Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

20.04.2010
wtorek

Zasada ostrożności czy polityka strachu?

20 kwietnia 2010, wtorek,

Paraliż świata spowodowany przez odwołanie dziesiątków tysięcy lotów i uziemienie milionów pasażerów wywołuje już pytania: czy aby władza publiczne nie przesadziły? Czy rzeczywiście wulkaniczne pyły są aż tak niebezpieczne dla samolotów? Troska o bezpieczeństwo pasażerów spowodowała straty bezpośrednie sięgające 200 mln dolarów dziennie, trudno policzyć straty pośrednie: zerwane łańcuchy logistyczne, turystyka, etc. Podobno zamach 11 września 2001 r. był mniej katastrofalny dla linii lotniczych.

Jeszcze kilka miesięcy temu podobna dyskusja dotyczyła świńskiej grypy, oceny ryzyka rozszerzenia pandemii i polityki szczepień. Nic się nie stało, więc mnożą się opinie, że rządy kupujące szczepionkę działały przesadnie, nie brakuje koncepcji spisku koncernów farmaceutycznych. Sledztwo w tej sprawie zostawmy śledczym. Sprawa jest o wiele ciekawsza.

Zarówno decyzje władz odpowiedzialnych za bezpieczeństwo przestrzeni powietrznej, jak i polityków odpowiedzialnych za zdrowie obywateli wynikają ze stosowania tzw. zasady ostrożności. Mówi ona, że jeśli nie dysponujemy wystarczającą wiedzą, by stwierdzić że coś jest bezpieczne, należy uznać to za niebezpieczne. Nie wiemy, jak bardzo groźne są pyły wulkaniczne, wiedza władz opiera się na kilku wskazówkach z przeszłości, więc należy uznać, że są potencjalnie niebezpieczne i nie narażać życia pasażerów.

Więcej na temat zasady ostrożności piszę w dzisiejszej „Polityce”, analizując raport francuskiej agencji bezpieczeństwa sanitarnego Afsset, która wypowiedziała się w sprawie bezpieczeństwa produktów powstałych z wykorzystaniem nanotechnologii (więcej na ten temat niebawem w „Makroskopie”). Afsset uznała, podobnie jak władze lotnicze, że dysponuje zbyt małą wiedzą, by uznać nanoprodukty za bezpieczne, więc rekomenduje traktować je jako potencjalnie niebezpieczne, tak jak groźne substancje chemiczne.

Zasada ostrożności została wpisana do konstytucji w niektórych krajach, np. we Francji i odwraca dotychczasową zasadę, na której opierał się rozwój – mówiła ona, że dopóki nie ma wystarczających dowodów, że coś jest niebezpieczne, należy uznać że jest bezpieczne (zasada ostrożności jest we Francji przedmiotem poważnych badań – obok okładka jednego z opracowań wprowadzającego do zagadnienia). Niby różnica niewielka, lecz zasadnicza i wyraża się w niej wieloletni proces myślenia o ryzyku, wiedzy naukowej, polityce i odpowiedzialności władz publicznych w globalnym społeczeństwie ryzyka. Zasada ostrożności prowadzi czasami do działań przesadnych. Wydaje się jednak, że lepsza przesada, niż konieczność mierzenia się z katastrofami urągającymi jakiemukolwiek prawdopodobieństwu. W Polsce po ostatnich doświadczeniach powinniśmy jak najszybciej uczynić zasadę ostrożności zasadą obowiązującą w życiu publicznym. Akceptacja dla takiej ostrożności jest jednak bardziej kwestią kultury niż polityki – chodzi o to, żeby większy splendor przynosiło „tchórzostwo”, czyli zdolność uniknięcia ryzyka niż mołojecka sława nakazująca pogardę dla informacji o niebezpieczeństwie. Lepiej służą społeczeństwu bohaterowie żywi, niż martwi.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 10

Dodaj komentarz »
  1. takie ostrożne społeczeństwa stają się zachowawcze, bo potencjalnie niebezpieczne są też nowe idee. Taka ostrożność niszczy w ludziach chęć brania na siebie osobistej odpowiedzialności za własne działania. Takie ostrożne społeczeństwa umierają. Źle to wszystko wróży.

  2. Bardzo aktualne. W Polsce jednak wolimy martwych bohaterów, bo tacy nie sprawiają kłopotów, nie palną nic niewłaściwego, nie narobią obciachu. Bo przecież nasz bohater musi być jak kryształ, bez skazy. A poza tym ostrożność jest mało romantyczna i nie pasuje do naszej narodowej tradycji. Nasz narodowy bohater powinien utoczyć ostatnią kroplę krwi w służbie ojczyźnie, z uśmiechem na ustach.

  3. Warto dodać, że stosowanie takich narzędzi może mieć także „drugą stronę”, tzn. instrumentalne kreowanie lęków, strachu [polityczne lub marketingowe]. Dlatego też szczególny nacisk moim zdaniem, instytucje podejmujące tego typu decyzje, powinny połozyć na otwartość, jawność procesów decyzyjnych.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Nie chcę to rozważać w szczegółach słuszności decyzji o daleko idącym zamknięciu przestrzeni powietrznej (mam mało przemyślane zdanie lekko pozytywne) ani tej o zakupie szczepionek przeciwko nowej grypie (mam zdanie wysoce pozytywne, o czym pisałem u siebie).

    Chciałem tylko zwrócić uwagę na odmienne koszty. Kilkaset milionów wydanych jednorazowo na szczepionki to nie w kij dmuchał, ale z drugiej strony mówimy o stratach rzędu kilkuset milionów dziennie w branży która operuje z bardzo niskim marginesem zysku, praktycznie na granicy bankructwa, jest bardzo duża (miejsca pracy!) i uważana za ważną dla gospodarki światowej.

    Od kilku dni nurtuje mnie pytanie, co by się stało, gdybyśmy w dzisiejszych czasach mieli powtórkę z wybuchu Krakatau w 1883 roku, kiedy to wg wiki niebo zmieniło kolor na kilka lat na całym świecie.

    Lotnictwo pasażerskie zamknięte na dwa lata łatwo by się nie podniosło – raz, że straty zarżnęłyby je finansowo niezależnie od możliwych rządowych bailoutów, dwa, świat nauczyłby się korzystać więcej z telekonferencji i lokalnych produktów i byłby pewnie mniej skłonny latać po ewentualnym powrocie samolotów. Jaki byłby tego całkowity bilans, to materiał na długie rozważania. Wspominałem o tym już trochę u kolegi 3m:
    http://miasto-masa-maszyna.blogspot.com/2010/04/keine-chemtrails.html

  6. Jak pokazuja wyniki pomiarów (np. lidarowych) nad znaczna częścia kontynentu koncentracja pyłu wulkanicznego jest niewielka i nie powinna stanowic powazniejszego zagrozenia. Jest wielokrotnie mniejsza niz często w wchmurach pyłu piaskowego z Sahary, które spotyka się nad Europą sie kilka – kilkanaście razy w roku. (http://en.wikipedia.org/wiki/Mineral_dust)
    Niestety, nie ma systemu obserwacji/monitoringu/pomiaru na podstawie którego moznaby precyzyjniej wyłączac mniejsze obszary przestrzeni powietrzej z ruchu przy zachowaniu wysokich standardów bezpieczeństwa. Mam nadzieję że w wyniku aktualnych wydarzeń dorobymy się (europejczycy) takiego systemu…

  7. Pojawienie się zasady ostrożności wynika głównie,moim zdaniem,z następujących przesłanek:
    – rozwój nauki uzmysławia nam ,paradoksalnie,rozległośc naszej niewiedzy,
    – troska o prawa człowieka generuje w prawie materialnym silne zagrożenia
    dla naruszających te prawa.
    Obydwie przesłanki nie działają w społeczeństwach,których elity (elyty) ignorują naukę ,(ba także tzw zdrowy rozsądek) a prawo traktują instrumentalnie.

  8. @ryzyk-fizyk

    A czy istnieją solidne dane na temat odporności krytycznych systemów samolotów (silników, czujników, szyb kokpitów) na stężenia i rodzaje pyłu wulkanicznego.

  9. W zmaterializowanym świecie tylko jedną rzecz nadal bardzo trudno nabyć – 100% bezpieczeństwo. Zasada ostrożności daje tego namiastkę. Dochodzi do tego mocno zakorzenione w europejskiej kulturze pochylanie się nad każdą jednostką. Jesteśmy w stanie za wszelką cenę ratować pojedynczego człowieka zasypanego w kopalnianym szybie. Śmierć pojedynczej osoby w wypadku działa na wyobraźnię. Może dlatego, że łatwiej nam się z takim zdarzeniem identyfikować niż z kataklizmem w którym ginie > 1000 osób.

    Dziennie nad Europą wykonywanych jest ponad 20000 lotów komercyjnych. Nawet jeśli jeden samolot tygodniowo ulegałby katastrofie, w której ginęliby wszyscy pasażerowie, to statystycznie byłby to niewielki ułamek. Problem w tym, że żaden z nas nie chciałby się znaleźć na jego pokładzie. Stworzyliśmy sobie kulturę życia, najlepiej jeszcze żeby trwało wiecznie.

  10. mattek napisał: „Stworzyliśmy sobie kulturę życia, najlepiej jeszcze żeby trwało wiecznie.”

    Jeśli rozwojowi nauki nic i nikt nie przeszkodzi to pewnie w ciągu 150 lat doczekamy się rozwiązań pozwalających nam uzyskać łatwo i tanio nieśmiertelność. Zaczyna się era nanotechnologii, rośnie wydajność komputerów, powstają nowe metody badawcze, doświadczalne potwierdzanie/odrzucanie teorii itd. Do tego nowe nauki jak neuropsychologia, psychologia ewolucyjna, kognitywistyka… ich osiągnięcia także zmienią postrzeganie czym jest „człowiek”. W nadchodzącym natłoku odkryć w zwykłych ludziach może zaiskrzyć nadzieja na nieśmiertelność.

  11. Bardzo cenię pańską przenikliwość i inteligencję, ale tym razem w agitacyjnym zapale zapędził się pan w demagogię. Co innego sprzeciw wobec lekceważenia istniejących danych o niebezpieczeństwie, owego „mołojectwa”, czyli zwykłej głupoty, a co innego hołdowanie zasadzie ostrożności, kiedy nie ma ku temu żadnych podstaw – moim zdaniem przesadne i szkodliwe. Takie mnożenie strachów z niczego ostatecznie doprowadzi już nawet nie tyle do milionowych strat, co do pozaszywania się w pierzynach, do gnuśności i stagnacji.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php