Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

1.06.2010
wtorek

Czy Polacy są kreatywni? V Seminarium „Kultura i rozwój”

1 czerwca 2010, wtorek,

Zapraszam na piąte już seminarium z cyklu „Kultura i rozwój”. Tym razem będziemy dyskutować na temat potencjału kreatywnego, jego pomiarów i zależności między kreatywnością, innowacyjnością i kapitałem społecznym.

Seminarium odbędzie się 9 czerwca b.r. w Auli A Collegium Civitas, Pałac Kultury i Nauki, XII piętro. Początek o godz. 10.30, planowane zakończenie ok. 13.30.

Program spotkania:

1. Profesor Janusz Czapiński (Wydział Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego, Wyższa Szkoła Finansów i Zarządzania w W-wie), Kapitał społeczny i kreatywność: synergia czy konflikt?

2. Dr Tomasz Rakowski (Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Warszawskiego), Potencjał kreatywny  społeczności zubożonych i wykluczonych;

3. Dr Dominik Batorski (Interdyscyplinarne Centrum Modelowania Uniwersytetu Warszawskiego) dr Jan Zając (Wydział Psychologii UW), Potencjał kreatywny cyberprzestrzeni;

Ja będę miał przyjemność poprowadzić to spotkanie:

Polska gospodarka jako jedyna z gospodarek europejskich pokonała światowy kryzys „na plusie”, nie przeżywając recesji. Jednocześnie jednak statystyki porównawcze opracowywane przez Komisję Europejską i OECD pokazują, że ta sama zwycięska gospodarka ma duże problemy z innowacyjnością – w tej kategorii plasujemy się na końcu międzynarodowych rankingów.
Nie ma innowacyjności bez przedsiębiorczości i kreatywności. Jeśli chodzi o pierwszy aspekt, Polacy wyróżniają się pozytywnie na tle innych społeczeństw europejskich, już od dziecka marząc o założeniu własnej firmy. Jednocześnie jednak w międzynarodowych pomiarach kreatywności polskie społeczeństwo uzyskuje bardzo niskie wartości indeksów.
Czy Polacy są kreatywni? Jeśli tak, to czy kreatywne jest polskie społeczeństwo? Gdzie szukać zasobów kreatywności zgodnie uznawanych dziś za jeden z kluczowych czynników prorozwojowych? Jak mierzyć potencjał kreatywny?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. Uważam, że jesteśmy kreatywni, jednak polskie prawo nie sprzyja zakładaniu własnej działalności – czytaj realizacji pomysłów. Kiedy dowiedziałem się o kosztach i formalnościach odłożyłem założenie firmy „na później”. Ambitniejsze projekty mają problemy z pozyskaniem kapitału, a programy operacyjne, jak np. Innowacyjna Gospodarka i jej słynne działanie 8.1 (i 8.2), zamiast promować faktycznie dobre i sensowne projekty skupiają się na dawaniu kasy na sztampę i wyeksploatowane społecznościowe portale (choć kilka ciekawych rzeczy zrealizowano), do tego przekazywanie pieniędzy jest bardzo nieregularne, a każde modyfikowanie planów to znowu multum formalności. Słowem: 200 lat za Finami (pod względem działania państwa i instytucji publicznych). Jak mierzyć potencjał kreatywny? Warto sprawdzić jakie firmy powstają w tzw. inqubatorach przedsiębiorczości (jakiego typu, co robią i jak sobie radzą), jakie projekty zgłaszane są do konkursów organizowanych przez fundusze typu Venture Capital.

  2. Oczywiście, ze jako indywidua jesteśmy kreatywni. 😉 Tylko trudno to mierzyć jakimiś uniwersalnymi miarami, które stosowane są na świecie. Nasza kreatywność bowiem jest specyficzna i unikalna – nazywa się ona: „kombinowanie”. Niestety, znaczenie tego terminu jest nieprzekładalne na inne języki, pamiętam, że próbował tego pewien Anglik, jeden z uczestników „Europa da się lubić”, lecz przez 2 godz. programu dla brytyjskich widzów mu się to nie udało. Trudno ten rodzaj kreatywności mierzyć, a jeszcze trudniej określić jak ma się do tzw. dobra wspólnego. Roboczo zaproponowałbym współczynnik – iloraz jakości prywatnych samochodów, do jakości publicznych dróg, po których jeździmy.

    W kombinowaniu, indywidualnej kreatywności partykularnej o nachyleniu familistycznym – mamy długotrwały trening historyczny. Wspierała je zawsze potrzeba przetrwania na najniższym poziomie, bo a to demokracja szlachecka, wyłączająca 90% społeczeństwa z państwowej partycypacji, a to rozbiory, potem okupacja i na dobitkę wyjątkowo indywidualnie kreatywny okres, czyli PRL. Jak dziś pamiętam babcię z kolegami-emerytami, którzy na zasadzie absolutnej samoorganizacji wytworzyli system wczesnego ostrzegania na okoliczność dostaw papieru toaletowego.

    I nawet nie trzeba jakoś specjalnie się wysilać i dyskutować o tym, czy my jesteśmy kreatywni – wystarczy obejrzeć kilka filmów Barei. Czy stać nas na francuski koniaczek? No pewnie, wystarczy wymyślić jakiegoś „słomianego misia”, byleby był drogi i szybko zgnił. A my? – my zostaniemy konsultantami za 20% jego wartości (dlatego im droższy tym lepszy). Nikt się nie przyczepi, bo przecież miś odpowiada żywotnym interesom naszego społeczeństwa! 😉

    A mówiąc nieco poważniej, wydaje mi się, że problem z kreatywnością nie leży w samej kreatywności, lecz zdolności do jej szerszej społecznej dystrybucji, tak by sensowne, sprawdzone pomysły/prototypy zyskały status wzorców lub przynajmniej „dobrych praktyk”. Przy nikłej zdolności do społecznej samoorganizacji i braku społecznego zaufania, zazwyczaj wskazuje się tu rolę silnego państwa, dokonującego wyborów strategicznych kierunków rozwoju i promującego/wspierającego takie sprawy. Tu znów problem, bo z państwem także ostatnimi czasy mieliśmy indywidualne kłopoty, bo byli to zazwyczaj wszystkiemu winni „oni”, których trzeba było jakoś ograć. A z drugiej strony wydaje się, że nieraz owo państwo, w końcu młode, samo nie wie, na czym polega państwo.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php