Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

24.06.2010
czwartek

Koniec technokracji

24 czerwca 2010, czwartek,

Wczoraj uczestniczyłem w dwu bardzo ciekawych spotkaniach. Pierwsze, VI Seminarium „Kultura i rozwój” zamykało zainicjowany przed kilku miesiącami cykl spotkań poświęconych dyskusji o kulturze jako środowisku rozwoju. Znakomity referat wprowadzający przedstawił prof. Jerzy Hausner, kreśląc de facto projekt nowej ekonomii, która lepiej sobie będzie radzić z problemami współczesnego rozwoju. Takiej ekonomii jeszcze nie ma, trzeba ją dopiero stworzyć, dotychczasowe jednak modele działania gospodarki, rynku i zasobów rozwojowych są niewystarczające. Ta nowa ekonomia musi na nowo też przemyśleć kulturę, która nie tylko jest zasobem, lecz po prostu jest środowiskiem rozwoju, również gospodarczego. Warto posłuchać:

Kultura i rozwój, cz1, J.Hausner_23_06_2010 from Edwin Bendyk on Vimeo.

Po południu z kolei podczas XIV Formu Polsko-Niemieckiego prowadziłem panel poświęcony innowacyjności, wśród panelistów była m.in. prof. Maria Orłowska, wiceminiser nauki i Rita Suesmuth, była przewodnicząca Bundestagu (występowali także prof. Włodzimierz Bolecki z Fundacji na Rzecz Nauki Polskiej i prof. Thorsten Posselt z Instytutów Fraunhofera). Temat banalny, mniej banalne konkluzje, zwłaszcza strony niemieckiej. Po pierwsze, apelowali by nie powtarzać niemieckich błędów z czasów reformy systemu nauki i szkolnictwa wyższego i nie wdrażać technokratycznie zasad systemu bolońskiego (dwustopniowy system kształcenia wyższego), bo prowadzi to do obniżenia jakości. Po drugie, należy szybko zwiększyć rangę nauk społecznych i humanistycznych, Coraz wyraźnie bowiem widać, że rozwój to nie kwestia jedynie technologicznej modernizacji gospodarki. Ten prosty model już się wyczerpał, potencjał rozwoju tkwi w ludziach, żeby ich zrozumieć, trzeba nowoczesnej humanistyki. I tym sposobem konkluzje seminarium o innowacyjności były podobne, jak refleksje nad kulturą.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 9

Dodaj komentarz »
  1. Pięknie. Tak jest, zrezygnować z nauk technicznych, za to rozwijać humanistyczne. Tak jakby właśnie to nie było robione – u nas, a też np we Francji, prowadząc prostą drogą do katastrofy. Tak jest, wykształćmy rzesze bezrobotnych humanistów, na pewno nam się od tego poprawi w gospodarce.

  2. „Po drugie, należy szybko zwiększyć rangę nauk społecznych i humanistycznych, Coraz wyraźnie bowiem widać, że rozwój to nie kwestia jedynie technologicznej modernizacji gospodarki. Ten prosty model już się wyczerpał, potencjał rozwoju tkwi w ludziach, żeby ich zrozumieć, trzeba nowoczesnej humanistyki.”

    Przyznam ze niespecjalnie rozumiem „wyczerpanie” tego modelu. I niezbyt (jeżeli w ogóle) widzę wpływ humanistów na to jak wygląda świat. A już stwierdzenie że Polska mając skrajnie niedoinwestowane nauki techniczne ma więcej inwestować w humanistykę (np. w IPN by daleko nie szukać 😉 ) uważam za delikatnie mówiąc niezbyt przemyślane.

  3. @Pickard, Marchewa: Panowie, więcej inżynierskiej precyzji – piszę o konieczności zwiększenia znaczenia badań społecznych i humanistycznych, kształcenie to odmienna sprawa. Zachęcam przy okazji do zaznajomienia się, na czym polega współczesna humanistyka i nauki społeczne (software studies, Social Network Analysis i wiele innych rzeczy polegających na bardzo zaawansowanej matematyce).

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Też się zamierzam odnieść do słów pana redaktora dot. „zwiększenia rangi nauk społecznych i humanistycznych,” :). Mam wrażenie, że akurat w naszym kraju rola nauk humanistycznych jest dość duża i co więcej ilość osób o humanistycznym rodowodzie w tzw. elicie jest IMHO nad reprezentowana (vide szeroko dyskutowany artykuł prof. Majcherka o rzekomej podatności absolwentów politechnik na manipulacje polityczną). Zbyt mało jest właśnie osób o bardziej techniczno-inżynierskim backgroundzie. Nie chce tu wchodzić w schematy, że absolwenci kierunków humanistycznych lodują na bezrobociu, a technicznych nie, bo jest to moim zdaniem zbytnie uproszczenie.

    Mówi Pan też o współczesnych naukach społecznych, czy humanistycznych, więc ja się pytam ile osób w Polsce podejmuje te tematy. Jakoś jeszcze nie widziałem popularno-naukowego spojrzenia na efekty społeczne zmian technologicznych w żadnej polskiej gazecie bez popadania w schematy i uproszczenia typu internet jest wspaniały, albo, że jest wylęgarnią zboczeńców. Niech Pan porówna z cytowanym ostatnio prze Pana artykule o multitaskingu z NYT.

  6. Prof. Hausner zwrócił też, trochę mimochodem, uwagę na inną ważną kwestię w kontekście rozwoju technologicznego i coraz większego udział sieci w codziennym życiu ? chodzi o nie poleganie w całości na podmiotach prywatnych w budowaniu infrastruktury w sieci (padł przykład serwisów społecznościowych). Państwo podobnie jak ma obowiązek tworzyć infrastrukturę kulturalno-naukową w tzw. ?realu?, tak też powinno zainteresować się tworzeniem infrastruktury i platform do komunikacji oraz możliwości korzystania z różnych dóbr będących własnością publiczną w sieci właśnie. Wyobraźmy sobie, co by się stało, gdyby z dnia na dzień Mark Zuckerberg zdecydował by się o wprowadzeniu opłat za korzystanie z facebook. Doprowadziłoby to moim zdaniem, do tego, że wiele osób, szczególnie spoza krajów wysoko rozwiniętych, zrezygnowałoby z korzystania z serwisu, tym samym niszcząc platformę do codziennej komunikacji dla milionów użytkowników. Jednocześnie trudno byłoby też odmówić prawa do takich działań firmie prywatnej, której koniec końców podstawą działania jest zysk. Po prostu kryteria działania firm prywatnych i publicznych form działalności są inne.

  7. ależ absolwenci studiów humanistycznych lądują właśnie na bezrobociu
    http://blog.onet.pl/40532,1,archiwum_goracy.html

    fragmrent:
    Blogerka podpisująca się jako powierzchnia tnąca studiuje germanistykę. Już wychowawca w liceum zdradził jej, że ten kierunek jest ziszczeniem najgorszych obaw dwudziestolatka, a do tego jest nieopłacalny i nieciekawy. Mimo tych ostrzeżeń zdecydowała się na jego studiowanie. W miarę upływu czasu pojawiły się wątpliwości. Przedmiot, który ją interesuje, nie jest atrakcyjny dla przyszłych pracodawców. Jeśli chciałaby się pokusić o zdobycie doświadczenia, zrobić jakieś kursy czy certyfikaty – nie wystarczy jej czasu na naukę. W ten sposób koło się zamyka. „Bo jakiemu pracodawcy potrzebny germanista bez specjalizacji, który zna się na analizie interpretacyjnej sztuki Brechta?” ? pyta retorycznie.

    „W tym momencie zastanawiam się, czy mogę sobie pozwolić na bycie humanistką i miłośniczką przedmiotu. Kiedy widzę tych wszystkich studentów, którzy ukończyli filologie czy inne kierunki, które naprawdę lubili, i ci ludzie nie potrafią znaleźć pracy, a ich frustracja rośnie proporcjonalnie do ilości wysłanych mailem CV, na które nikt nie odpowiedział, to naprawdę zaczynam się o siebie bać. Wiem, że nie potrafiłabym ślęczeć nad dokumentami i wykonywać codziennie tej samej, papierkowej pracy, bo to zabiłoby we mnie wszystko, co tak w sobie cenię. Ale rynek pracy tego ode mnie wymaga i ciągle czuję presję i lęk, że nie dam sobie rady w życiu dlatego, że wybrałam to, co naprawdę mnie pasjonowało”.

    Panie Redaktorze, niech Pan nie odwraca kota ogonem, oczywiście że zwiększenie nakładów na nauki humanistyczne będzie skutkować zwiększeniem liczby studentów. Ponieważ pewnie była by dla nich praca, płatna oczywiście z podatków. Pozostaje jednak otwarte pytanie, kto ma decydować o tym, które nauki humanistyczne będą tak naprawdę potrzebne naszemu społeczeństwu. I do czego.
    Poza tym, mam wrażenie że zbyt szybko kładzie Pan krzyżyk na polskich inżynierach. Szczególnie biorąc pod uwagę sukcesy polskich studentów – programistów i konstruktorów pojazdu marsjańskiego, żeby daleko nie szukać.
    Owszem, Chińczycy nas doganiają, ale to nie powód żeby się zatrzymać w rozwoju technologicznym, wręcz przeciwnie – powinniśmy przyspieszać.

  8. @Pickard: błagam, proszę czytać to co napisałem a nie wmawiać tego, czego nigdy nie wyraziłem. Gdzie przekreślam polskich inżynierów?

  9. Szanowny Panie Edwinie

    Na czym polega współczesna humanistyka wiem, ale wiem tez na czym polega współczesna polska humanistyka, a to są dwie różne sprawy. Dziedziny o których pan wspominał są na zachodzie realizowane w sporej mierze przez nauki ścisłe. Bo nauczenie matematyka współczesnej socjologii nie stanowi problemu ale już na odwrót cóż… Tradycyjne w polskiej humanistyce są opracowania kompilacyjne, zajmujące się kopiowaniem zachodu. Wyjątek (ale czy chlubny) stanowi historia jednak tylko dlatego że nie ma od kogo kopiować. W tej sytuacji użyte sformułowanie jest może aktualne w Niemczech ale u nas mamy jeszcze ogrom niewykorzystanych „prostych rezerw” w naukach ścisłych i technicznych.

  10. W kwestii wiązania nauk ścisłych i humanistycznych – warto zajrzeć do książki Janusza Muchy pt. „Uspołeczniona racjonalność technologiczna”. Ten wątek omówiony zostaje na przykładzie AGH.

    U mnie tymczasem kilka słów o tym, że w przeszłości da się znaleźć dobre przykłady wzajemnych inspiracji matematyczno-socjologiczno-fizycznych, jak np. wykorzystanie rozkładu normalnego w pracy nad kinetyczną teorią gazów. Pomysł ten James C. Maxwell zaczerpnął z ówczesnych prac socjologicznych Adolphe’a Queteleta: http://bit.ly/blIErP

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php