Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka Antymatrix - Blog Edwina Bendyka

23.09.2010
czwartek

Dawkins contra papież

23 września 2010, czwartek,

Richardowi Dawkinsowi nie udało się aresztować papieża Benedykta XVI podczas wizyty w Wielkiej Brytanii. Nie mógł jednak znieść przemówienia powitalnego z Edynburga, w którym papież stwierdził:

As we reflect on the sobering lessons of the atheist extremism of the twentieth century, let us never forget how the exclusion of God, religion and virtue from public life leads ultimately to a truncated vision of man and of society and thus to a „reductive vision of the person and his destiny” [Caritas in Veritate, 29].

Odpowiedź Dawkinsa na YouTube, z polskim podpisami.

Papieska pycha zdumiewa wobec zbrodni, z jakimi musi rozliczyć się Kościół. Cóż, skoro BXVI z taką łatwością stwierdził, że ateizm jako taki jest odpowiedzialny za zbrodnie XX wieku, to nie powinien mieć żadnego problemu z tezą Slavoja Zizka, że pedofilia jest wpisana w strukturę Kościoła katolickiego.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 30

Dodaj komentarz »
  1. Dawkins to idealny dowód na to, że można być błyskotliwym naukowcem i miernym ideologiem. Ciekawe skąd u niego taka niechęć do religii…?

  2. @Papierowy Tygrys: dlaczego to takie dziwne? What’s great about religion? Po tym, co mówi papież, trudno być nie wojującym ateistą. Dlaczego od ateisty oczekiwać, że nadstawi drugi policzek?

  3. Kościół powinien się rozliczyć ze zbrodni, OK. Ale czy ateizm także nie powinien się rozliczyć z rewolucji francuskiej i niemowląt w Wandei (bo przecież takie są, między innymi, jego korzenie)?

    Skonstruowano jakiś dziwny dyskurs, w którym mówi się głównie o złych stronach (lub korzeniach) katolicyzmu i dobrych ? ateizmu. Sam Dawkins w tym przoduje. A przecież nie trzeba nadstawiać drugiego policzka, wystarczy możliwie rzetelnie patrzeć na całą rzeczywistość, nie zaś tylko na to, co nam akurat pasuje do ostrzejszych wariantów naszej ideologii. (Oczywiście, mówię to także do siebie jako do katolika ? sam pod cytowaną wypowiedzią papieża bym się nie podpisał).

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @Scobin: problem w tym, że ateizm nie ma kościoła. Za zbrodnie w Wandei odpowiada rząd rewolucyjny w Paryżu. Warto przy okazji pamiętać, że ateizm nie był tam w przewadze. Dominowali raczej deiści i teiści.
    Ateiści nie tworzą mafii kierującej się zasadą omerty, zakazującej wypowiedzi na niekorzyść instytucji, nawet jeśli zostało popełnione przestępstwo.

  6. Hm, nie mam na myśli istnienia Kościoła ateistycznego (chociaż Dawkins czasem jest blisko!). Chodzi mi raczej o to, że warunki dla rozwoju nowoczesnego ateizmu nie powstały w sposób ? jak by to nazwać? ? całkiem niewinny. Nie są wyłącznie historią oswabadzania się z uwsteczniającej chrześcijańskiej opresji.

    Poza tym ? gdyby współczesny ateista nie miał powodów do tego, aby wstydzić się przeszłości, to czy miałby prawo być z niej dumny? Bo katolicy ? w mojej ocenie ? mogą znaleźć w swojej przeszłości i wstyd, i dumę.

    Serdecznie pozdrawiam!

  7. Ale gdzie w podanym cytacie jest pycha?

  8. @Scobin: problem w tym, że ateista nie należący do żadnej instytucji zajmującej się szerzeniem ateisty nie musi czuć żadnego związku z innymi ateistami, anie współczesnymi ani historycznymi, ani z jakąkolwiek tradycją. Ateizm to uznanie faktu, że bogów nie ma i tyle. Religia to wybór instytucji, tradycji, etc.
    Swoją drogą, mam wiele zastrzeżeń do Dawkinsa, głównie za brak rozróżnienia między wiarą a religią (ta jest zjawiskiem socjologicznym i może, a nawet musi w pewnym sensie istnieć niezależnie od wiary. Robespierre to świetnie rozumiał). Dziękuję za pozdrowienia i także pozdrawiam

  9. @rejw: OK, chętnie zamienię bardziej adekwatne słowo. Proszę o sugestię.

  10. Bardzo trudny temat – jeden z paradoksów współczesności
    Ostatnio Howking poraz kolejny zlikwidował Boga, Dowkins zrobił to już kilkukrotnie i mimo takiej siły argumentów nie jestem w stanie określić się jako ateisty. Może agnostyk, ale nie ateista. Choć nie jestem spacjalistą w tej dziedzinie śledzę teorie związane z fizyką kwatową i właśnie tam wielcy fizycy wskazują na granice ludzkiego poznania – (chodźby w teorii nieoznaczoności) tam też padają wielkie pytania, które dają olbrzymią przestrzeń dla idei siły wyższej. Inną sprawą jest kwestia kościoła instytucjonalnego. Co go może zastąpić, co skanalizuje naturalną potrzebę człowieka do wiary w zbawienie, naturalną potrzebę mistycyzmu, itp. Poza tym kartezjuszowska idea Boga nadal odgrywa i odgrywac będzie ważną rolę. Ateizm ze swoją racjonalną pustką, czy szeroko rozumiany humanizm to sfera posiadająca inny rodzaj emocji niż sfera mistyczno duchowa. Nawrót religijności w USA wskazuje na to, iż zinstytucjonalizowana religia wykazuje dużą żywotność i w całej zawiłości świata daje poczucie bezpieczeństwa. Poza tym dochodzi jeszcze element, który świetnie opisuje John Gray w „czarnej mszy” – wiara w osiągnięcie jakiejś formy ostatecznego szczęścia. Nie każdy potrafi samodzielnie borykać się z wielkimi pytaniami na które nie ma pewnych odpowiedzi, a spekulacje naukowe tak samo jak religijne opierają się na wierze w pewne założenia. Kościół w dużym stopniu dźwiga ten ciężar.
    Oczywiście kościół jako instytucja wielokrotnie skompromitował się, był przyczyną wielkich tragedii itp. Jednak inne instytucja takie chociazby jak państwo w jego różnych odmianach też dokonywały rzeczy strasznych, co nie znaczy, że anarchia daje rozwiązanie problemu. ateizm to anarchia sfery duchowej. Trzeba mieć olbrzymią pychę by uśmiercić Boga.

  11. Ateizm nie jest anarchią stery duchowej…Następne zdanie mojego przedmówcy również jest nieprawdziwe. Dawkins głosi jakieś slogany, które nawet dziecko z łatwością obali. W taki sposób do każdego wydarzenia można dokręcić ideologię 🙂

  12. Papieska wypowiedź jest, delikatnie mówiąc, nieprzemyślana. Trudno oczekiwać aby ludzie mający niechętny stosunek do wiary czy religii nie skorzystali z okazji do spektakularnej riposty. Jestem ateistą ale jednocześnie daleko mi do wrogości w stosunku do Kościoła, w jaki sposób odnieść się jednak do takich słów?

  13. @KrzysztofP

    Niestety instytucjonalny kościół niesie ze sobą sporo zła. Pedofilia, dyskryminacyjny stosunek wobec homoseksualistów, który przybiera nawet szaty chęci ich „leczenia”, jak również dziwny stosunek wobec HIV/AIDS, czy też wrogość wobec coponiektórych metod medycznych lub przeświadczenie, iż mordowanie innych jest drogą do zbawienia, tudzież dyskryminacja kobiet albo stosunek do rozwodów etc.. A zatem całe to zło, które skutkuje śmiercią i cierpieniem nie tylko wierzących, ale też niewierzącego/wierzącego inaczej otoczenia, to dość wysoka cena, jak za kanalizację naturalnej potrzeby człowieka do wiary w zbawienie, naturalnej potrzeby mistycyzmu, itp.. A wszystko to ma miejsce tu i teraz, a nie kiedyś w odległej historii.

  14. @Edwin Bendyk

    Ma Pan rację, zgadzam się: ateista nie musi rzeczywiście „sięgać do korzeni” w takim samym sensie, jak członek Kościoła rzymskokatolickiego.

  15. Kościół (nie tylko katolicki) rozpowszechnia taką fikcję, że moralność jest dziełem religii, a scjentyści rozpowszechniają taką fikcję, że moralność została racjonalnie skonstruowana (wymyślona) przez ludzi, tj. filozofów, intelektualistów itp. Jedno i drugie jest taką samą nieprawdą i jest to ten sam błąd. Moralność jest oddzielną tradycją wytworzoną w ewolucji kulturowej niezależnie zarówno od religii (i jej zwolenników) jak i niezależnie od rozumu (i jego zwolenników). Ta tradycja nie została przez nikogo wymyślona, zaprojektowana, ani narzucona. (Hayek Zgubna pycha rozumu str. 18, 109)
    Spór o źródło moralności jest sporem erystycznym z obu stron, bo jedni i drudzy racji nie mają.

    Odnośnie odpowiedzialności członków kościoła za jego działania: odpowiedzialność istnieje tylko tam, gdzie jest możliwość działania. Członkowie dzisiejszego kościoła (partii politycznej, korporacji itd.) nie odpowiadają za jego przeszłe działania, w których nie uczestniczyli, a także nie odpowiadają na działania obecne, na które nie mają wpływu. Aczkolwiek odpowiadają za ocenę takich działań. Kościół także jako instytucja znacznie się różni od tego z przeszłości.

  16. Określenie użyte w wypowiedzi Papieża sugeruje, że uważa on dwudziestowieczne totalitaryzmy za „ateistyczny ekstremizm” Tak należy chyba to rozumieć. O ile komunizm dosyć łatwo się w ten demagogiczny schemat wpisuje to w wypadku faszyzmu jest to chyba bardzo naciągane. Czyżby naprawdę ideologia faszystowska była z ducha ateistyczna? No chyba, że żelazny kardynał uważa, iz jedynym tragicznym wydarzeniem XX wieku było powstanie Związku Radzieckiego i rozpowszechnienie się ideologii komunistycznej natomiast faszyzm był takim relatywnie mniejszym złem. Taka interpretacja lokowałoby wypowiedź Papieża w zupełnie innej kategorii.

  17. Rewolucja faszystowska nie była ateistyczna, ale była antyreligijna, gdyż faszyści usiłowali zastąpić ideologię kościelną ideologią faszystowską (laicką). Czyli była to rewolucja w pewnym sensie antyreligijna, bo spychała religię na dalszy plan, podobne jak rewolucja komunistyczna i francuska (nie ma tu znaczenia deklarowana religijność lub jej brak u rewolucjonistów). To wszystko jednak nie zmienia faktu, że nie w tym tkwi zło rewolucji. Rewolucja równie dobrze może być antylaicka i proreligijna i jest dużo tego przykładów. Rewolucja islamska w Iranie i rewolucja chrześcijańska w IV wieku naszej ery były identycznymi wydarzeniami do rewolucji antykościelnych. Wojna domowa w Hiszpanii obejmowała wszystko naraz. Największą udaną (niestety) rewolucją była rewolucja chrześcijańska w IV wieku i doprowadziła do praktycznej zagłady ówczesnej kultury.
    Rewolucjoniści (św. Cyprian, Chomeini, Robespierre, Lenin albo Hitler) myślą podobnie: kto nie z nami ten przeciw nam, a poza naszym kościołem nie ma zbawienia. Zakaz tworzenia frakcji w partii bolszewickiej jest ścisłym odpowiednikiem zakazu herezji w chrześcijaństwie i tak samo służy zlikwidowaniu wewnętrznej opozycji. Wszyscy rewolucjoniści są też przekonani, że pokierują społeczeństwem odgórnie, dając wszystkim równość i identyczną egzystencję.

  18. co stoi na przeszkodzie aby poprawić otaczająca nas rzeczywistość? To że chcemy aby to tajemniczy oni zrobili. A może zacznijmy od siebie i nie będzie tematu 🙂

  19. @Edwin Bendyk

    „Po tym, co mówi papież, trudno być nie wojującym ateistą. Dlaczego od ateisty oczekiwać, że nadstawi drugi policzek?”

    Od naukowca tego formatu możnaby oczekiwać większej rzetelności. Jeżeli Hitler coś bełkotał o chrześcijaństwie, to w ramach tzw. pozytywnego chrześcijaństwa wymyślonego przez nazistów. Na tej samej zasadzie można objaśniać, że ZSRR był tak naprawdę prawosławny, bo przecież Stalin uczył się na popa. A przecież Stalin dochodził do ateizmu przez lekturę Darwina…
    B16 krytykował ateizm na zasadzie „każda sroczka swój ogon chwali”, żeby wzmocnić katolicyzm. No i Dawkins podjął grę na tych zasadach.

    Spór obu panów z prawdą ma niewiele wspólnego: ludobójstwo ma niewiele wspólnego z religiami i ideologiami. To ludzie zabijają, nie idee.

  20. @Papierowy Tygrys: jak już przytaczać, to dokładnie. Dawkins mówi tylko, że Hitler był rzymskim katolikiem, człowiekiem ochrzczonym który nie dokonał apostazji. I wspomina też Te deum w katedrze monachijskiej z radości, że wódz wyszedł z zamachu w dobrej kondycji. Zauważmy, że Dawkins nie dowodzi, że chrześcijaństwo jest winne nazizmu, tylko dyskredytuje sugestię papieża. Wykazując błąd nie musi przedstawiać alternatywnej prawdy.

  21. Zmierziła mnie wypowiedź Dawkinsa. 1. Znałem go jako intelektualistę-ateistę, tutaj widzę, że wręcz nienawidzi katolicyzmu, występuje jak wiecowy ideolog. 2. W odpowiedzi na krytykę nurtu filozoficznego odpowiada argumentami ad personam. 3. Przemowa jest błyskotliwa, ale wywód rozpada się logicznie już po kilku zdaniach.

    Jestem rzymskim katolikiem i potrafię zrozumieć, że ktoś nie widzi sensu wiary. Choćby dlatego, że nawet ludzie wierzący potrzebują nieraz kilkudziesięciu lat, żeby znaleźć jej sens. Wiara nie jest ideologią (choć niektórzy próbują tak zrobić), nie wyłącza myślenia, nie zamula umysłu. Wręcz przeciwnie, wyostrza widzenie problemów.

    Nie zmienia to faktu, że trudno zaakceptować wściekłość połączoną ze słabą argumentacją. Czy ten człowiek postawił sobie walkę z religią za punkt honoru? Krytykuje teorię grzechu pierworodnego, ale sam opowiada na jej temat zupełnie brednie.

    A co do ateizmu. B16 mówił o pewnej pułapce, w którą wpadły ideologie XX w., gdy najpierw pozbyły się tradycyjnych systemów wartości, a potem straciły punkt odniesienia i zaczęły zmierzać do katastrofy. To nie jest teoria B16, ani nawet chrześcijaństwa, to jest klasyczna etyka wymyślona przez Greków kilkaset lat przed chrześcijaństwem. Wie to każdy, kto przeczytał parę stron pism etycznych Arystotelesa (a było wznowienie w PWN 🙂 )

    Nie wiem jak to się stało, że włożono Benedyktowi w usta zdanie „ateiści to hitlerowcy”, którego po prostu nie wypowiedział, B16 był wcześniej profesorem, nie bokserem. W czasie wizyty w UK było kilka ciekawych wypowiedzi o dialogu religijnym, była beatyfikacja Newmana, fantastycznego myśliciela. Tymczasem co włączę radio, to albo wojna z ateizmem, albo utożsamianie katolików z pedofilami.

    Jeśli nie zaczniemy studzić temperatury tych dyskusji, za jakiś czas nie będzie już innego argumentu niż słoik z fekaliami. A wolałbym, żeby i niewierzącym i wierzącym jeszcze zostały argumenty. Po tym wideo Dawkins stał się dla mnie odpowiednikiem bojowników z Krakowskiego Przedmieścia, tyle że z przeciwnymi poglądami. Efekt ten sam.

  22. Jak zawsze laicy dewoci najróżniejsze rzeczy prawią, ot w dyskusji pewien ateista pod imieniem i nazwiskiem napisał: „(nota bene politeizujący Niemcy, tacy jak Ryszard Strauss (bynajmniej nie teista Hitler) szli za Nietschem.” http://www.racjonalista.pl/forum.php?s=360531&PHPSESSID=fbqj9oruocgsj5ha786kcf2qa1

    A swoją drogą można poczytać też to: http://www.trinitarians.info/ateizm/art_367_Hitleryzm-a-katolicyzm—otwarta-kolaboracja_.htm
    Zaoferujcie coś więcej niż styl pouczających resztę świata wielebnych, to może ktoś was posłucha, na razie mówicie do przekonanych i kazicie sobie we własnym sosie!

  23. @Edwin Bendyk
    „Dawkins nie dowodzi, że chrześcijaństwo jest winne nazizmu, tylko dyskredytuje sugestię papieża. Wykazując błąd nie musi przedstawiać alternatywnej prawdy.”

    Sugestia papieża ma dwa wymiary:

    1) racjonalny – faktycznie obwinianie ateizmu o zbrodnie totalitaryzmu ma tyleż sensu, co teza o ekonomicznej indolencji katolicyzmu;

    2) religijny – czyli „każda sroczka…”; papież nie tyle atakował ateistów, co reklamował swoją wiarę;

    Od Dawkinsa moglibyśmy oczekiwać, że będzie prowadził dyskusje na poziomie racjonalnym, tj. będzie unikał wątpliwej jakości teorii; a on to właśnie robi i wdaje się w spór na niwie 2.

    W moim skromnym przekonaniu ateizm jako religia nie umywa się do katolicyzmu. A jako postawa światopoglądowa jest płytki, bo tylko nieliczni wyciągają zeń np. imperatyw do jakichś pozytywnych działań, w rodzaju pomagania innym. Po co pomagać, skoro nie ma nic? To irracjonalne.

  24. @Papierowy Tygrys: nie nawracajmy się, nie będę w odpowiedzi na zarzut, że ateizm jest płytki, że katolicyzm jest głupi. Szkoda tylko że argument o tym, że ateizm nie może być imperatywem do pozytywnych działaniach jest z lekcji religii w przedszkolu. Elementarna znajomość teorii gier tłumaczy, że pomaganie jest jak najbardziej racjonalne. Podobnie psychologia ewolucyjna nie ma problemu z altruizmem, a za nim wyjaśniła to psychologia ewolucyjna, dał sobie radę Piotr Kropotkin. bez idei Boga można działać pozytywnie, ciekawsze dlaczego ta idea wierzącym w nią nie przeszkadza działać negatywnie?

  25. Nie jestem religijną osobą, mierzi mnie zdeformowana postać, jaką już wieki temu przyjął Kościół, ale z tych dwóch postaci (B16 i Dawkins), to Dawkins bardziej mnie przeraża. Dawkins chce zniszczyć Kościół dla samego zniszczenia, bo w swojej ofercie nie ma _nic_, co mógłby zaoferować milionom ludzi, którzy w ostatnich chwilach potrzebują pocieszenia, empatii i poczucia sensu. B16 takie coś ma, nawet jeśli to zwykłe banialuki. Dawkins reprezentuje dla mnie najgorszą postawę, jaką WIARA w naukę może zrodzić: wojującą scjentystyczną pychę, chęć (potrzebę) wepchnięcia ludziom w gardła swojej Prawdy i totalny brak zrozumienia potrzeb ludzi. Każde zaślepienie jest złe. Czysto naukowe też.

  26. @Edwin Bendyk
    Idea Boga i religa to dwie różne rzeczy. Są religie, które mają wielu bogów, są i takie, które nie mają ich wcale. Sam monoteizm wyrósł z plemiennego henoteizmu i jakoś często zwykł wracać do korzeni. Także w Polsce. O ile pamiątam, to znaczący odsetek Polaków odróżnia Boga i Allacha jako dwa oddzielne byty…

    Argument o niezdolności ateizmu do kreowania pozytwynych postaw jest tak samo bałamutny, jak stwierdzenie, że religie przynoszą per salo więcej szkód, niż korzyści. Ci sami ewolucjoniści badają obecnie korzyści, jakie dają ludziom religie. Bo skoro są one tak wszechobecne, to muszą coś ludziom dawać w zamian.

    Dlatego lepiej czytać Dennetta, niż Dawkinsa 🙂

  27. Dla wszystkich, którzy nie dostrzegają co takiego obraźliwego i napastliwego niektórzy z nas widzą w cytowanej wypowiedzi Papieża proponuję poniższą (zapewne nieco niezgrabną) przeróbkę wypowiedzi Benedykta XVI – As we reflect on the sobering lessons of the Christian extremism of the fifteen century, let us never forget how religious believes in God leads ultimately to a truncated vision of the men of other religions and thus to a ?reductive vision of the person and his destiny?

  28. Jeśli ateizm ujmiemy jako negatywne odniesienie do wszelkiej religii, które zmierza do zmniejszenia jej znaczenia, zaniku, czy też zamazania różnicy między nią a bajkami, to na mocy samego ujęcia będzie on postawą czysto negatywną. I nawet jeśli jakiś ateizm będzie proponował coś w zamian, to tylko na zasadzie reaktywnej… Będzie takim chceniem, które chce tylko po to, aby móc już nie chcieć. Owo nie chcenie zaś odnosi się oczywiście do pewnych form i stylów życia.

    Rozumiem, że na płaszczyźnie poznawczej, im prostsze wyjaśnienie, tym lepsze, problem w tym, że owa maksyma nie obowiązuje na płaszczyźnie kulturowej i społecznej. Tutaj obowiązuje przeciwne twierdzenie: im więcej różnorodnych inspiracji i wielorakich działań ludzkich tym lepiej. Nie wystarczy więc powiedzieć, że mamy np. prostsze i lepsze wyjaśnienie ludzkiej dobroci, trzeba jeszcze wykazać istotne i immanentne zło tkwiące w tym, co chcemy z ludzkiego świata wykluczyć, czyli uprawomocnić podejście poznawcze na gruncie twórczym, na gruncie kulturowym. Twierdzenie, że religijne uzasadnienie dobroci w działaniu człowieka, jest z świeckiej perspektywy irracjonalne, to nie żadne objawienie, lecz banał.

    Istnieje kilka zasadniczych antynomii tkwiących w ateizmie:

    1.) Ateizm jako twierdzenie proste versus twierdzenie złożone. To pojawiło się u Pana Bendyka, najpierw mówił o nim jako o prostym twierdzeniu, potem płynnie łączył je z uzasadnieniami konkurencyjnymi względem uzasadnień religijnych. Mianem ateizmu nie muszę nazywać owego prostego, atomistycznego i potencjalnie irracjonalnego (nie uzasadnionego) twierdzenia… Mogę owo miano rezerwować na określenie całego kompleksu zachowań językowych i społecznych, które czemuś służą.

    2.) Ateizm wojujący versus skrajnie pragmatyczny. Z faktu, że religia to twór ludzki i nader powszechny można wyciągnąć dwa skrajnie różne wnioski. Pierwszy w imię prawdy należy ją zniszczyć. Drugi, skoro to jest twór ludzki, to czemu go nie wykorzystać? Zawsze można znaleźć taką religię, która nam odpowiada lub wynaleźć własną „herezję”. Pragmatyzm może być bardzo daleko posunięty i skłaniać do maskowania własnej niewiary. Z zewnątrz może być ona od niej nieodróżnialna. Dlatego wojujący ateiści lubią demonizować religijną hipokryzję.

    3 ) Ateizm publiczny versus prywatny – można potraktować jako szczególny przypadek z punktu drugiego. Ateista ma wybór, prywatnie odseparować się od religii, czy też zwalczać jej obecność u innych, w życiu publicznym, zwalczać to, co naszym zdaniem jednoznacznie wynika z religii?

    4.) Pozytywne przyczyny istnienia religii versus negatywne. Teoretycznie przyczyny podawane przez naukę, powinny być obojętne dla ludzkich wyborów. Jednakże człowiek potrafi wartościować wszystko. Przyczyny pierwszego rodzaju mogą zostać wykorzystane do apologii religijnej, podawanie zaś samych negatywnych skazuje na doktrynerstwo.

    5.) Pewne typy aksjologii immanentnie wpisana w religię versus zewnętrzne względem nich. W pierwszym przypadku, owszem możemy dogmatycznie w imię ateistycznej, czy lepiej lewicowej aksjologii dyskredytować przeciwników. Ale dla kogoś, kto jej nie będzie podzielał, może to być argument apologetyczny – religia jako źródło takich intuicji moralnych, których świeckość nie może dostarczyć (w etyce zaś obowiązuje ten sam postulat, co w sferze kultury, im więcej różnorodności, tym lepiej!). Jeśli zaś są one zewnętrzne, to możemy wprawdzie wskazywać, że jest ona niepotrzebna, ale z drugiej strony ateista utrudni sobie dyskusję choćby o aborcji, będzie musiał poważnie uwzględnić ateistycznych myślicieli, takich jak Camus, którzy ją ganili etc.

    6.) Nauka jako źródło norm versus twierdzenie przypisywane Hume’ owi: „z jest nie wynika powinno”. Doprawdy wyniki ewolucjonistów opisują, ciekawie wyjaśniają, komplikują rozważania etyczne, ale niestety nie są w stanie stworzyć etyki normatywnej. Można nawet złośliwie powiedzieć, że po okresie głoszenia normatywnego darwinizmu społecznego, podkulili ogon i postanowili skrupulatnie dorabiać wyjaśnienia do wszystkiego, co znaleźli w sferze ludzkiej działalności.

  29. @Edwin Bendyk
    Trudno o sugestię lepszego słowa niż pycha skoro moim zdaniem pycha (czyli zgodnie z Wiki „nadmierna wiara we własną wartość i możliwości”) pasuje do tej wypowiedzi jak pięść do nosa. Mogę się ewentualnie zgodzić, że przedstawił hipotezę jako fakt ale co to ma do pychy?

    „Dlaczego ta idea [Boga] wierzącym w nią nie przeszkadza działać negatywnie?”

    Człowiek (w tym wierzący) jest słaby i daje się ponieść instynktom. I tak człowiekowi wierzącemu jest łatwiej sobie z tym radzić dzięki takim mechanizmom jak np. spowiedź.

  30. @rejw Dzieki, moim zdaniem jest wyrazem pychy rzucanie ciezkich zarzutow na kogos, nie odnoszac sie zupelnie do belki we wlasnym oku. Jesli chodzi o druga kwestie, to zdaje soebie sprawe, ze ludziom wierzacym religia injej rytualy pomaga. Moje pytanie mialo charakter retoryczny jako przeviwstawienie tezy, ze ateizm nie moze byc impulsem dobrych impulsow.

  31. Nie wiem czy Pan czytał wypowiedź, na którą pan odpowiadał ale według przekonania jej autora ateizm jako RELIGIA(jako nauka? czy jako przedmiot w szkole? mogło być też użyte jako stereotyp) i jako POSTAWA ŚWIATOPOGLĄDOWA jest płytki czyli powierzchowny lub irracjonalny ponieważ nie daje pozytywnych rezultatów według światopoglądu autora gdyż nie wszyscy tylko mała garstka ludzi postępuje dobrze kierując się ateizmem, czyli na przykład działając pozytywnie

    Edwin Bendyk@[…] argument, że ateizm nie może być imperatywem do pozytywnych działań jest z lekcji religii w przedszkolu. Elementarna znajomość teorii gier tłumaczy, że pomaganie jest jak najbardziej racjonalne.

    Dlatego Papierowy Tygrys nie używa tego argumentu aby potwierdzić płytkość ateizmu.

    Czy według pana racjonalność pomagania jest argumentem za tym, że ateizm jest nakazem moralnym do pomagania? Ateizm nie zachęca do pomagania innym. Jest to racjonalne, tłumaczy to elementarna teoria gier czymkolwiek jest. Czy pomaganie jest ateistyczne? Czy pana argumentem racjonalności ateizmu JAKO POSTAWY ŚWIATOPOGLĄDOWEJ jest to, że pomaganie jest racjonalne? Czy ateizm powoduje to, że pomagam? czy ateizm niesie jakikolwiek imperatyw? NIE!!! Czy można kierować się Ateizmem? NIE!!! Tworzycie religię, no może przesadziłem, na razie – naukę, albo właśnie światopogląd. Ateizm jedno z trzech rozwiązań, które możemy wybrać, nie powinien być światopoglądem.
    Czyli ateizm jako światopogląd jest powierzchowny i irracjonalny, czyli płytki.

    Może zamiast słowa ateizm powinni panowie używać czasem słowa racjonalizm, to postawa światopoglądowa i dla niektórych z osób nim się kierujących bardzo ważny jest wybór pomiędzy teizmem, ateizmem i zrozumieniem, że są tylko dwie nieskończone rzeczy. Ateizm możemy potraktować jako małe dziecko racjonalizmu. Często podkrada płaszcz tatusiowi i bawi się ludźmi w ich nieświadomości. A może ludzie chcą postawić ateizm nad racjonalizmem? Nie chcę żeby moje dzieci mówiły: „jestem ateistą, dzięki temu jestem dobry i pomagam innym, ale musiałem zrezygnować z wiary w Boga”.
    Ateizm, racjonalizm, neosceptycyzm….
    Że też jeszcze partii politycznych nie określamy jeszcze tymi hasłami, aż tak bardzo używamy przeszłości do opisu teraźniejszości i przyszłości, że prawdopodobnie przez długie lata nie pozbędziemy się demokratów, republikanów, socjalistów itp, itd..

    Neosceptycyzm@ Jeśli ateizm ujmiemy jako negatywne odniesienie do wszelkiej religii.

    Jeśli tak ujmiemy ateizm zaczyna zyskiwać miano postawy światopoglądowej. Płytką.

    Internet pozwala nam wszystkim skonfrontować swoje światopoglądy, a ich świadomość jest częścią naszej wolności dlatego nie pozwólmy dziwnym ideom nas opanowywać bo kiedyś możemy się stać niczym bohaterowie tego wpisu: pan B16(ktoś śmiało użył takiego skrótu wyżej, ah ten internet, więc i ja go użyję pisząc całe zdanie w nawiasie?) i pan Richard Dawkins.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php