Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

20.09.2010
poniedziałek

Potencjał wykluczenia

20 września 2010, poniedziałek,

Dziś na Facebooka wrzuciłem notkę o piłkarskich Mistrzostwach Świata Ludzi Bezdomnych, które wczoraj rozpoczęły się w Brazylii. Reprezentacja Polski rozgromiła Argentynę 8:1, nasi są faworytem tych rozgrywek. Skomentowałem, że być może jakieś wnioski powinien wyciągnąć PZPN? Nie chciałbym, żeby wyszło że kpię z ludzi bezdomnych (bo z PZPN i piłkarzy zawodowych nie chce się nawet kpić). Idzie w istocie o poważniejszą sprawę. W Polsce doskonale udało nam się wytworzyć nie tylko ogromną grupę ludzi w różnych sposób społecznie wykluczonych, z bezdomnością włącznie. To pół biedy, cała bieda polega na tym, że wykreśliliśmy tych ludzi z naszej świadomości, uznając ich za gorszych, niepełnowartościowych, bez godności i ambicji. Mówiła o tym rok temu w wywiadzie dla „Wyborczej” prof. Tarkowska:

W Polsce, w której w ostatnich latach zmniejszyło się bezrobocie, postawę pogardzania biednymi widać coraz bardziej. Wystarczy porównać badania CBOS-u na temat wyobrażeń ludzi o biedzie z 1997 i 2007 r. Im lepiej nam się powodzi, tym bardziej jesteśmy przekonani, że biedni są sami sobie winni.

Jeszcze w połowie lat 90. uważaliśmy, że w biedę popada się z powodu trudnego rynku pracy, masowych zwolnień, restrukturyzacji. W ciągu dekady przybyło ludzi, którzy sądzą, że bieda wynika z lenistwa, niechęci do pracy, lekkomyślności, nadużywania alkoholu.

Nie tylko pasja bezdomnych polskich piłkarzy pokazuje, że prawda o wykluczeniu jest bardziej złożona, niż gotowi bylibyśmy uznać. Wacław Idziak pracuje pod Koszalinem z mieszkańcami byłych wiosek pegeerowskich i odkrywa w nich niezwykłe pokłady kreatywności i innowacyjności, a nie widoki sentymentalnej biedy z filmu „Wino truskawkowe” czy biedy zdegenerowanej z „Arizony”. Tomasz Rakowski, lekarz i etnolog z Warszawy ruszył do obszarów wykluczenia i opisał co widział w kapitalnej książce „Łowcy, zbieracze, praktycy niemocy”.

Stworzyliśmy warstwę Aborygenów, czas żebyśmy ich teraz na nowo odkryli. Może przechowali coś, cośmy zgubili budując imitacyjny, pokraczny kapitalizm z importu.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. Jak państwo dotuje grupy zawodowe i w efekcie utrzymuje 60 % społeczeństwa, to dla naprawdę potrzebujących, czy jak kto woli wykluczonych, musi zabraknąć.

    Prywatyzacja PGRów z pominięciem ich pracowników to antykapitalistyczny skandal i z tym należy się zgodzić.

    Mamy raczej częściowo zreformowany socjalizm z elementami kapitalizmu, taką chaotyczną hybrydę.

  2. Brawo dla red. Bendyka, który miał odwagę napisać niepoprawny politycznie artykuł.

    „W ciągu dekady przybyło ludzi, którzy sądzą, że bieda wynika z lenistwa, niechęci do pracy, lekkomyślności, nadużywania alkoholu”
    to świadczy o :
    1) podświadomym przekonaniu o własnej winie ze żyje się na koszt tych ‚Aborygenów’
    2) strach, i świadomość tego, ze znaleźć się po drugiej stronie jest bardzo łatwo

  3. Przepraszam Panie Edwinie, ale czy Pan naprawdę sądzi, że ludzie wykluczeni – faktycznie napotykający mur pogardy nieomal ja rumuńscy Cyganie – są zainteresowani, by Pan się nad nimi troskliwie pochylał? I odkrywał w nich talenty np piłkarskie by grali w lidze dla wykluczonych. Myśli Pan, że oni tak tesknią by stać się tymi, którzy im pogardę na każdym kroku okazują?
    Wzruszająca ta troska.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php