Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

16.04.2010
piątek

Terror emocji

16 kwietnia 2010, piątek,

Dziękuję za wszystkie komentarze pod wpisem „Wawel znacjonalizować”. Nie zamierzam kontynuować sporu o to, kto godzien jest grobu na Wawelu. Bo nie o tym też był ten wpis (w tej sprawie wypowiadałem się gdzie indziej). Nie godzę się jednak na psychologiczny terror i zarzuty, że spór o Wawel godzi w powagę żałoby po smoleńskiej tragedii.

Co się stało, czy rzeczywiście mamy powód do wstydu, bo nie wytrzymaliśmy nawet tego tygodnia i zaczęliśmy na nowo trenować ulubioną narodową dyscyplinę sportową, czyli kłócenie się? Absolutnie powodu do wstydu nie ma, nic bardziej absurdalnego niż psychologiczny terror zabraniający przeżywania żałoby w sposób nie tylko emocjonalny, lecz także racjonalny.
Smoleńska tragedia przyniosła wielkie cierpienie w wymiarze ludzkim, osobistym, rodzinnym, to jasne i trzeba ten wielki smutek przyjąć i uszanować. Tragedia dotknęła też cały naród, bo dotknęła jego „ciało”, najważniejsze instytucje państwa. Czym innym jest jednak praca żałoby prywatnej, czym innym być powinna praca żałoby narodowej. Naród nie jest wspólnotą organiczną, nie jest rodziną opartą na związkach krwi, jest wspólnotą refleksyjną. Gdy wydarza się taka tragedia, jak pod Smoleńskiem, trzeba płakać po bliskich i trzeba jednocześnie zadumać się nad stanem państwa. Wawelska decyzja przypomniała o tym boleśnie: oto ważkie rozstrzygnięcie o konsekwencjach państwowych i narodowych zostało podjęte w gronie prywatnym (warto zwrócić uwagę, że nikt nie chce przyznać się do zainicjowania całego procesu). To w sposobie, w jaki została podjęta ta decyzja wyraża się najbardziej niebezpieczny element polskiej tradycji, a nie w sporze, który przerwał krótki okres mitycznej jedności.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 59

Dodaj komentarz »
  1. uważam że Naród jest wspólnotą krwi. Co mają myśleć Polacy z poza Warszawy gdy widzą te tłumy pragnące pochylić się nad trumną Prezydenta? Nad trumnami wszystkich którzy zginęli w tej katastrofie? Byli to przecież ludzie z różnych środowisk społecznych a nie tylko politycy. Zachowajmy powagę i spokojnie każdy jak potrafi pożegnajmy zmarłych tragicznie.

  2. @karina:
    jesli uwazasz, ze narod to wspolnota krwi, to zapytam:
    czy to, co zdarzylo sie w ostatniá sobote, bylo czyms w rodzaju miesiaczki?

  3. naród wspólnotą krwi? niebezpieczna i arachaiczna teza.

    polecam wywaid z Profesorem Godzicem: http://wyborcza.pl/1,75248,7773181,Godzic__Media_stworzyly_atmosfere_konca_swiata.html

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Po prostu większość została sterroryzowana przez małe grono bogoojczyźnianych. Większość zaproponowała spokój, rozwagę i zadumę nad sytuacją – co hałaśliwa mniejszość odebrała jako zgodę na swój dyktat oraz przyznanie się przez większość do jakiś wyimaginowanych win.

    Niezależenie od Autora, w dyskusji z kolegami użyłem dziś określenia „szantaż emocjonalny”. Coś w tym musi być.

  6. @Karina, trudno zachować powagę, a najbardziej spokój jak ktoś leje cię po pysku na przemian z kneblowaniem. Byłem w swoim życiu na pogrzebach, na które normalnie nigdy bym nie poszedł gdyby nie tzw. czynniki zewnętrzne.
    W tym samolocie zginęli ludzie, którzy zostali tam zabrani z urzędu, bo prezydentowi się nie odmawia i chce mi się wyć z powodu ich śmierci. Po co oni byli mu potrzebni na tej kontruroczystości?! Mało mu było niezgody za życia, musiał koniecznie kogoś ze sobą pociągnąć do tego dołu?!
    Rzygać mi się chce jak słucham przemieniania go z miernoty na męża stanu, a biorą w tym udział nawet ludzie racjonalnie myślący w nieodległej przeszłości.

  7. Wawel jest miejscem „bogoojczyżnianych – inni mają MediaMarket i LIDLA. Tam możecie iść na czas pogrzebu i delektować się „gratisami” i „giftami” – do woli ! Reszta będzie ogladala pogrzeb a potem pojedzie zlożyć kwiaty na sarkofagu i pod tablicą z nazwiskami towarzyszy lotu Prezydenta RP – wspanialych ludzi. Gó….o zrobicie i to was najbardziej boli ! Możecie się spluć ze zlości ale On jest po za waszym zasięgiem – w miejscu gdzie należy się zachowywać bo można być pogonionym – przez bogoojczyznianych wlaśnie.

  8. Ja się z tym spotkałem na Wikipedii. Oczywiście były głosy, żeby jakoś zademonstrować żałobę na stronie głównej, a argumenty były w skrócie takie, że to „ludzki gest” (racja), ale brak tego gestu to „wstyd” (a to już nie).

    To była próba bezpośredniego wymuszenia przez niektórych – gdy spytałem, czy wstydzą się za osoby, które nie noszą oznak żałoby, to nikt mi nie odpowiedział, z czego wnoszę, że nie. Miliony ludzi tego nie robią, a wszyscy skupiają się po prostu na tych, którzy okazują i jest dobrze. Widać więc Wikipedia została potraktowana nie jako encyklopedia tworzona przez ludzi, której celem jest informowanie i neutralność, ale jakiś płot do wieszania transparentu – a jak ktoś nie z nami, to wiadomo, że przeciwko nam…

    Był jeszcze argument, że skoro to jest „polska Wikipedia”, to wypada, żeby respektowała żałobę narodową. Tu z kolei zadziałał brak zrozumienia subtelnej różnicy między „encyklopedią tworzoną przez i dla Polaków” a „encyklopedią w języku polskim”. Jak to nie zadziałało, to z kolei argument, że przecież nie tylko Polska ogłosiła żałobę – i znów niezrozumienie, że Wikipedia nie jest związana z żadnym państwem ani narodem, i nawet podział na języki jest czysto praktyczny (koncepcja, żeby ściśle koordynować jej rozwój w wielu językach jest zwyczajnie niewykonalna).

  9. Terror byl tylez psychologiczny co moralny. Jezeli krytykujesz decyzje Dziwisza i Jaroslawa Kaczynskiego, to naruszasz zalobe.
    Co jest nonsensem, bo Dziwisz i Jaroslaw Kaczynski nie umarli.
    Z perspektywy amerykanskiej, polecam zobaczenie grobow George’a Washingtona i Thomasa Jeffersona – bardzo skromne i poza Waszyngtonem. Ojcowie Zalozyciele USA wiedzieli, ze republika (a przeciez Polska tez jest republika!) wymaga skromniejszego stylu niz monarchia.

  10. Na jakiej podstawie twierdzisz Karino, że naród jest wspólnotą krwi? Robiłaś badania krwi wszystkich którzy uważają się za Polaków, czy tak sobie wymyśliłaś od niechcenia?
    Abstrahując od archaiczności tego pojęcia w odniesienia do narodu w ogóle, akurat Polacy są wyjątkowo zróżnicowani genetycznie i pochodzą od najróżniejszych grup etnicznych. Posiadamy substrat polski, niemiecki, żydowski, ukraiński, białoruski, litewski, rosyjski, holenderski, szwedzki, czeski, słowacki, tatarski, ormiański, włoski i chyba z kilkanaście innych. Mamy chyba najbardziej pokomplikowaną krew w Europie 🙂 Nie, naród to wspólnota przedewszystkim ideologiczna i stąd te spory jak go definiować.

  11. Cóż, racje wyłożone przez EB są oczywiste, tak jak oczywiste jest to, że niewielu ludzi tę oczywistość zauważa.
    W rzeczywistości walka polityczna nie ustała nigdy, od pierwszego doniesienia o katastrofie zaczęło się wykorzystywanie tego faktu do kreowania rzeczywistości i historii. Jeśli mamy pielgrzymki płaczących dzieci polskich do trumien, to coś takiego nie byłoby jeszcze możliwe w sobotę, ale było już możliwe w środę, po odpowiednim przygotowaniu artyleryjskim.
    Piszę „dzieci polskich” a nie dzieci.
    Szantaż bez stojącej za nim siły nie jest szantażem.
    To siła owładniętej amokiem ulicy pozwala skutecznie kierować wspominany szantaż pod adresem tych, którzy nie zgadzają się na podejmowane w ich imieniu decyzji przez ludzi zupełnie nie mających do tego mandatu.
    Niestety, brak racjonalizmu zarzucę też tym, którzy teraz protestowali, a nie protestowali od razu przeciwko medialnej wrzawie. Jako przykład dam blogi Wojciecha Orlińskiego czy Daniela Passenta – zaczęli od okrzyków „ciszej nad tą trumną” pod adresem swoich czytelników, nie rozumiejąc, że inni nad tą trumną wręcz się drą w tej ciszy.

    P.S.
    Jak się klęka przed leżącym przeciwnikiem, to po bitwie, po której już przeciwników zabrakło, a nie gdy pozostali właśnie zaczynają strzelać z całkiem nowej broni.

  12. My możemy mieć plany, zamierzenia, marzenie…ale to Bóg pisze scenariusze. Mamy prawo wyrażać swoje zdanie nt. pochówku na Wawelu, ale należało wcześniej zastanowić się, czy to miejsce wybrałaby (skromna w swej prywatności) Para Prezydencka? Zamiarem decydujących o tym miejscu było pokazanie światu jakie jest poparcie głów państw dla Polski, jaki splendor spłynie na Kraków i Kurię. Pan Bóg zadecydował, by pokazać (także światu), ale nam przede wszystkim, co jest najważniejsze w życiu – przemiana w nas…porozumienie się z nieprzejednanymi w kłamstwie Rosjanami. Ojciec Święty podczas ostatniej pielgrzymki modlił się w Łagiewnikach od św. Siostry Faustyny – z Polski wyjdzie iskra Miłosierdzia BOżego na cały świat… Niech się wypełni to orędzie…!. Zanurzmy się w Miłosierdziu Jezusa

  13. Pełna zgoda. Gratuluję jasności umysłu i odporności na magiel medialny.

  14. Nie przepadam za Godzicem, ale tym razem zgadzam się z nim w całej rozciągłości. Podpisuję się też pod tekstem Gospodarza blogu. Niestety bardzo się boję powrotu upiorów IV RP.

  15. @ivo

    „””
    Mamy chyba najbardziej pokomplikowaną krew w Europie
    „””

    Tylko pod warunkiem ze Europe ogladasz z perspektywy Pcimia Dolnego.

    W jednym brytyjskim szpitalu pracuja ludzi urodzeni w 70 krajach (naglowek w gazecie).

    Nie wyglupiaj sie chlopie. Pewnie ze sa w E. izolowane przez wieki grupy ludnosci (np Finowie -> maja unikalna wartosc dla genetykow kiedy chodzi o wykrywanie pewnych dziedzicznych schorzen). Natomiast w ciagu ostatnich np. 500 lat od Balkanow po Moskwe przetaczaly sie fale wojen i emigracji, o ostatnich 60 latach po wojnie nie zapominajac. Ba, w samej PL masz np Grekow ktorzy musieli uciekac ze swojego kraju po wojnie.

    Chyba do 10% ludnosci Szwecji stanowila imigranci w pierwszym lub drugim pokoleniu, czesto z tak genetycznie „spokrewnionych” nacji jak Iranczycy uciekajacy po upadku szacha.

    Innymi slowy: smysom najrozniejsi w Europie: bezsens

  16. W internecie znalazłem fragmenty ze zjazdu partyjnego PiS. Dlaczego ulegamy zbiorowej histerii skoro politycy PiS oficjalnie opowiadają się za Polską kolesiów i układów? Skoro ja nie uległem tej histerii to
    co ja nie jestem prawdziwym Polakiem?

    Oto fragment wypowiedzi przywódców PiS:

    „Gdybyśmy przyjęli założenia czysto moralne, to byśmy nigdy niczego nie mieli” /Jarosław Kaczyński/

    „Będę konsekwentny w odzyskiwaniu dla ludzi PiS urzędu po urzędzie, przedsiębiorstwa po przedsiębiorstwie, agendy po agendzie. Odzyskamy te miejsca, których obsada zależy od państwa. PiS musi tam rządzić. Trzeba jasno powiedzieć, że 16 miesięcy po wygranej PiS żaden działacz czy zwolennik naszej partii, który wykrwawiał się w naszych kampaniach wyborczych, nie może cierpieć głodu i niedostatku. Ci ludzie muszą w satysfakcjonujący sposób przejąć władzę w części sektora podlegającej rządowi”.
    /Jacek Kurski na Zjeździe Wyborczym PiS,4 marca 2007w Gdańsku:/

    Idąc za tokiem myślenia Kaczyńskiego i Kurskiego władza służy przede wszystkim temu aby mieć.

    A ja wolę być.

  17. Jakie znaczenie mają słowa o prawdzie, o prawdzie w Katyniu w roku 1940, na ustach tych, którzy chcą za wszelką cenę wyidealizować prostego zmarłego człowieka, jeśli sprawa jego pochówku staje się wielką tajemnicą skrywaną przez rodzinę i kościół. Jak Kościół może nawoływać do wyznania grzechów, jeśli sam popełnia ten niegodny czyn. Słowa „prawda nas tylko wyzwoli” jest przez nielicznych rozumiana dwojako. Wasza prawda i nasza prawda… Wasza prawda musi być ujawniona, nasza może być ukryta, nam musicie wierzyć na słowo. Nie zgadzam się na takie rozumienie prawdy…

  18. Urszula,
    jeżeli wierzysz w Boga to go nie mieszaj do tej sprawy.
    Sprawa jest dość prosta i wnioski same się nasuwają, po analizie podobnych (może nie tak tragicznych w skutkach) wypadków.
    Gdyby pilotem był cywil lub wojskowych pilotów obowiązywały cywilne procedury, nikt by nie zginął. Poczytaj wypowiedzi pilotów, którzy nie takie maszyny pilotowali, co oni o tym przypadku mówią.
    Prezydent nazwał tchórzem pilota, który odmówił mu lądowania w Gruzji. Czy coś takiego do Ciebie dotarło?
    Stało się coś, co jest wynikiem ludzkiego, a nie boskiego zaniedbania.
    Czy się czegoś na tym przykładzie nauczymy?
    Wątpię!!

  19. „To w sposobie, w jaki została podjęta ta decyzja wyraża się najbardziej niebezpieczny element polskiej tradycji, a nie w sporze, który przerwał krótki okres mitycznej jedności.” Nikt tego lepiej nie ujął – właśnie o to chodzi. I gdy obywatele protestują, to się ich strofuje, odsądza od uczuć ludzkich i patriotycznych i nawołuje do milczenia.

  20. Naród jest wspólnotą krwi? Krwi i ziemi?

    Bult und Boden. Czyli kamień węgielny ideologii nazistowskiej. Hitleryzmu.

    Czy Ty, Karino, zastanowiłaś się, co Ty mówisz?

    To prawda, naród polski składa sie z potomków wielu nacji, nawet, jeśli obecnie Polacy jest zasadniczo narodem homogenicznym, co zawdzięczają Hitlerowi i Stalinowi.

  21. Wróćmy na moment do problemu zgody narodowej podczas żałoby. Takie wezwanie jasno oznacza, że jesteśmy głęboko podzieleni, co więcej – zmarła osoba/osoby sytuowały się na osi tego podziału. Wezwanie naturalnie jest głęboko słuszne per se, ale powinno obowiązywać obie sporne strony – czytaj: obie strony powinny zachować należyty umiar. Tymczasem apologeci zmarłego Prezydenta całkowicie pogwałcili zasady gentelmen’s agreement – nadużyli żałoby, po wielokroć się uciekali do emocjonalnego szantażu – wywołując tym całkowicie uzasadniony bunt psychiczny wielu trzeźwo myślących ludzi.

  22. Otóż w tym rzecz właśnie: nie w samej decyzji o wyborze Wawelu, choć pochopna i nieuzasadniona. Chodzi o sposób jej podjęcia – cichcem i znienacka, a potem, przy podaniu do publicznej, wiadomości, z informacją, że klamka zapadła i nic już nie da się zmienić. Społeczeństwo poczuło się zlekceważone. Śmiem twierdzić, że właśnie ci, którzy protestują, wykazują się troską o wartości podstawowe: poszanowanie głosu ogółu w procesie decyzyjnym oraz pietyzm i szacunek dla Wawelu niegodzące się z wszelkim nadużyciem.
    Brawo dla Gospodarza blogu: każdy głos głos rozsądku jest na wagę złota w tych ciężkich czasach.

  23. To jest efekt zbiorowej histerii zwany „syndromem księżniczki Diany”.
    Spór o Wawel jest absolutnie usprawiedliwiony. To arogancja zarządców tych krypt wyznacza nam drogę ogłupiania przyszłych pokoleń.
    To nasze przegrane pokolenie „pimpów globalizmu” zostanie w przyszłości sprowadzone do właściwych wymiarów , ale po drodze tyle wstydu.
    „Uciekaj skoro świt, bo potem będzie wstyd i nie wybaczy nikt ” – tyle mądra piosenka

  24. O panu L. Kaczyńskim wiem tylko to co usłyszałem, przeczytałem lub zobaczyłem w tzw. mediach. I nie wiem czy to co widzę czytam i słyszę teraz to jest o tym samym człowieku. Podobno to się robi po to by zachować powagę chwili. Zatem teraz się kłamie? Nieładnie. Wtedy się kłamało? Śmierć nie rozgrzesza. Tę zasadę stosowały media i stosują w wielu innych przypadkach. Sprawca wypadku śmiertelnego, mimo iż w nim uczestniczył, zostaje napiętnowany. Tym razem „zamilczmy nad tą trumną”. Czemu? Jaka to siła spowodowała tę całą histerię? A tak na boku: był komunikat, że Brazylia ogłosiła trzydniową żałobę ( z powodu śmierci naszego prezydenta). Już wiecie co naprawdę było powodem tej żałoby?
    W.

  25. Siesta,
    100/100

  26. @mtwapa
    O co innego mi chodziło, tam gdzie piszesz, zróżnicowanie jest świeże i społeczeństwa te mają inną ideologie unifikującą, nikomu tam nie przychodzi do głowy by nowoczesny XXI. naród pojmować jako wspólnotę krwi (poza garstką skinheadów ze zdeklasowanych niskich warstw społecznych), są to tak zwane narody polityczne, społeczeństwa obywatelskie, czy jak tam jeszcze. U nas ten niemający wiele wspólnego z rzeczywistością, mit „wspólnoty krwi” należy wciąż do „mainstreamowych” sposobów pojmowania narodu, jest to ciągle, żywe. Ponadto u nas wymieszanie etniczne zachodziło w epoce przednarodowej, przed XIX wiekiem, kiedy jeszcze nikt pojęciem narodu nie operował, weszliśmy w epokę konstruowania ideologii narodowych już mocno wymieszani i zróżnicowani etnicznie, to co zachodzi w Europie Zachodniej to masowa imigracja i wzrastające zróżnicowanie w epoce na dobrą sprawę, postnarodowej, tam jak już wspomniałem, mało kto w kategoriach „wspólnoty krwi” myśli. Chodziło mi o to, że w ramach tradycyjnie rozumianego narodu z jego idelogią wspólnego pochodzenia (jak w XIX.wieku i do połowy XX., choć w Europie Wschodniej jest to silniejsze i zalega dłużej), Polacy są prawdopodobnie jednym z najbardziej zróżnicowanych. Po prostu wziąłem ów mit który zaprezentowała @Karina za dobrą monetę, by uwypuklić jego absurdalność, po nic więcej. Zróżnicowanie nowoczesnych społeczeństw to już inna sprawa, tam dopuszcza się już np. torzsamość wieloraką, która w tradycyjnie pojętym narodzie była nie do pomyślenia (na przykład jestem Amerykaninem i Włochem jednocześnie, albo: czuję się częścią społeczeństwa Szwedzkiego, ale wiem, że jestem też Irańczykiem i muzułmaninem, pielęgnuję obie tozsamości). Tradycyjne pojęcie narodu po to wygenerowało mit o wspólnym pochodzeniu, żeby takie wielorakie identyfikacje zatrzeć. W przypadku polskim mit ten objął bardzo zróznicowane społeczeństwo, bo wyjątkowo jak na owe czasy zróżnicowana była I Rzeczpospolita, dlatego większość Polaków nie ma nawet pojęcia jakie „domiszki krwi” w nich płyną, natomiast, Irańczyk, czy Polak w Londynie na ogół wie, że nie jest etnicznie Anglikiem a jednak stanowi część Wielkiej Brytanii i to jest bardzo w porządku. Tradycyjne pojęcie narodu było ufundowane na fałszywych założeniach i ekskluzywne (w znaczeniu: wykluczające) a nowoczesne ufundowane jest na bliższej rzeczywistości swiadomości różnorodności i jest jednocześnie inkluzywne, włączające, integrujące (oczywiście to ideał, do którego jeszcze sporo brakuje nawet w najlepiej zintegrowanych społeczeństwach zachodnich, ale taki jest kierunek). To mi odpowiada. Pojęcie „wspólnoty krwi” jest strasznie pierwotne, biologiczne, wręcz zwierzęce i mimo, że można zrozumieć jego siłę przyciągania nie uważam go za godne rozwiązanie dla człowieka kulturalnego, powinien taki człowiek aspirować do poczucia wspólnoty opartego na wyższych wartościach duchowych, kulturze, szacunku dla Innego, tolerancji, poszanowaniu prawa, realnej wspólnocie interesów. Jeśli jakieś mity są konieczne dla istnienia wspólnoty, a pewnie są, to niech to nie będzie prostacki darwinizm lecz raczej coś związanego z fałdami naszego mózgu nie zaś jego częścią pod tymi fałdami, emocje nie muszą oznaczać stadnych odruchów 🙂

  27. „ToRZsamość”? No ładny byczek, mam nowy komputer i nie zainstalowałem poprawnie korekty automatycznej, swoją drogą przed jej wynalezieniem nie miałem problemów z ortografią, ot wygodnictwo:)
    Sprzedawczyni na moim bazarku nie doda już dwóch sum bez kalkulatora, ale niedługo problem się rozwiąże, bo i tak będzie musiała zaopatrzyć się w kasę fiskalną…

  28. Przeoczyłem w Twoim tekście Bałkany, faktycznie tam też mieszanka jest niezła, Rumuni to potomkowie starożytnych Daków mówiących po łacinie (Dacja, po rumuńsku Dacia, także marka auta 🙂 ), węgrów, niemców, najrózniejszych grup słowian, Żydów, Romów, Turków, Tatarów, Greków. W obrębie byłej Jugosławi z kolei jedna w zasadzie grupa etniczno – językowa złażyła się ze względów historyczno-religijnych na trzy obecnie narody, te z tradycjami odrębności: Chorwaci i Serbowie i nieszczęśni Bośniacy, którzy właściwie nie definiowali się jako naród, lecz jedynie grupa religijna (Muzułmanie) dopiero szaleństwo nacjonalistyczne po rozpadzie państwa i strach przed włączeniem na siłę do Serbii lub Chorwacji postawił ich w obliczu konieczniości wejścia w te koleiny, wcześniej obywali się bez pojęcia narodu znakomicie, ewentualnie definiując się jako część większej wspólnoty: Jugosłowian. Niestety, to co mogłoby być piękną różnorodnością, idea nacjonalistyczna czyni nie dającą się zintegrować hańbą i wydarzyło się to co się wydarzyło…

  29. …czy to Putin co kombinuje z tym wulkanem w Islandii ? Dlaczego teraz odwołują loty do Polski, a samolot prezydencki nie mógł wylądować w Mińsku, gdzie były dobre warunki ? Tylko „presja i obsesja” delegacji zmusiła pilota do próby lądowania bez widoczności . Czy odmowa przylotu ważnych delegacji na uroczytości pogrzebowe nie jest nauczką dla polskich kompleksów ?
    Narażanie życia innych w imię własnej pychy , to grzech ?
    Czy abp Dziwisz nie brał tego pod uwagę ?

  30. ho ho ho !! Czy aby nie za daleko i za wysoko Państwo zaszli … Ja tylko chciałam wyrazić swoją wspólnotę krwi ze wszystkim braćmi i siostrami na całym świcie 🙂 Naszymi rodzicami byli Adam i Ewa 🙂

  31. @ivo

    IMHO wpadasz w No True Scotsman Fallacy: „zaden _prawdziwie_ opierajacy sie na narodowych wiezach krwi narod nie jest tak zroznicowany jak Polacy” etc.

    Tyle ze nie bardzo mam energie aby o tym dyskutowac.

    Chodzilo mi jedynie o sprostowanie stwierdzenia:
    PL ma najbardziej zroznicowana pule genowa w Europie.

    Nie chce mi sie pisac mini-rozprawki, ale serio-serio, na przestrzeni ostatniego 1000 lat z hakiem historia Europy byla tak pogmatwana ze poza jakimis peryferiami/enklawami, wiekszosc narodowych populacji bedzie miala domieszki ludnosci naplywowej z wielu zrodel. Pomysl o takich tyglach narodowosci jak Balkany, Sycylii i Hiszpanii startujacych 2gie tysiaclecie pod panowaniem Arabskim, Wloszech przechodzacych parokrotnie pod wladanie a to Austrii a to Hiszpanii czy Francji, panstwach kolonialnych:
    „””
    By the year 1552 black African slaves made up 10 percent of the population of Lisbon.
    „”
    http://en.wikipedia.org/wiki/Slavery#The_transatlantic_slave_trade

    Bez jakis definicyjnych lamancow nie da sie bronic tezy aby Polska czy Polacy byli _szczegolnie_ zroznicowani genetycznie, czy to dzis, czy tez 100 albo i 300 lat temu.

  32. Cała nadzieja, że elektorat racjonalnie myślący weźmie udział w wyborach i przegłosuje zastępy histeryków, paranoików, dewotów, zwyczajnych głupców, a także zagubionych i przestraszonych – zmanipulowanych m.in. przez media na czele z TVP. Czas na „wspólnotę rozumu”.

  33. „Elegancki” spor o Wawel co to podobno prowadzily media przerodzil sie w wiecej niz gnojownice na wszelkiego rodzajach forach, facebookach i na ulicy. To znaczy upominanie, zeby jednak zachowali sie nieco kulturalniej, jesli nie z odrobina wspolczucia – redaktor nazywa terrorem. Ciekawe. Krzykaczami nie jest, jak ktos tu pisze mniejszosc bedaca za pochowkiem w tymmiejscu. Oni mieli od razu zaklepane u gospodarzy krypt.
    Panie redaktorze, czy upominanie, zeby nie bawiono sie np. w zabawe z facebooku: „Budujemy piramide Kaczynskiemu”, he, he, he. A te demonstracje w Krakowie i pogrozki na jutro. rzeczywiscie to terror, jesli inni sa na to oburzenie, albo przynajmniej zniesmaczeni. Spor jednak rozni sie czyms od nienawisci, pogardy, drwiny, chamstwa, ktore maca umysly.
    Nie byl Kaczynski z mojej bajki i nie uwazam, ze powinien byc pochowany na Wawelu. Inni tez nie powinni, a zostali i przywyklismy do tego.
    Jak na dzisiaj, to zwlaszcza protesty krakowskie przechylily zyczliwosc tlumu na strone Kaczynskiego. Nieprzewidywalne sa reakcje tlumu i zeby Krakow nie zostal symbolem chamstwa.

  34. Pamiętajmy, ze histeria ostatnich została w ogromnej mierze wytworzona przez media. Myśle, ze po ludzku, Polacy są w swej większości bardzo poruszeni śmiercią tylu ważnych ludzi. – Ostatecznie takie wypadki zdarzają się pewnie raz na kilkaset lat. Narodowo – martyrologiczna interpretacja tragedii jest sztucznie wykreowana i nie przetrwa kilku tygodni. – w zasadzie skończyła się dla większości w dniu ogłoszenia miejsca pochówku Prezydenta. Spojrzmy na liczbę zalobnikow, którzy byli w pałacu- 180 tys – to nie jest całe społeczeństwo. Na placu Pilsudskiego zebrało się w sobotę 80-100 tys ludzi; osobiście byłem zaskoczony jak, relatywnie małe były to tłumy. Z tej perspektywy decyzja o Wawelu jest dla PiS racjonalna – w Malopolsce tłumy bedą większe. Narodowcom- martyrologom przeszkodzi pewnie powoli rodzacy się mit „gniewu bozego”, który objawia się dzisiaj w postaci wulkanu i zlowrogiej chmury, która zredukowala drastycznie liczbę ważnych zalobnikow. Tragedia nie zmieni krajobrazu polskiej polityki, która jest odzwierciedleniem faktycznego i bardzo głębokiego podziału w naszym społeczeństwie. Nie ma sensu przejmować się tak bardzo tym, ze na kilka dni media zredukowaly nas do narodu zalobnikow i ludzi, którzy powinni mieć wyrzuty sumienia, bo nie zauwazali, ze przez ponad 4 lata mieli do czynienia z wielkim mężem stanu. Za kilka dni te same media bedą glosily coś innego, emocje żałoby opadna, wejdą nowe – związane z kampania wyborcza, w której próby wykorzystania mitu L Kaczynskiego nie powioda się; tak przynajmniej mi się wydaje.

  35. Chore ambicje aby moje byłe na wierzchu, Pan Prezydent chciał przebić swoje obchody, obchodami Putina I Tuska. No i to mu się udało, chociaż myślę że trochę inaczej planował. Szkoda że wciągnął w swoje rozgrywki tylu wartościowych ludzi. Zal mi też pilota. Oczywiście że nikt nad nim nie stał i kazał mu lądować. On miał zakodowane że musi lądować bo inaczej cały misterny plan Prezydenta szlag trafi. Powinien oczywiście plan B, ale Pan Prezydent takiej opcji nie przewidywał.

  36. @mtwapa
    Poddaję się:) Przyznaję, że nie potrafię podać źródeł swoich informacji, czytałem to gdzieś w jakimś chyba poważnym periodyku (bo staram się innych nie czytać, a praca zajmowała ze 6 stron i nie było obrazków!). I był to chyba artykuł raczej o Europie Wschodniej, a nie porównawczy i byłem tak pod wrażeniem tego zróżnicowania, że możliwe iż wyciągnąłem nieuprawnione wnioski, że to na tle Europy coś poważniejszego niż na Zachodzie, ale widzę, że chyba wiesz sporo na ten temat i masz rację. Co wzmacnia jedynie podstawową sprawę, że pojęcie wspólnoty krwi, jest ideologiczną aberracją, przykre, że wciąż wykorzystywaną przez różnej maści dyskutantów twożących różne „byty wirtualne” nie istniejące i nie mające prawa zaistnieć. Faktycznie jak się pomyśli o tych wszystkich wędrówkach, podbojach, Wizygotach, Ostrogotach, Celtach, Hunach, Etruskach, Rzymianach, słowiańskich niewolnikach, Maurach to aż dech zapiera. Z jednym zastrzeżeniem. Nie napisałem: ?zaden _prawdziwie_ opierajacy sie na narodowych wiezach krwi narod nie jest tak zroznicowany jak Polacy? , lecz coś na kształt: ?zaden _definiowany przez niektórych_ jako opierajacy sie na narodowych wiezach krwi narod nie jest tak zroznicowany jak Polacy? . Ale to już mniejsza w kontekście tego, że to i tak pewnie mało prawdopodobne.
    Zdrowia, dzięki za link

  37. „uważam że Naród jest wspólnotą krwi…” Zgadzam sie absolutnie.
    Nie rozumiem jednak, skad tyle dociekan na temat przyczyn katastrofy. Otoz najwiekszy patriota od czasow ostatniej wojny zdromadzil na pokladzie poststalinowskiego gruchota 95 nieprzyjaciol Narodu a nastepnie pod pretekstem koniecznosci ladowania w Smolensku rozprawil sie za jednym zamachem i krwawo z jednym i z drugimi. Za co mu wieczna chwala i miejsce po boku Kazimierza Wielkiego.

  38. Drogi panie Redaktorze, drodzy Blogowicze,

    wlasciwie moznaby powiedziec to co sie dzieje mnie nic nie obchodzi (zyje od prawie 30 lat poza jej granicami), ale od czasu do czasu krew mnie zalewa. Zastanawiam sie czy Polska rzeczywiscie jest demokracja? Wypadek lotniczy jest straszny, ale czy to rzeczywiscie tragedia narodowa ? S.p. Prezydent wybrany przez czesc Polakow (a moze dziadow?) w swoim stylu pieniackim i metody „chlop zywemu nie popusci” zorganizowal na koszty podatnikow wyjazd prawie prywatny. Jedno mnie uspokaja, ze mozna w chwili obecenej obserwowac jak powstaja mity „wielkich bohaterow”… Rodakom w kraju i zaranicy zycze rozsadku i udanego rozwoju kraju na zasadach demokratycznych. Tego nikt wam nie podaruje, oto nie trzeba walczyc tylko pracowac, zeby wszystkim sie godnie zylo w tym kraju z ktorego jeszcze tysiace wjezdzaja za chlebem (albo sa to tylko nieudacznicy ?).

    Pozdrawiam

  39. jercym54 pisze:
    2010-04-18 o godz. 09:14

    „Oczywiście że nikt nad nim nie stał i kazał mu lądować.”

    Chyba powszechnie zapominamy, ze to nie Prezydent fatyguje sie z instrukcjami do kokpitu. Wychodzi pilot do Prezydenta.

  40. Podług mojego zdania powinno być każdego sumieniu zostawione, który koniec do tłuczenia jajka jest wygodniejszy.

    Istotny tekst Mazurka:

    http://www.rp.pl/artykul/9157,462423_Mazurek__Czego_tak_bardzo_sie_boicie_.html

    Nie zgadzam się z wymową, bardziej jestem „wy” niż „my” ale po pierwsze tekst jest uczciwy (co nie znaczy, że rzetelny w argumentacji i doborze przesłanek, autor rozmawia raczej z wyobrażeniem „was”, ale mówi co myśli i nie manipuluje), po drugie ma dobrą pointe. Problem chyba w tym, co zresztą autor napisał, że zarówno ci od grubego jak i od ostrego końca z predefinicji są kompletnie głusi na argumenty drugich, oraz (zwłaszcza „my” — moim zdaniem — mieszają niefrasobliwie emocje personalne z meritum). Lubie pomidorową, ale nie uważam wielbicieli żurku za szubrawców. A u nas taka mielonka intelektualna w dyskursie społecznym występuje, stosunek do pomidorowej określa człowieczeństwo partnera w dyskusji. Oczywiście zakaz komentowania politycznej decyzji co do miejsca pochówku z pobudek etycznych mam za absurdalny i nie rozumiem, jak można te dwie sprawy łączyć. Z pełna wzajemnością ze strony „nas”, którzy nie mogą pojąc, czemu ja nie łączę. Ciekawe, czy da się coś z tym zrobić?

  41. Słowa o pojednaniu dwóch Narodów i krypcie Ofiar mordu w Katyniu na Wawelu pokazały klasę kardynała Dziwisza.Czy para prezydenska się w niej zmieści,wypowie się Naród.Wawel jest miejscem pamięci historycznej
    całego Narodu nie jednej opcji politycznej, bez względu na jej zasługi.

  42. Naród nie jest wspólnotą krwi, bo trzeba by z niego wykluczyć tych wszystkich o nazwiskach niemieckich, czeskich, litewskich i wielu innych. Wielu o takich nazwiskach zginęło w Katyniu. Naród to wspólnota kultury, języka, losu. Conrad był Polakiem, ale chciał być Brytyjczykiem i nikt nie uważa go za polskiego pisarza. Terror „wawelski” który uprawiają zwolennicy PiS jest nie do przyjęcia. Nie macie prawa decydować co jest patriotyczne a co nie i kto jest bohaterem narodowym a kto nie. Dyskusja na temat miejsca pochówku nie wyklucza autentycznego żalu po tragicznie zmarłych. Dla wielu Polaków Wawel jest miejscem magicznym, symbolem narodowym i może ich dotykać wynoszenie do panteonu narodowego ludzi uwikłanych w bieżąca politykę, bez dystansu czasowego i spokojnej oceny roli w życiu narodu.

  43. # Ryszard pisze:
    2010-04-17 o godz. 21:09

    Cała nadzieja, że elektorat racjonalnie myślący weźmie udział w wyborach i przegłosuje zastępy histeryków, paranoików, dewotów, zwyczajnych głupców, a także zagubionych i przestraszonych – zmanipulowanych m.in. przez media na czele z TVP. Czas na ?wspólnotę rozumu?.

    Lepiej bym tego nie ujął – brawo. Trzeba iść na wybory i pokazać, że Polacy są godni swoich przodków, tych z XV i XVI wieku, którzy dawali swoim rozumem wzór światu. A nie tych z Konfederacji Targowickiej, którym wydawało się że bronią tradycji, a tymczasem zabijali Ojczyznę.

  44. @pwf
    Nie zgadzam się z takim postawieniem sprawy, że można porównać gusty kulinarne z postawami światopoglądowymi (chodzi mi o to konkretnie, nie o cały wpis). Jednak preferencje w tłuczeniu jajka trochę mniej mówią o charakterze człowieka niż jego stosunek do spraw społecznych, takich jak model patriotyzmu, tolerancja, zawłaszczanie sobie miana „prawdziwego Polaka”, szacunek do zmarłych (wyrażający się na przykład w nieczynieniu z jego ciała przedmiotu rozgrywek politycznych, czemu nie oparł się brat Ś+P Prezydenta). Oczywiście, piękną rzeczą jest umieć wznieść się ponad podziały i umieć się szanować mimo różnic w poglądach, i podziwiam ludzi którzy to potrafią. Niemniej jednak jest to dużo trudniejsze niż przezwyciężenie podziałów w kwestii pomidorowej i żurku, w polityce spory dotyczą zazwyczaj spraw zasadniczych, często właśnie „człowieczeństwa”, wyznawanych wartości i nie można oczekiwać, że osób umiejących się porozumieć będzie tu dużo, to raczej zawsze będą wyjątki niż reguła. Sprowadzanie tych spraw do preferencji w tłuczeniu jajka to niesamowicie bezdroskie uproszczenie, tak jakby powiedzieć: fakt, mój sąsiad bije żonę i dzieci, smaruje antysemickie napisy po murach, czasem w złości zarysuje mi samochód ale spoko! On ma po prostu inne preferencje odnośnie tłuczenia jajka. W polsce po tragedii wytworzył się klimat pojednania narodowego i jedna głupia decyzja bardzo mocno go popsuła, choć wierzę, że nie zniszczyła całkowicie. Oczywiście, można powiedzieć, nie bądźmy dziećmi w piaskownicy i nie spierajmy się wiecznie o to kto zaczął, ale cały problem polega na tym, że strona przeciwna musi też wyrazić gotowość do porozumienia, bo inaczej to będziemy mieli sytuację, że ktoś będzie nas ciągle kopał po kostkach i mówił: „co? skarżysz się? nie bądź małostkowym dzieckiem, nie kłóć się o to kto zaczął, wyciągnij do mnie ręce w geście pojednania” i łup nas w kostkę kolejny raz. A tak właśnie postępuje Jego Wysokość Prezes i mam wielki szacunek do Platformy, bo ona akurat egzamin z żałoby zda raczej bardzo dobrze, póki co znosi ciosy w kostkę bez słowa, a pamiętajmy, że przed Wawelem był jeszcze kaznodzieja, od siedmiu boleści, z Przemyśla…

  45. Dla mnie znaczenie ma jedynie fakt, ze zginal urzedujacy prezydent Polski. Nie interesuje mnie jak sie nazywal i gdzie bedzie pochowany. Interesuje mnie jakim prezydentem bedzie jego nastepca.

  46. ciekawe co niektorzy sadzili by o o tej wspolnocie krwi,bedac w Warszawie..jestem osoba chora,ale pod palac prezydencki przyjechalam ze synem,sama sie balam ze wzgledu na zdrowie,
    no i oczywscie poczulam tylko zal i to jeszcze jaki,nie mialam szans sie dostac,a co do wspolnoty krwi-wysiadamy z pociagu,przynosi gosc swieze pieczywo do sklepiku(kierowca-chyba Warszawe zna?)podchodze grzecznie pytam o droge do palacu,a on na to ze nie zna-zamurowalo nas-jakis niedorozwiniety czy co?nie,nie, poprostu…..sami wiecie.
    Ale nie wszyscy w Warszawie sa tacy,naprawde….
    I jeszce jedno,dlaczego nikt nie pomyslal o tych tysiacach ludzi,tak ciezko cos do picia zrobic goracego,dlaczego sie czepiali jakies tam kawiarenki obok….najwiecej ofiarnosci i pracy bylo ze strony harcerzy,jak zawsze …..tylko na nich mozemy liczyc…

  47. Zal zalem, zaloba zaloba ale prawda musi byc prawda, dla mnie tez jest rzecza jasna,(tak jak osobie „Monteskjusz) to sztuczne robienie z sp.Prezydenta kogos kim nie byl, tylko dlatego ze zginal smiercia tragiczna, dla mnie np. rzecza zupelnie niezrozumiala jest to organizowanie tej drugiej uroczystosci rocznicowej w Katyniu czy nie mogl P.Prezydent i te wszystkie osoby z tego feralnego samolotu jak i owe rodziny katynskie wziac udzial w tej pierwszej razem z Premierem co temu przeszkadzalo pycha czy urazenie godnosci prezydenckiej czy reczywiscie takie sa wymogi protokolu dyplomatycznego,czy zamanifestowanie swojej odrebnosci i pogardy dla innych, czy ten samolot nie mogl poleciec wczesniej nie na ostatnia chwile, dlaczego piloci nie posluchali rady kontrolerow lotniska i po co tylu roznych wysokich ranga urzednikow czy dzialaczy lecialo razem, dlaczego nie wymieniono tych radzieckich latajacych trumien jakimi sa tupolewy obojetnie jaki numer, wystarczy sie przyjrzec statystykom katastrof lotniczych na swiecie, dlaczego po tej katastrofie jednak potrafiono wyczrterowac czy leasingowac samoloty dla ViP-ow a przedtem tego jakos nie mozna bylo zrobic mam jeszcze wiele innych pytan ale pozostana one napewno bez odpowiedzi, wiem jedno niezaleznie od faktu pochowania Prezydenckiej Pary na Wawelu,ze pochowanie Jej czy to w Katedrze Sw.Jana Warszawie ich bodz co badz rodzinnym miescie czy w Swiatyni Opatrznosci napewno nie wzbudzilo by tylu kontrowersji i nie przynioslo by zadnej ujmy nikomu i nie powodowaloby tylu rozdzwiekow wsrod spoleczenstwa i jestem pewny ze ta decyzja do ktorej nikt teraz nie chce sie przyznac (pewnie ze wstydu) przyniesie skutki odwrotne do zamierzonych dla inicjatorow, i tyle.
    Z powazaniem

  48. @Ivo
    Nie wiem, czy zmilczeć, czy nie, ale na blogu Edwina, erudyty posługującego się w swoich książkach odniesieniami do powszechnego zasobu kodów kulturowych, chyba jednak wypada mi przypomnieć, że pierwsze zdanie mojego komentarza jest łatwo rozpoznawalnym cytatem z uważanej za najwybitniejszą powieść angielskiego oświecenia książki J. Swifta. W owym dziele Swift w sposób metaforyczny odniósł się zarówno do ludzkiej natury, jak i do zachowań społecznych swojej doby. Greps z jajkami uważano przez ostatnie trzysta lat za całkiem celną, ironiczną metaforę, aż do dziś, kiedy okazało się, że „sprowadzanie tych spraw do preferencji w tłuczeniu jajka to niesamowicie bezdroskie (tak w oryginale, pwf) uproszczenie”.

    To chyba kolejny problem tej dyskusji, która się teraz przewala wszędzie, brak wspólnego kodu kulturowego (niechby to były nawet „Gwiezdne wojny” czy „Harry Potter”), po prostu wszystkiego w naszym zamożnym świecie jest za dużo, przez co ludzie, zamiast posłużyć się powszechnie znanym skrótem myślowym, muszą od początku tłumaczyć po swojemu, to co ktoś już zrobił lepiej. Co zresztą — zdaje się — było problemem śp. prezydenta, który w swoich wystąpieniach publicznych, niesłusznie zakładał, że jego skróty są powszechnie rozpoznawalne. Dodatkowo „wy” i „my” mają swoje wsobne repozytoria takich skrótów i symboli, do których ich oponenci mają stosunek niechętny, bądź obojętny. Co praktycznie uniemożliwia dialog. Dzisiejszy pochówek stał się już takim symbolem — dla każdej strony czego innego.

  49. Co p. Bendyk z POLITYKI ma do Katedry? Katedra to część naszego Kościoła. Decyduje biskup diecezjalny.

    Tak trudno to zrozumieć? To jest KOŚCIÓŁ!!! Mówiąc Pana językiem prywatna organizacja pozarządowa. Nic Panu do tego.

  50. W podobnym tonie napisał też Grzegorz Sroczyński w artykule „Nie szantażujcie mnie tą trumną!” – jemu też nie podoba się narzucanie sposobu przeżywania:

    „Lech Kaczyński był – moim zdaniem (podkreślam! moim zdaniem!) – fatalnym prezydentem. I potrafię połączyć ten pogląd z prawdziwym żalem i żałobą. Bo jestem człowiekiem.”

  51. Agata pisze:

    2010-04-19 o godz. 00:14

    „Kościół” nie jest prywatnym folwarkiem episkopatu. „Kosciół to MY” i mamy prawo wyrażać swoje zdanie.

  52. Agata pisze:
    2010-04-19 o godz. 00:14

    „Co p. Bendyk z POLITYKI ma do Katedry?”

    To samo co każdy Polak. Ja też. To nie jest kościół, tylko zabytek, należący do wszystkich. Również do katolików, którym nie podoba się pomysł z pogrzebem L.K. na Wawelu, również prawosławnym, protestantom czy zgoła muzułmanom, jeśli są Polakami.
    Tą decyzją, podjętą a ogromną arogancją, napluto nam na buty. Mamy spokojnie stać, z pokorą, bo WAM, krzykliwej, ordynarnej grupce radykałów tak się podoba? Nigdy w życiu! To nasz kraj, nasza Polska i nasz Wawel razem z kaplicą. Tak samo nasz jak wasz, tyle że nas jest więcej, więc lepiej to uszanujcie. Jeszcze trochę krzyków, a jak nas wkurzycie ujadaniem, to skończy się cierpliwość (ustępowanie głupiemu ma swoje granice) i będzie ekshumacja. Tylko jeszcze trochę namieszajcie..

  53. do kaczystów (ciekawe czy zrozumieją):

    Marian Hemar

    ROZWAŻANIA O PACYFIZMIE

    Bolszewicy ? pacyfiści.
    Wrzaskiem pełnym nienawiści
    Drą się, krzyczą raz po raz:
    POKÓJ! oraz WALKA KLAS!
    WALKA KLAS! i jednym tchem
    POKÓJ! POKÓJ! ? wsiem wsiem wsiem.
    To się wzajem nie wyklucza,
    Tak komunizm nas poucza.

    Bo sowiecki cel ustroju
    W tym jest właśnie, by w pokoju
    Można wśród światowych mas
    Krzewić krwawą WALKĘ KLAS.

    My im, znaczy, spokój dajmy,
    W niczym im nie przeszkadzajmy,
    Żeby oni WALKĄ KLAS
    Mogli rżnąć spokojnie ? nas.

    U nich w zgodzie hasła oba,
    Komu to się nie podoba,
    Ten się zara przeistacza
    W wojennego podżegacza.

    My faszyści, my burżuje,
    My nie wiemy, co pacyfizm,
    Tak jak go interpretuje
    Dialektyczny apokryfizm.
    *
    Do nauki pacyfizmu
    Nam nie trzeba komunizmu.
    Bo my wiemy o tym wszystko
    Od dwudziestu wieków blisko.

    Nam, dwadzieścia wieków temu,
    Całą treść i sens problemu
    Raz na zawsze, wciąż od nowa,
    Objawiły cztery słowa.

    My już definicją tą
    Nauczeni od przedszkoli.
    Owe cztery słowa brzmią:
    Pokój ludziom dobrej woli.

    Pomyśl tylko ? w konsekwencji
    Co wynika z tej sentencji?

    Ona nas utwierdza trwale
    W naszej pokojowej roli.
    Mówi: POKÓJ! POKÓJ! ? ale
    Tylko ? ludziom dobrej woli.

    Ani więcej, ani mniej,
    Prawda prosta, myśl dostojna,
    Mówi: Ludziom woli złej ?
    WOJNA! WOJNA! WIECZNA WOJNA!
    *
    Z tego sobie wyprorokuj
    Pacyfizmu zwięzły skrót:
    Jeśli tobie miły POKÓJ,
    Dobrą wolę pokaż wprzód.

    Odkryj na zielonym stole
    Talie swych fałszywych kart.
    Pokaż naprzód dobrą wolę,
    Gdy ci pokój tyle wart.

    Ludziom daj kajdany zzuć,
    Niewolnikom wolność zwróć,
    Zwróć im wolność dusz i serc,
    Rozwal mur więziennych twierdz,
    Daj im żyć, jak sami chcą
    A nie pod komendą twą,
    Daj im zdjąć żałoby kir,
    Pokaż, żeś nie zbój i zbir,
    Że ci wstrętny grozy dreszcz
    I bat nędzy i niedoli!
    Potem pełnym gardłem wrzeszcz:
    PACE! PEACE! PAIX! FRIEDE! MIR!
    POKÓJ ?
    Ludziom dobrej woli.
    *
    Na nic paktów hieroglifizm,
    Na nic kadr i bomb restrykcja.
    Świat to wie, że wasz pacyfizm
    Jedna wielka PACYFIKCJA.

    Z prahistorii tego świata
    Coś przypomnę ci, gieroju:
    Kain, po zabiciu brata,
    Nigdy nie miał już pokoju.

    Potem innej nie znał troski
    W swym pacyfistycznym znoju,
    Tylko troskę, by gniew Boski
    Pozostawił go w spokoju.

    Śmiechem szatańskiego roju
    Wyła nad nim gawiedź diabla:
    Trzeba było chcieć pokoju
    Przed zabiciem brata Abla!
    Teraz pokój? Po zabiciu?
    *
    Pokój z wami? Nigdy w życiu.
    1956

  54. @pwf
    Może lepiej nie milczeć, mnie akurat wytknięcie braku oczytania motywuje do czytania, nie zaś do obrony, a myślę, że i paru czytelnikom blogu (a?)
    się przyda. Erudycja nie jest powszechną przypadłością wśród kształconych dziś ludzi, przyznaję, że czuję czasami przynależność do grupy którą poseł Dorn określił kiedyś nie bez odrobiny racji „wykształciuchami”, choć w jego pojęciu dotyczyło to chyba każdego kto ma wyższe wykształcenie i jednocześnie poglądy inne niż on. Mimo wałkowania na studiach, klasyków myśli socjologicznej, ominął mnie ten cytat, zapamiętałem, co może dla mnie symptomatyczne 🙂 , zdanie Saint-Simona, który twierdził, że „żeby tworzyć naukę trzeba mało czytać, a dużo myśleć”, ale to żartobliwe oczywiście. Też boleję nad sytuacją zanikania powszechnie przyswajanego kanonu humanistycznego i nie mam złudzeń, że nie jestem tego procesu ofiarą, więc powodów do poszerzania wiedzy nigdy dosyć. Choć z Harry Potterem to lekka przesada, moje dzieciństwo przypadło na okres kiedy nie było go jeszcze w planach, ale Gwiezdne Wojny mam opanowane, nawet i parę poważniejszych pozycji by się znalazło. Musiałbym zobaczyć więc ową sentencję w szerszym kontekście, bo wyrwana zeń brzmi nadal dość kuriozalnie i dlatego tak ją oceniłem, także spokojnie: 300letnia tradycja nie została pogrzebana, to tylko jeden internauta który jej nie przyswoił coś tam napisał. Co zaś do kulinariów to ja tłukę jajka z obu stron na zmianę (a nawet, co gorsza, losowo), oraz uwielbiam zarówno pomidorową i żur, zniosę zaś towarzystwo, które lubi także zupy których ja nienawidzę, byle by mi do mojego talerza nie pluli, i zachowywali się przy stole z minimalną dozą przyzwoitości. Mój wpis był więc równie uczciwy co tekst pana Mazurka, który raczyłem przeczytać, może czegoś tam nie zrozumiałem, może dyskutuję z przeciwnikiem który istnieje tylko w mojej głowie, ale za to nie oszukuję i mówię co myślę. Podejrzewam zresztą, że kibol sportowy wymyślający innemu kibolowi, też jest uczciwy! On naprawdę jest wq.. wkurzony, oczywiście i naprawdę ma ochotę tamtego zabić, albo przynajmniej pobić do nieprzytomności… Tak… Uczciwość to chyba trochę za mało by wypowiadać się o poważnych sprawach, choć jest niezbędna. Warunek konieczny, niewystarczający.

  55. Wydaje sie ze pomysl pochowania na Wawelu jest od dygnitarzy koscielnych.Nicht sie nie przyznaje bo to decyzja kontrowelsyjna.
    Nie wiem czy dozje takiego czasu gdy Kosciul sie nie bedzie mieszal do politiki i bedzie po prostu kosciolem

  56. Ta katastrofa pokazała amatorszczyznę ekipy planującej podróże prezydenta. A my tu histerię narodową uskuteczniamy.

    Efektem tej hecy jest pomnik wystawiony niekompetencji w planowaniu podróży głowy państwa. Wyobraźmy sobie Air Force One rozbijający się w czasie pokoju na prawie polowym lotnisku z powodu złej pogody.
    Barack Obama nie przyleciał na pogrzeb ze względu na wulkan i pył. A mógł przecież próbować…

  57. Zanim Wawel całkiem spadnie na bruk może warto by było na nim jeszcze szybko zrobic interes? A jakby tak wystawic pochówek na Wawelu na Allegro czy ebay? Kto da więcej! Możliwy byłby też leasing albo tylko sama ceremonia.
    Czy córka pp. Kaczyńskich i jej partnerzy też mają prawo do grobu rodzinnego?
    Dziwisz podzielił naród i zaszkodził kościołowi. Ale za to grał pierwsze skrzypce i może to dla niego jest ważniejsze.

  58. Popieram pogląd autora blogu, że „w sposobie, w jaki została podjęta ta decyzja (o pochówku na Wawelu) wyraża się najbardziej niebezpieczny element polskiej tradycji, a nie w sporze, który przerwał krótki okres mitycznej jedności.”

    Jeśli Jarosław Kaczyński wystartuje w wyborach, media i ktokolwiek władny i żyw powinni zadawać mu nieustannie pytanie, aż do wiarygodnej odpowiedzi: czy to on był autorem pochówku Pary Prezydenckiej na Wawelu ? Jeśli nie on, to kto ? – nie sposób sobie wyobrazić, że on tego nie wie. Imię i nazwisko.

    Pytanie do niego jest tym bardziej zasadne, że kard. Dziwisz mówi jednoznacznie: to nie była moja inicjatywa. Powinniśmy założyć, że w odróżnieniu od polityków i spin doctorów, krakowski kardynał mówi prawdę – jeśli już nie dla innych względów, to choćby dlatego, że nie narażałby autorytetu kierowanej przez siebie instytucji kościelnej, gdyby ktoś miał na przykład i zachował odpowiednie nagranie z jego udziałem – gdy on zgłasza tak istotną inicjatywę.

    Jeśli nie on, to rodzina – inni (przedstawiciele organizacji politycznych, społecznych itd.) mogli mieć pozycję doradczą, ale nie sprawczą. Jeśli rodzina, to nie Marta Kaczyńska, która nie jest politykiem, nie mieszka w Krakowie, a decyzja w sprawie Wawelu boleśnie oddala na ziemi jej zmarłych rodziców.

    Jeśli nie Marta Kaczyńska, w rodzinie pozostaje na polu decyzyjnym tylko brat bliźniak – wszyscy inni są tam w znacząco większej odległości od śp. Marii i Lecha Kaczyńskich, w tym brat Pani Prezydentowej, a ciężko chora mama o tragedii nie wie.

    Jarosław Kaczyński jest osobą ciężko doświadczoną przez śmierć brata i bratowej, ciężko doświadczany stanem zdrowotnym mamy, zasługuje na szczere współczuje i tego współczucia doświadcza. Ale jednocześnie jest, jak powiadają, zwierzęciem politycznym i nie przepuszcza okazji, które mogą działać jak polityczna wyrzutnia rakietowa.

    Jednak jest zwierzęciem o ciężko ranionej psychice, j jako taki staje się szczególnie społecznie groźny. Myśl o swej prezydenturze, jako kontynuacji prezydentury brata-bliźniaka i realizacji testamentu śp. Lecha Kaczyńskiego, najpewniej postała mu w głowie natychmiast, gdy ochłonął z informacji, że jego brat zginął. Mimo dramatycznej sytuacji niewątpliwie rozpoczął jak tylko możliwie najszybciej grę w polityczne szachy, w których Wawel stał się w pewnym momencie jednym z najważniejszych elementów wstępnej i finalnej gry wyborczej.

    W piątek 18 czerwca, przed sobotnią ciszą wyborczą i przed pierwszą i ostatnią turą wyborów (bo drugiej może już nie być) Jarosław Kaczyński udaje się na Wawel i składa obietnicę bratu, że będzie kontynuować jego wielkie dzieło wskrzeszania i umacniania polskiej pamięci historycznej i patriotycznej świadomości (w domyśle, na pohybel III Rzeczpospolitej), że głęboko wierzy, iż Naród pozwoli mu dokonać tego dzieła, którego nikt inny poza nim nie jest w stanie podjąć i udźwignąć. Nagranie tej sceny puszczone w społeczeństwo zadziała skutecznie w ramach wspomnianego przez pana Bendyka „terroru emocji”.

    W czasie mszy żałobnej w Kościele Mariackim w Krakowie, w homilii jednego z dostojników kościelnych pojawiło się stwierdzenie, że Para Prezydencka jest chowana na Wawelu z woli Narodu. Czyli już nie grono prywatne, ale powoli – Naród ? Powstaje znaczy i rzeczywiście jest utrwalany mit.

    Ale amnezja nie musi nam towarzyszyć. Nie może nam tu towarzyszyć.

    Mity niosące dobro, niech powstają. Niech będą częścią historycznego folkloru. Ale jeśli są groźne, powinny być temperowane w zarodku. I dlatego trzeba stanowczo dążyć do niedopuszczenia, by mit o wyjściowej woli Narodu w przypadku pochówku Pary Prezydenckiej na Wawelu, mógł zapaść w niejedne wyborcze głowy.

    Dlatego właśnie niezbędne jest uzyskanie jasnej, publicznej odpowiedzi na pytanie; kto konkretnie ten Wawel wymyślił ? Wiemy bowiem dobrze, że przy tym pomyśle nie było Narodu – nikt Narodu nie pytał przecież o zdanie.

    Ale to powoli się zatrze. Nie wiadomo, kto wymyślił. Wzajemnie sobie zaprzeczają. Ale – jakież tłumy przybyły na pogrzeb… Czyli przyzwolenie jest… Narodowe… Ładnie brzmi. My, Naród…

    Wykazanie jednak, krótkie i wyraziste, że Narodem była praktycznie jedna, konkretna osoba, z zapleczem politycznym, wyprostowałoby i wymyło Naród z tej decyzji. Ustawiłoby ją w innym, czyszczącym świetle.

    Niechaj Para Prezydencka na Wawelu spoczywa w spokoju – choć Pan Prezydent i szczególnie Pani Prezydentowa najpewniej broniliby się mocno przed wawelskim pochówkiem. Skoro już, niech Ich krypta stanie się katyńska jak najbardziej tylko możliwe; niech będzie panteonem Ofiar Katyńskich Lasu Katyńskiego sprzed 70 lat i Ofiar Katyńskich Smoleńska sprzed kilku dni – w tragicznym, wspólnym mianowniku.

    Ale nie powinno być żadnego zapomnienia i wybaczenia dla gry, jaka w majestacie śmierci, została rozegrana i z której – na fali „terroru emocji” – za nieco ponad dwa miesiące na czele państwa polskiego może stanąć „zwierzę polityczne”, mocno poranione, i tym groźniejsze przez wszelkie swoje decyzje bieżące i przyszłe w tym poranieniu podejmowane.

    Do tego polityk samotny, który za stary jest na tworzenie związku małżeńskiego na miarę związku zmarłej Pary Prezydenckiej, swoje frustracje będzie mnożył w samotności prawie całkowitej. Samotności deformującej pod ciężarem tragicznych zdarzeń.

    By powtórzyć, Jarosławowi Kaczyńskiemu należy współczuć, życzyć spokoju i funkcjonowania na co dzień w ramach partii, którą stworzył, póki istnieje. Ale trzeba zrobić wszystko, by nie miał okazji odciśnięcia na nas Wawelem swego bólu i nas tym Wawelem zniewolić.

    Trzeba decyzję o pochówku na Wawelu odmitologizować. Musi paść informacja jasna i otwarta: pochówek wymyślił i przeforsował ten i ten. Siła wawelskiego argumentu ograniczy się wówczas do sprytu jednego człowieka, bez możliwości bezkarnego nakręcania szans wyborczych mitem o Narodzie. Symbol Wawelu w wyborach zmniejszy znacząco swoją moc i tym samym zmniejszy moc całej kandydatury Jarosława Kaczyńskiego.

    —-

    Blog publicystów „Polityki” jest nośny, dlatego zostawiam tu ten wpis. Choć nie bardzo wierzę w moc sprawczą jednego słowa portalowego. Jednak ziarnko do ziarnka…

  59. @ivo
    No to się cieszę, żeśmy się dogadali, bo się bałem, że w typowy dla polskiej dyskusji sposób, który Pana również drażni, znów ktoś może się obrazić, za to że grzecznie mu się zwróci uwagę na jego niedostatek, a wszyscy jesteśmy niedoskonali. Był taki ważny cytat z Hebanu Kapuścińskiego, przytoczony podczas dyskusji nad książką o nim ostatnio: „…rozmawiamy któregoś dnia z A., starym, osiadłym tu od lat Anglikiem. A mianowicie: siła Europy i jej kultury, w przeciwieństwie do innych kultur, leży w jej zdolności do krytyki, przede wszystkim do autokrytyki. W jej sztuce analizy i dociekania, w jej ciągłych poszukiwaniach, w jej niepokoju. Umysł europejski uznaje, że ma granice, akceptuje swoją niedoskonałość, jest sceptyczny, wątpi, stawia znaki zapytania. W innych kulturach tego ducha krytyki nie ma. Więcej ? są one skłonne do pychy, do uznawania wszystkiego, co własne, za doskonałe, słowem są one w stosunku do siebie bezkrytyczne. Winą za całe zło obarczają wyłącznie innych, inne siły (spiski, agentów, obcą dominację w różnych formach). Wszelką krytykę uznają za złośliwy atak, za przejaw dyskryminacji, za rasizm itd. Przedstawiciele tych kultur traktują krytykę jako osobistą obrazę, jako rozmyślną próbę ich poniżenia, nawet jako formę znęcania się. Jeżeli powiedzieć im, że miasto jest brudne, traktują to, jakby ktoś powiedział, że sami są brudni, że mają brudne uszy, szyje, paznokcie itd. Zamiast ducha autokrytyki noszą w sobie pełno uraz, kompleksów, zawiści, zadrażnień, dąsów, manii. To powoduje, że są kulturowo, trwale, strukturalnie niezdolni do postępu, do wytworzenia w sobie, wewnętrznie, woli przemiany i rozwoju”. Co zresztą wcześniej innymi słowy wyraził Karl Popper, choć z drugiej strony „tylko prawda obraża” ? powiedział Napoleon Bonaparte i miał rację.

    Kontekstu nie będę naświetlał, lektura „Podróży Guliwera” w przekładzie Słomczyńskiego jest zbyt dużą przyjemnością, żeby ja psuć. 🙂

    Co do uczciwości tekstu Mazurka: nie czytuję na co dzień wielu publicystów. Ograniczam się raczej do lektury newsów i własnej analizy, jeśli rzecz uznam za istotną, bo na przykład skład rady telewizji, której i tak nie oglądam, mało mnie obchodzi. Ostatnie dni, kiedy przyjaciele podsyłali mi teksty P.P. Krasnodębskiego, Wildsteina, Semki, Pospieszalskiego, Ziemkiewicza i innych podobnych (na ogół z nienadającymi się do druku komentarzami) utwierdziły mnie w przekonaniu, że dobrze robię. Sam raz, czy drugi mocno zirytowałem się brakiem jakiejkolwiek logiki w tych tekstach, połączonym z emocjonalnym, pozbawionym szacunku a często chamskim stosunkiem do pojedynczych ludzi (wyjątkowo wulgarny tekst Ziemkiewicza o Wajdzie) czy grup współobywateli (pogarda Krasnodębskiego wobec nieznanych mu z nazwiska ludzi).

    Wiem już, że nie będę więcej otwierał linków z nadesłanymi mi popisami tych autorów, bo szkoda mi każdej sekundy mojego bezcennego życia na obcowanie z ich fobiami i rozmemłaniem umysłowym. Przyjaciele piszą mi, że są oni szkodliwi, owi autorzy ? moim zdaniem są kompletnie nieszkodliwi, ponieważ nie piszą niczego istotnego, dając jedynie wyraz swoim emocjom, to oddziałują wyłącznie na osoby o podobnej konstrukcji mentalnej, a takie osoby są niereformowalne. Poza gronem tych, którzy utwierdzają się w swoim obrazie świata, obcując z opus wyżej wymienionych, czytają ich z obowiązku koledzy dziennikarza, którzy żyją z „wymiany poglądów” (problem tylko w tym, że każdy się chce dzielić, a nikt nie chce być beneficjentem) oraz tacy jak ja ? wepchnięci w ten rynsztok, przez oburzonych przyjaciół. Moim zdaniem najlepiej nie czytać i się nie oburzać. Ileż razy można z zaciekawieniem odwiedzać gabinet osobliwości? Owszem ciele z dwoma głowami po raz pierwszy może zainteresować, ale raz starczy. Na nieczytaniu tamtych tekstów niczego nie tracę, bo niczego merytorycznego się z nich nie dowiaduję.

  60. @pwf
    No to się bardzo zgadzamy 🙂 Ja mam szczęście mieć rodzinę za miastem, i w ramach higieny psychicznej, wybieram często ożywcze milczenie przyrody zamiast pokracznej „Bezsilności Publicystyki” (dobrze, że Kisiel nie czyta Ziemkiewicza i Krasnodębskiego, bo niewygodnie by mu się Wiecznie Odpoczywało)
    Pozdrawiam i życzę byśmy na początku lipca nie obudzili się w Polsce z Prezydentem Jarosławem, ale to raczej niemożliwe, zresztą gdyby nawet, ptaki i drzewa nic się o tym nie dowiedzą i dobrze!

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php