Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

13.04.2010
wtorek

Chwała Polski

13 kwietnia 2010, wtorek,

„The Glory of Poland” – tak Roger Cohen zatytułował swój komentarz we wczorajszym „The New York Times”. Publicysta pisze o relacjach polsko-rosyjskich rozwijających się od 1940 r. w cieniu Katynia i dochodzi do uroczystości 7 kwietnia, z udziałem premierów Donalda Tuska i Władimira Putina, porównując te chwile do takich momentów w historii, jak spotkanie Mitteranda i Kohla pod Verdun czy wizyta Willy’ego Brandta w Warszawskim Getcie w 1970:

Watching him beside Poland?s prime minister, Donald Tusk, I thought of François Mitterrand and Helmut Kohl hand-in-hand at Verdun in 1984: of such solemn moments of reconciliation has the miracle of a Europe whole and free been built. Now that Europe extends eastward toward the Urals.
I thought even of Willy Brandt on his knees in the Warsaw Ghetto in 1970, a turning point on the road to a German-Polish reconciliation more miraculous in its way even than the dawning of the post-war German-French alliance. And now perhaps comes the most wondrous rapprochement, the Polish-Russian.

Nieoczekiwanie sobotnia tragedia  i rosyjskie gesty współczucia przypieczętowały, miejmy nadzieję to nowe otwarcie. Cohen proces polsko-rosyjskiego pojednania daje za przykład innym:

Poland should shame every nation that believes peace and reconciliation are impossible, every state that believes the sacrifice of new generations is needed to avenge the grievances of history. The thing about competitive victimhood, a favorite Middle Eastern pastime, is that it condemns the children of today to join the long list of the dead.

So do not tell me that cruel history cannot be overcome. Do not tell me that Israelis and Palestinians can never make peace. Do not tell me that the people in the streets of Bangkok and Bishkek and Tehran dream in vain of freedom and democracy. Do not tell me that lies can stand forever.
Ask the Poles. They know.

Rzeczywiście, wczoraj w TVN24 Jacek Sasin, wiceszef Kancelarii Prezydenta mówił o przemówieniu Lecha Kaczyńskiego zaplanowanym na sobotnią uroczystość (jego tekst można przeczytać, jak jednak zastrzega Sasin, Prezydent miał zwyczaj mówić z pamięci i nie trzymał się wiernie tekstu). Lech Kaczyński miał zamiar dokonać przełomu w polsko-rosyjskich stosunkach.

Tu niestety trzeba przejść od logiki pojednania międzynarodowego wychwyconej przez Cohena do logiki polskiej wojny politycznej. Ten aspekt świetnie przedstawiają w komentarzu dla „Los Angeles Times” Adam Chmielewski i Denis Dutton. Otóż Prezydent był na słabszej pozycji wyjściowej – uroczystości sobotnie miały charakter narodowy, odbywały się bez udziału strony rosyjskiej. By ich wydźwięk dorównał uroczystościom z 7 kwietnia, potrzebna była jak najwyższa ranga delegacji.

The trip was not an official presidential visit, and it took place after months of Kaczynski’s insistence on making the journey. He was determined also to take a substantial and respectable entourage with him to Smolensk: members of parliament, the highest-ranking military commanders, ministers, administrators and personal staff.

Co się stało potem? Czy ta sama logika, jak spekulują Chmielewski i Dutton kazała zrezygnować ze zdrowego rozsądku podczas lądowania? Dowiemy się w wyniku śledztwa. Czy po katastrofie polskie życie polityczne zdoła się uwolnić z tej  dosłownie zabójczej logiki? Pod warunkiem, że posłuchu nie zyskają wypowiedzi takie, jak poniżej:

To mogło się wydarzyć w środę [gdy w Katyniu był premier Tusk – red]. Ale metaforyczne w środę: „te oczodoły wołają o prawdę” premiera polskiego rządu wywołały zachwyt. Już na drugi dzień liberalni politycy, opiniotwórczy Michnik od dawna niepiszący, zaproponowali posprzątać tropy pamięci z katyńskiego lasu, zapomnieć ślady profanacji znad charkowskich grobów. I może dlatego Bóg przypomniał wczoraj Polakom – po ludzku dramatycznie, nieludzko, ale po bożemu – inaczej, po swojemu, te słowa psalmu 137 „nad rzekami Babilonu tam żeśmy siedzieli, płakali…

To fragment homilii z Katedry Przemyskiej, czysta Ewangelia Miłości

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 7

Dodaj komentarz »
  1. Zawsze znajdą się hieny, a te polityczno-religijne są chyba najgorsze:
    http://my.opera.com/Jurgi/blog/hieny-bezdennie-glupie

  2. Homilia z Katedry Przemyskiej to belkot. Nie ma w tym zadnej logiki, sensu ; wygloszona martwym glosem . Czy trzeba analizowac belkot?

  3. Po opadnięciu pierwszego szoku [co właśnie następuje] zaczyna się zwykle etap rozliczeń i snucia najróżniejszych teorii o przyczynach i uwarunkowaniach tego co się wydarzyło.

    Jak niektóre z tych teorii mogą wyglądać?
    Wczoraj usłyszałem od sąsiadki, że wprawdzie nie wie jakim sposobem ale wywołali tę katastrofę Tusk z Putinem, na pohybel Polsce i Polakom rzecz jasna. A potem się nawet objęli, to już przecież jawny dowód zmowy [mieli czelność nad trumnami ofiar!].
    Niedługo się pewnie dowiemy, że Tusk osobiście siedział na skrzydle maszyny i nawalał młotkiem.

    Szkoda, że ‚stare wraca’, zwłaszcza w takiej chwili. Sądząc po tym co słyszę tu i ówdzie obawiam się nawet, że może wrócić ze zdwojoną siłą. A leku na głupotę chyba nikt nigdy nie wymyśli, ja przynajmniej już od dłuższego czasu mocno w to wątpię.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. nasuwa sie pytanie o szczerosci rosyjskich gestow. Ludzkim jest wspolczucie i skladanie kondolencji, w ich prawdziwosc wierze. Trudno mi jednak przyjac zamiary Rosjan bez odrobiny zwatpienia.( nienawisc do nich pewnie wyssalam z mlekiem matki…i wstyd mi za to). Prawda jest, iz nadszedl czas, by zaczac budowac mosty a nie armaty. Z pozycji osoby mieszkajacej od ponad 30 lat w USA spogladam na polska rzeczywistosc. Zbyt „skomplikowane” sa dla mnie utarczki partyjne. Wstydze sie jednak, ze znowu wyszukujemy nadludzkich powodow katastrofy. Dlaczego tak jest nam trudno przyznac, ze byl to tragiczny wypadek, spowodowany pomylka. Nie zwalam winy na umarlych ale tez bzdurnym jest obwinianie innych i mieszanie do tego Boga. Nie wiem kiedy wreszcie przestaniemy uwazac sie za Mesjasza narodow i zabierzemy do patrzenia trzezwo w przyszlosc. Zabierzmy sie do pracy, bo pyskowki nic dobrego nie przyniosa, narazimy sie tylko na usmieszki poblazliwosci. Czas pokazac ta Nasza Wspolnosc, ktora tak sie chelpimy i w nadchodzace wybory zawolac: Kupa Moscipanowie, kupa

  6. Nareszcie ktoś zaczyna pisać z sensem bez idiotycznego pustosłowia jak np.”Od Gibraltaru do Smoleńska: oswajanie nieoswajalnego”

    Warto tez przeczytać to świętokradztwo :

    Polish Crash Inquiry Looks at Decision to Land Jet
    http://www.nytimes.com/2010/04/12/world/europe/12crash.html?src=me

  7. Artykul w NYT jets mily dla polskiego ucha ale to jest dla mnie pompatyczny belkot pozbawiony logiki. Najglupsze jest zakonczenie. Cohen mowi, jak Polacy moga podac rece Rosjanom to inni tez sie moga pogodzic. Swobodna mysl bierze go az do Kirgystanu. Bylem naprawde rozczarowany mimo ze czytam NYT systematycznie.

    „So do not tell me that cruel history cannot be overcome. Do not tell me that Israelis and Palestinians can never make peace. Do not tell me that the people in the streets of Bangkok and Bishkek and Tehran dream in vain of freedom and democracy. Do not tell me that lies can stand forever.”

  8. szkoda, że tragedia nie zakończy lecz skumulje polityczną instrumentalziację katyńskiej zbrodni. z racji choroby z opóźnieniem czytałem wczoraj ubiegłotygodniowe tygodniki. W Newsweeku 15/2010 [Pornografia zbrodni – wywiad]Adam Zamoyski stawia taką tezę: „pora skończyć z Katyniem jako polem gry dla polityków. To powinna być ostatnia rocznica Katynia, którą w ten sposób celebrujemy. Potem powinny tam przyjeżdżać tylko rodziny ofiar. Najwyższa pora, by Katyń w ogóle zostawić historykom i jakoś spróbować ów kult z tej polityki wyłączyć. Moim zdaniem jest to kult bardzo niezdrowy”.
    Jak sami widzimy nikłe są po sobotniej katastrofie szansę na realizację tego postulatu. Co więcej nalęzy spodziewać się wzmocnienia instrumentalizacji politycznej podwójnego katyńskiego dramatu.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php