Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

14.04.2010
środa

Open Source – sposób na gruźlicę?

14 kwietnia 2010, środa,

Gruźlica, choroba o której wydawało się jeszcze niedawno, że odeszła (przynajmniej w krajach rozwiniętych) na zawsze do historii, co roku zabija 1,7 mln osób.  W samych Indiach umiera na gruźlicę 330 tys. ludzi rocznie, choroba wraca także do krajów rozwiniętych. Wywołujące gruźlicę szczepy bakteryjne są coraz odporniejsze na znane leki, potrzeba nowych terapii – brakuje ich jednak od kilkudziesięciu lat. Dlaczego? Rynek leków przeciwgruźliczych szacowany jest na 300 mln dolarów – zbyt mało, by opłaciło się zająć nim regularnemu biznesowi farmaceutycznemu (który szacuje, że koszt opracowania i wprowadzanie na rynek nowego leku to średnio 500 mln dolarów). Sprawa więc beznadziejna?

Na szczęście nie, o czym przekonują Indie – indyjscy uczeni ogłosili 11 kwietnia, że opracowali mapę genetyczną Mycobacterium tuberculosis, pierwszy krok na drodze do poszukiwania nowych terapii. Co ciekawe, wynik ten jest rezultatem projektu Open Source Drug Discovery, koordynowanego przez indyjską Council of Scientific and Industrial Research. Rada zainicjowała inicjatywę C2D (Connect to Decode), w którą zaangażowali się uczeni i studenci wielu indyjskich uczelni – średnia wieku przekraczała niewiele 20 lat.

Jak wyjaśniają uczestnicy projektu, przedsięwzięcie przypomina nieco komunikację na facebooku – zamiast sztywnej hierarchii właściwej dla korporacji lub instytucji naukowych uczestnicy C2D koordynują swoją pracę za pomocą Sieci, a wyniki swych prac gromadzą w sposób jawny i otwarty w ogólnie dostępnych bazach danych. Z danych tych może korzystać każdy na świecie, każdy też może włączyć się do przedsięwzięcia akceptując zasadę otwartości. Pierwsze cząsteczki potencjalnych substancji leczniczych mają pojawić się za 18-24 miesiące.

Pisząc o tym projekcie przypomniałem sobie list, jaki dostałem od czytelnika w odpowiedzi na wywiad z Mitchell Baker, szefową Mozilli. Autor, Piotr pisze m.in.:

Dziwi mnie również tak wychwalane w artykule poparcie dla darmowej pracy entuzjastów tworzących darmowe oprogramowanie. Dziwi mnie to, że wolne oprogramowanie, tworzone w wolnej chwili przez zapaleńców, którzy w większości nie otrzymują za swoją pracę wynagrodzenia, ma być jakoby drogą do lepszej przyszłości i zwiększenia bezpieczeństwa oprogramowania. Ciekawi mnie ilu programistów pracujących w firmie Microsoft poparłoby panią Baker i zrezygnowało z pracy za pieniądze poświęcając się idei. Idąc dalej tym tropem, dziennikarze też mogliby pisać otwarte artykuły, które każdy mógłby sobie kopiować, przerabiać i wykorzystywać – żylibyśmy wówczas w świecie, gdzie informacja jest „wolna” i wszyscy są szczęśliwi. Tylko być może niekoniecznie chciałbym czytać artykuły jakiejś blogerki zamiast np. Pańskich. Entuzjazm entuzjazmem ale jednak cenię sobie profesjonalny warsztat pracy dobrze opłacanych redaktorów.

Zarówno Mozilla (co wynika wyraźnie z wywiadu), jak i C2D nie są projektami komunistycznymi, lecz hybrydowymi, pomagającymi wypełnić lukę pozostawioną przez rynek, który w takich sytuacjach, jak np. gruźlica działa bardzo niedoskonale. Uczestnicy C2D nie są zawodowcami, wielu z nich utrzymuje się z pensji pochodzących z rządowych grantów (podobnie jak wielu programistów Mozilli pobiera pensje w firmach informatycznych). Nikt nie przekonuje, że praca za darmo jest z definicji lepsza od pracy za pensję. Co innego jednak brać pensję za pracę, a co innego brać jeszcze dodatkowe profity wynikające z ochrony własności intelektualnej, które powodują, że wiele rozwiązań nie ma szansy na rynku (np. leki na rzadkie choroby lub choroby dotykające biedne społeczeństwa krajów rozwijających się).

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 18

Dodaj komentarz »
  1. Pan Piotr (autor listu) nie rozumie dobrze modelu Open Source. Jako, że pracuję w branży informatycznej spróbuję pomóc zrozumieć to zagadnienie. Pisanie wolnego oprogramowania nie zastępuje prawdziwej pracy za pieniądze. Programiści często pracują po godzinach po to by kształcić, budować swój prestiż, doskonalić swój warsztat lub po prostu dla zabawy lub potrzeby dzielenia się z innymi. Model wolnego oprogramowania sprzyja budowaniu lepszych aplikacji. Dzięki współpracy wielu specjalistów szybko znajduje się błędy i równie szybko je poprawia. Warto dodać również, że Open Source nie wyklucza zarabiania pieniędzy. Wiele firm zarabia na wsparciu (support) oraz sprzedaży (tak, moża sprzedawać, byle tylko dołączyć kod źródłowy).
    Inna sprawa to kwestia motywacji. Otóż pieniądze nie są jedyną motywacją człowieka. Nauka już wie to od dawna (polecam książkę „Drive” Daniela Pinka). Ludzie są gotowi poświęcać swój czas, tylko dlatego, że sprawia im przyjemność dzielenie się swoją wiedzą, doświadczeniem i działanie dla idei.

  2. Lawrence Lessing „Wolna Kultura” na temat cen leków:http://www.wolnakultura.org/ksiazka,39.html

    Cytat:
    „Leki te są kosztowne. Gdy po raz pierwszy wprowadzono je w Stanach Zjednoczonych, kosztowały od 10 do 15 tysięcy dolarów na osobę rocznie. Dziś niektóre z nich kosztują 25 tysięcy dolarów rocznie. Rzecz jasna, dopóki ceny są tak wysokie, żaden afrykański kraj nie może zapewnić większości swojej ludności dostępu do leków: 15 tysięcy dolarów to trzydziestokrotność dochodu narodowego netto na głowę mieszkańca w Zimbabwe. Przy takim poziomie cen, leki są całkowicie niedostępne.

    Ceny nie są wysokie dlatego, że kosztowne są składniki leku. Ceny są wysokie, bo leki są chronione patentami. Firmy farmaceutyczne, które stworzyły owe ratujące życie mikstury korzystają z przynajmniej 20?letniego monopolu na swoje wynalazki. Wykorzystują swoją monopolistyczną władzę w celu ściągnięcia z rynku tylu pieniędzy, ile tylko się da. Ta władza jest z kolei wykorzystywana, by utrzymywać ceny na wysokim poziomie.

    Wiele osób wyraża swój sceptycyzm wobec patentów, zwłaszcza patentów na leki. [..] Jestem ostatnią osobą, która twierdziłaby, że prawo powinno ją zlikwidować, przynajmniej jeśli nie towarzyszyłyby temu inne zmiany.

    Jednak wspieranie patentów, nawet na leki, to jedno, a ustalanie najlepszych strategii radzenia sobie z kryzysem to zupełnie coś innego. Gdy afrykańscy przywódcy zaczęli zdawać sobie sprawę ze zniszczeń powodowanych przez AIDS, rozpoczęli poszukiwanie sposobów, pozwalających na sprowadzanie leków przeciwko wirusowi HIV znacznie poniżej ceny rynkowej.

    W 1997 roku Republika Południowej Afryki (RPA) próbowała wykonać następujący manewr. Uchwalono tam ustawę, pozwalającą na import leków chronionych patentem, jeśli były one produkowane lub sprzedawane na innym rynku narodowym bez zgody właściciela patentu. Na przykład, jeśli lek był sprzedawany w Indiach, to mógł zostać zaimportowany do Afryki z Indii. Taka procedura nosi nazwę ?importu równoległego? i w świetle międzynarodowego prawa handlowego jest w zasadzie dozwolona, a w Unii Europejskiej dopuszcza się ją expressis verbis2.

    Rząd Stanów Zjednoczonych wyraził sprzeciw w związku z tą ustawą. W istocie, nie tylko wyraził. Jak to ujęła International Intellectual Property Association: ?rząd Stanów Zjednoczonych wywierał naciski na Republikę Południowej Afryki (?) by nie dopuszczała stosowania licencji przymusowych, ani importu równoległego?3. Za pośrednictwem biura United States Trade Representative (USTR) rząd USA zażądał od RPA, by zmieniła prawo i by swoim żądaniom dać większą wymowę, w 1998 roku USTR umieścił RPA na liście krajów zagrożonych sankcjami handlowymi.

    W tym samym roku ponad 40 firm farmaceutycznych wszczęło postępowania przed południowoafrykańskimi sądami, przeciwstawiając się działaniom rządu RPA. Do Stanów Zjednoczonych przyłączyły się rządy krajów Unii Europejskiej. Twierdziły, podobnie jak firmy farmaceutyczne, że Republika Południowej Afryki naruszała swoje zobowiązania prawno-międzynarodowe, wprowadzając dyskryminację jednego typu patentów, patentów farmaceutycznych. Owe rządy, pod przewodnictwem Stanów Zjednoczonych domagały się, by RPA respektowała te patenty w takim stopniu jak inne kraje, bez względu na to, czy ma to jakiś wpływ na zwalczanie tam AIDS4.

    [..]
    Hamując przepływ leków na HIV do Afryki, rząd Stanów Zjednoczonych nie gromadził leków dla obywateli amerykańskich. Leki to nie zboże (jeśli oni je zjedzą, to my już nie); przepływ, który swoją interwencją zahamował rząd Stanów Zjednoczonych był przepływem wiedzy: informacji o tym, jak wykorzystać związki chemiczne istniejące w Afryce, przekształcając je w leki, które uratowałyby 15 do 30 milionów istnień.

    Interwencja Stanów Zjednoczonych nie miała też służyć ochronie zysków amerykańskich firm farmaceutycznych; przynajmniej nie bezpośrednio. [..]

    Do uzasadnienia ograniczeń przepływu informacji, niezbędnego do ocalenia istnień milionów ludzi, wykorzystywano świętość własności5. To właśnie zagrożenie naruszenia ?własności intelektualnej? stało na przeszkodzie przepływowi leków do Afryki. [..]

    Zatrzymajmy się na chwilę. Za 30 lat nadejdzie czas, gdy nasze dzieci spojrzą nam w oczy i zapytają, jak mogliśmy do tego dopuścić? Jak mogliśmy pozwolić na wdrażanie polityki, której bezpośrednim kosztem było przyspieszenie śmierci 15 do 30 milionów Afrykańczyków, a której jedynym rzeczywistym pożytkiem było podtrzymywanie ?świętości? pewnej idei? Jakie uzasadnienie może mieć polityka, która prowadzi do tylu zgonów? Na czym tak naprawdę polega szaleństwo, które pozwala, by tak wielu zginęło za jakąś abstrakcję?”

    Kiedyś ktoś się śmiał, ze nauka to taki system w którym jak coś odkryjemy to nadajemy temu nazwę i na tym polega postęp wiedzy. Jeden z potów chyba polskich, pisał, że najbardziej zdumiewające jest nie to, że odkrywamy nowe gwiazdy, ale że wiemy jak się nazywają.
    Oczywiście to dyrdymałki.

    Kapitalizm polega na ponoszeniu ryzyka w celu osiągnięcia zysku.
    Najśmieszniejszym punktem informacji o lekach na gruźlicę, jest nie to, że ich nie ma, ale to że już obecnie firmy farmaceutyczne określiły jakiej wysokości łapówkę muszą dostać od rządów aby zająć się łaskawie tym biznesem…

  3. Open Source. Idea super, ideologia super. Jednak najbardziej wydajne, najlepiej działające i przodujące w satysfakcji klientów są technologiczne produkty tworzone w modelu zamkniętym. Xbox jest świetną konsolą, bo Microsoft kontroluje zarówno hardware i software. Apple i jego produkty – to samo. Satysfakcja z bezszwowego, wydajnego połączenia hardware i software może być wystarczającym powodem, by porzucić open source na rzecz closed source, jak np. w moim przypadku (kulawa obsługa ipoda przez otwarte oprogramowanie).

    Na koniec dnia technologia jest dla wielu użytkowników narzędziem, śrubokrętem do konkretnych zadań. Jeśli produkt w modelu zamkniętym pozwala wykonać je efektywniej / szybciej, to ideologia i satysfakcja z używania open source przestaje wystarczać. Problemem jest fragmentacja rynku, kierunków rozwoju open source. Mark Shuttleworth robi świetną robotę, ale to wciąż za mało. Wygląda na to, że ludzi, którzy są w stanie ciężko i kreatywnie pracować napędzani w dużej mierze satysfakcją, jest po prostu na razie zbyt mało.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. prawdę mówiąc jestem trochę rozczarowana reakcją niektórych osób na wiadomość o Wawelu i jego nowych grobach. Każde miejsce w Polsce jest tak samo ważne dla Polaka a dyskusja gdzie jest godniej jest nie na miejscu. Zacytuję fragment książki filozofa i lotnika 🙂 ,, Twierdza” A. de Saint Exupery. …Przekonałem się bowiem ponownie, że logika jest zabójcza dla życia. I że sama z siebie nie jest żadną wartością…… układacze formułek nie chwytają prawdy o człowieku. Mylą formułę, która jest jak płaski cień cedru, chmara ptaków w gałęziach i listowie- a to wszystko nie da się wyrazić, gdyż nie uniosą tego słowa słabe jak powiew wiatru… gdyż mylą oni formułę która oznacza i przedmiot oznaczany……..

  6. Od kilku lat pracuję w firmie farmaceutycznej.
    Nasza firma zajmuje się opracowywaniem nowych leków zarówno na gruźlicę jak i na wiele innych ciężkich chorób na które obecnie
    nie ma skutecznych leków, np. żółtaczkę C.
    Pracujemy także nad lekami na mukowiscydozę, która jest chorobą rzadką (około 30 tys. chorych w USA, 40 tys. w Europie w tym około 2 tys.
    w Polsce).
    Więc jak widać jak się chce to można.
    Ważność patentu wygasa po 20 latach i to wcale nie jest tak strasznie długi okres. Przecież wprowadzenie leku na rynek wymaga badań na zwierzętach i 3 faz badań klinicznych – w międzyczasie opracowanie procesu produkcji itp. To wszystko zajmuje minimum 7-10 lat, więc w momencie wejścia na rynek zostaje efektywnie około 10 lat, by firma mogła odzysakać zainwestowane pieniądze (0.5-1.0 mld $, zależy jak liczyć) i coś zarobić by zadowolić udziałowców.
    W większości wypadków to daje szanse na niezły zysk, ale skrócenie
    patentu do np. 10 lat, praktycznie wyeliminowałoby opłacalność całego przedsięwzięcia.

    Problem polega na tym, że większość duzych firm farmaceutycznych
    wolało wprowadzać na rynek 32-gą statynę na cholesterol (która wcale nie działała lepiej od już dostępnych na rynku) niż zająć się czymś co miałoby realną wartość dla pacjentów. Dlatego w ostatnich latach obserwujemy masowe zwolnienia z firm typu Pfizer, Merck itp., bo te molochy po prostu duszą się pod własnym ciężarem a nowych źródeł dochodu nie widać,
    bo nikt nie zajął się w porę opracowywaniem nowych leków.
    Duże firmy kupują inne mniejsze i duże (ostatnio nabyte Wyeth czy Schering Plough) by w ten sposób jakoś zapewnić sobie szansę przetrwania.
    Ubocznym skutkiem tych działań jest wielu bezrobotnych naukowców 🙁

  7. Dodam tylko dwa słowa o problemach z terapią gruźlicy w jej różnych postaciach: http://sporothrix.wordpress.com/2010/04/02/grozna-gruzlica/

  8. @Prezes: Pana głos jest cenny bo pochodzi z branży. Oczywiście że kiedy mamy do czynienia z relatywnie niewielka uczciwie działającą firma o sporym potencjale innowacyjnym, to jej sytuacja rynkowa jest jak najbardziej trudna, i po części jest to wynik istnienia na ryku wielkich korporacji. Przedłużenie ochrony patentowej dla takich firm to gwóźdź do trumny a że juz zaczął on być wbijany przekona się Pan za kilka lat.
    Wielkie korporacje niszczą rynek i jednocześnie pomimo rzekomych wielkich nakładów na badania przede wszystkim zajmują się dbaniem o zyski. Microsoft płacił w Irlandii 0.004 procent podatku i oczekiwał mimo to dalszych ulg podatkowych! Myślę, że z wielkimi korporacjami farmaceutycznymi jest dokładnie tak samo…

  9. grużlica jest coraz powszechniejsza nie tylko w Afryce. Czasami ma się wrażenie że czytelnicy i autorzy piszą tylko dla słów. Problem jest ważny również w Polsce.

  10. Jako mieszkanka Małopolski cieszę się że na Wawelu pochowany zostanie Pan Prezydent i Jego Żona. Warszawiacy w tych trudnych chwilach również zdali egzamin z patriotyzmu.

  11. @tomek boguszewicz
    to co mowisz to sa banialuki – Xbox to konsola o najwyzszym poziomie wadliwosci – ponad 50 procent to DOA – wow

    a co do appla najzabawniejsze jest to ze XNU jest open source tak samo jak Darwin, tak tak open source. Nadbodowka nad nimi jest zamknieta.
    Wiec silnik napedzajacy Ipad,iphone, macosx jest open source to sie opencore nazywa czy cus

  12. Na temat tego skomplikowanego przypadku, jakim jest przemysł farmaceutyczny, polecam też lekturę 9. rozdziału książki „Against Intellectual Monopoly” (autorzy: Michele Boldrin i David K. Levine), pt. „The Pharmaceutical Industry”:

    http://levine.sscnet.ucla.edu/papers/imbookfinal09.pdf

    To jest najbardziej ostrożny rozdział książki (cała jest bardzo ciekawa, choć bardzo radykalna i odważna), a jednak wskazuje, że patenty nawet tam nie są dobroczynne:

    „The pharmaceutical malaise has many ingredients ? the
    FDA system of regulation, the entire idea that some drugs should
    be available by prescription only, the broader problem of health
    insurance, and who pays for drugs. To argue that the system could
    be fixed by eliminating patents on pharmaceutical would be
    foolish. It would be foolish also to think that it would make sense
    to abolish patents on pharmaceuticals without also reforming the
    infrastructure ? such as the way clinical trials are paid for and
    made available ? at the same time.

    That said, we have seen that patents do not play a helpful
    role in pharmaceutical innovation. Far from encouraging great new
    health and life-saving products, the system instead produces too
    much innovation and expense of the wrong kind ? ?me-too? drugs
    to get around others? patents and get a share of a lucrative
    monopoly, and all the advertising and marketing expenses
    attendant upon monopoly power.”

    W rozdziale 10. z kolei jest przedstawiony szkic rozwiązania – sami autorzy nie uważają go za panaceum, poza tym dotyczy on rynku USA, ale i tak warto poznać.

  13. @tomek boguszewicz: Moim zdaniem niepotrzebnie mieszasz do konsol własnościowe licencje. Prawdopodobnie źródłem ich sukcesu jest rzeczywiście dopasowanie elementów, ale zupełnie to samo można zrobić z FLOSS. Nikt im nie broni nadal kontrolować w 100% oprogramowania na sprzęcie jednocześnie wydając je na wolnej licencji, a zarazem włączając do swojej gałęzi tylko te poprawki z zewnątrz, które im pasują.

    Zdaje mi się, że milcząco przyjmujesz dwa błędne założenia: a) producenci tych rozwiązań muszą polegać całkowicie na zewnętrznym oprogramowaniu, b) sama możliwość łatwej modyfikacji w magiczny sposób popsuje to, co oni dopasowali.

  14. @tomek boguszewicz rozwiązania closed source doskonale sprawdzają się na rynku rozrywki i elektroniki użytkowej oraz w obsłudze użytkowników końcowych nie obytych z techniką i nie rozumiejących techniki, tu zgoda. Po prostu jeśli producent jest jednocześnie autorem i software i hardware to to jest zupełnie inny kontekst niż np. na rynku systemów operacyjnych i komputerów ( oczywiście sa producenci, którzy także mają podobne relacje, np. znakomity system AS400 IBM który świetnie obsługuje sprzęt i jest bardzo wydajny). W tym kontekście Xbox to techniczna porażka ( o czym pisano wyżej) gdyż właściciele technologii po prostu nie umieją wykonać tego produktu z mniejsza ilością wad, choć kontrolują całą technologię – od hardware do software.

    Z drugiej strony Open Surce ma znaczenie tam gdzie idzie o bezpieczeństwo operacji, możliwość certyfikacji kodu, szybkość wprowadzania poprawek i zmian. Nie należy przy tym mylić closed source z Microsoft, bowiem jest wiele, znakomitego oprogramowania closed source na rynku, opinia wyniesiona z środowiska MS może być więc myląca! Naturalnym basenem OS jest oczywiście rynek oprogramowania serwerowego i tam ma zdecydowaną przewagę ( proponuję się zainteresować gdzie w Windows mieści się pik hosts, do czego służy i dlaczego to takie zabawne…)

  15. Na rynku rozrywkowym open source sobie nie radzi. Za duże są koszty, za małe jest zainteresowanie sponsorów. Wystarczy spojrzeć na gry open source, które w większości są kalkami zamkniętych odpowiedników. No i na przełom się nie zanosi.
    Rynek leków to inna sprawa. Tu open source może się sprawdzić. Ale tak jak w tym wypadku musi być do tego odpowiedni polityczny klimat. Co za tym idzie, tak jak w wypadku oprogramowania nie jest to rozwiązanie w 100% uniwersalne.

  16. Abstrahując od dyskusji o lekach, a trzymając się raczej wątku nauki 2.0, parę słów o tym, jak człowiek, który ma zaszczepione myślenie programisty wyniesione z pracy w ramach FLOSS, odnajduje się w świecie „zamkniętej” nauki (w tym wypadku: socjologii): http://wojtekwalczak.wordpress.com/2010/04/16/nauka-2-0-albo-smierc/

    Krótko mówiąc – nie jest łatwo 🙂

  17. Będąc w Szwajcarii na konferencji Food and Democracy spotkałem się z bardzo ciekawa koncepcja nasion „open source” – projekt prowadzony przez firmę Sativa i finansowany z budżetu Szwajcarii. Jest to przykład bardzo podobny do Mozilli, z ta różnica ze tam otwartość badań naukowych nad nowymi odmianami roślin przemysłowych (ale nie GMO) jest „wymuszana” poprzez zaangażowanie srodkow publicznych. Dla mnie osobiście świetna zasada i dobra praktyka do naśladowania. Polecam przyjrzenue się tematowi, w razie potrzeby sluze namiarami do prowadzących projekt.
    I przy okazji – dziękuje za wywiad z M. Baker. Dostałem go do ręki na godzinę przed rozpoczeciem zajęć z technologii dla NGO, gdzie miałem slajd z Mozilla manifesto – w celu pokazania dobrej praktyki łączenia biznesu z działaniami na rzecz dobra wspólnego 🙂 wywiad w „masowym” tygodniku uwiarygodnil moja opinie ze nie jest to wymysł odmiencow z niszowego Obywatela 😉

  18. Nie wiem czy problem rosnących kosztów leków można wytłumaczyć wyłącznie istnieniem ochrony patentowej. Bariera kapitałowa wynika też z ciągle rosnących wymogów bezpieczeństwa. Te same badania wykonywane na potrzeby „normalnej” pracy naukowej kosztują w niektórych wypadkach kilkadziesiąt razy więcej jesli są przeprowadzone w reżimie DPL (GLP) lub DPK (GCP) wymaganym w procesie rejestracji nowego leku. Wielkie koncerny farmaceutyczne są potężnym ale nie jedynym graczem, który wpływa ostatecznie na ceny leków. Czy to znaczy, że nawołuję do rezygnacji z dbałości o bezpieczeństwo ? Nie, ale mam wątpliwości czy istniejący obecnie system jest przykładem dobrej równowagi pomiędzy kosztami i uzyskiwanymi efektami. Na ile jest on tworem racjonalnym, a na ile tworem polityczno-propagandowym zapewniającym alibi na wypadek jakiejś katastrofy? Może to tylko prasowa anegdota, ale podobno w amerykańskim kongresie przeprowadzono kiedyś analizę kosztów programu budowy nowego bombowca strategicznego i odkryto, że część pieniędzy poszła na stworzenie ekspresu do kawy, który spełniał jednolite wymogi narzucone wyposażeniu pokładowemu dzięki czemu kosztował kilka czy kilkanaście tysięcy dolarów za sztukę.

  19. @kakaz „rozwiązania closed source doskonale sprawdzają się na rynku rozrywki i elektroniki użytkowej oraz w obsłudze użytkowników końcowych nie obytych z techniką i nie rozumiejących techniki, tu zgoda”

    Ne,nie,nie; no coz najczesciej w tych urzadzeniach rozrywki i elektroniki pracuje kombo Linux + Busybox jest to wszedzie, absolutnie wszedzie od routerow do telewizorow. Jezeli spotykasz uzadzenie uzytkowe z jakims interfejsem – to jest to wyzej wymieniona kombinacja….
    Co do telefonow : Android – to oczywiste -olbrzymi sukces.
    A co z najpowszejchniej wystepujacym systemem operacyjnym na komorki – ponad 50% rynku – Symbian -open source

    @vries
    Radzi sobie radzi, ale jak zwykle nie widac tego. PS3 – os tej zabawki oparty jest na netbsd. Licencja netbsd pozwala na zamkniecie kodu. Sam os jest zamkniety, ale wykorzystuje projekty otwarte.

    Z tego co tutaj widze to pojecie o opensource jest conajmniej mgliste i zdecydowanie przestazale – nie wiecie co jecie i tyle.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php