batalistyczne fajniejsze były w płaskim „Władcy pierścieni” – serio mówię, tam rozwałka była malownicza, z pomysłem no i budziła jakieś emocje, a tu wygląda to tak, jakby reżyser uznał, że skoro ma już to 3D to w zasadzie niczego innego nie potrzebuje.

    Zalety? cztery punkty za warstę wizualną, jeden dla Sigourney Weaver, której postać, jakkolwiek też strasznie jednowymiarowa, jako jedyna przejawia nieśmiałe oznaki czegoś na kształt osobowości.

    Poza tym przesłanie, owszem, szlachetne, ale tak drętwą łopatologią można imho ekologom bardziej zaszkodzić niż pomóc.

    PS ogólnie wygląda na to, że Avatar nie jest filmem dla ludzi myślących

  33. poprawka, zdanie z mojej wypowiedzi powinno wygladac:

    „a same efekty specjalne w dwuwymiarowym Wladcy Pierscieni
    robily wieksze wrazenie (choc tutaj przyznaje: ogladalismy film
    w cinema city, a nie zadnym Imaxie choc po prawej stronie Wisly)”

    nie widze zadnych, powtarzam ZADNYCH plusow w tym filmie,
    smiech na sali, denny scenariusz, obrazajace inteligencje dialogi
    i zabieg w stylu: wez krajobraz amazoni, powieksz kazde drzewo razy 10,
    kazdego stwora razy 10, helikopter tez pare razy i licz na to ze pokolenie ktore nie zna np. „Misji”
    (a moge domniemywac ze zachwycajacy sie
    nad tym filmem w wiekszosci nie widzieli)
    bedzie podjarane – bo oczywiscie wczeniej
    wszystko trzeba bylo jeszcze polac farba luminescencyjna (wiadomo
    zeby bylo jak pan bog przykazal a.d. 2009)

    przepraszam za ton ale szlag mnie trafia jak pomysle
    ze zaplacilem za ten chlam 50zl
    pozdr.

  34. Pisarka,ale ślepa i myśląca jak dwuwymiarowa płaszczka o innych wymiarach.
    Podpieranie się recenzentami jest oznaką swojej bezradności intelektualnej .
    Zawsze można znaleźć opinie przeciwne,bo Oni tak mają ?!
    Z nagrodami i autorytetami ,zawsze ostrożnie.
    Ps.
    -myślenie ma przyszłość .
    -przyszłość ,to droga jaką wyznacza J.Cameron w Avatarze.

  35. ….i Pan J.C. wziął krajobraz Amazonii i polał farbą i zrobił to w 3d!

    Jak się jest J.C.to można dokonać tego cudu!

  36. przepraszam ale jak widze co pisze pan wieslaw
    to mam powody domniemywac ze to prowokacja

  37. @ pd
    albo prowokacja, albo ten koleś jest wyjątkowo odporny na rozsądek 🙂 zdarza się, osobliwie wśród zielonych radykałów 🙂
    Swoją drogą, zarzucać Anneke brak wyobraźni, to trzeba mieć tupet…

  38. Jak brak argumentów,to wiadomo ;zielony, Pinokio,mason i itd.

  39. wlasnie oblal pocahontas farba i o tym mowiny,
    ale jak ktos mi to do „misji’ przyrownuje to
    mozna sie zaczac wsciekac bo chyba ma mnie za glupka

    panie wieslawie syndrom oblezonej twierdzy?
    najpierw inne recenzje to samimowi pan ze glupcy pisali,
    teraz ktos tu niby pana od masonow wyzywa
    prosze nie byc smiesznym

    prosze tylko zwrocic uwage ze sam jedzie pan
    banalami w stylu „ciala zaczyna uwierac”,
    „nowatorstwo w sposobie narracji” – jakby to wyjete
    ze strony promocyjnej filmu, albo nowomowy dystrybutora

    co to za nowatorstwo pytam sie? tylko jak mi pan napisze
    ze to w tym ze las zyje to naprawde nie mam wiecej
    wyobrazni zeby czytac cos takiego

  40. małe tylko uzupełnienie dyskusji. Przykro mi, jeśli ktoś uważa że stracił czas i pieniądze wybierając się na „Avatara”. Najnowsze dane mówią, że film pobił póki co kasowy rekord, zbierając po 17 dniach projekcji ponad miliard dolarów. Pozdrawiam wszystkich w Nowym Roku

  41. Panie Redaktorze
    to też było przedmiotem dyskusji 🙂
    Wnioski:
    „7 pkt za stronę graficzną, która udowodniła mi po raz kolejny, że ciągle da się zrobić więcej w tej kwestii, chociaż po obejrzeniu Jurassic Park stwierdziłem, że nie umiem już odróżnić tego co faktycznie istnieje, od togo co wymyślili filmowcy.
    4 pkt za genialną promocję, dzięki której, pomimo ogromnej ilości niszczących opinii, masa ludzi i tak poszła to obejrzeć. Nie wiem jak to zrobili, ale działa. (Dla jasności – doceniam to jak profesjonalnie przeprowadzony napad na bank: nie wnikając w kwestie moralne, czy wpływ na globalną ekonomię, ale za pomysł i wykonanie 😉
    -5 pkt za scenariusz”
    oraz
    „Film zarobił już ponad miliard dolarów, a koszty wytworzenia oscylowały jakoś w okolicach czterystu milionów dolarów. Jak już udowodniono to wcześniej (przy okazji filmu Travolty „Bitwa o Ziemię” czy coś w ten deseń) da się sprzedać każdy crap. ;)”

    A mi przypomina się stare powiedzenie o miliardzie much 🙂

  42. @pd
    Piszesz że jestem prowokator i zielony radykał.
    Jak chcesz używać epitetów to zmień podwórko!
    Film jest sztuką dla mas i Oni decydują za co zapłacą.
    Emocja i doznania estetyczne są najważniejsze w sztuce filmowej.
    Recenzje,które wybrałeś również b. pasują do historii np;Kopciuszka.
    Nie twierdze że są fałszywe,bo w sztuce nie ma prawdy obiektywnej!
    Mamy różne „estetyki”i bardzo dobrze,bo taki jest świat Awatara.

  43. @ wiesław
    współczuję estetyki – i tu jest że tak powiem wampir pogrzebany…

  44. tylko uwaga, panie wieslawie myli pan
    moje wypoqwiedzi z tym od pickarda
    nie ja przywolywalem recenzje ani nie
    ja pisale o zielonych radykalach

    natomiast ja tak jak pickard
    wspolczuje panu estetyki

    pozdr. dla Pana Redaktora i czytajacych bloga

  45. Nauka z Avatara- kiedy lecisz na obcą planetę, żeby wydobywać z niej surowce zawsze, ale to zawsze bierz ze sobą rakiety dalekiego zasięgu. Najlepiej takie, które może wystrzeliwać ze statku na orbicie.

  46. @ pd
    Współczujcie widzom Avatara,bo zanosi się na rekord w historii kina!
    Cieszę się Ze nie jestem sam z moją estetykom .

    Jesteście ponad jarmarczną estetykę mas.Masy jak stado baranów są sterowane sponsorowaną reklamą.

  47. zaluje tylko ze ja tez sie dolozylem
    do tego ewentualnego rekordu

  48. @pd
    To był błąd,ale popisaliśmy trochę i git!

  49. Mam wrażenie, że krytyka Avatara, skądinąd słuszna, to jak bicie do much z armat. I nie chodzi mi o błąd skali, tylko kategorii. Mucha wymaga bowiem packi. I tak do Avatara należałoby przystawić kryteria kina *masowego*. To film dla mas – był jako taki pomyślany, wyprodukowany, promowany. Za rok czy dwa mało kto będzie pamiętał ten fenomenalny „przełom w kinie”, póki nie wypuszczą Avatara 2 czy czegoś w tym rodzaju. Mierzmy więc masowość masową miarą. Oczywiście, że scenariusz składa się z banałów i klisz, oczywiście, że dzicy muszą być stereotypem wcielonym w niebieską skórę i żyć w zgodzie z naturą, bo wszyscy dzicy w masowym kinie żyją w zgodzie z naturą, nie mają wygłodzonych i zawszonych dzieci, a ich zasady moralne są czystą pieśnią utopijnego konserwatyzmu, gdzie kobieta zna swoje miejsce, a amerykański Jezus zbawia narody. Wiadomo także, że różne wiesławy „nie bendom same se swoją estetykom”, bo będą ich miliony, i wiadomo, że najcenniejsze osiągnięcia ludzkości powstają w zaprzeczeniu ideologii i estetyce masowej. Sądzę, że Avatar to raczej pole dla socjologów i badaczy społecznych, paradoksalnie krytycy filmowi nie mają tu o czym gadać, bo po co się pastwić nad stertą klisz i powtarzalnych schematów?

  50. @Dariusz
    Jestem dyslektykiem i niestety często się wstydzę!

    Panie Dariuszu podpisuje się pod każdym pana zdaniem.
    Tak mam estetykę masowego odbiorcy.
    W kinie szukam emocji i rozrywki, nie prawdy życia.
    Uważam Avatora za film ,który wraca do swoich korzeni sztuki jarmarcznej.
    J.C użył całego arsenału sztuczek filmowych i umieścił widza w przestrzeni 3d.
    Taki był cel J.C. i to się udało.Koszty to opisywane na tym blogu recenzje krytyków .Nie trzeba żadnych badań socjologicznych ,bo są to oczywistości.

  51. Kalkulacja biznesowa kalkulacją biznesową, ale gdy spojrzeć na to szerzej, to cały film można potraktować jako demo prezentujące zalety nowej technologii – pod tym względem fabuła nie może a nawet nie powinna być wysublimowana – niech film zarobi jak najwięcej, co skłoni decydentów do produkowania większej liczby filmów w tej technice – gdy ludzie przyzwyczają się do nowego rodzaju ekspresji wizualnej, będzie trzeba popracować nad lepszymi scenariuszami.
    Słyszałem, że zrobieniem filmu w 3dzainteresował się już David Lynch – jest dobrze!

  52. W ostateniej Polityce w artykule dotyczącym filmu raczy Pan niczego niespodziewającego się czytelnika opisem zakończenia filmu. Gratuluję! Co za warsztat dziennikarski! W artykule o filmie opisać jego zakończenie. Może jednak poszuka Pan innego zajęcia?

  53. sek w tym ze nawet jesli nie przeczytales
    artykulu ze spoilerem to po max 30 min
    siedzenia w kinie zakonczenie bedzie takie
    jak na disneyland przystalo

    no bo jak tu zostalo napisane tak naprawde
    okazuje sie ze film ma byc demonstracja
    nowej technologii, a w takiej demowce fabula
    nie powinna byc wysublimowana….jak to sie ma
    to posthumanizmu, wielkiej symboliki itd.
    przywolywanej wczesniej to juz sami Panstwo ocencie

  54. Na szczescie swoją żonę mogłem w porę ostrzec i nie przeczytała artykułu. Nie ważne co i ile „straciłem”, prawdziwy sęk w tym, że pan Bendyk nie powinien pisać takich rzeczy. To świadczy o jego „miałkości” jako dziennikarza. 😉 Ja mam dość tego typu ględzenia dmuchanych „intelektualistów” – zarówno jak pan Bendyk i jak kolega pd. Panowie macie uszkodzony w mózgu ośrodek nagrody – ot co! Za 10 lat nikt o panu Bendyku pamiętać nie będzie – no może ZUS wypłacając mu emeryturę – a o Avatarze będą pamiętać wszyscy!

  55. @spoiler

    Nie zauważyłem, aby red. Bendyk podał zakończenie. Wspomniał o oczywistej od początku, jednej ze scen końcowych, ale zakończenia nie odkrył. To przedziwne, ale okazuje sie, że są jednak na świecie ludzie, dla których ten film jest za trudny 🙂

    @Tomek
    Użycie przez Pana kwantyfikatorów ogólnych jest nieuprawnione, ja na przykład sądzę, że zapomnę o tym filmie do końca miesiąca, zrobię to bez najmniejszego wysiłku. A tak w ogóle, to Pan przyszedł tu ludzi poobrażac, czy pogadać? Może gdzieś indziej z kompleksami swoim zechce Pan zagościć natępną razą, bo tu się poważnie rozmawia.

  56. Bohater przyłożył się do klęski ludzi,oczywiście w dobrej sprawie.Ludzie odchodzą,pokonani.Czy to początek końca ludzi-kłotliwych,bezrozumnych, nadetych posłannictwem istot????Nasz koniec????

  57. to prawda, nawet za 10 lat tej beznadziei nie zapomne

    panie tomaszu, potwierdza pan teze ze nigdy nie zniknie
    ryzyko wojny, mimo wspanialego projektu UE,
    tak to jest gdy ktos wlazi i zaczyna obrazac innych,
    zawsze pozostanie chec eskalacji slow do (reko)czynow

  58. Po wczorajszej projekcji filmu AVATAR i po przeczytaniu pańskiej publikacji jestem przekonany, że ten film niesie bardzo silne przesłanie polityczno-egzystencjonalne. Są tam przedstawione 2 światy: jeden „dzikusow” (czyli ziemski trzeci świat) jednostek żyjących zgodnie z naturą, szanujących energię, przyrodę, oddający cześć przodkom, doskonalący się bez użycia wymyslnych narzędzi i sprzętu i potrafiacy okiełżnać naturę. Co ciekawe dzikusy znają swój dialekt i… jęz. angielski, którego co poniektórzy przedstawiciele Na?vi uczą się w celach poznawczych.
    Z drugiej zaś strony są ludzie współcześni (USA, Unia Europejska??) dysponujący super technologiami, władający wyłącznie własnym językiem (jednostki przyswajaja sobie narzecze Na?vi wyłącznie w celu osiągnięcia doraźnych własnych celów), okazujący arogancję wobec tych drugich i zainteresowani nimi wyłącznie w kategoriach pozyskiwania ich bogactw naturalnych. Nie mogąc uzyskać swoich celów podstępem, decydują sie na zbrojną konfrontację. Pomimo różnic w technologii jaka dysponują , ludzie współcześni zostają pokonani…. silami natury. Wymowa filmu nie zostawiła dla mnie złudzeń: może jest to tylko rozrywka czy efekciarstwo ale wydzwięk moralny filmu jest tak mocny jak żadnego innego filmu jaki oglądałem przez ostatnie lata.
    Pozdrawiam

  59. Ciąg dalszy do Avatara dopisuje życie. Okazuje się, że J.Cameron całkiem serio traktuje ekologiczne przesłanie swego filmu i wspiera obecnie Indian protestujących przeciwko budowie wielkiej tamy w Brazylii. http://ekoprzewodnik.pl/blog/2010/05/3/avatar_broni_indian_i_brazylijskiej_puszczy/
    Mój szacunek dla twórcy Avatara jeszcze wzrósł.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php