Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

19.05.2010
środa

Nankin

19 maja 2010, środa,


Dziś wyprawa do Nankinu (Nanjing), miasta położonego 300 km od Szanghaju, nad brzegiem rzeki Jangcy. Obie aglomeracje łączy czteropasmowa autostrada, której nowość kiepsko kontrastuje ze stanem floty samochodów ciężarowych obsługujących chiński boom gospodarczy. Po równiutkiej nawierzchni pomykają stare gruzowiki, co jakiś czas rozkraczając się, co wywołuje od razu gigantyczne korki. Pomiędzy starym złomem przemieszczają się najnowsze audi, bmw i volkswageny Nowych Chińczyków. W Szanghaju kupno samochodu to pół biedy, wyzwaniem jest zdobycie rejestracji, które są reglamentowane i udostępniane w trybie aukcyjnym. Koszt zarejestrowania auta może w ten sposób osiągnąć nawet poziom 5 tys. dolarów.

Nie tylko kontrasty zaskakują podczas drogi w głąb kraju. Praktycznie cała trasa jest wielkim placem budowy, autostradę przecinają co chwila magistrale drogowe i kolejowe biegnące w poprzek, co stare szybko jest wyburzane i ustępuje nowym domom i fabrykom. Szanghaj ze względu na Expo jest wypucowany i błyszczy, Nankin jest miastem w ciągłej budowie, gdzie liszaje starej biedy wypełzają z każdego zaułka. Można sobie jedynie wyobrazić, jak coś co dziś jest wielopasmową arterią jeszcze kilka lat temu było nieutwardzoną, błotnistą drogą. Błoto ustępuję asfaltowi i betonowi, rowery skuterom i coraz częściej samochodom.

Pytanie o rozpędzoną chińską machinę nie polega na tym, czy staną się nowym hegemonem, czy też potencjał ich rozwoju wyczerpie się podobnie, jak wyczerpała się energia Japonii. Porównanie z Japonią nie ma o tyle sensu, że Japonia już przed wojną była krajem zindustrializowanym i zaawansowanym technologicznie. Chiny dopiero się budzą, a najbardziej rozbudzone są aspiracje Chińczyków, by powrócić do pozycji, jaką zajmowały przez większą część swojej historii. Rzecz nie tylko w prestiżu, dumie i chęci rewanżu za upokorzenia ze strony imperialnych potęg: Zachodu i Japonii. To kwestia czysto praktyczna – po to, żeby wyciągnąć kolejne setki miliony ludzi ze wsi, gospodarka musi rozwijać się w tempie przekraczającym 6 proc. PKB rocznie. Tylko wówczas kreuje wystarczającą liczbę miejsc pracy. Jednocześnie gospodarka ta musi się rozwijać pod względem technologicznym, by kreować miejsca pracy nie tylko dla robotników ze wsi, lecz również dla absolwentów uczelni wyższych (liczba podejmujących studia wzrosła w ciągu dekady ponad trzykrotnie – w fabryce Ericssona w Nankinie ponad 60 proc. pracowników ma dyplom ukończenia uczelni wyższej). Jeśli ta machina w którymś momencie zepsuje się, problem będą mieli nie tylko Chińczycy.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. Szanowny Panie Edwinie

    Dziękuje za odniesienie się w treści notki do mojego poprzedniego komentarza. Ciekawi mnie jak z punktu widzenia gościa wygląda w Nankinie kwestia ekologii, czy ten „podatek ekologiczny” w postaci dewastacji środowiska, zatrucia rzek etc. jest dostrzegalny czy tez jest to problem sztucznie rozdymany?

    Poza tym uważam że Chiny i Japonia to też pytanie o przyszłość modelu monowładzy (w Japonii realizowanej przez LDP pod postacią faktycznej demokratury) i oświeconej dyktatury. Nie sposób nie docenić efektywności tego systemu (chociażby jadąc wspominaną autostradą) ale rodzi się pytanie o jego np. zdolność do rozładowywania niepokojów społecznych, czyli tak naprawdę odporności Chin na kryzys. Choćby taki z PKB na poziomie 2%.

    Życzę miłej podróży.

  2. @Marchewa: ekologia jest dziś w Chinach priorytetem politycznym na najwyższym szczeblu, co widać wyraźnie choćby na Expo 2010 w Pawilonie Chińskim. Jednocześnie jednak, jak powiedział mi prof. Fan Gang, jeden z nielicznych ekonomistów chińskich publikowanych na Zachodzie, priorytetem politycznym jest także rozwój, zwłaszcza obszarów z głębi kraju, gdzie ciągle stawką jest po prostu przeżycie. Jak to zrównoważyć? Z różnych analiz ekonomicznych wynika, że koszt ekologiczny rozwoju Chin radykalnie się zmniejszył w ostatnich latach, największy był w latach 80., podczas prostej intensywnej industrializacji. Kwestia systemu władzy to zupełnie inny problem, nawet jest model chiński nazwie się jak Naisbit demokracją wertykalną, to ciągle przypomina to bardziej demokrację ludową, niż demokrację.

  3. hmmm…. a propos władzy w Chinach to z części dyskursu publicystycznego i analitycznego, który poznałem [osobistych doświadczeń jak na razie niestety brak] to wygląda jak sterowanie amerykańską korporacją w latach 90: na górze scentralizowana rada dyrektorów, a na niższych poziomach wykonawcy którzy powoli mają wolna przestrzeń działania w duchu mody na empowerment [vide eksperymenty Fishkina z chińska demokracja deliberatywna]… a wszystko podlane milonami $ łapówek i prywatnych biznesów notabli… tylko whistleblowerom w Chinach o wiele cieżej.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php