Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

24.05.2010
poniedziałek

Wraca klimat na klimat

24 maja 2010, poniedziałek,

Kwestia zmian klimatycznych i przeciwdziałania nim wróciła na salony z pełną mocą po tym, jak 19 maja amerykańska National Research Council, operacyjna agenda National Academy of Sciences i National Academy of Engineering opublikowała trzy raporty poświęcone globalnemu ociepleniu. Opracowanie zostało zamówione przez Kongres USA w 2008 r., który chciał się dowiedzieć od najlepszych amerykańskich uczonych, o co w końcu chodzi z tym klimatem. Uczeni na wezwanie odpowiedzieli i przygotowali, po raz pierwszy w historii amerykańskich relacji między polityką a nauką raport, w którym na podstawie swej wiedzy formułują przesłanki dla działań politycznych.

Amerykańskie Akademie nie mają wątpliwości, Konkluzja 1 raportu „Advancing the Science of Climate Change” stwierdza wyraźnie:

Conclusion 1: Climate change is occurring, is caused largely by human activities, and poses significant risks for – and in many cases is already affecting – a broad range of human and natural systems.

Autorzy oczywiście zwracają uwagę, że wiedza na temat zmian klimatycznych ciągle jest niepełna, lecz wystarczająca już do formułowania takich konkluzji, jak powyżej. Ergo, nic już nie usprawiedliwia  braku działań zapobiegających zmianom klimatycznym oraz braku działań adaptacyjnych. Jednocześnie potrzebne są dalsze badania, by lepiej rozumieć mechanizmy zmian. Amerykańskie Akademie zgadzają się w istocie z konkluzjami raportu IPCC (Międzyrządowej Grupy ds. Zmian Klimatycznych ONZ), ciała niezwykle ostatnio krytykowanego przez sceptyków klimatycznych.

Ciekawym „aneksem” do opracowań amerykańskich jest inny raport, tzw. Hartwell Paper opracowany pod auspicjami London School of Economics. Dokument przedstawia wizję polityki klimatycznej, która lepiej odpowiadałaby złożonej rzeczywistości i uwzględniała lekcję odebraną podczas konferencji klimatycznej w  Kopenhadze w grudniu ub.r. Autorzy tego dokumentu zwracają uwagę na konieczność zajmowania się nie tylko sprawą redukcji emisji dwutlenku węgla. Kwestie klimatu trzeba łączyć z takimi wyzwaniami cywilizacyjnymi, jak brak dostępu do elektryczności ponad 1,5 miliarda ludzi na świecie.

W końcu w „Le Monde” ukazał się bardzo ciekawy tekst Bruno Latoura, francuskiego filozofa – autora „Polityki natury”. Wyjaśnia on na czym polega zasada ostrożności w odniesieniu do zmian klimatycznych (Latour polemizuje z francuskimi sceptykami z Claudem Allegre na czele). Tekst ciekawy, bo doskonale tłumaczy częste obawy (widoczne choćby w komentarzach pod moimi wpisami na temat zasady ostrożności), że zasada ostrożności nie polega na „gnuśności”, lecz właśnie na aktywnym działaniu, tylko nie na zasadzie mołojeckiej odwagi w sytuacji zagrożenia, lecz po to żeby zagrożenie minimalizować.

W Polsce czasu kampanii prezydenckiej jedyny poważny wątek ekologiczny to kwestia myśliwskich pasji kandydata Komorowskiego. Obok deklaracji, że odwiesi on dwururkę na ścianę chciałbym też usłyszeć, co ewentualny przyszły prezydent RP sądzi na temat zmian klimatycznych i Polski wobec tych wyzwań. Przy okazji warto byłoby obudzić Polską Akademię Nauk, by wypowiedziała się w podobny sposób, jak akademicy z USA. Są wypowiedzi cząstkowe, pojedynczych wydziałów, a przydałby się solidny raport na użytek polskiego społeczeństwa i polskich władz lub przynajmniej deklaracja, że dobrym punktem wyjścia są opracowania IPCC i akademii amerykańskich. Chyba, że polscy uczeni mają w swej masie odmienne zdanie na temat zmian klimatycznych – wówczas poważne uzasadnienie tym bardziej byłoby wskazane.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 55

Dodaj komentarz »
  1. Może więc czas, żeby „Polityka” przestała udostępniać swoje łamy prof. Jaworowskiemu?

  2. @bart: przekażę sugestię, dzięki. Tak czy inaczej gazeta nie zastąpi Akademii. gdyby Akademia zajęła stanowisko podobne, jak jej amerykański odpowiednik, łatwiej byłoby również dziennikarzom. Pozdrawiam

  3. Szanowny Panie Redaktorze!

    A niby dlaczego należy zablokować prof. Jaworowskiego? Osobiście dodałbym artykuły prof. Jędrala z PW, który ma podobne zdanie, co prof. Jaworowski.
    Byłem na ciekawej konferencji. Oto doniesienie:
    Z dużym zainteresowaniem wziąłem udział w tej konferencji, bo akurat w RI nr 1-2.2010 opublikowaliśmy artykuł prof. W. Jędrala, w którym profesor nie kwestionuje samego ocieplenia, ale wątpi w przyczyny tego faktu.
    Na konferencji byli obecni:
    Prof. Maciej Nowicki, minister środowiska w roku 1991 i w latach 2007-2010, prezydent 14 Konferencji Stron Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie Zmian Klimatu (COP 14)
    Prof. Piotr Tryjanowski, dyrektor Instytutu Zoologii Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, ekspert Międzyrządowego Panelu do spraw Zmian Klimatu (IPCC)
    Magdalena Dul – Komosińska, dyrektor naczelny zarządu WWF Polska
    Wojciech Stępniewski, kierownik projektu ?Klimat i energia” WWF Polska
    Konferencję poprowadził dziennikarz, podróżnik i prezenter prognozy pogody, Jarosław Kret.
    Po prezentacji wyników badań z ostatnich lat dotyczących przyrostu średniej temperatury rozpoczęła się dyskusja. Jedna z dziennikarek zwróciła uwagę, że jeszcze przed rokiem wśród jej rozmówców było 9 na 10 zwolenników teorii ocieplenia klimatu, a obecnie 7 na 10 ma co do tego (przyczyn ocieplenia) duże wątpliwości. Prof.P.Tryjanowski próbował zbagatelizować pomyłkę IPCC (tylko o 300 lat przyspieszono topnienie lodowców) i zmianę poglądów przypisał ? wypowiadaniu się na temat ocieplenia przez ludzi nie mających o tym żadnego pojęcia, np. geolodzy? Miał na myśli (tak to stwierdzono ? prof.Z.Jaworowskiego, który jest lekarzem i stanowisko Komitetu Nauk Geologicznych PAN.
    Najciekawsze dyskusje toczyły się w kuluarach, ale trudno powiedzieć czy zwolennicy i przeciwnicy teorii ocieplenia zbliżyli się w swoich poglądach.

    Pozdrawiam

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Globalne ociepleni to mit, bajka dla dzieci bez moralu. Niebezpieczna religia.

  6. wraca?
    no, nareszcie!

  7. Nie wierzę w żadne raporty zwłaszcza amerykańskie. Ani te za ani te przeciw. W przeszłości wielokrotnie skompromitowały się takie opracowania po tym gdy okazywało się, że pisane są na zamówienie biznesu. Poza tym skąd nagle taki wzrost wiedzy na temat klimatu przez ostatnie trzy pięć lat. Jakoś nie słychać o nowych odkryciach czy noblach w tym zakresie. Więc jak? skąd? Więcej uwagi poświęciłbym doniesieniom, że amerykańskie koncerny odkryły możliwość zysku na klimacie, że chcą zarobić na dwutlenku węgla, na odtwarzaniu lasów amazońskich, czy na gaszeniu złóż węgla w Chinach (nawiasem mówiąc największym emitencie CO2 na świecie). To warte byłoby komentarza. Ale nie śledzenie dywagacji wróżbitów od pogody czy klimatu. Śmiechu warte te raporty w kontekście permanentnie nietrafionych nie tylko długoterminowych prognoz pogody, ale nawet tych na zbliżający się tydzień.

  8. Dziękuję za komentarze. Nie piszę o blokowaniu dostępu do wypowiedzi prof. Jaworowskiemu, tylko o tym że przekaże czytelniczą sugestię. Debata o zmianach klimatycznych trwać będzie jeszcze długo, istotniejsze jest ewaluacja stanu wiedzy i sugestie działań. Autorzy amerykańskich raportów dochodzą właśnie do takiego wniosku: należy dalej badać, lecz z tego co już wiemy, nie można dalej ryzykować braku działań.

  9. o nie, a myślałem że po wykryciu fałszowania danych mających wspierać mit o ociepleniu cały ten humbug pójdzie w niepamięć. Widać zbyt duże pieniądze są to do zmarnotrawienia, żeby zaangażowani w ten przekręt tak łatwo odpuścili..

  10. Panie Redaktorze!
    Komu należy wystawić rachunek za erupcję wulkanu w Islandii ?
    Emisja co2 przecież kosztuje. Czy nie mam racji?
    A co z metanem, który jest nawet groźniejszy dla klimatu, a to przecież cała hodowla zwierząt. Czy mam rację?

    Pozdrawiam

  11. @JKJK: warto sprawdzić, na czym polega różnica między metanem i CO2 w kontekście cyklu życia w przyrodzie, podobnie zresztą jak w przypadku wulkanów.

    @Pickard: czy czytał Pan kiedyś raporty IPCC lub choćby te najnowsze, National Research Council? Jak również czy miał Pan okazję zapoznać się z wynikami dochodzenia w sprawie climategate?

  12. czy jest globalne ocieplenie na ziemi dowiemy sie prawdopodobnie
    NA PEWNO dopiero, gdy obecne pokolenia znikna z jej powierzchni…
    oczywiste natomiast jest, ze planete dewastujemy okropnie…
    najlepiej zwrocil uwage na to genialny wizjoner stanislaw lem,
    w powiesci „solaris”, czterdziesci chyba juz lat temu;
    wszystkim blogerom polecam tez serdecznie jego eseje
    „bomba megabitowa”.

  13. Amerykanscy uczeni to nie frajerzy i stad ta dyplomatyczna odpowiedz. Chodzi im o to, aby rzad dal duze pieniadze na badania i „chlopcy” maja zapewniona dobra place na dlugie lata.

  14. za dużo samochodów. asfaltu telefonów. A ty byk to zrezygnuj z tych pieczonych wiewiórek na rzecz pieczonych kasztanów 🙂 Co do Lema to się w zupełności zgadzam. .. Może Pan Bendyk przeczyta coś niecoś tego autora 🙂

  15. dobranoc 🙂

  16. No cóż, głosy w tej dyskusji to pewnie trochę też pokłosie obecności w mediach takich osób jak prof. Jaworowski. Zresztą akurat „Polityka” ma opinię pisma lubiącego powątpić w AGW – oprócz wystąpień pana profesora pamiętam przynajmniej jedną krótką notkę, w której jakieś niszowe, za to nagłaśniane przez denialistów wyniki redakcja skomentowała chłopskorozumowo-zdroworozsądkowym „prawda zapewne leży pośrodku, a zwykły człowiek nie wie, co myśleć”. Do tego dołożę jeszcze wybitnie chybioną notkę na blogu naukowym „Polityki” pt. „Ocieplenie to furda?” ( http://naukowy.blog.polityka.pl/?p=529 )…

    Przepraszam Szacownego Gospodarza, że akurat tutaj te wszystkie żale mi się ulały 🙂 W ramach zadośćuczynienia zostawię link do bardzo ciekawego raportu o denializmie w najnowszym New Scientist:

    http://www.newscientist.com/special/living-in-denial

    Pozdrawiam.

  17. @bart: cóż, mogę odpowiadać jedynie za swoje teksty. Dzięki wielkie za link do raportu z New Scientist.

  18. @busia:
    dziekuje za porade!
    jesli idzie o kasztany, to lubie je, jak zuzanna,
    na placu pigale i tylko jesienia….

  19. JKJK, no to żeś skontrował profesorem z Zakładu Pomp Napędów i Siłowni, publikującym w magazynie „Rynek Instalacyjny”… Ale co właściwie skontrowałeś? Raport „New Scientist” o denializmie jako zjawisku nie dotyczącym jedynie globalnego ocieplenia, ale i szczepionek, teorii ewolucji itp.

    Proponuję klikać w linki.

  20. Waldemarze, ciepło, cieplej!

    Dlaczegóż to stosunek amerykańskich służb specjalnych (instrumentu rządowego) do uczonych, określony słowami: ,,ci mądrzy uczeni bez pieniędzy, ze swoimi głupimi ideami”, miałby się różnić od rządowego?

    Tytani umysłu, jak widać, zmądrzeli i przyjęli zamówienie na ,,naukowe ekspertyzy”. Przypadkiem zgodne z globalnym interesem swego rządu.
    Za inne rząd kasy ,,na badania” nie daje.

    Więc nowa jakość – obok poprawności politycznej oraz naukowej, pojawia się poprawność naukowo – polityczna. Z Nauką mająca tyle wspólnego, co bzykanie.

    Bo w całej tej wrzawie o tzw ,,globalne ocieplenie” i ,,kwoty CO2″ chodzi o wybzykanie bezbronnych biednych, którzy nie mają ani siły przebicia, ani w/w ,,autorytetów naukowych” na podorędziu, by tego rodzaju neokolonializmu nie dać sobie narzucić.

    Neokolonialne tendencje pazernych bogatych, w całej krasie ujawniły się już w sektorze finansowo – bankowym (bank Goldman – Sachs i oszuści w rodzaju Madoffa), któremu to sektorowi zawdzięczamy niezaleczony, globalny kryzys.

    Ekologia i finanse to tylko dwie z twarzy pazernej hydry neokolonializmu. Inna – blok energetyczny, wg dobrze poinformowanych, rządzący amerykańskim rządem zza kulis.
    Jakoś przycichło (ze strony ekologów też) o ropnej ranie zadanej naturze w Zatoce Meksykańskiej, jak i o narzuceniu blokowi energetycznemu standardów bezpieczeństwa wydobycia, chroniących przed takimi katastrofami.

  21. Bart,

    chodziło mi o to, abyś zobaczył, że inni także mądrzy ludzie mają coś do powiedzenia. Nie przeszkadza mi to, że jest to profesor PW, skoro pisze tak, że to do mnie przemawia. Jest to moja reakcja, na Twoje nawoływanie, aby prof. Jaworowskiemu zakleić usta. Wstyd !!
    Czas najwyższy, aby „mafia ekologiczna” przestała zarabiać pieniądze.
    Pomyłka IPCC o 300 lat jest generalnie lekceważona, a mnie chodzi o to, abyśmy się zastanowili, czy model, na którym oparto całą teorię ocieplenia ( a głównie przyczyn) jest prawdziwy. Moim zdaniem od tego trzeba ponownie zacząć dyskusję, a nie żądać pieniędzy na kolejne badania potwierdzające założone dane wyjściowe.
    Pozdrawiam

  22. @JKJK: mam prośbę, by zastanawiał się Pan nad słowami, gdy używa Pan takich pojęć, jak „mafia ekologiczna”. Wiedza o klimacie jest syntezą wyników z badań z różnych dyscyplin, prowadzonych najczęściej bez żadnej klimatycznej tezy. Np. badania nad chemią atmosfery Paula Crutzena byly badaniami nad chemią atmosfery właśnie, a ich wyniki pozwoliły wyjaśnić efekt dziury ozonowej, a dziś wchodzą do korpusu wiedzy potrzebnej do zrozumienia tego, co się w atmosferze i klimacie dzieje. Zanim zacznie Pan obrażać ludzi dobrze by był, gdyby postarał się Pan zrozumieć choć nieco pole, na które Pan wchodzi.

  23. @JKJK
    Proszę nie odbierać osobom takim jak BART czy Pan Bendyk ich W I A R Y w ocieplenie i ludzką odpowiedzialność. Proszę, już ukuli pojęcie „denialiści” dla ociepleniowych heretyków ;-> lepiej się nie wychylać, bo za chwilę znajdą nas, heretyków, i na stos :-> bo przecież jesteśmy biomasą.

  24. @Pickard: gratuluję, rzeczowo i na temat

  25. „Jest to moja reakcja, na Twoje nawoływanie, aby prof. Jaworowskiemu zakleić usta”.

    Ależ ja nie nawołuję, żeby prof. Jaworowskiemu zakleić usta. Ja po prostu nie chcę go czytać w mojej niegdyś ukochanej „Polityce”. Bo to obciach.

  26. Polecam świetny materiał z serii historii fizyki American Institute of Physics:
    http://www.aip.org/history/climate/
    Warto się z nim zapoznać zanim zacznie się zabierać głos na temat globalnego ocieplenia….

  27. Szanowny Panie Redaktorze!
    Daleki jestem od używania takich pojęć, jeżeli nie jestem prowokowany. Użyłem tego pojęcia, nie dlatego, że tak uważam, ale dlatego, że Bart uważa, że profesorowie Jaworowski czy Jędral to głupcy, nie wiedzący co to jest prawda, skoro nie jest to jego prawda.
    Nikt z nas nie jest w stanie samemu sprawdzić wszystkiego. Musimy się opierać na tym, że „nasz” autorytet mówi prawdę. Ja mam akurat takich jak wyżej wymienieni.
    Jestem z wykształcenia inżynierem i dla mnie pomyłka (wracam do niej z uporem maniaka, bo jest dla mnie kompromitacją organizacji, z której coś takiego wyszło) o 300 lat podważa wiarygodność szanownych naukowców w niej pracujących. A Pan jeszcze im wierzy?

    Serdecznie pozdrawiam

  28. @JKJK
    A czytał Pan te zdania z pomyłka w raporcie? Jakby Pan czytał mógłby sobie sam Pan wyrobić zdanie na temat czy jest to literówka czy jakaś głębsza pomyłka… I jeszcze. NIE MA NAUKOWCÓW KTÓRZY PRACUJĄ W IPCC… szkoda gadać…
    Na marginesie: gratuluję wyboru autorytetów. Nie w sensie nazwisk tylko w sensie metodyki. Od klimatu – ludzie którzy nie napisali żadnej pracy naukowej na ten temat. Czy takim autorytetom „z zewnątrz” hołduje Pan też w swoim zawodzie?
    Ja wiem ze temat globalnego ocieplenia budzi emocje. Szkoda, ze tak łatwo usprawiedliwia się wtedy własną niechęć do zajrzenia do źródeł, nawet jeśli są one tylko o dwa kliknięcia myszki i w zamian używa się epitetów.

  29. „Nikt z nas nie jest w stanie samemu sprawdzić wszystkiego. Musimy się opierać na tym, że ?nasz? autorytet mówi prawdę. Ja mam akurat takich jak wyżej wymienieni.”

    I nie budzi Pańskich podejrzeń, że jeden z nich to lekarz-radiolog, a drugi specjalista od pomp wirowych?

    Jak będzie Pan potrzebować konsultacji natury medycznej, to też pójdzie Pan do Jędrala – bo w końcu „mądry człowiek” i „profesor”, i na pewno ma jakieś własne zdanie na każdy temat, od globalnego ocieplenia po wrzody żołądka?

    „Jestem z wykształcenia inżynierem i dla mnie pomyłka (wracam do niej z uporem maniaka, bo jest dla mnie kompromitacją organizacji, z której coś takiego wyszło) o 300 lat podważa wiarygodność szanownych naukowców w niej pracujących. A Pan jeszcze im wierzy?”

    Przyznam, że nie potrafię pojąć, jak można podważać wiarygodność kilkunastu dziedzin nauk przyrodniczych na podstawie jednego błędu ze strony 493 raportu drugiej grupy roboczej IPCC i jednocześnie upierać się, że prawdę mówi „autorytet” Jaworowski, w którego tekstach trudno znaleźć akapit nie zawierający jakiegoś błędu, przekłamania albo nadinterpretacji.

    IPCC swój błąd zresztą poprawiło. Jaworowski te same bzdury plecie od lat kilkunastu, mimo że wielokrotnie wskazywano mu, gdzie i dlaczego się myli. Jak dla mnie niewiarygodny nie jest ten naukowiec, któremu zdarzają się pomyłki, ale ten, który do błędu przyznać się nie potrafi.

  30. Piszecie o Jaworowskim, który jest guru klimatu dla wielu.

    To dlaczego LEKARZ Jaworowski, który NIE MA ŻADNEJ publikacji w czasopiśmie z listy filadelfijskiej (czyli naukowo w klimacie JEST NIKIM), popełnia kardynalne błędy metodologiczne pojawia się w ogóle przy dyskusjach o klimacie? I dlaczego Komisja Sejmowa zaprasza do dyskusji nad klimatem LEKARZA bez dorobku naukowego, by był ekspertem?

    Z pracy na uczelni pamiętam wielu takich Jaworowskich, którzy biegali i krzyczeli, że właśnie obalili szczególną teorię względności, mechanikę kwantową i parę innych. Jaworowski to dla mnie przejaw postmodernizmu i ciemnogrodu. Jego tezy nie są nawet błędne.

  31. @JKJK

    Znaczy się jedna pomyłka (literówka?) w tak olbrzymim raporcie wg. Pana eliminuje cały raport? Zaskakujące.

    W takim razie ciekawe co Pan powie na temat wspomnianego wyżej prof. Jaworowskiego, który raczył stwierdzić, iż (mniej więcej) „w roku A zima miała średnią -0,9, w roku B miała średnią -5,6,a więc zima w roku A była 6 razy cieplejsza, niż w roku B”. Dobrze, że zima A nie miała średniej -0,1, bo by się okazała już 56 razy cieplejsza.

  32. Szanowni zwolennicy teorii ocieplenia,

    Świat zna wielu pasjonatów, którzy byli bardzo dobrzy, chociaż nie mieli wykształcenia kierunkowego w dziedzinie, która była ich pasją.
    Zostańcie przy swoich „guru”.
    Gdybym to ja w swoim projekcie pomylił się o „przecinek” (którego znaczenie tak lekceważycie) to bym nie wyszedł z więzienia przez długie lata. Stąd mój szacunek dla przecinków.
    Widzę, że zabierający głos (raport jest OK, tylko 30lat czy 300 to drobiazg???) chyba nigdy nie sprawdzali wyników obliczeń. Są błędy „logiczne” bardzo trudne do wykrycia (wynik jest możliwy) i błędy „nielogiczne” i te, dla fachowca są szybko lokalizowane. W raporcie, o którym mówimy, przez lata nikt nie wykrył błędu „nielogicznego”.
    Dlaczego? Bo błędny wynik był na rękę zwolenników teorii ocieplenia. I tylko tyle.
    Przy okazji pytanie. Czy wszyscy wątpiący w teorię ocieplenia są durniami?
    Czy prezydent Klaus ma rację All Gore? Jeżeli chcecie, to także mogę podrzucić trochę linków do poważnych artykułów. Tylko czy to zmieni Wasze poglądy? Na pewno nie, bo wiara jest tylko wiarą i nie musi być niczym dowodzona.
    Pozdrawiam

  33. @JKJK

    Dokładnie to samo pytanie można wszak zadać Panu. Dlaczego chce Pan tak koniecznie wierzyć profesorowi radiologii w sprawach klimatu, a nie fizykom atmosfery? Bo jest tak Panu wygodnie? Poznał Pan zdanie specjalistów w tej dziedzinie?

    Zarówno Gore, jak i Klaus są politykami. Wierzę im w sprawach klimatologi równie mocno jak lekarzowi radiologowi.

    „Świat zna wielu pasjonatów, którzy byli bardzo dobrzy, chociaż nie mieli wykształcenia kierunkowego w dziedzinie, która była ich pasją.”

    Owszem, ale nie w momencie, gdy zaczęli pisać ewidentne bzdury. Przeczytał Pan coś z Jaworowskiego? Jak się Pan odniesie do jego rewelacji na temat „ile razy jedna zima była cieplejsza od drugiej”?

    Swego czasu w programie Wildsteina wyskoczył z jeszcze jednym – stwierdził, że za wzrost CO2 w atmosferze odpowiada wzrost temperatury – wg niego 5 lat po wzroście temperatury poziom CO2 wzrasta, 5 lat po spadku temperatury spada również CO2. A następnie dodał, że od roku 2000 temperatura spada. W związku z tym twierdzeniem prof. Jaworowskiego ciekawe, co się dzieje z poziomem CO2 od okolic roku 2005.

    I dalej. W słynnym „Idzie zimno” prof. Jaworowski napisał:

    „Tegoroczna polska zima była lekka. Średnia temperatura stycznia mierzona na Okęciu była o 4.8oC wyższa od długoterminowej wynoszącej -1.1oC (informacja od prof. H. Lorenc z IMGW). Dzięki temu mniej zapłaciliśmy za gaz i węgiel, ale w skali całego globu nie było tak różowo. Cztery główne systemy monitorowania temperatury Ziemi (angielski Hadley-CRUT i amerykańskie GISS, UAH i RSS) stwierdziły, że nad lądami i morzem oraz w dolnej troposferze styczeń 2008 r. był wyjątkowo zimny”

    Faktycznie, na początku 2008 roku, gdy prof. Jaworowski napisał te słowa, globalnie było chłodniej, niż w styczniu 2007, który notabene był najcieplejszy w historii pomiarów. Proszę zwrócić uwagę, że profesor napisał, iż w Polsce jest ciepło, ale globalnie jest chłodniej, więc jest to dowód na globalne ochłodzenie.
    W tym roku sytuacja w Polsce uległa zmianie – zima była chłodna i co czytamy u Jaworowskiego? Coś w rodzaju „w Polsce jest zimno, więc jest to dowód na ochłodzenie”. I tym razem ani słowa o odchyleniach globalnych, które tym razem są wyjątkowo wysokie – pierwsze 5 miesięcy 2010 globalnie będą najcieplejsze w historii obserwacji, lub niemal najcieplejsze. Nie dziwi więc, że prof. Jaworowski nawet o tym nie wspomina. Tylko czy to jest właściwe podejście? Dobieranie danych, które pasują? Co będzie następne? Jeśli ciepło będzie zarówno w Polsce, jak i globalnie, czy wtedy dostaniemy dane np. z Paragwaju, gdzie akurat było chłodno? Pan wybaczy, ale jeśli jest jakieś „climategate” to właśnie tutaj mamy z nim do czynienia.

    Nie muszę chyba dodawać, że „rychłe ochłodzenie” profesor wieścił już w połowie lat 90-tych. No i mam nadzieję, że nie muszę tłumaczyć, że twierdzenie iż „idzie globalne ochłodzenie, bo styczeń 2008 jest o 0.6 stopnia chłodniejszy od stycznia 2007” jest tak samo logiczne, jak twierdzenie, że „lata nie będzie, bo 23 marca było chłodniej, niż 3 marca”.

    Dla mnie – Jaworowski kręci. I to skutecznie, bo mówi to co Pan chce usłyszeć – a czy to co napiszą specjaliści w tej dziedzinie zmieni Pana poglądy? Na pewno nie, bo jak Pan pisze „wiara jest tylko wiarą i nie musi być niczym dowodzona”. Co wykazał Pan jednoznacznie pokazując swoich „guru klimatologii” – Klausa i Jaworowskiego. Zapomniał Pan jedynie o kolejnych specjalistach w tej dziedzinie – Wildsteinie i Ziemkiewiczu – specjaliście od ekstrapolacji pogody za oknem na całą planetę.

  34. „Szanowni zwolennicy teorii ocieplenia,
    Świat zna wielu pasjonatów, którzy byli bardzo dobrzy, chociaż nie mieli wykształcenia kierunkowego w dziedzinie, która była ich pasją.”

    Ale przecież Pan nie wie, czy prof. Jaworowski i Jędral należą do tej kategorii. Na jakiej podstawie zatem uznał Pan ich za autorytet? Bo mówią Panu to, co chciałby Pan usłyszeć?

    Sam fakt, że „pasjonaci” twierdzą, że znają się na danym zagadnieniu lepiej niż specjaliści, którzy a) posiadają wykształcenie kierunkowe b) spędzili na badaniach tego zagadnienia lata, powinien być dla Pana sygnałem ostrzegawczym. Gdyby prof. Jędral zapewniał Pana, że HIV nie jest przyczyną AIDS, to też uznałby go Pan za „pasjonata”, który wie lepiej od naukowców zajmujących się wirusologią od ćwierć wieku?

    „Gdybym to ja w swoim projekcie pomylił się o ?przecinek? (którego znaczenie tak lekceważycie) to bym nie wyszedł z więzienia przez długie lata. Stąd mój szacunek dla przecinków.”

    Gdyby chciał Pan zamykać w więzieniach naukowców za każdym razem, gdy któryś pomyli się o przecinek, musiałby Pan zamknąć wszystkich. Wliczając Jaworowskiego, u którego takich „pomyłek” jest cała masa.

    „Widzę, że zabierający głos (raport jest OK, tylko 30lat czy 300 to drobiazg???) chyba nigdy nie sprawdzali wyników obliczeń. Są błędy ?logiczne? bardzo trudne do wykrycia (wynik jest możliwy) i błędy ?nielogiczne? i te, dla fachowca są szybko lokalizowane. W raporcie, o którym mówimy, przez lata nikt nie wykrył błędu ?nielogicznego?.”

    Myli się Pan. Błąd został wykryty (przez autora z pierwszej grupy roboczej) jeszcze na etapie recenzji raportu, tyle że go nie poprawiono.

    „Przy okazji pytanie. Czy wszyscy wątpiący w teorię ocieplenia są durniami?”

    Nie, ale większość z nich jest niedouczona, i większość zbyt optymistycznie ocenia własne kompetencje i wiedzę.

    „Czy prezydent Klaus ma rację All Gore?”

    No ale dlaczego chce się Pan powoływać na polityków? Dziwne Pan sobie wybiera autorytety naukowe…

    „Jeżeli chcecie, to także mogę podrzucić trochę linków do poważnych artykułów.”

    Tylko błagam, nie kolejny „poważny” artykuł z „Rynku instalacyjnego”.

    „Tylko czy to zmieni Wasze poglądy? Na pewno nie, bo wiara jest tylko wiarą i nie musi być niczym dowodzona.”

    Proszę nas nie oceniać swoją miarą, i proszę się zastanowić samemu, czy akceptuje Pan możliwość, że myli się Pan i Pańskie „autorytety”; a jeśli tak, to czy i w jaki sposób mógłby Pan sprawdzić, kto ma rację.

  35. @JKJK
    Linki do artykulow ma Pan np. tu:
    http://agwobserver.wordpress.com/index/
    Oczywiscie, to tylko „czubek góry lodowej”.
    Jeszcze raz polecam American Institute of Physics 🙂
    I podobnie jak inni apeluję: o polityce, ideologii i gospodarce pomówmy gdy zaznajomimy się z dokumentacją naukową…

  36. doskonaleszare,

    mój sprzeciw, i całą dyskusję, wywołał Bart wnioskując o zablokowanie dostępu prof. Jaworowskiemu do „Polityki”.
    Proszę wejść na strony archiwalne Polityki (powinno to być) jak zareagowali niektórzy profesorowie na artykuł „Idzie zimno”. Sposób i poziom dyskusji dyskwalifikował w moich oczach oponentów i spowodował, że zainteresowałem się tym tematem. Tak trafiłem na prof. Jędrala.
    Proszę nie lekceważyć pisma (Rynek Instalacyjny) tylko przeczytać w nr. 7/8.2009 i 1/2.2010 co profesor Jędral napisał. Na pewno się Panu przyda.

    Ocieplenie tak, jest, ale jego przyczyny nie są takie oczywiste. Musimy oszczędzać energię i paliwa, bo są to surowce , których może zabraknąć. To są wnioski profesora.
    Sposób w jaki profesor przedstawia swoje poglądy jest na wyższym poziomie, niż to czyni wielu działaczy tej nowej ekologicznej religii. Tyle i tylko tyle.
    Pozdrawiam

    PS. Proszę mi wytłumaczyć, dlaczego błędu (skoro go wykryto) nie poprawiono?

  37. @JKJK

    „Świat zna wielu pasjonatów, którzy byli bardzo dobrzy, chociaż nie mieli wykształcenia kierunkowego w dziedzinie, która była ich pasją.”

    W drugiej połowie XX wieku takich fascynatów, którzy byli dobrzy i NIE MIELI WYKSZTAŁCENIA kierunkowego przynajmniej w FIZYCE nie było. Etap ten skończył się na przełomie XIX/XXw. Jeśli twierdzisz inaczej podaj przykład Noblisty, który nie miał wykształcenia. Albo kogoś, kto dokonał przełomu w jakimś obszarze (np. kwantowa teoria pola, mechanika kwantowa, teoria grawitacji) a nie miał takiego wykształcenia.

    CZEKAM NA PRZYKŁAD.

  38. @JKJKJ
    Sam Pan widzi, że ta dyskusja nie ma sensu – wierzących chce Pan od ich wiary odwrócić 😉 Dla nich nie ma argumentów, są tylko dogmaty wiary, które, jako objawione przez posiadającego przecież fachową wiedzę Ala Gore 😉 są z definicji niepodważalne 😉

  39. @Edwin Bendyk

    W sprawie stanowiska PAN w kwestii zmian klimatu: Zgromadzenie Ogólne PAN zajęło takie stanowisko w dniu 13 grudnia 2007. Można je znaleźć pod adresem:

    http://www.aktualnosci.pan.pl/images/stories/pliki/stanowiska_opinie/2008/stanowisko_pan_131207.pdf

    Osobiście uważam je za źle zredagowane i swoją krytykę przedstawiłem w piśmie do Prezesa PAN oraz na następnym Zgromadzeniu Ogólnym w maju 2008, jakkolwiek jego zasadnicze myśli popieram. Są one w zasadzie zbieżne z poglądami wyrażonymi przez cytowane przez Pana instytucje amerykańskie.

    Z wyrazami szacunku

    Prof. dr hab. Krzysztof Haman
    Instytut Geofizyki UW
    czł. koresp. PAN

    PS. To jest mój drugi komentarz w tej sprawie. Pierwszy gdzieś zniknął.

  40. Jeszcze w sprawie PAN:
    jest także stanowisko Komitetu Geofizyki:
    http://www.kgeof.pan.pl/images/stories/pliki/Stanowisko_Komitetu.doc
    Nieststy, w swiadomosci powszachnej znane jest tylko stanowisko Komitetu Nauk Geologicznych i nazywa je sie blednie stanowiskiem PAN.

  41. Pickard,

    Ma Pan rację. Dziwię się tylko, że skoro idea jest „jedynie słuszna”, to dlaczego rośnie liczba wątpiących? Przypuszczam, że tacy jak my, dopuszczający, że model przyjęty wiele lat temu, może być błędny, zmuszą w końcu naukowców, aby jeszcze raz temat przedyskutowali.
    Polscy geolodzy widocznie też nie wiedzą, co robią, gdyż mają podobne wątpliwości jak ja.

    Pozdrawiam
    PS. Mimo lekceważenia „Rynku Instalacyjnego” (doskonaleszare) polecam oba artykuły prof. Jędrala. Na pewno nie będzie to czas stracony.

  42. @JKJKJ

    „mój sprzeciw, i całą dyskusję, wywołał Bart wnioskując o zablokowanie dostępu prof. Jaworowskiemu do ?Polityki?.”

    Czy gdyby „Polityka” zaczęła udostępniać swoje łamy homeopatom i astrologom, głosy oburzenia czytelników budziłyby Pański sprzeciw?

    „Proszę wejść na strony archiwalne Polityki (powinno to być) jak zareagowali niektórzy profesorowie na artykuł ?Idzie zimno?. Sposób i poziom dyskusji dyskwalifikował w moich oczach oponentów i spowodował, że zainteresowałem się tym tematem.”

    Coraz mniej Pana rozumiem. Pańskim zdaniem prof. Kożuchowskiego, Różyczkę, Tomiałojcia i Hamana dyskwalifikuje to, że podjęli się zadania wypunktowania błędów i przekłamań z artykułu prof. Jaworowskiego, a same błędy i przekłamania nie stanowią dla Pana najmniejszego problemu?

    Jak dla mnie, oponenci prof. Jaworowskiego byli dla niego nawet zbyt łaskawi, biorąc pod uwagę to jak chętnie Jaworowski rzuca pod adresem innych oszczercze oskarżenia o oszustwa, manipulacje i fałszerstwa.

    „Tak trafiłem na prof. Jędrala. Proszę nie lekceważyć pisma (Rynek Instalacyjny) tylko przeczytać w nr. 7/8.2009 i 1/2.2010 co profesor Jędral napisał.”

    No cóż, zrobiłem to. Było to najgorzej wydane 3 zł + VAT w moim życiu. I to nawet nie dlatego, że prof. Jędral pisze straszne głupoty, tylko dlatego, że to nic oryginalnego – powtarza te brednie (para wodna, ogrzewające się oceany jako źródło CO2, dane Becka, rekonstrukcje paleoklimatyczne z FAR) za innymi „pasjonatami” jak Jaworowski, Monckton i Teluk.

    „Sposób w jaki profesor przedstawia swoje poglądy jest na wyższym poziomie, niż to czyni wielu działaczy tej nowej ekologicznej religii. Tyle i tylko tyle.”

    To świadczy tylko o tym, że poza „Rynkiem Instalacyjnym” nie miał Pan nigdy w rękach porządnego czasopisma naukowego. Prof. Jędral zresztą też nie, co widać po cytowanej przez niego literaturze.

    „PS. Proszę mi wytłumaczyć, dlaczego błędu (skoro go wykryto) nie poprawiono?”

    Pewnie wskutek przeoczenia. Akapit o którym mowa był poprawiany wielokrotnie, z innych powodów, podejrzewam więc że autorzy myśleli, że odnieśli się do wszystkich uwag recenzentów.

    @Pickard

    „Sam Pan widzi, że ta dyskusja nie ma sensu – wierzących chce Pan od ich wiary odwrócić 😉 Dla nich nie ma argumentów, są tylko dogmaty wiary, które, jako objawione przez posiadającego przecież fachową wiedzę Ala Gore 😉 są z definicji niepodważalne ;-)”

    Dziwne, jak dotąd nie zauważyłem w wypowiedziach pana JKJKJ żadnych argumentów, poza odwołaniem się do autorytetu lekarza i inżyniera jako specjalistów od zmian klimatu. Jedynym, który przywołał wiedzę Ala Gore’a, był takżę JKJKJ.

  43. @JKJK

    „Ma Pan rację. Dziwię się tylko, że skoro idea jest ?jedynie słuszna?, to dlaczego rośnie liczba wątpiących? ”

    Nikt nie powiedział, że jest jedynie słuszna. Jest natomiast poparta faktami.

    Idee Jaworowskiego są natomiast NIESŁUSZNE, bo nie są poparte eksperymentem.

    Nie wiem, czy wiesz, ale w nauce nie ma demokracji. Tutaj rządzi eksperyment. Idee Jaworowskiego posiadają błędy metodologiczne a jeśli nawet przyjąć ich wnioski i sprawdzić to okazuje się, że są niepotwierdzone.

  44. „Nie wierzę w żadne raporty zwłaszcza amerykańskie. Ani te za ani te przeciw. W przeszłości wielokrotnie skompromitowały się takie opracowania po tym gdy okazywało się, że pisane są na zamówienie biznesu. Poza tym skąd nagle taki wzrost wiedzy na temat klimatu przez ostatnie trzy pięć lat. Jakoś nie słychać o nowych odkryciach czy noblach w tym zakresie. Więc jak? skąd? Więcej uwagi poświęciłbym doniesieniom, że amerykańskie koncerny odkryły możliwość zysku na klimacie, że chcą zarobić na dwutlenku węgla, na odtwarzaniu lasów amazońskich, czy na gaszeniu złóż węgla w Chinach (nawiasem mówiąc największym emitencie CO2 na świecie). To warte byłoby komentarza. Ale nie śledzenie dywagacji wróżbitów od pogody czy klimatu. Śmiechu warte te raporty w kontekście permanentnie nietrafionych nie tylko długoterminowych prognoz pogody, ale nawet tych na zbliżający się tydzień.” – przeczytałam i się przeraziłam. Bo jest rzeczą porażającą mój umysł czytanie takich opinii. Jestem przekonana, że nie trzeba powoływać się na wielkie autorytety, posiadać ogromnej, specjalistycznej wiedzy, ani być wybitnie inteligentnym – wystarczy patrzeć i myśleć, by nie mieć wątpliwości, że klimat na ziemi się ociepla. Chętnie się dowiem w jakiż to sposób można zarobić na odtworzeniu lasów bądź na dwutlenku węgla, bo jakoś nie potrafię sobie tego wyobrazić, a chętnie sama skorzystałabym z takiej możliwości:). Prawdziwe bogactwo daje wciąż ludziom ropa naftowa i węgiel, dlatego nie prędko będziemy chętni przyznać, że gospodarka oparta na tych złożach szkodzi Ziemi i nam samym.
    I jeszcze jedno – może się mylę, ale moim zdaniem prognozowanie pogody nie ma żadnego związku i odniesienia co do globalnego ocieplenia, z pewnością nie w sensie wyżej opisanym.
    Proponowałabym nie poszukiwać autorytetów, lecz zaufać zdrowemu rozsądkowi. Rada dla sceptyków – zamiast zanurzania umysłu w teorie spiskowe, kto i jak ma zarabiać na globalnym ociepleniu, poczytajcie troszkę o topnieniu lodowców, to wystarczający dowód, że ocieplenie jest faktem i może zagrażać życiu ludzi i zwierząt w przyszłości.
    Pozdrawiam

  45. doskonaleszare,

    „Pańskim zdaniem prof. Kożuchowskiego, Różyczkę, Tomiałojcia i Hamana dyskwalifikuje to, że podjęli się zadania wypunktowania błędów i przekłamań z artykułu prof. Jaworowskiego, a same błędy i przekłamania nie stanowią dla Pana najmniejszego problemu?”

    Nie, nie to, że podjęli temat, tylko to, w jakim stylu to zrobili. Nie mam czasu na wracanie do moich spostrzeżeń z tamtej dyskusji (nie wszyscy ganili prof. Jaworowskiego)ale pamiętam, że niektóre zdania z polemik powodowały, że nie wierzyłem, że tak mogą pisać profesorowie.

    Czy zwrócił Pan uwagę, że w ogóle nie odnosiłem się do stwierdzeń prof. Jaworowskiego? Broniłem tylko dostępu do prasy. Dzięki niemu zainteresowałem się tematem. To, że wsadził kij w mrowisko mam mu za dobre, nie za złe. I tyle.
    Tak się składa, że sporo wiadomości czerpię z prasy i TV niemieckiej i może dlatego wyczulony jestem na agresję, zamiast argumentów, bo tam tego nie ma.
    Proszę spojrzeć na ten cytat:
    „No cóż, zrobiłem to. Było to najgorzej wydane 3 zł + VAT w moim życiu. I to nawet nie dlatego, że prof. Jędral pisze straszne głupoty, tylko dlatego, że to nic oryginalnego – powtarza te brednie (para wodna, ogrzewające się oceany jako źródło CO2, dane Becka, rekonstrukcje paleoklimatyczne z FAR) za innymi ?pasjonatami? jak Jaworowski, Monckton i Teluk.”

    Pozdrawiam

  46. @JKJK
    „Nie, nie to, że podjęli temat, tylko to, w jakim stylu to zrobili… pamiętam, że niektóre zdania z polemik powodowały, że nie wierzyłem, że tak mogą pisać profesorowie ”
    Czy może Pan podac przykłady zdań i wypowiedzi którev Pana tak obruszyły?

  47. „Nie, nie to, że podjęli temat, tylko to, w jakim stylu to zrobili.”

    Czyli kiedy prosić Pana o „argumenty”, o których tyle Pan pisał, to dostajemy Pańskie bliżej niesprecyzowane wrażenia odnośnie stylu polemik, których Pan nie pamięta.

    „Nie mam czasu na wracanie do moich spostrzeżeń z tamtej dyskusji (nie wszyscy ganili prof. Jaworowskiego)ale pamiętam, że niektóre zdania z polemik powodowały, że nie wierzyłem, że tak mogą pisać profesorowie.”

    Tu mnie Pan rozbawił. To Panu przeszkadzało – a paranoiczne teorie spiskowe, straszenie rządem światowym, oskarżenia o fałszerstwa i manipulacje, zawarte w artykule prof. Jaworowskiego, były w porządku?

    Pisze Pan że nie wierzył, jak mogli pisać to profesorowie. Ja nie wierzyłem, że ktoś tak kulturalnie może odnosić się do tekstu, w którym jakby nie było kolega-naukowiec świadomie wprowadza w błąd opinię publiczną podając nieprawdziwe informacje. Ja w sobie tyle cierpliwości i wyrozumiałości nie mam, i mnie szlag trafił zanim doszedłem do końca czwartego akapitu.

    „Czy zwrócił Pan uwagę, że w ogóle nie odnosiłem się do stwierdzeń prof. Jaworowskiego?”

    Ależ zauważyłem. I dziwi mnie to, że po tylu słowach o argumentach, faktach i pomyłkach dyskwalifikujących klimatologów, oraz po Pańskich połajankach odnośnie „dogmatycznej wiary”, okazuje się że stwierdzenia prof. Jaworowskiego przyjmuje Pan na wiarę, i nie potrafi się Pan merytorycznie odnośnieść do krytyki tychże stwierdzeń.

    „Broniłem tylko dostępu do prasy.”

    Dostępu astrologów i bioenergoterapeutów też będzie Pan bronił?

    „Tak się składa, że sporo wiadomości czerpię z prasy i TV niemieckiej i może dlatego wyczulony jestem na agresję, zamiast argumentów, bo tam tego nie ma.
    Proszę spojrzeć na ten cytat:”

    Proszę Pana, załóżmy że poświęcę te dwie godziny i dostarczę Panu takich argumentów – co wtedy Pan zrobi? Zignoruje je, jak w przypadku polemik z prof. Jaworowskim? Wypomni mi styl wypowiedzi i na tej podstawie uzna argumenty za niebyłe? Jaki jest sens dyskusji z Panem, skoro jak dotąd przechodzi Pan nad merytorycznymi argumentami do porządku dziennego?

  48. Szanowni Panowie!

    Przypuszczam, że przynajmniej jeden z Panów jest bezpośrednio zaangażowany w „ocieplenie klimatu” trudno mi, zajmującego się inną dziedziną techniki i nauki, z Panami dyskutować.
    Od artykułu prof. Jaworowskiego minęło równo 2 lata i trudno mi odszukać kopie listów w tej sprawie. Materiał załączony w archiwum Polityki wygląda zupełnie inaczej. Gdy je odszukam, na pewno (chociaż mam wątpliwości czy ciągnąć temat) dam znać.
    Mam do Panów pytania:
    1. Czy mrozy, jakie w XVIIw. panowały na ziemi i późniejsze ocieplenie to był wynik działalności człowieka?
    2.Czy prawdą jest, że tężenie CO2 w atmosferze, w historii ziemi, znacznie przekraczało obecne stężenia? Jeśli tak, to też był to skutek spalania węgla przez człowieka?
    3.Czy prawdą jest, że na Grenlandii było swego czasu dużo cieplej?
    4.Czy prawdą jest, że CO2 w atmosferze przebywa 100.000lat, jak to umieszczono w materiałach prasowych Ministerstwa Środowiska przed konferencją klimatyczną w Poznaniu?

    Pytań, na które mogę otrzymać bardzo rozbieżne odpowiedzi mógłbym zestawić wiele. Tylko co z tego?

    Laik JKJK

  49. „Od artykułu prof. Jaworowskiego minęło równo 2 lata i trudno mi odszukać kopie listów w tej sprawie. Materiał załączony w archiwum Polityki wygląda zupełnie inaczej.”

    Nie rozumiem. Sugeruje Pan, że redakcja „Polityki” podmieniła listy opublikowane tutaj:

    http://www.polityka.pl/nauka/ekologia/256665,1,goraco-o-zimnie.read

    na jakieś inne?

    „1. Czy mrozy, jakie w XVIIw. panowały na ziemi i późniejsze ocieplenie to był wynik działalności człowieka?”

    Już mniejsza o Pańską definicję „mrozów” oraz ramy czasowych, bo jak rozumiem pyta Pan czy zachodzące w czasach historycznych zmiany klimatu miały przyczyny związane z działalnością człowieka. Odpowiedź brzmi: niektóre z nich mogły mieć (hipoteza wczesnego antropocenu Ruddimana, albo reforestacja po pandemiach w Nowym Świecie i zdziesiątkowaniu ludności miejscowej), ale dominujące były czynniki naturalne, takie jak zmiany nasłonecznienia wynikające ze zmian orbity ziemskiej.

    Widzi Pan, nikt nie twierdzi, tak jak się to Panu i prof. Jędralowi wydaje, że istnieje jedna tylko przyczyna zmian klimatycznych. Istnieje w klimatologii pojęcie „wymuszenia radiacyjnego”, które oznacza mniej więcej niezbilansowanie energii docierającej do Ziemi i z Ziemi uciekającej. Mechanizmów fizycznych, które mogą prowadzić do powstania takiego braku równowagi, jest mnóstwo – np. zmiany składu atmosfery (nie tylko gazów cieplarnianych), zmiany albeda, zmiany irradiancji słonecznej.

    To, że niektóre z tych zmian mogą mieć przyczyny naturalne, i miały takie przyczyny w przeszłości, nie oznacza że obecnie obserwowane zmiany też mają takie przyczyny.

    „2.Czy prawdą jest, że tężenie CO2 w atmosferze, w historii ziemi, znacznie przekraczało obecne stężenia? Jeśli tak, to też był to skutek spalania węgla przez człowieka?”

    Tak, w eocenie, kilkadziesiąt milionów lat temu, i oczywiście nie był to skutek spalania węgla przez człowieka. Ponownie popełnia Pan ten sam błąd logiczny, co powyżej. Cykl węglowy – ta część systemu geo-fizo-chemi-biologicznego, która odpowiada za krążenie tego pierwiastka w atmosferze, biosferze, hydrosferze i litosferze – może ulegać zaburzeniom z różnych przyczyn naturalnych, zwłaszcza w skalach czasowych tysiącleci i milionleci. Rośliny mogą wyewoluować nowy mechanizm fotosyntezy. Ruchy tektoniczne mogą spowodować zmiany aktywności wulkanicznej. Może dojść do jakiejś katastrofy ekologicznej w głębinach oceanów.

    Nie zmienia to jednak faktu, że obecnie obserwowany wzrost stężenia CO2 w atmosferze (i oceanach) ma dobrze poznaną przyczynę: spalanie węgla i ropy przez człowieka.

    „3.Czy prawdą jest, że na Grenlandii było swego czasu dużo cieplej?”

    Tak, było.

    „4.Czy prawdą jest, że CO2 w atmosferze przebywa 100.000lat, jak to umieszczono w materiałach prasowych Ministerstwa Środowiska przed konferencją klimatyczną w Poznaniu?”

    To zależy, co Pan rozumie przez „przebywa”. Pojedyncza cząsteczka CO2 spędzie w atmosferze średnio kilka lat. To, o czym pisano w materiałach prasowych (zgaduję, bo ich nie widziałem), to zapewne czas powrotu cyklu węglowego do stanu przedindustrialnego.

  50. ja pisze,

    dziękuję za linki. Ciekawe.
    Także tam zauważyłem, że są tacy co to maja wątpliwości, czy „naukowcy od ocieplenia” nie robią nas w konia.

    Niestety, nie mam już czasu na zajmowanie się klimatem, muszę zając się swoją robotą.

    Żegnam do następnego tematu, także kontrowersyjnego.

    JKJK
    PS. doskonale szare,
    Nie twierdzę, że Polityka podmieniłą listy, ale ja miałem zupełnie inne wydruki.

  51. Edwinie, na litość boską, kończyliśmy ten sam wydział. Ty naprawdę w sytuacji, w której masz spór między czołowymi ośrodkami naukowymi i wszystkimi liczącymi się naukowymi czasopismami, a rozproszoną po różnych peryferyjnych ośrodkach garstką ekscentryków (do której zalicza się prof. Jaworowski) – powiesz, że trwa „debata”?

    Przecież za naszych chemicznych czasów też mieliśmy różnych malowniczych ekscentryków kwestionujących standardowy model budowy materii albo mechaniki kwantowej i rozmawialiśmy o nich, mam nadzieję, tym samym tonem, traktując ich działalność jako folklor, fringe, coś rozrywkowego, ale nie powód do pisania nowych podręczników.

    Debata w takim sensie, że naukowy konsensus odrzucony jest przez paru osób z „fringe”, to jest w praktycznie dowolnej kwestii. Ale przeważnie wybieramy to, co mówi konsensus, a nie dziwaka od „HIV nie powoduje AIDS”.

  52. @wo:
    Wojtku, źle żeś zrozumiał słowo debata – nie chodzi o roztrząsanie wątpliwości, czy AGW jest, tylko o normalny proces tworzenia i uzupełniania wiedzy na temat mechanizmów, skutków, etc. Tu nie dysponujemy wiedzą pełną i to wykorzystują sceptycy. Dlatego przywołuję zasadę ostrożności i Bruno Latoura z jego fenomenalnym kawałkiem w Le Monde.
    Przedmiotem debaty, i w sensie dyskursu naukowego, i dyskursu politycznego są działania mitygujące i adaptacyjne. Tak, czy inaczej, chemia górą. Pozdrowienia!

  53. „Przedmiotem debaty, i w sensie dyskursu naukowego, i dyskursu politycznego są działania mitygujące i adaptacyjne.”

    Zgadza się, ale przecież nie taki jest obraz, który budują media, wliczając tutaj niekwestionowane „zasługi” „Polityki”.

    To własnie „Polityka”, piórem prof. Jaworowskiego, i za przyzwoleniem red. Baczyńskiego, od lat próbuje wmówić czytelnikom (z niezłym skutkiem), że debata dotyczy nawet najbardziej podstawowych ustaleń naukowych: czy stężenie CO2 wzrasta za przyczyną działalności przemysłowej człowieka (wg. Jaworowskiego – nie); że skutkiem tego wzrostu powinien być wzrost temperatury (wg. Jaworowskiego – nie), i że ten wzrost temperatury obserwujemy (wg. Jaworowskiego – nie). Po co więc w ogóle mówić o działaniach mitygujących i adaptacyjnych, skoro samo globalne ocieplenie, według „Polityki”, to wielkie oszustwo?

  54. @doskonaleszare: proszę zapytać w „Polityce”, ja odpowiadam za to, co ja piszę, a nie to co piszą inni. Jeśli jednak „Polityka” publikuje moje artykuły, to chyba nie jest tak, że linią oficjalną jest linia prof. Jaworowskiego.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php