Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

30.08.2010
poniedziałek

Solidarność: etyka i gospodarka

30 sierpnia 2010, poniedziałek,

Za chwilę ruszam do Gdańska. Co po 30 latach pozostało z idei solidarności (nie chodzi mi o związek zawodowy)? Piszę o tym poniżej (to tekst, jaki ukazał się w wielogłosie na temat solidarności w witrynie Instytutu Obywatelskiego). To także początek większego projektu poświęconego solidarności. Pierwsze kroki poczyniłem pięć lat temu, analizując uniwersalny wymiar etyki solidarności  Józefa Tischnera i jej ciągłej, czy wręcz rosnącej aktualności. Zastanawia mnie jednak nie tylko sama idea solidarności, lecz jeszcze bardziej to, że refleksja nad nią stała się w Polsce praktycznie nieobecna. Tymczasem na świecie, od Czech przez Francję po USA liczba opracowań podejmujących tę kwestię szybko rośnie (będę je systematycznie prezentował w „Antymatriksie”). To naturalna odpowiedź na obecny kryzys kapitalizmu i jeszcze większy kryzys klasycznej refleksji ekonomicznej.

Solidarność: etyka i gospodarka

„Zostawiam, niech dogorywa”  – odpowiedział Lech Wałęsa pytany, czy weźmie udział w Zjeździe NSZZ „Solidarność” zwołanym z okazji rocznicy Porozumień Sierpniowych. Zostawmy zatem związek zawodowy noszący dumne imię, bo ważniejsze jest pytanie co z ideą solidarności. Czy także dogorywa?

Ideę tę wyłożył w pełni Józef Tischner w pamiętnych kazaniach, które złożyły się na etykę solidarności. Wychodząc z założenia, że polska praca jest chora ksiądz-filozof zaproponował nową etykę opierając ją na odkryciu, że praca ma wymiar dialogu. Pracowniczy trud jest formą rozmowy, poprzez którą powstają więzi międzyosobowe oparte na solidarnej wzajemności. W tej wizji etyka ma pierwszeństwo przed ekonomią, założenie odwrotne prowadzić musi do destrukcji więzi międzyludzkich i społecznej katastrofy.

Etyka solidarności jednocześnie rozprawiała się z nieludzkim ekonomizmem realnego socjalizmu i tradycyjnym rozumieniem solidarności jako podstawy dla kolektywistycznej  ideologii solidaryzmu. Czy taki projekt mógł mieć szansę na początku lat 80. XX wieku?

Przypomnijmy, realny socjalizm zaczynał już dogorywać, a w cieniu jego upadku w życie zaczęła wchodzić dojrzała już doktryna neoliberalna. W 1979 r. władzę w Wielkiej Brytanii objęła Margaret Thatcher, w 1980 r. do przeprowadzki do Białego Domu szykował się Ronald Reagan, Augusto Pinochet już od kilku lat modernizował Chile wierny przesłaniu, że wolny rynek jest najlepszym lekarstwem na wszelkie społeczne i gospodarcze problemy.

W tej wizji, jak zauważył w 2000 r., w 20. rocznicę Sierpnia wybitny filozof Charles Taylor, idea solidarności i oparta na niej etyka stają się przeszkodą dla celu nadrzędnego: ekonomicznej efektywności. Co za krótkowzroczność. Nie minęło kilka miesięcy, gdy oparta na neoliberalnym micie o doskonałości wolnego rynku Nowa Gospodarka runęła. Chwilę później światem wstrząsnęły skandale, by wspomnieć tylko nazwę Enron, ujawniające moralną degrengoladę Nowego, Doskonałego Kapitalizmu. Ta lekcja nie wystarczyła, potrzebna była powtórka w roku 2007 i 2008, gdy świat pogrążył się w największym kryzysie gospodarczym od czasu Wielkiej Depresji, a jego sprawcy zamiast pokornie przyznać się do winy, stanęli w kolejce do kasy po gigantyczne premie.

Odkrywamy na nowo boleśnie doświadczeni, że gospodarka to nie abstrakcyjny system kreowania ekonomicznych walorów, lecz jeden z aspektów społecznego życia. Społeczeństwo zaś tworzą międzyludzkie więzi oparte na etyce solidarności, a nie bezosobowe akty wymiany w wirtualnej przestrzeni rynku. Etyka solidarności nie jest przeszkodą, lecz staje się warunkiem gospodarczej efektywności.

Prawdę tę na nowo odkrywają ekonomiści tak różni, jak Czech Tomáš Sedláček i Francuz Yann Moulier Boutang w najnowszych swych dziełach przypominający o społecznym i etycznym wymiarze gospodarki. Podobnym tropem idą dziesiątki innych ekonomistów, socjologów, antropologów niosących przesłanie: homo economicus nigdy nie istniał, podobnie, jak doskonały samoregulujący się wolny rynek. Więcej, rynek to tylko niewielki fragment społeczno-gospodarczego życia. Bo coraz więcej dóbr powstaje poza rynkiem, ujawnia Yochai Benkler w przełomowym opracowaniu „Bogactwo sieci” analizującym współczesne zjawiska wytwórczości społecznej. Muhammad Yunus, niestrudzony propagator przedsiębiorczości społecznej z Bangladeszu uzupełnia te spostrzeżenia bogaty o doświadczenie społeczeństw rozwijających się. Źródłem wartości jest praca, czyli oparty na solidarnej wzajemności dialog osób i pokoleń. Bruno Frere w imponującym dziele „Le nouvel esprit solidaire” proklamuje nadejście nowego ducha solidarności. Szkoda jedynie, że kraj który ożywił i zrewolucjonizował ideę solidarności poprzez nadanie jej nowego, etycznego znaczenia przekształcił się w jeden z ostatnich bastionów neoliberalnej gnozy.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 10

Dodaj komentarz »
  1. „refleksja nad nią stała się w Polsce praktycznie nieobecna” – mam poczucie, że to się zmienia. Szczególnie po przeczytaniu Pana artykułu i po spotkaniu z nową książką Elżbiety Ciżewskiej ?Filozofia publiczna Solidarności” http://independent.pl/w/38360

  2. @kustosz.m: dzięki za wskazanie książki p. Ciżewskiej. Ja pracuję teraz nad ideą solidarności od strony tradycji demokratycznego socjalizmu i anarchosyndykalizmu.

  3. Szanowny Panie Edwinie

    Apeluje o stosowanie cudzysłowów bo nieco gubię się co do tego które wypowiedzi są pańskie a które Pana Taylora.

    Nie podoba mi się kolejny atak na doktrynę neoliberalizmu a właściwie na jej realizatorów. Większość tych którzy zadali sobie trud poczytania Hayek’a, von Missesa czy Friedmana dostrzega jak ułomne były próby wprowadzenia jej w życie. Podkreślane znaczenie budżetowej równowagi i otwarta wrogość do nadprodukcji pustego pieniądza ma się nijak do tego jak wyglądały budżety Tatcherowskiej Wielkiej Brytanii czy USA z czasów Reagana. Tymczasem zarówno „żelazną damę” jak i Prezydenta USA twardo stawia się w szeregu neoliberałów chyba tylko dlatego że obniżali podatki co u niektórych (patrz niejaki Jacek Żakowski) stanowi twardą determinantę bezwzględnej realizacji neoliberalnej doktryny (biedny Leszek Miller).

    Doktrynalny neoliberalizm ma tyle wspólnego z rzeczywistą polityką jego wykonawców co solidaryzm opisywany przez Tischnera z gospodarczymi rządami PiS. Mimo to jednak twardo funkcjonujemy w świecie etykietek. Mamy więc „neoliberalną politykę” realizowana na podobieństwo „komunizmu” w ZSRR który z dziełami już nie tylko Marksa ale i Lenina wspólna miał tylko nazwę.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Ciekawe kiedy autorzy 21 Sierpniowych Postulatów z KOR i S maja zamiar to
    ONZ towskie Dziedzictwo Ludzkości wprowadzić w życie.
    Trochę to dziwne walczyli z komuna o nie a od 21 lat nie maja zamiaru ich urzeczywistnić.
    Dlaczego ?

  6. Tak… budzimy sie z reka w nocniku, zauwazywszy (albo i nie?) ze stawianie na najnizsze instynkty jako wspolny mianownik prowadzi wlasnie to tego co sie dzieje. A to taka sama utopia jak nieskrepowany wolny rynek, czysty komunizm itp.
    Najwiekszy balagan wprowadza chyba wlasnie proba stosowania uniformizacji – rownanie wszystkiego „w dol” ktore nigdy sie nie konczy, bo kiedy nam sie wydaje, ze dotarlismy tak nisko jak sie dalo, to slyszymy potem pukanie w podloge.
    Uniformizacja ma prawo bytu i bywa konieczna, ale w wojsku i w technice li tylko; kiedy probuje sie uniformizowac spoleczenstwo, zawsze ktos zostanie na marginesie, bo nie pasuje do ram.
    Przepraszam, zacytuje reklame ktora pasuje niezle do tego co napisalem – „jesli chcesz cos osiagnac z ludzmi, nie mozesz ich pchac przed soba; musisz sprawic zeby chcieli podazyc za toba” (ps. byle nie na lancuchu).

  7. Klasyczna refleksja ekonomiczna kładzie nacisk na wolność, a nie efektywność ekonomiczną.
    Kto miałby mierzyć ową efektywność?
    Etyka jest mocniejszym argumentem za wolnym rynkiem.
    Wielki kryzys, jak i obecny, który nie jest wcale wielki, ani nadzwyczajny (vide stagflacja 1970-79), powstał na skutek „pobudzania popytu” przy pomocy ekspansji kredytowej na życzenie państwa i wyborców, zrealizowane przez banki.
    Co by powiedział pan Bendyk, gdyby któryś bank, dla zmniejszenia ryzyka zawiesił udzielanie kredytów? Czy nie spotkałaby go anatema ze strony pana Bendyka, za niechęć do „wspierania gospodarki” kredytem? Czy władze państwowe wszystkich państw na czele z Bushem Jr i Obamą nie domagają się dalszych kredytów i pompowania kolejnego balonu?
    Poglądy pana Bendyka są żywcem wyciągnięte z przemówień Herberta Hoovera z lat 20-tych i 30-tych, kiedy był ministrem i prezydentem. Pan Hoover też intensywne walczył z giełdą i abstrakcyjnym rynkiem, zakazał obniżana wynagrodzeń, wspierał popyt jak mógł i organizował kolejne narodowe plany rozwoju rozmaitych dziedzin. Wszystko to było u Hoovera wraz z przekonaniem, że wolny rynek się nie sprawdził i państwo go zastąpi. Pan Bendyk powinien napisać duży tekst o nowatorskich i ponadczasowych myślach Herberta Hoovera.

  8. „… kraj który ożywił i zrewolucjonizował ideę solidarności poprzez nadanie jej nowego, etycznego znaczenia przekształcił się w jeden z ostatnich bastionów neoliberalnej gnozy.” Czy aby to nie przesada? Idea solidarności w Polsce 1980 to był akt niezgody na absurdy socjalizmu realnego, a nie etyczny etos. Także dziś cóż za „bastion neoliberalnej gnozy”? Szczerze Pana podziwiam za usiłowanie dostrzeżenia w prozie życia poezji. Oczywiście, byłoby to piękne, gdyby praca była szlachetnym dialogiem. Ale to utopia. W każdym ustroju są pracujący i trutnie. Trutniami naszpikowana jest polityka, rady nadzorcze, etc. A względną równowagę sił (nie mylić ze sprawiedliwością, bo to też utopia) zapewniają demokratycznie wybierane parlamenty i mądre związki zawodowe. Ponieważ mam do Pana sympatię z czasów, gdy udzielałem Panu wywiadów (do „Nowoczesności” pod red. S.Bratkowskiego) życzę, aby nie tracił Pan czasu na zgłębianie teorii odstających od życia. Serdecznie Pana pozdrawiam.

  9. „Zbijanie cen do poziomu wyznaczanego przez zyski, które następuje wskutek oczywistej manipulacji rynku i w wyniku propagandy, jakoby wartość miała zależeć od zyskowności z okresu, kiedy kryzys sięgał dna, to krzywda wyrządzona krajowi i rzeszom inwestorów.”
    Herbert Hoover 1932

    „bitwa toczy się przeciwko tezauryzacji gotówki. (…) Nikt nie zaprzeczy, że gdyby ogromne kwoty tezauryzowane w całym kraju mogły trafić do obiegu, byłaby to ogromna ulga dla naszej gospodarki.”
    Herbert Hoover 06.05.1932

    „Prezydent jest zaniepokojony widocznym brakiem współpracy banków komercyjnych w dążeniu do zwiększenia kredytu.(…) banki nie przekazują klientom korzyści, jakie osiągnęły dzięki programowi pomocy.”
    Herbert Hoover 20.05.1932

    John Maynard Keynes w raporcie z podróży do Ameryki w 1931 roku, który przygotował dla premiera Ramsaya MacDonalda, chwalił amerykańskie osiągnięcia w utrzymaniu stawek płac. Ocenił też działania władz Rezerwy Federalnej jako całkowicie zadowalające.

    „Jeszcze niedawno pracodawcy wydawało się, że w jego interesie jest wykorzystywanie bezrobocia i migracji do obniżania płac bez względu na inne okoliczności. Możliwie najniższe płace za jak najdłuższy dzień pracy traktowano jako sposób na obniżenie kosztów pracy i osiągnięcie największego zysku. (…) Dziś mamy do dyspozycji nowe koncepcje. Zasadniczym warunkiem zwiększenia produkcji są wysokie płace i niskie ceny, ponieważ produkcja zależy od rozszerzania się (…) konsumpcji, która jest możliwa wyłącznie dzięki sile nabywczej wysokich płac realnych oraz wysokiemu poziomowi życia.”
    Herbert Hoover 12.05.1926

    Przepraszam za tak długie cytaty, ale chciałem wszystko wrzucić na raz.
    Jak chyba widać, wraca nowe.

  10. @Krzysztof Mazur:
    dzięki za komentarz i cytaty. Nie wiem, kiedy ostatnio czytał Pan Adama Smitha. Polecam, zdziwi się Pan w wielu miejscach. Swoją drogą, to ciekawa teza, że klasyczna ekonomia zajmuje się wolnością, a nie problemem efektywnej alokacji zasobów

  11. Cytaty pochodzą z książki Rothbard „Wielki kryzys w Ameryce”, która właśnie wyszła po polsku (wydanie USA 1963) i doskonale nadaje się do denerwowania socjaldemokratów, gdyż pokazuje na materiale historycznym, że kryzys był skutkiem zablokowania rynku (a nie przyczyną). W braku konkurencyjnej historii przyjmuję, że Rothbard się nie pomylił w tej sprawie.

    Smitha tylko kiedyś przeglądałem, ale pańska sugestia zgadza się z następującym fragmentem Rothbarda:
    „Mimo ogromnego nacisku na specjalizację i podział pracy położonego przez Adama Smitha w Bogactwie Narodów, znaczna część jego wywodów była nie na miejscu i wprowadzała czytelnika w błąd. Przede wszystkim przywiązywał on nadmierne znaczenie do podziału pracy w obrębie fabryki (przykład słynnej fabryk szpilek) prawie nie biorąc pod uwagę znacznie ważniejszego podziału pracy występującego pomiędzy różnymi gałęziami przemysłu i zawodami. Po drugie, pomiędzy jego omówieniem zawartym w księdze I i księdze V Bogactwa Narodów występuje szkodliwa sprzeczność. W księdze I podział pracy jest wysławiany pod niebosa jako czynnik odpowiedzialny za rozwój cywilizacji i wzrost gospodarczy oraz chwalony za upowszechnienie zapobiegliwości i mądrości ludności. Jednak w księdze V podział pracy jest potępiany jako prowadzący do moralnej i intelektualnej degeneracji tej samej ludności oraz do utraty przez nią „intelektualnych, społecznych i ogólnoludzkich wartości”. Te utyskiwania odnoszące się do podziału pracy, jak również podobne wątki podejmowane przez bliskiego przyjaciela Smitha, Adama Fergusona, wywarły silny wpływ na biadolenie dotyczące „alienacji” w pracach Marksa i pisanych później przez socjalistów.
    Jednakże jeszcze większe znaczenie miało porzucenie przez Smitha tradycji, która od czasów Jeana Buridana i scholastyków podkreślała, że dwie strony przystępują do wymiany tylko wtedy, gdy każda z nich oczekuje, iż transakcja przyniesie jej korzyści. W przeciwieństwie do znaczenia przypisywanego specjalizacji i wymianie jako wynikowi świadomej ludzkiej decyzji, Smith przesunął koncentrację uwagi z wzajemnych korzyści w kierunku rzekomo irracjonalnej i wrodzonej „skłonności do wymiany barterowej i handlowej”, tak, jakby istoty ludzkie były chomikami poddanymi siłom zewnętrznym oddziaływującym na wybranych przez nich ich własne cele. Jak dawno temu wskazał Edwin Cannan, Smith przyjął ten kurs, ponieważ odrzucał pogląd dotyczący wrodzonego zróżnicowania talentów i zdolności, które w naturalny sposób prowadziłoby ludzi do poszukiwania różnych wyspecjalizowanych zajęć. Zamiast tego Smith zajął egalitarystyczno – enwironmentalistyczne stanowisko, ciągle dominujące we współczesnej neoklasycznej ekonomii, utrzymujące, iż wszyscy ludzie są jednakowi i równi, a zatem różnice dotyczące pracy i zawodów mogą raczej być skutkiem a nie przyczyną podziału pracy. Smith zapoczątkował wynikającą stąd tradycję, w myśl której różnice w stawkach płac wśród tej jednakowej ludności mogą odzwierciedlać jedynie zróżnicowane koszty szkolenia.”
    Rothbard „Egalitaryzm” str. 379-380

    Efektywna alokacja zasobów jest słabym celem, bo każdy może ją sobie inaczej zdefiniować i nie widać powodu dla którego miałby istnieć cel wspólny, a gdyby taki istniał, żeby dał się zmierzyć. Stąd jałowe spory o wskaźnik wzrostu (każdy jest tendencyjny i dziurawy, nawet technicznie).
    Ekonomia bada jak człowiek dąży do zrealizowania swoich celów, w przeciwieństwie do socjologi, która bada jak swoje cele realizują grupy społeczne. Stąd wolnorynkowcy uważają, że socjologia jest wtórna, a socjaldemokraci odwrotnie, że wtórna jest ekonomia. Nie jest to spór uczciwych z chciwymi, ani pracujących z nierobami, ale spór o wartości i perspektywę intelektualną.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php