Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

30.05.2010
niedziela

Chińczycy strajkują

30 maja 2010, niedziela,

Wpisy o Chinach wywołały dyskusję na temat trwałości chińskiego modelu. Czas pokaże, kto ma rację. Z jednej strony Chińczycy są najbardziej optymistycznym społeczeństwem na świecie (w tej chwili przynajmniej), z drugiej jednak strony coraz głośniej wyrażają swoje niezadowolenie z oczywistych niedoskonałości chińskiego modelu. Pracownicy firmy Foxconn, gigantycznego podwykonawcy elektroniki produkującego m.in. iPhony dla Apple ostatnio coraz częściej popełniają samobójstwa (nie wiem, czy dotarły do nich wieści o podobnym zjawisku nurtującym France Telecom). Fabryka Foxconn pod Szanghajem zajmuje 4 km kw. i zatrudnia, bagatela ok. 300 tys. pracowników. Zarabiają tyle, ile potrzeba na jednodniową wizytę na Expo, jeśli chciałoby się coś zjeść w którejś z restauracji (jak pisał Shanghai Daily, Apple płaci Foxconnowi za wyprodukowanie iPhone’a 4 dolary).

„New York Times” zwraca jednak uwagę na inne zjawisko – coraz częstsze strajki robotników w fabrykach zarządzanych przez rodzimy i obcy kapitał. Władze reagują na strajki w zależności od uznania, albo czekają na wygaśnięcie energii albo wysyłają policję. Właśnie trwa strajk w fabryce Hondy w Foshan, który sparaliżował całą produkcję Hondy w Chinach. Strajk jest ciekawy nie tylko dlatego, że policja trzyma się z daleka, lecz także dlatego, że dowodzi coraz lepszej organizacji chińskiego świata pracy. Powód protestów jest prosty – niskie płace. Robotnicy Hondy zarabiają ok. 150 dolarów miesięcznie, pracując 6 dni w tygodniu po 12 godzin. Chcieliby podwyżki o 117 dolarów.

NYT dostrzega także jeszcze jedno ciekawe zjawisko – jawną krytykę skandalicznie niskich płac wyrażoną w artykule wstępnym w „The China Daily”, oficjalnej, de facto rządowej gazety wydawanej po angielsku. Dziennik pisze, że płace mają coraz mniejszy udział w PKB Chin, co źle wróży dalszemu rozwojowi, który musi być w coraz większym stopniu napędzany przez popyt wewnętrzny. O czym więc świadczą informacje o strajku w Hondzie? Chiny się sypią, czy też może raczej nieustannie modernizują, skoro robotniczy protest jest jawnie analizowany w oficjalnej publikacji a władze coraz liberalniej patrzą na ruch związkowy (Chińczycy podkreślają, że w w Wal-Marcie w Chinach istnieją związki zawodowe, w przeciwieństwie do USA).

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. Chiny się nie sypia. Chiny sa rezerwuarem niewolniczej siły roboczej, która jednak ze względu na okoliczności, nie jest w pełni sterowalna. Korporacje trzymają sie Chin tak długo jak długo się im to opłaca. iPod kosztuje około 300$ Chiny dostają 4-ry. Brak tu jakiegokolwiek pola manewru bowiem Apple zawsze będzie twierdził, że produkcja w Chinach jest nieopłacalna. Jednak rachunek ekonomiczny, nie mający tu wiele do rzeczy, sugeruje że nawet gdyby Chiny dostawały za iPoda 50$ i tak byłoby to ekonomicznie opłacalne dla Apple i Chin. Sęk w tym, że do takiej sytuacji nie dojdzie, bowiem Apple prędzej padnie, niż tzw. udziałowcy zgodzą się na obniżenie ( nie nie, nie zysków) dynamiki wzrostu zysków.
    Chiny nie są ani potęgą gospodarczą, ani rajem na ziemi. Są splotem interesów wielkich korporacji i tak właśnie wygląda globalizacja…. Ponieważ USA bankrutują za parę tygodni pojawią się żądania przeniesienia miejsc pracy z powrotem do USA, które oczywiście nie będą mogły zostać spełnione. To bardzo nietrywialny splot okoliczności, jako, że patrząc od strony społecznej USA sa jednym z biedniejszych społeczeństwa świata ( w którym rekordowa ilość ludzi ma wielkie majątki), zaś ich model gospodarczy jest jednym z najmniej wydolnych na świecie ( nie zapewnia ludziom realizacji ich potrzeb – opieki zdrowotnej, emerytury, amerykański sposób życia polega na marnotrawstwie olbrzymiej ilości zasobów itp.). Ameryka musi zacząć oszczędzać, ale czyim kosztem? Wygląda na to, że konieczna jest wojna. Tylko z kim? Globalne ocieplenie ( żeby było jasne, nic to ze zjawiskiem przyrodniczym o tej samej nazwie nie ma wspólnego) dawało pewne nadzieje, miało bowiem za zadanie obłożyć państwa jak Chiny dodatkowym podatkiem na rzecz USA, za oddychanie dwutlenkiem węgla. Niestety sprawa się skompromitowała i teraz nie ma za bardzo z czego sfinansować kosztów wewnętrznych w USA.USA coś muszą po prostu wymyślić, bo jeśli tego nie zrobią, bogaci będą musieli podzielić się z biednymi, a to niestety jest niemożliwe…
    http://www.businessinsider.com/15-charts-about-wealth-and-inequality-in-america-2010-4?utm_source=feedburner&utm_medium=feed&utm_campaign=Feed%3A+businessinsider+%28Business+Insider%29&utm_content=Google+Feedfetcher

  2. Szanowny Panie Edwinie

    Mamy wiec pewnego rodzaju klincz. Chińczycy nie mogą podnieść płac bo konkurencja (Tajlandia, Indonezja, Malezja) nie śpi. Amerykanie z kolei uzależnili się od relatywnie tanich produktów z Chin których nie potrafią wyprodukować u siebie w konkurencyjnych cenach. Problem polega na tym ze takie rozwiązanie rabuje USA z kapitału i zmusza do życia na kredyt. Az do momentu kiedy bańka pęknie albo…

    No właśnie, budżet USA ma gigantyczne rezerwy np. w wydatkach wojskowych które powoli przestają być uznawane za generator rozwoju. Amerykanie wciąż potrafią (Clinton dał przykład) zrównoważyć budżet. Ale to wymaga zmiany stylu życia. Kuriozalnie klasa posiadaczy w Chinach za wszelką cenę stara się ten amerykański dobrobyt na kredyt dogonić i zreplikować.

    Tak sobie myślę, czy czasami, jak to wielokrotnie wcześniej bywało, Chin nie rozłoży amerykańska kulturowo/konsumpcyjna V kolumna. Wszak jak widać Chińczycy odchodzą powoli od radości z tego że w ogóle mają p[racę w mieście do dążenia do zaspakajania wyższych potrzeb materialnych. Dążenie do codziennej miski ryżu zaczyna zastępować pożądanie dla samochodu, mieszkania, iPoda.

  3. Chinczycy maja jeszcze jeden instrument: „odwrócony outsourcing/offshoring” , czyli zlecanie prostych prac na zewnątrz co juz robią z sukcesami min. w Egipcie. Poza tym coraz wiecej TNC’sów zaczyna działać w oparciu o strategie 2+1 w związku z tymi procesami ze świata pracy, mianowicie „inwestują” w Chinach oraz równolegle te same procesy w Wietnamie i Tajlandii.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php